#35. „Zaopiekuj się moją mamą” – Shin Kyung-Sook


"Zaopiekuj się moją mamą"


Tytuł: „Zaopiekuj się moją mamą”
Autor: Shin Kyung-Sook
Wydawnictwo: Kwiaty Orientu
Liczba stron: 176
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-932534-1-8
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 10 lipca 2011

„Minął już tydzień odkąd zginęła twoja mama.” – Tym zdaniem rozpoczyna się wyjątkowa powieść Shin Kyung-Sook. Pewnej koreańskiej rodzinie znika na dworcu matka, która razem z ojcem wybierała się w odwiedziny do syna. Ślad po niej ginie. Nikt nie widział kobiety. Rodzina postanawia rozpocząć śledztwo na własną rękę, rozlepiają ulotki, dają ogłoszenia, pytają osobiście ludzi… ale nikt nie widział ich mamy.

Książka jest pisana w wyjątkowy sposób, tak jakby to czytelnikowi, nie bohaterom powieści, zaginęła matka. Wydaje się jakby to czytelnik był narratorem całej powieści, bardzo wyraźnie jest to odczuwane poprzez zastosowanie odpowiedniej narracji, która czasem występuje w postaci formy żeńskiej lub męskiej. Wyjątkowość tej książki mieści się również w licznych pytaniach retorycznych skierowanych do czytelnika, które mają funkcję refleksyjną. Nic dziwnego, że ta książka została uznana za bestseller.

„Twoja rodzina raniła się pytaniami i wzajemnie obwiniała o jej zaginięcie.”

Tak się zdarza, gdy nagle ludzie zostają postawieni w kryzysowej sytuacji, co jest dla nich nowe, nieznane i ciężkie. Tego się obawiają, więc starają się przed tym bronić. Obroną bohaterów w książce, nie było jednoczenie się, a obwinianie się nawzajem i wznawianie kłótni i sporów, które do niczego nie prowadzą. Szukają w sobie przyczyn zaginięcia matki, obwiniając samych siebie.

Bohaterowie będą opisywali swoje relacje z mamą – co autorka pokaże jako automatyczne zachowanie występujące u ludzi po utracie kogoś bliskiego. Wspomnienia będą różne: dobre, złe i takie, które chciałoby się zmienić – „co by było gdyby…” .

Po pewnym czasie pojawiają się prawdziwi naoczni świadkowie, którzy widzieli ich matkę. Zawsze jednak rodzina pojawia się na miejscu z pewnym opóźnieniem czasowym i ich matki już tam nie ma. Czy uda im się odnaleźć ukochaną kobietę? Czy zdążą zanim będzie za późno?

„Ból głowy zabrał uśmiech z jej twarzy. Zagarnął jej duszę i powoli zjadał niczym mysz polna z ostrymi zębami.”

Park So-nyo – czyli tytułowa mama, cierpiała już od dłuższego czasu na okropne bóle głowy. Kiedyś nawet dostała wylewu, ale nie miała o tym pojęcia, ponieważ jak na osobę mieszkającą na wsi przystało, nie chodziła do lekarza. Czasem ból przeszkadzał jej nawet w normalnym funkcjonowaniu. Książka opowiada historię jej życia, które od początku było ciężkie. Nie dostała odpowiedniego wykształcenia, wyszła za mąż za człowieka, którego nie znała, a który później ją zdradzał i nie miał do niej szacunku.

„Proszę… proszę zaopiekuj się mamą.”

Shin Kyung-Sook chce przekazać czytelnikom morał, który brzmi: ludzie zaczynają doceniać to co mieli, kiedy już tego nie ma. Obserwując relacje bohaterów np. mąż – żona, matka – córka, matka – syn, można bardzo łatwo przedłożyć je na nasze życie, nasze realia, co sprawia, że książka staje się uniwersalna. Występuje tu także opis zwyczajów koreańskich, który dla fanów krajów azjatyckich będzie kolejną perełką w tej książce.

Zapraszam również do wzięcia udziału w konkursie związanym z tą książką, organizowanym przez Wydawnictwo Kwiaty Orientu – plakat konkursu dostępny w prawym bocznym menu.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Kwiaty Orientu


Sztukater

Otagowane:,

16 komentarzy do “#35. „Zaopiekuj się moją mamą” – Shin Kyung-Sook

  1. Książkówka 10 lipca, 2011 o 16:16 Reply

    Też mam w planach tę książkę. :) Ocena 8/10 jest całkiem całkiem. :)

  2. kasandra_85 10 lipca, 2011 o 16:54 Reply

    A mi się wydawało, że nie masz chęci poruszać trudnych, dotykających bolesnych spraw książek w upalne lato;). Dla mnie tematyka natomiast zdecydowanie pasuje, więc jak będę miała okazję z chęcią przeczytam.
    Pozdrawiam:)

    • miqaisonfire 10 lipca, 2011 o 18:54 Reply

      Więcej w tej książce jest smutku niż trudnej tematyki :D Zresztą po przeczytaniu paru pierwszych stron, byłam bardzo zaciekawiona, co się stało z tytułową Mamą. Teraz na szczęście czytam coś weselszego, ale tę książkę polecam :)

  3. Evita 10 lipca, 2011 o 17:01 Reply

    Lubię trudne tematy poruszane w książkach, chyba nawet bardziej od tych tzw. lekkich i przyjemnych (co nie znaczy, że po takie nie sięgam).
    Książkę mam w planach :)

  4. Isadora 10 lipca, 2011 o 17:21 Reply

    Odpowiada mi tematyka poruszana w książce i sposób, w jaki opowiada o emocjach. Z pewnością przeczytam!

    Pozdrawiam serdecznie:)

  5. cyrysia 10 lipca, 2011 o 19:34 Reply

    Bardzo bym chciała przeczytać tę książkę. Może kiedyś mi się to uda.

  6. Elina 10 lipca, 2011 o 19:38 Reply

    Hmm…aż trudno mi cokolwiek napisać, bo tematyka jest trudna, ale mnie zainteresowałaś. Szukam w książkach tego uniwersalnego przesłania, ukazania świata z innej strony, pokazania tego, czego w wirze codzienności nie dostrzegamy. To może być wartościowa pozycja i dla mnie.

    Jedynie co mnie odpycha to okładka, okropna!

    Pozdrawiam serdecznie!

    • miqaisonfire 10 lipca, 2011 o 19:46 Reply

      Przyznaję rację, mnie również okładka w ogóle nie przypadła do gustu. Na szczęście środek jest lepszy (jednym minusem może być tylko mała czcionka).

  7. Cinnamon 10 lipca, 2011 o 20:28 Reply

    Ta książka za bardzo przypomina mi sytuację, w której znajduje się moja dobra znajoma: jej mama również zaginęła, dwa lata temu, i wszelki słuch po niej zaginął. Wiem, jak się czuje ona i jej rodzina, dlatego nie jestem pewna, czy chciałabym dodatkowo dołować się taką smutną powieścią… Nawet jeżeli kończy się pozytywnie.
    Pozdrawiam!

  8. dm1994 10 lipca, 2011 o 23:21 Reply

    tematyka może nie koniecznie na wakacje ,ale brzmi intrygująco .Mnie również ta okładka nie przekonuje,ale skoro mówisz,że środek jest lepszy chętnie sięgnę :-)

  9. Bujaczek 11 lipca, 2011 o 05:55 Reply

    Mam nadzieję, że będę miała możliwość ją przeczytać ;)

  10. Kasia 11 lipca, 2011 o 06:22 Reply

    dziwna okładka, dziwny sposób narracji… ale może kiedyś przeczytam, zobaczymy.

  11. Natula 11 lipca, 2011 o 12:12 Reply

    Książka bardzo mnie kusi tym bardziej, że jest tematem przewodnim konkursu. Nie jestem wielką fanką literatury koreańskiej, ale ta mnie intryguje a może to tylko konformizm ;)

  12. finkaa 11 lipca, 2011 o 20:12 Reply

    Jejku, nie lubię książek, które są przesiąknięte smutkiem lub toczą się wokół rodzinnych tragedii. Wolę coś weselszego, tym bardziej teraz na lato.

  13. ta Magda 21 lipca, 2011 o 08:16 Reply

    tak się szczęśliwie stało, że wygrałam tę książkę Varii, więc lada dzień przeczytam ją i ja.

  14. aceran 14 listopada, 2011 o 09:55 Reply

    Zwróciłam uwagę na inne wątki :) Co osoba to opinia. Bardzo mi się książka podobała. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: