Archiwum dnia: 4 lipca, 2011

#32. Francja – Bordeaux – fotorelacja & wyniki konkursu!

Bordeaux ma ville


2 lipca po 14 wróciłam do Polski po 11 dniach nieobecności i muszę przyznać, że baaaardzo… bardzo mi się nie chciało wracać. Nie wiem czym to dokładnie było spowodowane, sądzę, że wszystkimi rzeczami na raz. Tym, że Bordeaux jest pięknym miastem – co zaraz zobaczycie, tym, że tam nie miałam żadnych obowiązków, a tutaj mam ich multum. Głupio się przyznawać, ale u mnie zdecydowanie nie sprawdza się powiedzenie „home sweet home” / „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. Jedyne, czego mi brakowało to polskie znaki w klawiaturze i zmieniona kolejność (azerty)… To tak parafrazując :-) W sobotę i niedzielę mieliśmy po 45 stopni, więc weekend spędziliśmy nad Oceanem Atlantyckim w zatokach niedaleko miasteczka Arcachon. Woda… słona strasznie. Fale wielkie! Coś wspaniałego. Wyobraźcie sobie, że chcecie wrócić na plażę, wyschnąć i napić się czegoś, by zniwelować okropny smak soli w gardle, gdy nagle uderza w Was tak wielka fala, że obraca Was w wodzie i nie wiecie co się dzieje :D

Zatoka, Ocean Atlantycki, Arcachon

Co mogę powiedzieć o Bordeaux i moim pobycie we Francji? Na pewno to, że jestem teraz bardzo zmotywowana do pilnej nauki języka. Mam ogromne braki, no ale cóż się dziwić, uczyłam się dopiero 3 lata francuskiego, więc mam tylko podstawy, które również są do dopracowania. Miasto – Bordeaux jest bardzo urokliwe. Większość budynków to stare budowle, tak jak np. Katedra Świętego Andrzeja (zdjęcie poniżej) która istnieje od XIw. Jeśli ktoś lubi miasta utrzymane w starym stylu, to zdecydowanie Bordeaux przypadnie mu do gustu. Jest też również bardzo czysto – nie tak jak w Paryżu. Spowodowane jest to głównie tym, że w Paryżu mieszka więcej ludzi, więcej bezdomnych itd.

Place du... i nie pamiętam :(

Ciężko mi jest wybrać tylko parę zdjęć, więc może jeszcze kiedyś w jakimś dalszym poście dodam coś więcej. Zrobiliśmy w sumie prawie 400 zdjęć, także jest z czego wybierać. Panorama strasznie się zmniejszyła szerokością, ponieważ w oryginale jest bardzo długa. Mam nadzieję, że ta namiastka Was na razie zachwyci i zadowoli :)

Promenada + Garonde


Cathédrale Saint-André


Wszystko, co dobre szybko się kończy, także ledwo co się obejrzałam już musieliśmy się pakować. Troszkę się stresowaliśmy, bo mieliśmy przesiadkę w Paryżu, trzeba było pójść po bilet, nie wiedzieliśmy też czy uda nam się siedzieć razem – ale wszystko poszło po naszej myśli :) Dodałam też parę zdjęć na FACEBOOKA, więc jeśli któraś z Was ma swój profil – śmiało ślijcie mi zaproszenia. Przyznam, że były to świetne wakacje :) Mam wielką nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się odwiedzić Francję. Może w następnym roku? Kto wie?

Jeszcze szybkie podsumowanie miesiąca. W czerwcu napisałam 17 postów i wyświetlenia mojej strony sięgnęły 4,680. To daje o 2,935 wyświetleń więcej niż w tamtym miesiącu. Dziękuję Wam bardzo!
A tak w ogóle, to dzisiaj idę odebrać moje wyniki z matury… Nie proszę byście trzymali kciuki, bo przecież już wszystko przesądzone, ale proszę byście w niedalekiej przyszłości trzymali kciuki i kierowali swe modły za to bym dostała się na studia :D Dziękuję i buziaki!
_____________________________________________________________________
Ciężko było mi zdecydować, która z Was ma wygrać książkę Susan Minot. Ale w końcu musiałam wybrać jedną osobę. Zwyciężczynią zostaje MARTA, za wypowiedź, która przyprawiła mnie o dreszczyk :) Zwyciężczynię proszę o maila z adresem do wysyłki. Pytanie brzmiało: z kim chcielibyście spędzić wymarzony wieczór i dlaczego?

Gdyby można było cofnąć czas to byłby to Gregory Lemarchal, przystojny francuski piosenkarz, którego poznałam zbyt późno i gdy już w końcu dowiedziałam się, jak się nazywa ten chłopak o cudnym głosie wszędzie było już głośno o jego… pogrzebie. Byłam we Francji, ale już długo potem, i mogłam tylko spoglądać na te miejsca, na które on patrzył… W jego ojczyźnie nazywano go Małym Księciem. I wcale się nie dziwię – może i nie był jakiś mały, ale zdecydowanie miał w sobie coś z bohatera tej znanej książki. Wzbudzał ogromną sympatię i współczucie, choć pewnie na tym mu nie zależało – był chory na mukowiscydozę, znał wyrok. A pomimo to, do ostatnich chwil tworzył i śpiewał, koncertował.
Chciałabym siedzieć z nim w małej, przytulnej restauracji i pytać o wszystko co z nim związane, co czuje, o czy marzy, co jeszcze chciałby zrobić? A później spacerowalibyśmy ulicami śpiącego miasta, może dalej mielibyśmy o czym rozmawiać :)
Czasami o nim myślę, co by było, gdyby nie był chory i żył? Czy w Polsce zrobiłoby się o nim głośno i zostałby tak znany jak np. Garou? :) Bardzo możliwe, bo naprawdę, miał wspaniałe piosenki.

Wszystkim uczestniczkom bardzo dziękuję za wspaniałe odpowiedzi, to był naprawdę trudny wybór. Zapraszam wkrótce do kolejnego konkursu :) Małymi krokami zbliża się 1000 komentarz… komu się uda? :)