Archiwum dnia: 17 sierpnia, 2011

#57. „Zimowy monarcha” – Bernard Cornwell

"Zimowy Monarcha"


Tytuł: „Zimowy monarcha”
Autor: Bernard Cornwell
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Liczba stron: 560
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-62329-00-7
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 15 sierpnia 2011

Kto z Was nie zna choćby części legendy o odważnym, walecznym i niezwyciężonym Królu Arturze, czarnoksiężniku Merlinie i księciu Lancelocie? Bernard Cornwell zaprezentuje czytelnikom jedyną w swoim rodzaju legendę opartą na historycznych dokumentacjach. Szczegółowo zilustruje tło historyczne Brytanii w V i VI wieku, kiedy to wyzbywano się resztek romanizacji, a mieszkańcy pogrążali się w rozpaczy i długotrwałych konfliktach wewnętrznych i zewnętrznych – z Saksonami.

Ten kto Trylogię Arturiańską ma za sobą z pewnością podzieli moje zdanie o wyjątkowym stylu i pomysłowości brytyjskiego autora. „Zimowy monarcha” to pierwszy tom trylogii i mimo że znawczynią fantastyki nazwać mnie nie można, to muszę przyznać, że Cornwell mnie urzekł.

Żeby przejść do części głównej trzeba najpierw zapoznać się z listą postaci i miejsc, które zostały umieszczone na początku książki (i do których często wracałam podczas czytania). Książka podzielona jest na 5 części: „Zimowe narodziny” (tutaj poznamy głównych bohaterów i ich historie, zostaniemy wtajemniczeni w najważniejsze wydarzenia), „Królewska wybranka” (to w tej części będziemy mogli lepiej zapoznać się z Arturem i sytuacją w królestwie Dumnonii), „Powrót Merlina” (i jak łatwo jest się domyślić, właśnie w tej części aktywnie pojawi się Czarnoksiężnik Merlin), „Wyspa umarłych” („miejsce zsyłki niebezpiecznych szaleńców”), „Pod osłoną tarcz” (rozpocznie się ważna bitwa). Narratorem powieści, i jednocześnie jednym z głównych bohaterów, jest Derfel Cadarn – podopieczny Merlina i jeden z wojowników Artura, saksońskiego pochodzenia. Przyjaciel Nimue, początkującej druidki. Do pewnego momentu historię Artura poznajemy jako pogłoski przekazywane sobie z ust do ust – tworzące od początku wrażenie legendy. Cornwell dokonuje bardzo obrazowych i szczegółowych opisów, które zaraz po wyjątkowej i porywającej fabule, stanowią duży plus książki (zapewne i całej trylogii). Dochodzę jednak do wniosku, że fantastyka wyróżnia się zwłaszcza bardzo trudnymi do odczytania imionami bohaterów i nazwami miejsc.

„Brytania to wielki kocioł (…) w którym Artur strasznie namiesza.”

Artur – nieślubny syn Uthera, króla Dumnonii, Wielkiego Króla Brytanii i Pendragona, i Igraine, chociaż wydziedziczony przez ojca, który oskarża go o śmierć swego próżnego syna Mordreda, po śmierci króla zostaje jedynym mężczyzną, który może objąć władzę w Dumnonii. „Tak oto decyzją Wysokiej Rady wyklęty przez ojca Artur miał zostać zaprzysiężony jako jeden z opiekunów Mordreda.” Wnuk Uthera ze zniekształconą lewą stopą (również Mordred) jest za młody by zostać panującym królem.

„Królestwa potrzebują królów, a bez nich są jedynie bezpańskimi ziemiami, kuszącymi najeźdźców.”

W Brytanii toczy się społeczna walka religijna o wpływy. Ci, którzy oddają cześć chrześcijańskiemu Bogu, chcą wyprzeć pogan i nawrócić ich na chrześcijaństwo. Wrogie najazdy na ziemie Brytanii grożą jej upadkiem. Jedyną nadzieją tego kraju zostaje Artur. Czy uda mu się przywrócić pokój, porządek i wzmocnić pozycję Brytanii?

Gundleus, władca Sylurii, bierze sobie za żonę Norwennę matkę Mordreda, co ma zaprowadzić pokój między królewstwami. Po śmierci Uthera szybko okazuje się, że Gundleus jest zdrajcą i bezwzględnym, żądnym władzy mordercą. Na szczęście czarownica Morgana, siostra Artura wykazała się trzeźwością umysłu, dzięki czemu uniknięto tragedii. Ale to dopiero początek. Bo czy wojownikom Artura uda się pokonać wrogie oddziały Brytów i Saksonów?

Wyraźnie obecna jest też metafizyka. Czarnoksiężnik Merlin sprawuje władzę na górze Tor. Przygarnia porzucone dzieci, pozostawione na pastwę losu, wierząc, że posiadają one magiczną moc. Niestety, 7 lat temu opuścił swoje królestwo i wyruszył w podróż. Ludzie są zaniepokojeni, obawiają się, że Merlin już nie żyje… Ale nic bardziej mylnego! Druid pojawi się w najbardziej niespodziewanym momencie.

Ciekawostką jest fakt, że miecz, który Artur wyciągnął z kamienia, a który został mu podarowany przez Merlina, nie nazywał się Ekskalibur, a Caledfwlch. Na szczęście dla czytelnika w książce będzie przeważała ta pierwsza, łatwiejsza do wymówienia nazwa.

Co jest tak wyjątkowego w Trylogii Arturiańskiej (oprócz świetnej okładki, oczywiście)? Przede wszystkim to, że ma podłoże historyczne! Fantastyka oparta na zapisach historycznych – coś dla fanów historii i fantastyki! Jeśli nie boicie się zmierzyć z mrocznymi dziejami Brytanii i legendą Artura pełną niebezpiecznych przygód – czyli tą 500 stronicową książką – to jest to pozycja dla Was!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Instytut Wydawniczy Erica