#234. „Cudzoziemka” – Maria Kuncewiczowa


"Cudzoziemka"


Tytuł: „Cudzoziemka”
Autor: Maria Kuncewiczowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 223
Data wydania: 2000
ISBN: 83-7337-320-9
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 11 stycznia 2011

Trzeba przyznać, że jak na lekturę powieść psychologiczna Marii Kuncewiczowej jest czymś niesamowitym. Z początku może się wydawać, że będzie to zwykła historia o nieszczęśliwej miłości, życiowym niespełnieniu, chorych ambicjach, strachu przed starością… ale nic bardziej mylnego!

Ale ponieważ jest to powieść psychologiczna i terapeutyczna zarazem, gdzie czytelnik jest terapeutą, najlepiej będzie ukazać ją poprzez przedstawienie przypadku psychologicznego bohatera. (mądrości usłyszane podczas lekcji polskiego)

1.OPIS PRZYPADKU:

Róża nie potrafi odnaleźć się w swoim świecie – stąd też tytuł książki „Cudzoziemka”. Główną bohaterkę w każdym kraju traktowano jak obcą czy to z powodu wyglądu, czy też akcentu. Strach przed starością, był jedną z jej obsesji. Zawsze musiała wyglądać nienagannie, młodo, gdy ktoś nazwał ją „starą” wpadała w okropny szał. Nieszczęśliwie zakochana Róża całe swoje życie żyła nadzieją, że jeszcze kiedyś spotka swojego ukochanego z lat młodzieńczych Michała. A mimo, że była piękną kobietą, musiała wyjść za mąż, co też zrobiła biorąc sobie za męża Adama, który był jej całkowicie posłusznym. Na pewno wielką traumą dla młodej kobiety była śmierć jej pierwszego dziecka Kazia. Róży potrzebne było ciągłe uwielbienie. Pragnęła, zwłaszcza by syn, który był do niej podobny, darzył ją całkowitą miłością. Chciała nawet by przekładał swą miłość ponad miłość do dzieci i żony. Łączyła ją z synem bardzo toksyczna relacja.
„Ale poczucie zdrady nie opuszczało go w stosunku do matki. Pragnął wiecznie wynagradzać ją, przepraszać.”

2.POSTĘPOWANIE DIAGNOZUJĄCE:
Mogłoby się wydawać, że podstawowym problemem Róży była nieszczęśliwa miłość, która ją spotkała i zniknięcie jej ukochanego. Ten moment zatruł całe jej życie. Ale też jej zdecydowane nieprzystosowanie do miejsca zamieszkania było wyraźne. Kolejnym jej problemem, była śmierć jej pierworodnego synka w bardzo młodym wieku – pozbawiło to ją wielu radości. Często ludzie nie potrafią pogodzić się z przemijaniem, ze starością – ale taki stan rzeczy trzeba po prostu zaakceptować, co Róża zrozumiała bardzo późno. O śmierć Kazia, Róża obwiniała swojego męża, bo użył on wtedy słów „Bóg dał, Bóg odbiera”. Stał bezradnie i nic nie mógł zrobić. Dopiero po latach uświadomiła sobie, że przecież mąż kochał syna tak bardzo jak ona, a los dziecka dawno był przesądzony.
„Jakże będę umierać, kiedy nie żyłam ja wcale?”
Ale przed śmiercią, coś w życiu Róży zmienia się, kobieta staje się przyjazna dla ludzi, którzy ją otaczają, darzy ich miłością, wybacza im winy i przeprasza za wyrządzone krzywdy. Wyraźnie widać, że chce pogodzić się ze światem.

Warto zwrócić uwagę na to, jak skonstruowana jest powieść Kuncewiczowej. Retrospekcja i hiperbola pojawiają się w każdym rozdziale, by ułożyć wspomnienia głównej bohaterki chronologicznie. Ważna jest również narracja. Mimo tego, że narrator opowiada w 3 os. l. mnogiej, jest to narracja personalna, gdzie opowiada on historię z punktu widzenia bohatera. Jest to równoznaczne z tym, że interpretacja staje się automatycznie trudniejsza przez to, że narracja jest subiektywna – nigdy nie dowiemy się prawdy.

Książkę nie polecam osobom, które mogą odnaleźć jakieś odzwierciedlenie swoich osobowości w postaci Róży, bo mimo wszystko jest to powieść bardzo przygnębiająca, ale tak samo piękna. Mimo tego, że napisana została w 1935 roku ukazuje problemy, z którymi borykamy się i dziś.

Ta recenzja była napisana zaraz po przeczytaniu książki, czyli rok temu. Ponieważ teraz pracuję, to nie miałam kiedy napisać nowej recenzji, ale już niedługo nowa :) Tej na moim blogu jeszcze nie było więc dodaję. Wybaczcie, że nie odwiedzam Waszych blogów, nadrobię zaległości niedługo.

Tagged: , ,

24 thoughts on “#234. „Cudzoziemka” – Maria Kuncewiczowa

  1. Edyta 10 Sierpień, 2012 o 09:05 Reply

    Nigdy nie mogłam polubić Róży, a już w ogóle nie mogłam jej wybaczyć tego, jak traktowała swoich bliskich.

  2. Agata Adelajda 10 Sierpień, 2012 o 09:50 Reply

    Jedna z najlepszych polskich książek.
    Niedawno było słuchowisko w radiowej Dwójce.

  3. Agata 10 Sierpień, 2012 o 10:11 Reply

    Czytałam dwa razy i „użyłam” w mojej pracy maturalnej :) nawet pomimo końcowej przemiany Róża wydaje mi się jedną z najbardziej antypatycznych postaci w literaturze, nie mogłam jej polubić.

    • miqaisonfire 12 Sierpień, 2012 o 10:54 Reply

      @Edyta: faktycznie nie jest to postać, którą można polubić, ale wszystkie wydarzenia, które przeżyła uczyniły ją tym kim była.
      @Agata Adelajda: nie wiedziałam :)
      @Agata: o proszę! Ja w pracy maturalnej wprawdzie nie użyłam, bo wychowawczyni odradzała nam używania lektur, jako że jest mniejsze pole manewru w razie jakichś niedociągnięć. Masz rację, Różna to bardzo antypatyczna postać.

  4. Natula 10 Sierpień, 2012 o 11:41 Reply

    Książka ta leży u mnie na półce już od dłuższego czasu, ale jakoś ciągle się mijamy… Fajna konstrukcja recenzji – przejrzysta :)

  5. barwinka 10 Sierpień, 2012 o 12:38 Reply

    Z tego co wiem Kuncewiczowa zaczyna zaliczać się do klasyki polskiej. Cudzoziemka chodzi za mną juz od pewnego czasu tylko wydaje mi się że jest zbyt ciezka na lato.

  6. marichetti 10 Sierpień, 2012 o 13:12 Reply

    Chetnie sie z nia zapoznam :)

  7. Isadora 10 Sierpień, 2012 o 13:45 Reply

    Aż wstyd przyznać, ale nie czytałam! Chociaż nie powiem, intryguje mnie ta właśnie powieść Kuncewiczowej:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    • miqaisonfire 12 Sierpień, 2012 o 10:58 Reply

      @Natula: to koniecznie po nią sięgnij w wolnej chwili :) To już klasyka literatury polskiej. Dzięki bardzo :)
      @Barwinka: masz rację, na lato to może nie być odpowiednia lektura. Ale na zbliżającą się jesień jak najbardziej :)
      @Marichetti: polecam ;) Chociaż pewnie jeszcze będziesz czytała ją w 3 klasie liceum.
      @Isadora: no proszę! :) Ja musiałam, ale nie żałuję. W wolnej chwili spróbuj – może Ci się spodoba :)

  8. Beatrix 10 Sierpień, 2012 o 13:50 Reply

    Czytałam – i to nawet ze trzy razy, lubię czasami takie „staruszki”. Jeszcze smutne, powodujące zadumanie jakieś… Bardzo.
    Pozdrówki wielkie.

  9. Miłośniczka Książek 10 Sierpień, 2012 o 16:17 Reply

    książki nie miałam okazji czytać
    osobiście wolę inne tematycznie pozycje, a teraz bierze mnie na kryminały oraz lekkie powieści na letni wieczór, zatem lekturę tego tytułu odpuszczam
    pozdrawiam

  10. Luna 10 Sierpień, 2012 o 16:26 Reply

    Z racji przeglądania biblioteczki mojej cioci (przy zasadzie „bierz co chcesz” ciężko się nie obłowić ;D) ostatnio przybyło mi wielu klasyków. Teraz jakaś istna faza na to, co już swoje odczekało :). Zapisuję ;).

    Pozdrawiam :)

  11. cyrysia 10 Sierpień, 2012 o 16:35 Reply

    Nie czytałam nigdy wcześniej tej książki. Przynajmniej nie pamiętam, ale szczerze mówiąc jakoś nie ciągnie mnie do jej tematyki i tym razem chyba jednak dam sobie spokój.

    • miqaisonfire 12 Sierpień, 2012 o 11:01 Reply

      @Beatrix: o proszę :) Czyli widać, że doceniłaś pióro Kuncewiczowej. Ja może kiedyś jeszcze raz sobie przeczytam tę książkę.
      @Miłośniczka Książek: rozumiem :)
      @Luna: fajnie, że masz taką ciocię :D Faktycznie teraz jest taka moda na czytanie klasyki.
      @Cyrysia: rozumiem – nie każdemu ona się spodoba.

  12. smerfetka 10 Sierpień, 2012 o 17:16 Reply

    Świetnie napisana recenzja. Książkę czytałam dawno i chętnie ją sobie przypomnę. Pozdrawiam

  13. Dosiak 10 Sierpień, 2012 o 17:26 Reply

    Mały błąd wkradł Ci się do recenzji. „Cudzoziemka” nie mogła zostać napisana w 1973 roku, bo po raz pierwszy została wydana w 1935.

    Książkę czytałam w LO, ale nie zachwyciła mnie. Jakoś postać Róży mnie irytowała i nie mogłam zrozumieć jej zachowania. Może jeszcze kiedyś wrócę do „Cudzoziemki”, żeby zobaczyć czy nadal odbiorę tę historię w ten sam sposób. Pozdrawiam :)

  14. Scathach 11 Sierpień, 2012 o 05:35 Reply

    To jedna z książek, której lektura była dla mnie prawdziwą męką! Czytalam, czytałam, cierpiałam, końca nie było widac, miałam wrażenie, że wciąz jestemw tym samym miejscu. Bohaterka Kuncewiczowej wkurzała mnie jak mało która postać z literatury.
    Zgadzam się, jest dobrze napisana, świetnie oddaje psychikę – ale to nie zmienia faktu, że mnie wymęczyła i tylko modlę się, by na studiach nie wracać do niej zbyt szybko:)

  15. Ewa 11 Sierpień, 2012 o 09:30 Reply

    Moja ukochana książka. <3 Od jej przeczytania zakochałam się również w kompozycjach Brahmsa. ;)

    • miqaisonfire 12 Sierpień, 2012 o 11:11 Reply

      @Smerfetka: dziękuję bardzo :)
      @Dosiak: dzięki, że zauważyłaś :) Musiałam się pomylić i spojrzałam na datę wydania mojego egzemplarza.
      @Scathach: naprawdę :D? No proszę. Ja w sumie przyznam, że z tego co pamiętam przyjemności mi również nie sprawiła, ale miałam pomysł na recenzję zaczerpnięty z lekcji polskiego, więc złożyłam to do kupy i oto jest :)
      @Ewa: naprawdę? No proszę!

  16. Ewa Książkówka 11 Sierpień, 2012 o 14:09 Reply

    No i bardzo fajnie, że dodałaś tę recenzję. Nie ma to jak powiem klasyki. :)

  17. S. 11 Sierpień, 2012 o 21:29 Reply

    Kolejna książka w moim stylu. Uwielbiam klasykę!

  18. Varia 13 Sierpień, 2012 o 07:38 Reply

    powodzenia w pracy!! :)

  19. Cinnamon 18 Sierpień, 2012 o 19:08 Reply

    Oczywiście, gdy przyszło nam w szkole sięgnąć po „Cudzoziemkę” jako po kolejną lekturę, pozostało mi westchnąć z rezygnacją i udać się do biblioteki po książkę w ogóle nie uwzględnianą w czytelniczych planach. Nawet nie wiesz, jakie było moje zaskoczenie, gdy przeczytałam ją w ciągu niecałych dwóch dób. Momentalnie zatraciłam się w świecie Róży, która wywoływała u mnie sprzeczne uczucia – od niechęci do współczucia. Co jakiś czas odrzucałam książkę daleko precz, zirytowana postawą bohaterki, by po chwili przeprosić się z nią i powrócić do przerwanej lektury. „Cudzoziemka” to jedna z nielicznych lektur szkolnych, które bardzo doceniłam i po którą w przyszłości na pewno sięgnę.
    Bardzo cieszę się, że opublikowałaś tę „starą” recenzję :)

    • miqaisonfire 19 Sierpień, 2012 o 07:10 Reply

      @Ewa Książkówka: dziękuję! :)
      @S.: no proszę! Coraz więcej młodych ludzi ostatnio sięga po klasykę i to jest dobre!
      @Varia: dzięki! :) Już powoli mam zamiar zrezygnować, jeszcze dziś i jutro i to będzie 13 dni przepracowanych – trochę męcząco jest.
      @Cinnamon: dokładnie tak ;) Ja również miałam ją jako lekturę. Cieszę się, że tak bardzo przypadła Ci do gustu! To aż dziwne jak czasem taka zwykła lektura potrafi zapaść głęboko w pamięć.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 77 obserwujących.

%d bloggers like this: