Archiwum dnia: 19 sierpnia, 2011

#58. „Nieprzyjaciel Boga” – Bernard Cornwell

"Nieprzyjaciel Boga"


Tytuł: „Nieprzyjaciel Boga”
Autor: Bernard Cornwell
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Liczba stron: 560
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-62329-06-9
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 18 sierpnia 2011

„Nieprzyjaciel Boga” to drugi tom legendarnej już Trylogii Arturiańskiej napisanej przez brytyjskiego pisarza Bernarda Cornwella, który za swoje zasługi dla literatury otrzymał od królowej Elżbiety Order Imperium Brytyjskiego. Po przeczytaniu dwóch części trylogii, nie mam żadnych wątpliwości, co do tego, że są to niezwykłe książki.

„Bez króla panowałby chaos. (…) Król (…) to naród. Należymy do króla. Cokolwiek robimy, ja i ty, musimy popierać króla.”

„Nieprzyjaciel Boga”
został podzielony na 4 części: „Ciemna droga” (w której Merlin wraz z przyjaciółmi wyruszy na poszukiwania magicznego Kotła), „Wojna” (między oddziałami Brytanii a oddziałami saksońskich dowódców Alle i Cedryka), „Camelot” (był to czas w którym w Dumnonii panował pokój „Camelot istnieje jedynie w marzeniach poetów”) i „Misteria Izydy” (najdłuższa i najważniejsza część książki, a kultem Izydy parała się Ginwera – żona Artura). Tutaj również przed treścią właściwą znajduje się spis osób i miejsc, które w większości były mi już znane z „Zimowego monarchy”.

W II tomie trylogii Artura, czarnoksiężnika Merlina, Lancelota i Derfla – narratora, będą czekały wojny i czasy pokoju, który jest tylko pozorny. Chrześcijanie zaczynają wierzyć, że ich Pan przyjdzie już za parę lat na ziemię i zaczynają nawracać siłą pogan.
Artur pokaże swoje prawdziwe okrutne oblicze. Będzie siekł swoich wrogów bez skrupułów, paląc za sobą mosty. Jak łatwo można było się domyślić – tytułowym „Nieprzyjacielem Boga” nazwano Artura.
Merlin w dalszym ciągu będzie poszukiwał 13 Skarbów Brytanii, które – jak wierzy – pozwolą mu oddać Brytanię w panowanie dawnych bogów. Jest to nadzieja na porządek i pokój w Dumnonii i Saksonii, oraz na powrót pogańskich bogów i wyparcie chrześcijańskiego Boga. Niestety, ktoś kradnie wszystkie znalezione przez Merlina skarby, a użycie ich w niewłaściwy sposób będzie miała katastrofalne skutki.
Lancelot, jak to Lancelot – nie zmieni się, w dalszym ciągu będzie próżnym, kłamliwym zdrajcą, pałającym zemstą i żądzą władzy i bogactwa.
Derfel natomiast odnajdzie swoją miłość, wyruszy również na poszukiwania uwięzionej matki i dowie się, kto jest jego ojcem – a to będzie nie lada szok! Zostanie również mianowany przez Artura czempionem Dumnonii i musi wypełnić obowiązki z tym tytułem związane np. wychowywać młodego króla Mordreda razem ze swoją kobietą – księżniczką Ceinwyn. Ten jednak wydaje się być odpornym na wiedzę, wrednym i okrutnym chłopcem, któremu radość niesie cierpienie i śmierć innych. „Mordred nie był po prostu niegrzeczny – (…) on był niegodziwy.” Jednak młodemu królowi nie jest dane panować w spokoju długo…

Tak jak w pierwszym tomie, tutaj również występuje zabieg retrospekcji. Będziemy więc towarzyszyć dawnemu włócznikowi Derflowi i obecnemu – chrześcijaninowi, piszącemu tę historię „na żądanie królowej Igraine, młodej żony Brochvaela, króla Powys, który opiekuje się (…) klasztorem.”

„Artur próbował zmienić świat i jego narzędziem była miłość.” Dlatego te postanowi założyć stowarzyszenie Okrągłego Stołu. „Okrągły Stół nie był, oczywiście, nigdy oficjalną nazwą stowarzyszenia, które Artur nazwał Braterstwem Brytanii.” Było to stowarzyszenie, które na celu miało „próbę ujarzmienia rywalizacji, ambicji i wzajemnej wrogości.” Przyjaciele będą mogli wypróbować moc i trwałość swojej przyjaźni. W obliczu niesprawiedliwości, niebezpieczeństwa, zła i wojny będą działy się różne rzeczy.

Tak jak w I części trylogii napisałam, że obecna była metafizyka – tak w tej, czarów, uroków i klątw będzie multum. Poznamy dwóch krewnych syluryjskiego druida Tanabursa, zabitego w I tomie przez Derfla – braci Dinasa i Lavaina – nienawidzących Derfla, Artura i Merlina z całego serca. Bliźniacy mocno poplączą plany dumnońskich panów…

Autor sam pisze o trylogii „pełno w niej bowiem bohaterstwa, romantyczności i tragizmu” zwracając dużą uwagę na emocje towarzyszące bohaterom od radości, miłości i spokoju po szaleńczą nienawiść. Pojawi się również wątek bardzo tragicznej miłości Tristana i Izoldy, ot co. Cornwellowi trzeba przyznać, że umiejętnie stworzył tło powieści, zgrabnie wtapiając je w ramy historyczne. Sprawił, że czytelnik ma wyraźnie przed oczami wydarzenia, które autor opisuje w książce. Przyznam, że tą część czytałam w niektórych momentach z szeroko otwartymi oczami nie dowierzając niespodziewanym zwrotom akcji. Dla fanów historii, fantastyki – i nie tylko :)

A żeby przejść do pierwszej części trylogii, zapraszam TUTAJ.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Instytut Wydawniczy Erica