#300.

#299. „Monsun przychodzi dwa razy” – Anna Janowska

„Monsun przychodzi dwa razy”


Tytuł: „Monsun przychodzi dwa razy”
Autor: Anna Janowska
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 304
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-287-0424-4
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 30 listopada 2016

Kocham podróżować. Rzadko kiedy jednak sięgam po książki podróżnicze, chyba, że przed wyjazdem, z tego względu, że z każdą przeczytaną stroną, z każdym przepięknym zdjęciem chciałabym się znależć w danym miejscu. Ponieważ moi znajomi wkrótce wybierają się na Zanzibar postanowiłam przeczytać książkę Anny Janowskiej „Monsun przychodzi dwa razy”, dzięki czemu chociaż trochę będę mogła poznać tereny w jakie się wybierają i nie tylko. Książka ta jest podróżniczym pamiętnikiem przez Keralę, Oman i Zanzibar.

Ziarko pieprzu – to ono jest powodem dla którego Janowska wyrusza w fascynującą podróż do Kerali, Omanu i na Zanzibar, bo jak się okazuje pieprz w szczególny sposób łączy te kraje – historycznie i kulinarnie. Barwne opisy, pouczające rozmowy, poznawanie nowych ludzi, nowej kultury i kuchni, odkrywanie często nieznanego dla przeciętnego Europejczyka i Polaka świata… coś wspaniałego, a na dodatek całość jest uzupełniona przepięknymi fotografiami z podróży.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, jest napisana prostym w odbiorze językiem, autorka posiliła się o wiele ciekawostek… chociaż dla mnie cała lektura była jedną wielką ciekawostką, jako że moja wiedza na temat tych krain geograficznych jest bardzo mała. Z pewnością osoby, które chcą dopiero poznać te tereny, jak i te, które być może podróż do Kerali, Omanu i na Zanzibar mają już za sobą i chciałyby powspominać lub być może dowiedzieć się czegoś nowego, uznają tę książkę za ciekawą literaturę.

Bardzo pozytywnie przyjęłam tę książkę, lektura okazała się być niezwykłą podróżą, którą najchętniej bym powtórzyła – tym razem w rzeczywistości, nie na papierze. Zdecydowanie i z ogromną radością polecam lekturę tej książki, która podróżnik łączy z pamiętnikiem – coś wspaniałego i niezwykle czytalnego.

Anna Janowska (BLOG TUTAJ / STRONA TUTAJ) podróżniczka, dziennikarka i fotografka. W domu ma zawsze dwie walizki: jedną już spakowaną, drugą wciąż nierozpakowaną. Od lat ponad pół roku (w roku) spędza w podróży – w poszukiwaniu ciekawych miejsc, ludzi, smaków i tematów artykułów. Uważa się za wyjątkową szczęściarę, bo żyje swoją pasją i na co dzień realizuje ją w pracy. Może to dlatego, że jako dzieciak najbardziej na świecie chciała zostać Winnetou? Przez lata współpracowała z magazynem „Voyage”, teraz publikuje w „National Geographic Traveler” oraz pismach kobiecych: „Pani”, „Elle”, „Twój Styl”, „Uroda Życia”, „Viva!”.

UWAGA! Na stronie Muza.com.pl można tę książkę nabyć w świetnej cenie promocyjnej -45% za jedyne 19.90 zł. Może warto pomyśleć, czy komuś nie sprawiłaby ona radości, gdyby znalazła się pod choinką? :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Muza S.A.

#298. Yankee Candle – All Is Bright

A teraz jeden zapach z najnowszej kolekcji Yankee Candle Q4 2016, w której skład wchodzą takie zapachy jak: All Is Bright, Festive Coctail, Macaron Treats oraz Star Anise and Orange (który niegługo również zrecenzuję). Pełną ofertę z tej kolekcji możecie ujrzeć klikając tutaj.

All Is Bright
Jest to zdecydowanie zapach wpasujący się w moje gusta. Wyraźnie wyczuwalna nuta cytrusowa, odrobinę jak mydełko, a przy tym nie jest dusząco intensywny, ale wyraźny i bardzo przyjemny. Myślę, że jest to dobry zapach przedświąteczny, który spokojnie wprowadzi przytulną atmosferę w domu. Aromat jest mocny, ponieważ zapach szybko rozchodzi się nawet na dużych przestrzeniach. Polecam osobom, które lubią stonowane słodkawe, kwiatowe zapachy.

Opis wosku ze strony Goodies.pl: Wosk ze świątecznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachowej mieszance musujących cytrusów połączona z nutą ciepłego piżma. Pojemność – 22 g. Wydajność zapachu do 8h.

Zapraszam także do lektury recenzji zapachów Yankee Candle:
Pink Sands
Lake Sunset
Home Sweet Home
Maroocan Argan Oil
Baby Powder
Candy Corn
Season of Peace
Madagascan Orchid
My Serenity
Peony
Champaca Blossom
Loves Me, Loves Me Not
Kringle Candle
Lily of the Valley

#297. Zapowiedź konkursu !

Już od jutra na facebooku bloga LINK TUTAJ rozpoczyna się konkurs, który zakończy się 6. grudnia w Mikołajki!

Do wygrania będzie egzemplarz książki „Jak zostać dyktatorem. Podręcznik dla nowicjuszy” autorstwa Mikal Hem, której recenzja ukaże się jeszcze w tym tygodniu, żeby jeszcze bardziej zachęcić Was do udziału w konkursie.

Co trzeba będzie zrobić? Wystarczy zgłosić się na facebooku!

Tytuł: „Jak zostać dyktatorem. Podręcznik dla nowicjuszy”
Autor: Mikal Hem
Przekład z języka norweskiego: Sławomir Budziak
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena detaliczna: 39,99 zł

Mieszkają w pełnych przepychu pałacach, mają najdroższe auta, piękne kobiety, pieniądze i zastępy fanatycznych wielbicieli.

„Jak zostać dyktatorem. Podręcznik dla nowicjuszy” Mikela Hema to opowieść o drodze do władzy absolutnej. To gorzka, inteligentna satyra i analiza współczesnego świata, który na gwiazdy kreuje czasem wyjątkowo antypatyczne postaci.

Mikel Hem, dziennikarz specjalizujący się w zagadnieniach i analizach polityki międzynarodowej, przytacza fakty, które ilustruje barwnymi anegdotami dotyczącymi prywatnego życia dyktatorów. Pisze o ich słabostkach, ulubionych autach i sportach – także tych bardzo ekstremalnych, o miłosnych podbojach i cudach jakich rzekomo dokonywali. W satyryczny, ale daleki od pobłażliwości sposób relacjonuje ich poczynania, które doprowadziły do patologizacji autorytarnych rządów.

„Jak zostać dyktatorem” w krzywym zwierciadle pokazuje mechanizmy i cechy, dzięki którym „słońca narodów” z całego świata dochodziły do władzy i przy jej pomocy eliminowały przeciwników. Pokazuje też, że opowieść o krwawych i bezwzględnych dyktaturach może być zarazem historią o buncie i narastającej społecznej frustracji, która prowadzi do rewolucji skierowanych przeciwko absolutnej władzy.

Mikal Hem – norweski dziennikarz i komentator polityczny. Pracował dla wysokonakładowych dzienników „Dagbladet” i „Verdens Gang”, a także dla magazynu „Ny Tid”. Współpracował też z państwową spółką radiowo-telewizyjną NRK. Zawodowo wiele podróżował, m.in. po Afryce i krajach byłego Związku Radzieckiego. Jako dziecko dwa lata spędził z rodziną w Zimbabwe, pod rządami Roberta Mugabe. Od czasu norweskiej premiery „Jak zostać dyktatorem” książka została przetłumaczona na 12 języków m.in. na język turecki, węgierski, niemiecki i serbski.

#296. Yankee Candle – Loves Me, Loves Me Not

Dzisiaj zaprezentuję Wam sampler (czyli jakby małą świecę) zapachu Loves Me, Loves Me Not (takie nasze kocha, nie kocha przy zrywaniu płatków stokrotki) oraz świecznik, który można stosować zarówno do samplerów czy tea lightów (tych malutkich świeczek, podgrzewaczy). Świecznik ten dostałam na urodziny od brata i często go używam, ponieważ ze względu na swój ciekawy wygląd jakby małego wiaderka od razu przykuwa wzrok i odmienia nudne miejsca :) Dodatkowo jest to dobra ochrona, by utrzymać sampler w jednym miejscu i wypalić go do końca.

Loves Me, Loves Me Not
Jest to delikatny, bardzo kwiatowy zapach, tak jak widać na obrazku – oczywiście wyczuwalne są stokrotki, ale także świeża trawa. Bardzo spodobał mi się ten zapach, jest przyjemny i myślę, że na tyle neutralny, że przypadnie do gustu każdej osobie – nie jest dusząco kwiatowy, tylko bardzo subtelny.
Po lewej stronie możecie zobaczyć jak wygląda sampler w świeczniku – widzicie, że idealnie pasuje on wielkością do tego świecznika oraz bardzo efektownie się prezentuje. Przed paleniem możecie trochę przyciąć knot. Polecam do tego specjalny sprzęt, który oczywiście znajdziecie na stronie Goodies.pl.

Opis wosku ze strony Goodies.pl: Sampler z serii Housewarmer łączący w sobie zapach polnych kwiatów, na tle których przewodzi stokrotka. Pojemność: 49 gram. Czas palenia: do 15 godzin.

Zapraszam także do lektury recenzji zapachów Yankee Candle:
Pink Sands
Lake Sunset
Home Sweet Home
Maroocan Argan Oil
Baby Powder
Candy Corn
Season of Peace
Madagascan Orchid
My Serenity
Peony
Champaca Blossom
Kringle Candle
Lily of the Valley

#295. „Czerwone złoto” – Tom Hillenbrand

„Czerwone złoto”


Tytuł: „Czerwone złoto”
Seria: Kryminał Kulinarny tom 2/4
Autor: Tom Hillenbrand
Wydawnictwo: Smak Słowa
Liczba stron: 366
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-64846-73-1
Ocena: 8/10

Hmm… jak tu zgryźć orzech, jak napisać apetyczno-kryminalną recenzję? Przede wszystkim ostrzegam, że czytacie na własną odpowiedzialność, zwłaszcza jeśli jesteście jeszcze przed obiadem. Zresztą, lektura książki też bardzo rozbudza apetyt, więc lepiej siadać do niej o pełnym brzuchu.

Głównym bohaterem tej książki jest, znany niektórym z jej poprzedniej części zatytułowanej „Diabelski owoc”, Xavier Kieffer – pochodzący z Luksemburga właściciel restauracji „Deux Eglises”. Na okładce widzimy sushi, które w bardzo przewrotny sposób zostanie wplecione w strony tej książki. Już na samym początku wybierzemy się na wystawne przyjęcie organizowane przez mera Paryża w samym sercu Francji, którego gwiazdą wieczoru będzie mistrz kuchni japońskiej. Niestety, kolacja nie potrwa zbyt długo ponieważ ktoś umrze zatruty… rybą. Xavier postanawia rozpocząć śledztwo na własną rękę, na szczęście nie samotnie, ale z udziałem garstki przyjaciół. Będzie także stale walczył z rozterkami jego serca skierowanymi w stronę francuzki Valérie Gabin, pełniącej funkcję krytyka kulinarego i prowadzącej francuski przewodnik gastronomiczny – Guide Gabin.

Postanowiłam, że nie będę Wam przytaczać dań, które wjeżdżały na strony tej książki, żeby nie psuć apetycznej niespodzianki. Oprócz aspektu kulinarno-kryminalnego można wyraźnie dostrzec zamiłowanie autora do Luksemburgu, ale także Paryż zostanie szczegółowo opisany. Co się tyczy bohaterów, Hillenbrand stara się kreować ich w bardzo oryginalny sposób, dzięki czemu szybko można ich polubić. Fabuła jest bez zarzutów, co rusz nowe potrawy i… morderstwa. Dodatkowym plusem jest krótki słowniczek kulinarnych pojęć (często obcojęzycznego pochodzenia), który został zaprezentowany na końcu książki.

Podsumowując, kryminały tego niemieckiego pisarza cieszą się dużą popularnością i trudno się dziwić. Akcja jest wciągająca, do tego te wyśmienite potrawy oraz klimat Luksemburgu. Zachęcam do lektury tej książki wszystkich smakoszy kryminałów, tym bardziej, że w tej chwili na stronie Wydawnictwa jest ona dostępna za 17,49 zł zamiast 33,99 zł TUTAJ LINK.

Tom Hillenbrand, urodzony w 1972 roku, studiował politykę europejską, był wolontariuszem w szkole dziennikarskiej im. Georga von Holtzbrincka i kierownikiem działu w Spiegel Online. Zapalony kucharz hobbysta i smakosz, podczas wielomiesięcznego pobytu w Luksemburgu w ramach praktyk z Unii Europejskiej zakochał się w Wielkim Księstwie. Jego pierwsza powieść (Diabelski owoc) przez wiele miesięcy była na pierwszym miejscu listy bestsellerów w Luksemburgu. Tom Hillenbrand mieszka w Monachium

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Smak Słowa

książka przeczytana w ramach Kryminalnego Wyzwania

#294. [ze słownikiem] – Alicja w Krainie Czarów – Lewis Carroll

„Alicja w Krainie Czarów”

Tytuł: „Alicja w Krainie Czarów”
Autor: Lewis Carroll
Wydawnictwo: Ze Słownikiem
Liczba stron: 180
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-65646-00-2
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 21 listopada 2016

Jako świeżo upieczona pani magister filologii angielskiej i francuskiej z jeszcze większą przyjemnością siadam do lektury książek w języku obcym. Na studiach mieliśmy zajęcia z literatury, także czytanie w języku obcym nie jest mi straszne. Jednak jak o wiele łatwiej i szybciej byłoby czytać mając możliwość sprawdzenia niezrozumiałych, obcojęzycznych słów natychmiast? Myślę, że znalazłam na to pewne rozwiązanie. Nowe na rynku czytelniczym Wydawnictwo Ze Słownikiem postanowiło wyjść na przeciw żądnym wiedzy czytelnikom udostępniając im książki w języku angielskim od razu ze słowniczkiem! Najwyższa pora je przetestować :)

Jako pierwszą książkę postanowiłam przeczytać „Alice’s Adventures in Wonderland”, czyli „Alicję w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla. Książka ta uchodzi za klasykę literatury angielskiej i przyznam szczerze, że nigdy nie pałałam do niej jakimś wielkim sentymentem, zapewne dlatego, że będąc małą dziewczynką trochę bałam się niebezpiecznych przygód jakim musiała stawić czoła tytułowa bohaterka. Z biegiem czasu, książka ta stała się dla mnie interesującą lekturą, albowiem bardziej jest to baśń niż bajka dla dzieci, także i dorośli odnajdą w niej drugie dno.

Ponieważ historię Alicji zapewne wszyscy bardzo dobrze znają, postanowiłam pominąć jej streszczenie w mojej recenzji, za to chciałabym się dokładniej skupić na samym opracowaniu – zapewne tego jesteście znacznie bardziej ciekawi.

Jak wygląda tak opracowana książka? Obok umieściłam przykładową stronę, na której wyraźnie widać pogrubione słowa obcojęzyczne oraz po prawej stronie, na marginesie wypisane te słowa wraz z ich tłumaczeniem. Niestety, słówka postanowiono umieścić w kolejności alfabetycznej, a nie w kolejności w jakiej występują w tekście, co trochę spowalnia proces czytania. Gdyby umieszczone były w takiej kolejności w jakiej pojawiają się na danej stronie, to łatwiej byłoby odszukać kolejne słowo, bo mózg jest w stanie zapamiętać, gdzie ostatnio patrzyły oczy. Trochę też negatywnie zaskoczył mnie pomysł tłumaczenia słów nie zawsze w kontekście. Przykładowe słowo już z pierwszej strony „pink” zostało w pierwszej kolejności przetłumaczone jako goździk, a następnie jako kolor różowy (mowa o kolorze oczu Białego Królika). Zresztą… słowo pink jest na tyle popularne, że akurat moim zdaniem tłumaczenia nie potrzebowało, zwłaszcza na tle o wiele trudniejszych słów, które w książce się pojawiają. Niektóre słowa niepotrzebnie zostały też rozdzielone np. dużo phrasal verbs, czy podkreślone słowo daisy-chain zostało na marginesie przetłumaczone jako daisy – stokrotka i chain – łańcuch, a daisy-chain to przecież wianuszek. Ale (!) jeśli chodzi o część słownikową nie jest to jednak koniec! Już po otworzeniu książki czytelnik dostaje „Vocabulary of Most Common Words”. Mamy tu do dyspozycji kilka stron słówek, przetłumaczonych bardzo dokładnie, czasem aż nazbyt, gdy np. pojawiają się 4 kompletnie różne znaczenia jednego słowa, co może trochę skołować czytelnika. A na samym końcu książki jest dział ze wszystkimi przetłumaczonymi słowami z książki, także można je sobie powtórzyć lub przejrzeć. Książki mogłyby też być pogrupowane poziomami, bo czasem krótka książka ma trudniejsze słownictwo i struktury językowe i gramatyczne niż opasłe tomisko :)

Pomimo błędów w słowniczku i streszczeniu na końcu książki, to całokształt oceniam na plus. Przede mną jeszcze dwie inne książki do zrecenzowania. Ten typ opracowania angielskiej książki jest świetnym rozwiązaniem dla osób, które chcą zmierzyć swoje siły czytając znane książki, często te, które uchodzą za klasykę literatury, w języku angielskim. Jestem ciekawa czy kiedyś zostaną wprowadzone książki w innych językach, bo z chęcią bym je zakupiła.

Gdzie kupić?
Możecie dokonać zamówienia zarówno przez stronę Wydawnictwa (kliknij tutaj), a także już w sklepach internetowych, takich jak, np. Empik (kliknij tutaj). Jeśli jeszcze nie jesteście do końca przekonani, to możecie zobaczyć przykładowy rozdział, wystarczy, że klikniecie tutaj.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Ze Słownikiem