#54. „Niewidzialne potwory” – Chuck Palahniuk


"Niewidzialne potwory"


Tytuł: „Niewidzialne potwory”
Autor: Chuck Palahniuk
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
Liczba stron: 240
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-60979-14-3
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 29 sierpnia 2010

„Wszędzie wokół nas szerzy się erozja i owady pożerają świat, nie wspominając o ludziach i skażeniach. Wszystko ulega biodegradacji, czy się do tego przyczyniasz, czy nie.”

Książka podzielona na rozdziały, rozpoczyna się od sceny, niejako końcowej, by już w rozdziale drugim poprzez retrospekcję, pokazać rozwój wcześniejszych wydarzeń. Ale, jak zaznacza sam autor, tutaj wszystko będzie nie po kolei, zupełnie jak w czasopiśmie dla kobiet – i tak też jest, co przyznaję, nie zawsze jest łatwe w odbiorze dla czytelnika. Już sama narracja przypomina chaotyczny magazyn mody w którym na każdym kroku, a raczej stronie, można dojrzeć prześwietlone przez obiektywy papparazzich życie ludzi, ich myśli, uczucia, czyny. Paradoksalnie, wygląda to raczej na zbiór dygresji, które same dla siebie są wtrąceniem nowego wątku. Dygresja dygresji dygresji – jak powiedziałby Palahniuk.

W swoim kolejnym ‚masterpiece’ Chuck ukazuje nam prześwietlone życie trójki osób, które w przypadkowy sposób ponownie połączył los. Wszystkie wątki otwiera przerażająca historia „wypadku samochodowego” młodej modelki, stojącej u szczytu kariery, która straciła wszystko. Jednakże dopiero w połowie książki czytelnik dowiaduje się szczegółów zdarzenia. Od tego momentu, jej życie przypomina równię pochyłą. Shannon McFarland staje się Daisy St.Patience, Kay McIsaac, albo Bubbą-Joan, osobą bez stałego imienia, bez stałego domu, bez narzeczonego Manusa, bez swojej chorej umysłowo przyjaciółki Evie, jedynie z nierozłączną dwójką przyjaciół, którzy są razem niczym „Trzej Muszkieterowie”. Shannon miała kiedyś brata – Shane’a, który w nieszczęśliwy sposób okaleczył sobie twarz, geja, zmarłego na AIDS. Ale dopóki żył, ona musiała żyć w jego cieniu.
Błysk.
„Wiesz, ja też bym się uśmiechnęła, gdybym miała wargi.”
Błysk.
„Będę wszystkim, czym chcesz, żebym była”.
Błysk.
Co zrobić kiedy na pytanie o definicję słowa „fletching” zamiast odpowiedzieć: krojenie indyka, odpowiada się, że jest to pewnego rodzaju miłość uprawiana wśród gejów? Zwłaszcza jeśli rozmowa prowadzona jest przy rodzinnym obiedzie?
Błysk.
Kolejną ważną postacią jest transseksualna księżna Brandy Aleksander, osoba bliska głównej bohaterce od urodzenia. Mężczyzna, który odnalazł kochającą go rodzinę, trzy siostry, które zmieniły go w jedną z nich. Brandy Aleksander radzi: podziel się ze mną swoją osobistą ohydną opowieścią, wyrzuć ją z siebie, a potem się zaszyj. Księżna, która przeszła masę operacji plastycznych, wybierająca najrzeczywistsze waginy z odpowiednich magazynów, faszerująca się narkotykami i środkami uśmierzającymi ból. Zapadająca w zapomnienie.
Błysk.
„Choćby nie wiadomo jak kogoś się kochało, człowiek się cofa, kiedy kałuża krwi jest coraz bliżej.”
Błysk.
„Ktoś, kogo kochasz, i ktoś, kto kocha ciebie, nigdy, przenigdy nie są tą samą osobą.”
Błysk.
„Kiedy nie wiemy, kogo nienawidzić, nienawidzimy samych siebie”.
Błysk.
Na koniec – uwodzicielki signore Alfa Romeo alias Seth Thomas, czy Nash Rambler albo Christian Dior lub… mężczyzna o błękitnych, niewinnych oczkach, czarujący wszystkie kobiety. Pochłaniający miliony kobiecych hormonów zamkniętych w maleńkich kapsułkach. Transformujący swoje ciało w coś niezdefiniowanego. Mężczyzna, który był przy głównej bohaterce od samego początku, chociaż czasem wydawałoby się, że jest przeciwko niej. Ukrywający swoją orientację seksualną i sam w nią nie wierzący.
Błysk.
„Niektórzy ludzie nie zauważają przyszłości”. Ale od „kiedy przyszłość przestała być obietnicą i stała się zagrożeniem?”
Błysk.

Jak uśmierzyć ból istnienia? To główne pytanie z którym borykają się główni bohaterowie tej powieści. Autor znowu dogłębnie bada ludzką psychikę, wchodzi w umysły ludzi, tak zgrabnie, że nie jesteśmy w stanie tego zauważyć. Ponownie pojawia się konsumpcyjne społeczeństwo dążące do własnego unicestwienia, zniewolone i pragnące uwolnienia za wszelką cenę. Po raz kolejny pojawia się ból, strach, cierpienie i obłęd jako myśl przewodnia. Jak zwykle ironiczny, odrażający, perwersyjny, ale tak prawdziwy, że można się poczuć, jakby czytał w myślach, jakby znał świat lepiej, niż ktokolwiek inny. Palahniuk znakomicie zarysowuje obraz psychologiczny każdego z bohaterów skupiając się głównie na królewskiej trójce. Bezwstydnie obdziera ich z uczuć, uniemożliwia im dojście do bezgranicznego szczęścia. Załatwia marne półśrodki. Tak steruje wydarzeniami w książce, że wszystko w swoim okropieństwie, wydaje się niemożliwe. Nic tu nie jest tym, na co wygląda! Zaskakujące zwroty akcji sprawiają, że książkę czyta się z otwartymi ustami. A to wszystko czyni autora jeszcze lepszym, bardziej unikatowym.
Jest to kolejna, świetna książka autora „Fight Club”, którą całym sercem polecam jego fanom, jak i tym, którzy jeszcze go nie znają:)

Recenzja tej książki zapewniła mi wygraną w konkursie na recenzję tygodnia (30 sierpnia – 5 września 2010) organizowanym przez portal LubimyCzytać.pl.

Reklamy

Otagowane:, , ,

20 thoughts on “#54. „Niewidzialne potwory” – Chuck Palahniuk

  1. Soulmate 10 Sierpień, 2011 o 12:24 Reply

    Gratuluję wygranej – naprawdę dobra recenzja :) Teraz muszę poszukać tego autora bo zaciekawił mnie niektóre wyrażenia :D i to ogólnie mocna książka, więc coś w moim guście. Polecam Żulczyka :D

    • Soulmate 10 Sierpień, 2011 o 14:25 Reply

      Żulczyk Jakub – Zrób mi jakąś krzywdę, czyli wszystkie gry video są o miłości (tą czytałam i strasznie podobał mi się styl i język – bardzo realistyczny :D – historia nieco dziwna)

      • miqaisonfire 10 Sierpień, 2011 o 14:34

        Dzięki wielkie :) Mam nadzieję, że będzie u mnie w bibliotece.

  2. Isadora 10 Sierpień, 2011 o 12:39 Reply

    Zdecydowanie zasłużona wygrana! Gratulacje:)

    Po książkę raczej nie sięgnę, nie czułabym się chyba dobrze w takich klimatach:)

    Pozdrawiam serdecznie!

  3. cyrysia 10 Sierpień, 2011 o 12:46 Reply

    Gratuluje wygranej. co do książki, chętnie ją bliżej poznam.

    • miqaisonfire 10 Sierpień, 2011 o 13:17 Reply

      Dziękuję dziewczyny za gratulacje. Jeśli nie czytałyście nic tego autora, to z całego serca polecam :) Dla mnie jest to fenomen współczesnej literatury amerykańskiej i minimalizmu :) Polecam!

  4. kasandra_85 10 Sierpień, 2011 o 13:24 Reply

    Kocham Palahniuka i tę pozycję po prostu muszę przeczytać.
    Pozdrawiam!!

  5. Książkówka 10 Sierpień, 2011 o 13:33 Reply

    Recenzja z czasów, w których jeszcze Cię aktywnie nie podglądałam – widzę, że sporo dobroci mnie ominęło. :) A o samej książce już oczywiście słyszałam, bo jej premiera była już jakiś czas temu. Dalej mam ją w moich planach czytelniczych. Dobrze, że mi o niej przypomniałaś. :)

  6. Varia 10 Sierpień, 2011 o 14:53 Reply

    gratulacje z okazji wygranej :) a po takiej recenzji książki nie mogę przegapić. wspaniała treść i bajeczna okładka!

  7. Sol 10 Sierpień, 2011 o 18:14 Reply

    Muszę powiedzieć, że nie lubię takich „poszatkowanych” zdarzeń w książkach, ale… zależy to od książki… ;)

    Pozdrawiam

  8. miqaisonfire 10 Sierpień, 2011 o 18:51 Reply

    I Wam jeszcze raz dziękuję za gratulacje :) I polecam wszystkie książki Palahniuka. Wyjątkowa literatura :D

  9. Aleksandra 10 Sierpień, 2011 o 19:58 Reply

    Gratuluję wygranej! ;) Generalnie czytam prawie wyłącznie fantastykę, ale opis i recenzja tej brzmią wyjątkowo zachęcająco. Dodaję do listy. :]

  10. Sol 10 Sierpień, 2011 o 21:47 Reply

    Aparat mam bardzo zwyczajny: mała, kieszonkowa cyfrówka SONY – firma niby dobra, ale aparat bardzo często rozmazuje fotki, wychodzą nieostre, zwł. wtedy gdy obiekt się choć trochę porusza lub oświetlenie jest słabe. W sumie może nic dziwnego, bo aparat był tani, kosztował ok. 400-500 zł. Cieszy mnie jednak to, że mam swój własny, bo kiedyś musiałam zawsze pożyczać… ;)

  11. Agnieszka Borzęcka 11 Sierpień, 2011 o 07:04 Reply

    przeczytałabym, ale obawiam się, że nie podołam. Raz miałam w ręce „Fight Club” tego autora i zrezygnowałam… może kiedyś w końcu się skuszę :) bo w filmach zawsze lubiłam podobne klimaty.

    Pozdrawiam

  12. Bujaczek 11 Sierpień, 2011 o 08:28 Reply

    Gratuluję wygranej ;)

  13. werawswiecieavon 11 Sierpień, 2011 o 08:35 Reply

    co zrobic, zapytac swojej konsultantki bo czasem moze dobrej klientce załatwic:)a cena wachała sie miedzy 15a 20zł
    dzieki za odwiedziny i mile slowa:)

  14. Cinnamon 11 Sierpień, 2011 o 10:19 Reply

    Gdybym nie znała Twojej opinii na temat tej książki i nagle spotkałabym ją w ciemnym zaułku, to na pewno przygarnęłabym ją ze względu na ciekawą okładkę :) Niestraszna mi jest chaotyczność narracji! Chcę ją przeczytać ;)
    Pozdrawiam!

  15. miqaisonfire 11 Sierpień, 2011 o 10:36 Reply

    Jeszcze raz dzięki wielkie za gratulacje! :) Prawda jest taka, że im bardziej podoba Ci się książka, tym lepszą recenzję udaje się napisać. Przynajmniej to jest moje odczucie.

    @Agniecha: jestem w szoku! „Fight Club” to jedna z moich ulubionych książek, swego rodzaju biblia destrukcji. No, no :D To mnie zadziwiłaś teraz!
    @Cinnamon: polecam Ci ją! I mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda Ci się ją zdobyć. Chociaż… wątpię żeby była w bibliotece.

  16. LadyBoleyn 11 Sierpień, 2011 o 19:27 Reply

    Przyznam, że zaintrygowałaś mnie swoją recenzją i z chęcią przeczytałabym „Niewidzialne potwory”. Muszę się rozejrzeć. ;)

  17. Agnesja 21 Sierpień, 2011 o 16:18 Reply

    Zaciekawiłaś mnie :) Chociaż okładka pozostawia wiele do życzenia, to jednak mam teraz ochotę przeczytać :)

    PS. Gratuluję wygranej na LC, zasłużenie :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: