Archiwum dnia: 15 czerwca, 2011

#25. „Sekret aneksu nr 3” – Colin Dexter

"Sekret aneksu nr 3"


Tytuł: „Sekret aneksu nr 3”
Autor: Colin Dexter
Wydawnictwo: Funky Books
Liczba stron: 344
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-7489-199-8
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 15 czerwca 2011

„Czy chcesz wiedzieć, co wydarzyło się w noc sylwestrową w aneksie nr 3?”

Znacie ten dreszczyk emocji towarzyszący odkrywaniu kryminalnych zagadek? Macie go gwarantowanego przy czytaniu „Sekretu aneksu nr 3”. Dla wszystkich fanów nadinspektora Morse’a książka będzie niezłą perełką, a dla tych, którzy jeszcze nie znają brytyjskiego pisarza Colina Dextera, jednego z najpoczytniejszych autorów kryminałów w Wielkiej Brytanii, będzie nowym skarbem wśród kryminalnych powieści.

„W tym momencie uruchomiony został ciąg wydarzeń, które w efekcie doprowadziły do morderstwa, które zostało zaplanowane powoli i subtelnie, a zrealizowane błyskawicznie i z okrucieństwem.”

John Binyon organizuje w swoim oksfordzkim hotelu Haworth „pobyty zimowe z imprezami bożonarodzeniowymi i noworocznymi”. W tym roku podczas balu przebierańców obowiązywać będzie motyw „Tajemnica Wschodu”. Gospodarze przewidzieli wiele atrakcji, zabaw i… alkoholu. Nie przewidzieli jednak morderstwa.

Jak łatwo się domyślić, aneks nr 3, kryje w sobie tajemnicę zbrodni. Podczas balu przebierańców zostaje zamordowany mężczyzna. Jak tu znaleźć mordercę, kiedy właściciele hotelu sami bawili się w najlepsze, a ich najbliższa pracownica – Sara nie bardzo cokolwiek pamięta po wcześniejszej imprezie…? Nie będę Wam jednak zdradzała jaki jest tytułowy sekret aneksu nr 3, tę tajemnicę musicie odkryć sami.

„Kiedy spotkasz tego faceta, Morse’a, to pamiętaj, że jest nadinspektorem, dobra? I w dodatku bardzo złośliwym! A więc pilnuj się, chłopie!”

Najważniejsza postać – czyli nadinspektor Morse – pojawia się dopiero w siódmym rozdziale. Morse to Brytyjczyk o bardzo ostrym i nieprzewidywalnych sposobie życia i charakterze. Nie stroni od alkoholu, ale ucieka od bliskich związków z kobietami. Biedaczek cierpi na akrofobię, czyli lęk przed wysokością. Razem z sierżantem Lewisem będą starali się rozwiązać kryminalną zagadkę. Będą szukali tropów – niektóre z nich prowadzące donikąd, będą znajdywali wskazówki – z których większa część będzie bez wartości, będą odkrywali nowe poszlaki – ale bez znaczenia dla śledztwa, będą przesłuchiwali uczestników – często nie pamiętających kolejności wydarzeń… Większość z nich również podała fałszywe dane, więc dotarcie do nich wydaje się być niemożliwe.

„A kto szuka, ten znajdzie.” Mt 7, 8

Czy mordercą jest jeden lub jedna z gości? A może ktoś niepostrzeżenie wkradł się na posesję hotelu i dokonał tego strasznego czynu? Czy w grę wchodzi morderstwo w afekcie? A może był to czysty przypadek… – wątpię.

Odrobina czarnego humoru, najczęściej w wykonaniu nadinspektora Morse’a dodaje wyjątkowego uroku książce. Przyznam, że podoba mi się też bardzo okładka. Jej ciemnofioletowa kolorystyka jest idealna dla podkreślenia nastroju tego kryminału.
Książka jest podzielona na rozdziały, a każdy rozdział oznacza miesiąc (lub też dzień miesiąca). Akcja powieści rozgrywa się w Anglii w Oksfordzie od listopada do stycznia. Każdy rozdział poprzedza cytat. Narrator w tekście wtrąca swoje uwagi lub specjalnie podkreśla jakieś słowo, dając czytelnikowi do zrozumienia absurdalność sytuacji. Autor dokonuje bardzo precyzyjnych opisów wydarzeń, osób czy przeżyć, które ułatwiają czytelnikowi wczucie się w daną sytuację.

Wraz z przewracaniem kolejnych stron prawda zaczęła wychodzić na jaw, zaczęłam dopasowywać brakujące elementy układanki do siebie. Jednak i tak nie udało mi się odkryć wszystkiego. Przyznam, że suspens i tempo akcji jest prowadzone na najwyższym poziomie. Z przyjemnością polecam tę książkę fanom kryminałów i dobrej literatury.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo FunkyBooks