Archiwum dnia: 2 czerwca, 2011

#15. „Odsypiając przeszłość” – Piotr Prokopiak

"Odsypiając przeszłość"


Tytuł: „Odsypiając przeszłość”
Autor: Piotr Prokopiak
Wydawnictwo: Papierowy Motyl
Liczba stron: 199
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-62222-20-9
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 2 czerwca 2011

“Zdarzało się odsypiać przeszłość, chować wstydliwie nostalgię pod skrzydła ptaków ulatujących w rozpacz.”

Witamy w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej “Soterion”. Przedstawiamy państwu wyjątkowy świat pacjentów tu zamkniętych (z własnej woli, zresztą). To tutaj odgrywa się „totalna degrengolada” (cokolwiek autor miał na myśli).

Główny bohater książki to poeta – heretyk, jednocześnie narrator, przypisujący sobie plakietkę z wypisanym na niej słowem „ZAMULONY”. Do „Soterionu” przychodzi po to, by znaleźć chwilę spokoju, jest zatracony w swoich problemach i nie potrafi normalnie funkcjonować w społeczeństwie, do którego należy. Ceną za pobyt w ośrodku jest odmulenie – czyli odwyk. Pokoje szpitalne porównuje do „prosektorium”. Spotkamy się tu z takimi osobowościami jak: Alimenciarz, kobiety „wampiry” na których czele stoi najstarsza, Pudernica (a może to jednak tranwestyta?) oraz wiele, wiele innych.

„Jeżeli państwo sankcjonuje łajdactwo i promuje „prorodzinne” rozbijanie rodzin albo puszczanie się na boku, to jak podtrzymywać ducha w narodzie?”

Pacjenci prowadzą między sobą liczne dyskusje i dysputy. Nie omijają żadnego tematu: historia, polityka, życie, śmierć, religia, wiara. Czasem takie dyskusje kończą się nieprzyjemną kłótnią… Autor przez dialogi pacjentów, głównie mężczyzn, krytykuje różne ważne kwestie polityczne, religijne, moralne.

„Oto jestem jedną z tych zabawnych postaci, skazany, by poddać się wiwisekcji, terapeutyczno-farmakologicznej, mającej w sposób rzetelny ocenić stopień mojego szaleństwa. Uratować przed katastrofalnym końcem, prywatnym Armagedonem, ostatnią plagą egipską.”

Język, którym posługuje się Prokopiak, neologizmy, które zręcznie wplata w książkę, czynią ją jeszcze ciekawszą w odbiorze. Proza ta przez nową metaforę, naturalizm i groteskę przypomina mi powieści amerykańskiego pisarza Chucka Palahniuka. Autor jako kontekstów często używa aluzji biblijnych lub przytacza słowa znanych filozofów, co czyni książkę bogatszą w duchowe doznania.
Paradoksem, który mnie rozśmieszył, było stwierdzenie jednego z pacjentów: „(…) od jutra będziemy mieli tu remont. Prawdziwy dom wariatów, mówię ci.”

Egzystencjonalne wynurzenia bohaterów, zmuszają czytelnika do refleksji nad własnym życiem. Czytając książkę ma się dziwne wrażenie, jakbyśmy to my byli chorzy, nie pacjenci „tylko w „Soterionie” toczy się prawdziwe życie, normalnych ludzi”. Zresztą pacjenci sami uważają się za normalnych: „Normalny, uważam, potrafi w odróżnieniu od reszty analizować swoje szaleństwa.”

Na koniec jeszcze parę słów o okładce, która na pewno przykuwa wzrok potencjalnego czytelnika. Książka jest wyjątkową pozycją na polskim rynku i serdecznie polecam ją każdemu, a jako morał dla czytelnika sugeruję zdanie: „Bo dopiero stojąc nad grobem, wiemy jak mieliśmy żyć.”

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Papierowy Motyl


Sztukater