#12. „Pigmej” – Chuck Palahniuk


"Pigmej"


Tytuł: „Pigmej.”
Autor: Chuck Palahniuk
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
Liczba stron: 285
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-60979-20-4
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 27 maja 2011

„Całe piękno stworzone przez Boga w końcu przejdzie przez amerykańskie usta, trzewia, i zostanie wydalone odbytem.”

Palahniuk kreuje atak na Amerykę. Umieszcza nastoletniego agenta wywiadu numer 67, wraz z przyjaciółmi w Ameryce. Będą mieszkali w niej pół roku, u białej, chrześcijańskiej rodziny. Rodzina Goszcząca – Cedar w składzie: Matka Goszcząca, Ojciec Goszczący, Kocia Siostra Goszcząca i Świński-Psi Brat Goszczący. Zadaniem obcokrajowców jest zniszczenie kultury i społeczeństwa amerykańskiego. Po pewnym czasie czytelnik odnosi wrażenie, że autor neguje nie tylko świat Ameryki, ale także świat Agentów – marionetek swojego państwa z wszczepioną nienawiścią do obcego narodu. Przez ten zabieg, widzimy, że mimo iż to Ameryka jest ukazana pejoratywnie, państwo głównych bohaterów jest również złe.

„Pierwszy priorytet: każdy musi wygenerować amerykańskie dziecko.”

Książka podzielona jest nie na rozdziały, ale na złożone „meldunki” z których poszczególne słowa są zamazane. Każdy rozdział meldunek jest zakończony cytatem znamienitych twórców światowych destrukcji i buntu: Adolfa Hitlera, Benito Mussoliniego, Włodzimierza Lenina, Lwa Trockiego, Mao Tse-tunga czy Che Guevarę. Dlaczego po raz pierwszy u Palahniuka bohaterem książki jest nastolatek, z pewnością dlatego, że autor jako motto swojej powieści użył cytatu Adolfa Hitlera: „Tylko ten, kto ma młodzież, ma przyszłość.”

„Przemoc jest synonimem miłości.”

Drastyczne opisy zemsty Pigmeja. Oprócz bicia, tortur, mordowania, znajdzie się też pokaż wynaturzonej, zboczonej, chorej wyobraźni chłopca, nierzadko przechodząca od myśli do czynów. Agent 67 z ‘obcego’ staje się ‘bohaterem narodowym’. Co tak naprawdę za tym wszystkim stoi? Jak potoczą się losy Agentów? Czy uda im się zlikwidować Amerykę?

„Priorytet: wypełnić z sukcesem najważniejszą misję, kryptonim operacji: >>Chaos<<.”

Operacja „chaos” polega na tym, by niszczyć od środka społeczeństwo amerykańskie, doprowadzić je do totalnej destrukcji, unicestwienia. Mali Agenci w wielkim wydaniu. Mordują, gwałcą i bezczeszczą społeczeństwo amerykańskie. Nie zapominajmy, że gdy tylko w książce pojawi się pistolet, to znaczy, że musi wystrzelić.

„Wkład do kultury. Państwowa ideologia, język, prawa, wszystko to zniszczone. Wszystkie aspiracje i zbrodnie. Wszystkie opinie i uprzedzenia. Rozbite w proch, roztrzaskane.”

Oczywiście nie obyło się bez jego minimalistycznego stylu pisania. Książka jest utrzymana w minimalistycznej konwencji. Nie brakuje tu satyry, czarnego humoru, groteski i naturalizmu, oraz drastycznych scen, które czasami mogą budzić obrzydzenie. Mimo wszystko, to jest „majstersztyk”. Ordynarny i obsceniczny – jak zwykle, a zarazem przerażająco smutny i dojmujący, dający do myślenia, krytykujący otaczający nas świat i wartości jakimi się rządzi.

„Smagający Lew, rwij – rycz.”
„Pchnięcie Rysia, świst – zonk.”
„Uderzenie Pandy, bam – błam.”

Zapraszam do świata Wal-Martu, wibratorów, penetracji, literackiego minimalizmu, nowej metafory, wulgarności, totalnej masakry w wydaniu XXL. Coś niebanalnego. Coś lepszego od „Opętanych”.

Otagowane:, , ,

16 komentarzy do “#12. „Pigmej” – Chuck Palahniuk

  1. Varia 27 Maj, 2011 o 19:42 Reply

    ale Ty potrafisz zachęcić do lektury: „Zapraszam do świata Wal-Martu, wibratorów, penetracji, literackiego minimalizmu…”. coś w sam raz dla mojego dziwnego gustu i chorego poczucia humoru :D

    • miqaisonfire 27 Maj, 2011 o 19:49 Reply

      To może chore, ale mam tak samo. Nie wiem dlaczego takie lektury do mnie przemawiają. A Palahniuk to w ogóle mistrz nad mistrze. :D

  2. kasandra_85 27 Maj, 2011 o 19:56 Reply

    Uwielbiam Palahniuka i z pewnością muszę przeczytać tę książkę. Już nie mogę się doczekać:))

  3. Bujaczek 27 Maj, 2011 o 23:09 Reply

    Nie czytałam więc może się skuszę ;)

  4. Ksiązkówka 28 Maj, 2011 o 07:48 Reply

    Widzę, że to lektura z kategorii „pojechana”. Muszę spróbować. :)

  5. Isadora 28 Maj, 2011 o 08:07 Reply

    Rany, Twoja recenzja brzmi bardziej niż zachęcająco! Nie czytałam jeszcze nic Palahniuka, ale widzę, że będę musiała to zmienić:)))
    Pozdrawiam!

  6. miqaisonfire 28 Maj, 2011 o 09:20 Reply

    Tak, dziewczyny – jeśli nie czytałyście nic Palahniuka, to serdecznie polecam. Zacznijcie najlepiej od „Fight Clubu” :)

  7. Aneta 29 Maj, 2011 o 22:58 Reply

    Hmmm… nie znam tego autoa, ale książka wydaje się mocna. Obawiam się brutalnych i tych wywołujących obrzydzenie scen.

    • miqaisonfire 30 Maj, 2011 o 06:42 Reply

      Masz rację ta akurat jego powieść jest strasznie brutalna. Ale np. jeśli weźmiesz do ręki „Rozbitka” to mógłby Ci się spodobać :)

  8. Julia 1 czerwca, 2011 o 13:40 Reply

    Dla mnie Palahniuk to bezsprzeczny mistrz. Tej ksiazki jeszcze nie czytalam,ale musze ja kupic. Recenzja rewelacyjna :) !

  9. Madeleine 2 czerwca, 2011 o 07:47 Reply

    Hejka! :D
    Bardzo fajny blog, naprawdę ciekawie się czyta :) Fajne recenzje piszesz, podobają mi się :)
    Pozdrowienia :)
    Madeleine

  10. cebelez 2 czerwca, 2011 o 16:00 Reply

    Pospazmowany orgazmami przez film „Fight Club” siegnalem po ksiazke o tym samym tytule. Okazala sie byc pierwsza ksiazka gorsza od swojej ekranizacji. Nie poddalem sie jednak i przeczytalem „Udlaw sie”. Niestety znow sie zawiodlem, strasznie mi sie owe dzielo ciagnelo. Mimo tych dwoch wpadek uwielbiam Palachniuka, m. in. za jego opowiadanie „Flaki”. Mam w planach „Rozbitka”, ktory lezy na polce od gwiazdki, a teraz, dzieki Tobie, takze „Pigmeja”.

    • miqaisonfire 2 czerwca, 2011 o 16:03 Reply

      Mam wszystkie ksiażki Palahniuka, które ukazały się w Polsce (już od roku przymierzam się do „Dziennika” i „Udław się” na dniach nadrobię). A za najsłabszą jego książkę uznaję „Uchodźcy i wygnańcy”. „Fight Club” uwielbiam i nie uważam, żeby był gorszy od filmowej ekranizacji. :)

      • smith 16 grudnia, 2011 o 16:46

        Kobieta lubiąca Fight Club! Nowość… Jestem pełen podziwu. Palahniuk’a „łykam w całości”. „Uchodzców…” naprawdę należy traktować jako przewodnik – bez zwiedzania tych miejsc czytanie tego zupełnie traci sens. Poza tym polecam: http://chuckpalahniuk.net/

  11. Maks 14 czerwca, 2011 o 00:45 Reply

    Podsunęłaś mi autora którego za wszelką cenę muszę poznać. Uwielbiam niebanalne pomysły na fabułę, a gdy dodamy do tego jeszcze niesamowitą charyzmę, czy też specyficzny, zasługujący na uwagę styl autora to dostaniemy pozycję obowiązkową.
    Szczerze powiedziawszy nie wiem od czego zacznę, „Pigmej” wydaje się być świetny, aczkolwiek jakiś czas temu przeczytałem na LC Twoją recenzję „Opętanych” i mogę śmiało powiedzieć, że również brzmią świetnie. Dlatego w tym miejscu prosiłbym o jakąś drobną podpowiedź, od czego by tu zacząć, choć może „Fight Club” z początku sobie odpuszczę, zbyt wiele razy widziałem ekranizację ;)

    • miqaisonfire 14 czerwca, 2011 o 06:25 Reply

      Ja bym zaczęła na Twoim miejscu od „Opętanych” jednak :D Zważywszy na fakt, że „PIgmej” jest już naprawdę brutalny, to „Opętani” będą dobrym intro.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: