#46. „Żółte cytrynki” – Kajsa Ingemarsson


"Żółte cytrynki"


Tytuł: „Żółte cytrynki.”
Autor: Kajsa Ingemarsson
Wydawnictwo: Słowo/Obraz Terytoria
Liczba stron: 300
Data wydania: 2009
ISBN: 978-83-7453-922-7
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 27 lipca 2011

„Żółte cytrynki” to komedia romantyczna opowiadająca historię młodej kobiety Agnes, która prowadzi szczęśliwe życie, które zazdrościć może jej nawet własna siostra Madde. Główną bohaterkę poznajemy w momencie bardzo nieprzyjemnej sytuacji, kiedy szef restauracji w której pracuje zaczyna ją obmacywać. I od tego momentu jej życie wali się „na łeb, na szyję”. Agnes może pożegnać się z ciepłą posadką w najlepszej francuskiej restauracji w Sztokholmie „Le bateau bleu” (z fr. „niebieska łódź”) do której przychodziły nawet takie gwiazdy jak Robbie Williams czy Olof Palme. Na dodatek jej ukochany Tobias zrywa z nią przez telefon, zostawiając ją dla biuściastej chórzystki z przekłutym pępkiem. A gdy na drugi dzień chce skorzystać z pralni, uprzedza ją nieznajomy mężczyzna, który dopiero co się wprowadził i nie zna zasad dotyczących rezerwowania czasu na pranie…

„Jakie to miało znaczenie, że wyglądała, jakby właśnie wypuścili ją ze szpitala psychiatrycznego? (…) Wszystko jest przecież względne, czyż nie?”

Lui, przyjaciółka Agnes, miłośniczka win, postanawia wyrwać ją na miasto, by się rozerwała. Agnes spotyka w jednym z pubów dawnego znajomego – Paolo. Czas pokaże, że to nie będzie ich pierwsze i ostatnie spotkanie.

Agnes zaczyna poszukiwać nowej pracy. W końcu akceptuje posadę kelnerki w „Królestwie Makaronów”, co okazuje się wielkim błędem. Na szczęście z nieba spada jej dawny kolega po fachu – Kalle Reutersward, który planuje otwarcie swojej restauracji. Z masą wątpliwości Agnes postanawia pomóc Karlowi i tak powstają „Żółte cytrynki” – jej marzenie ze snu. W restauracji będą podawane potrawy z kuchni śródziemnomorskiej z wpływami wschodnimi. Wkrótce ekipa cytrynek jest już ustalona: Henrik i Pernilla są kelnerami, Filip i Paolo – kucharzami. Ale czy uda im się odnieść sukces? Czy restauracja zdobędzie pochlebną opinię Loli, która jest w stanie dostarczyć masy klientów? I kim jest „Lola”?

„Tęsknię za Italią, za piękną krainą, gdzie żółte cytrynki rosną nad piaszczystą plażą…”

Pewnej nocy, po ciężkiej pracy w restauracji Agnes wraca do domu i widzi przed drzwiami swojego mieszkania Tobiasa. Czy da mu drugą szansę, na którą on z pewnością nie zasługuje? Jak potoczą się ich losy, w tak ciężkim dla Agnes życiowym momencie?

„Każdy chce być kochany za to, kim naprawdę jest. Ze wszystkimi wadami. Prawda?”

David Kummel – mężczyzna, który zabrał jej czas na pranie okazuje się być nie tylko nieśmiałym fanem okropnej muzyki z owłosionymi palcami u stóp ale… całkiem sympatycznym człowiekiem, skrywającym pewną tajemnicę.

Książka porusza ponadczasowe tematy, które spotykają każdego człowieka. Począwszy od stawiania pierwszych kroków w brutalnym świecie wyzyskiwaczy, po uczucia towarzyszące każdemu: zazdrość, miłość, tęsknotę i rozpacz po utracie bliskich. A na dodatek – jako przeciwwaga – jest w niej dużo humoru.

„Żółte cytrynki” to już 4 książka z serii „książki do czytania” Wydawnictwa Słowo/Obraz Terytoria, którą miałam możliwość recenzować. Jest to idealna książka na wakacje. Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się cała seria i na pewno będę do niej wracała. Zwłaszcza, że okładki wręcz przyciągają mój wzrok swoją kolorystyką i pomysłem. Okładka „Żółtych cytrynek” jest bardzo dwuznaczna i tym samym świetna, bo jedyna w takim stylu.
Jeśli znacie jakieś książki, które powinny ukazać się w tej serii, piszcie na adres Wydawnictwa: ksiazki.doczytania@terytoria.com.pl

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Słowo/Obraz Terytoria

Otagowane:, , , ,

15 komentarzy do “#46. „Żółte cytrynki” – Kajsa Ingemarsson

  1. Isadora 27 lipca, 2011 o 07:20 Reply

    Zapowiada się interesująco, chociaż to „tylko” komedia romantyczna. :) Czuję się skutecznie zachęcona do przeczytania tej lektury!

    Pozdrawiam serdecznie:)

  2. Książkówka 27 lipca, 2011 o 07:24 Reply

    Ja podobnie jak Isadora. Pewnego dnia się skuszę gdy wpadnie mi w łapki ta książka. :)

  3. Julia 27 lipca, 2011 o 08:02 Reply

    okładka jest serio serio przecudowna! już wiem co chcę dostać na urodziny!

    • miqaisonfire 27 lipca, 2011 o 08:03 Reply

      Isadora & Książkówka & Julia: dziewczyny! Zdecydowanie polecam Wam tę lekturę. Mnie ona całkowicie wciągnęła :)

  4. Natula 27 lipca, 2011 o 09:24 Reply

    Okładka jest genialna :-). Skoro pozycja na lato to trzeba czytać w lecie :-). Książka wydaje się być sympatyczną przygodą wiec dlaczego nie…

  5. Varia 27 lipca, 2011 o 10:10 Reply

    romantyczna komedia z taką okładką, aż się sama prosi o przeczytanie :)

  6. Cinnamon 27 lipca, 2011 o 12:40 Reply

    Ja przepraszam bardzo, ale co spojrzę na tytuł, to widzę „Żółte cycuszki” *-* Z góry najmocniej przepraszam, ale wiem, że to cytrynki ;) Jednak coś w tym chyba jest…
    Co do samej powieści… Sądzę, że byłabym chętna po nią sięgnąć ;)
    Pozdrawiam!

  7. Claudette 27 lipca, 2011 o 13:16 Reply

    Okładka faktycznie jest bardzo zabawna i jednocześnie intrygująca :)

    Nie wiedziałam, że ta książka kryje taką ciekawą historię – na pewno sięgnęłabym po nią wcześniej, gdy tylko miałam okazję, a mimo to zostawiłam ją na księgarnianej półce (ach, ta okładka z cytrynkami…).
    A teraz będę musiała się nagimnastykować by ją znaleźć :)

  8. olenna 27 lipca, 2011 o 13:17 Reply

    Książka czeka na półce na swoją kolej – tym bardziej się cieszę, że tak zachęcająca jest jej recenzja.

    Pozdrawiam :)

  9. miqaisonfire 27 lipca, 2011 o 13:44 Reply

    @Natula & Varia: polecam Wam dziewczyny tę książkę! :) Mam nadzieję, że się na niej nie zawiedziecie.
    @Cinnamon: hahaha ! „Żółte cycuszki” – przyznam, że wcale nie dziwię się, że tak odczytujesz tytuł :D
    @Claudette: mam nadzieję, że następnym razem nie przejdziesz obok niej obojętnie :)
    @Olenna: w takim razie czekam na wiadomość o Twojej recenzji! Mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu tak bardzo, jak przypadła mnie.

  10. Bellatriks 27 lipca, 2011 o 14:16 Reply

    Okładka faktycznie dwuznaczna, ale i pomysłowa -w minimum wyrazu jest maksymalnie wyrazista 8) Treść w sam raz na letnią porę, chociaż, ja najpewniej mogłabym po nią sięgnąć w okolicach jesieni, jak okiełznam bałagan książek nieprzeczytanych, a posiadanych…

  11. kasandra_85 27 lipca, 2011 o 14:21 Reply

    Oj, nieładnie tak kusić:). Wysoka ocena, więc dopisałam do listy. Pozdrawiam!!

  12. Marta 27 lipca, 2011 o 14:23 Reply

    Po tej recenzji bardzo chcę ją przeczytać – historia świetna :D Ostatnio mnie ciągnie do takich komedii romantycznych właśnie, więc poszukam :)

  13. Kinga 28 lipca, 2011 o 07:25 Reply

    A ja, wstyd się przyznać,nie miałam okazji przeczytać żadnej książki tego wydawnictwa. Ale skoro przeczytałaś już 4 i tak sobie chwalisz, nie sposób przejść obojętnie :)

    • miqaisonfire 29 lipca, 2011 o 07:27 Reply

      @Bellatriks: masz rację, co do okładki :D Moim zdaniem jesienna pora byłaby również bardzo dobra na tę książkę. Ona ma w sobie pozytywne ciepło.
      @Kasandra_85 & Marta: dziewczyny, polecam Wam z całego serca ten „czasoumilacz” :)
      @Kinga: tak naprawdę, to czytałam już 5 książek tego Wydawnictwa :) Ale 4 z tej serii. I polecam, bo jest to wyjątkowa seria – dla każdego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: