#62. „Jedyne dziecko” – Jack Ketchum


"Jedyne dziecko"


Tytuł: „Jedyne dziecko”
Autor: Jack Ketchum
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 324
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-61386-07-0
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 26 sierpnia 2011

„A on przyszedł na świat, żeby zrobić wiele rzeczy, ale również po to, by dać im nauczkę.
Przekazać im prostą prawdę.
Że świat jest mrocznym miejscem.
Miejscem, w którym chowasz się przed tym, co uczyniłeś.”

Czy słysząc „Jack Ketchum” przechodzą Was dreszcze i czujecie jak jakaś nieuchwytna groza czai się w powietrzu? Nie? To zdecydowanie powinniście zacząć się tak czuć, ponieważ mam zaszczyt przedstawić państwu amerykańskiego pisarza znamienitych horrorów, ulubieńca Kinga. Jeśli nie jesteście ludźmi o mocnych nerwach – to tę pozycję lepiej sobie odpuśćcie. Natomiast fani wszelakich horrorów będą mogli docenić literackie walory lektury.

„Jedyne dziecko” to horror, który sprawia, że czytelnika przechodzą dreszcze. Boi się, co będzie kryło się na kolejnej stronie. Jednak nie jest to horror w stylu science-fiction. Nie mamy tu żadnych potworów, zjaw, czy zombie a po prostu rodzinną tragedię. Koszmar, który odmieni życie każdego z głównych bohaterów. Już sam prolog sprawił, że czytałam z szeroko otwartymi oczami nie dowierzając opisywanej historii. Ale to był dopiero początek okropieństw, którymi miał karmić moje oczy Ketchum.

Lydia McCloud spotyka Arthura Danse’a na weselu swojej siostry, które ma miejsce w jego restauracji – The Cave. Po pewnym czasie zakochują się w sobie i Lydia wychodzi po raz drugi za mąż. Młode małżeństwo jest bardzo szczęśliwe, dobrze im się powodzi, Lydia nawet nie musi pracować. Niedługo potem rodzi im się syn – Robert. „Cieszyła się z życia. Dlatego przyszedł czas, żeby dać jej nauczkę.” Troskliwy ojciec, romantyczny kochanek i dobry mąż z czasem zamieni się w potwora uzależnionego od alkoholu, matki i broni. Zachowanie Arthura było jakby rozłożone na trzy płaszczyzny: w stosunku do żony, syna i innych kobiet.

W książce pojawi się również wątek poboczny – brutalne morderstwa kobiet. Policjant Duggan będzie za wszelką cenę starał się rozwiązać obie sprawy, które mogą być ze sobą powiązane. Odnalezienie prawdy okaże się skomplikowane.

Dużą część książki stanowi bardzo rzetelny opis rozpraw sądowych i kruczków prawnych. Walka z systemem okaże się bardzo ciężka i żmudna. Wynik końcowy będzie zatrważający. Czy winni zostaną ukarani? Czy prawda wyjdzie na jaw?

Jack Ketchum w perfekcyjny, bardzo umiejętny sposób ukaże studium psychologiczne głównych bohaterów. Wszystko, co się w ich życiu wydarzy będzie miało skutki w przyszłości. Realizm i precyzja z jaką autor oddaje klimat książki, sprawiają, że nie sposób się od niej oderwać, czyta się ją jednym tchem. Operuje dobitnym, dosadnym językiem bez zbędnych upiększeń. A okładka jest znakomita – od razu przyciąga uwagę czytelnika. Stanowi swego rodzaju preludium i zaproszenie do lektury.

„Jedyne dziecko” to horror o życiu rodzinnym – coś wyjątkowego w swojej makabrze. Jak pisze sam autor, wzorował się na pewnej historii młodej kobiety, która do tej pory siedzi w więzieniu. Dlatego książka tym bardziej jest przerażająca. Bo czy to mało razy słyszeliśmy w telewizji o domowych tragediach? Znęcaniu się, maltretowaniu, wykorzystywaniu. Takie koszmary mogą mieć miejsce w naszym najbliższym otoczeniu pozostając nigdy nie odkryte. Nigdy nie wiadomo, co kryje się za drzwiami domu naszych sąsiadów…

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Papierowy Księżyc

Otagowane:, ,

19 komentarzy do “#62. „Jedyne dziecko” – Jack Ketchum

  1. kasandra_85 26 sierpnia, 2011 o 10:45 Reply

    Książkę mam w najbliższych planach, więc zerknęłam tylko na ocenę. Oj, już nie mogę się doczekać:)

  2. Cinnamon 26 sierpnia, 2011 o 11:00 Reply

    Chcę, chcę, chcę!! Koniecznie ;)

  3. Isadora 26 sierpnia, 2011 o 11:17 Reply

    Ja również! Zapowiada się fantastyczna lektura!

    Pozdrawiam serdecznie:)

  4. Aneta 26 sierpnia, 2011 o 11:19 Reply

    Okładka dobra i rzeczywiście dopracowana, a Twoja recenzja rzetelna i kusi do lektury, ale ja mam słabe nerwy… Do czytania horrorów nie jestem przyzwyczajona, rzadko siegam po tego typu literaturę czy filmy. Dlatego zgodnie z Twoją radą tę pozycję sobie odpuszczę.

  5. cyrysia 26 sierpnia, 2011 o 11:21 Reply

    Widzę, że mamy podobne odczucia. Ja wręcz zachłysnęłam się stylem pisarskim Ketchuma i marzę o poznaniu jego pozostałych dzieł.

  6. miqaisonfire 26 sierpnia, 2011 o 11:30 Reply

    @Kasandra_85: w takim razie czekam na Twoją recenzję!
    @Cinnamon: a ja polecam – koniecznie :D
    @Isadora: Tobie na pewno przypadnie do gustu styl Ketchuma :)
    @Aneta: jednak mimo wszystko, jeśli kiedyś będziesz miała szansę – polecam zapoznać się z twórczością autora.
    @Cyrysia: zgadzam się z Tobą całkowicie. Autor ma wyjątkowy styl i świetną wyobraźnię. Ja również jestem jeszcze pod wrażeniem!

  7. Książkówka 26 sierpnia, 2011 o 11:36 Reply

    Jeju, jak mnie wszyscy nęcą tym autorem…Masakra. ;) Muszę w końcu dorwać coś jego autorstwa.

  8. Natula 26 sierpnia, 2011 o 11:43 Reply

    Boje się tej książki, czytałam „Dziewczynę z sąsiedztwa” tego autora i pamiętam jak długo trzymał mnie nerw, dlatego nie wiem jak zareagowałabym na tę historię. Jestem w rozterce bo chcę, ale się boję…

  9. Gabrielle_ 26 sierpnia, 2011 o 12:19 Reply

    Kinga uwielbiam, a horrory czytam z zapartym tchem. Także i na tą pozycję przyjdzie czas. Zwłaszcza że zapowiada się naprawdę strasznie ;) Czemu ja o tym autorze wcześniej nie słyszałam? ;D Pozdrawiam! skarbnicaksiazek.blog.onet.pl

  10. Ala 26 sierpnia, 2011 o 12:28 Reply

    Nie przepadam za horrorami, o czym zresztą chyba nie raz już tutaj wspominałam. Może nie chodzi o słabe nerwy, ale jakoś nigdy nie natrafiłam na książkę tego gatunku, która zawładnęłaby moimi myślami, nie pozwoliła zasnąć dopóki nie dobrnę do ostatniej strony. I w kościach czuję, że to jednak pozycja nie dla mnie, choć fakt, że Autor tak genialnie zarysował portrety psychologiczne bohaterów jest godne podziwu :)

  11. Samash 26 sierpnia, 2011 o 13:02 Reply

    To jest książka dla mnie. Uwielbiam takie książki, gdyż historia w nich zawarta pochłania czytelnika i wnosi coś do jego życia.

  12. miqaisonfire 26 sierpnia, 2011 o 14:36 Reply

    @Książkówka: wcale się nie dziwię, że wszyscy Cię do niego zachęcają :) Ja mam nadzieję, że niedługo będę mogła przeczytać jakąś inną jego książkę.
    @Natula: o „Dziewczynie z sąsiedztwa” słyszałam dużo. Jej okładka również jest … wymowna :D Mam nadzieję, że uda mi się ją w najbliższym czasie przeczytać.
    @Gabrielle: cieszę się, że to właśnie ja mogłam zapoznać Cię z tym autorem :) mam nadzieję, że szybko uda Ci się przeczytać jakąś jego pozycję, bo są warte przeczytania, oj są!
    @Ala: rozumiem Cię całkowicie :)
    @Samash: dlatego polecam!

  13. Odcień purpury 26 sierpnia, 2011 o 15:58 Reply

    Ile ja razy zabierałam się za książki Ketchuma… Chyba tylko więcej razy zabierałam się za Gaimana ;) Koniecznie muszę jeszcze coś w tym roku przeczytać.

  14. Beatrix 26 sierpnia, 2011 o 16:37 Reply

    Na razie na pewno nie dam rady – zdecydowanie o przemocy domowej mi wystarczy, ale tym bardziej, że znam styl Ketchuma – również jak Natula po przeczytaniu „Dziewczyny z sąsiedztwa” nie mam ochoty na tego autora. Napisałam już u Leny – moja wrażliwość ma niestety granicę, której nie dam rady przekroczyć. Przynajmniej w najbliższym czasie.
    ;)

  15. Soulmate 26 sierpnia, 2011 o 17:05 Reply

    Nigdy jeszcze nie czytałam horrorów, a skoro ten jest taki dobry, zachwalany przez Kinga i historia zdecydowanie mi odpowiada – to chyba warto zacząć od tego :) Zazwyczaj takie rzeczy oglądałam tylko w telewizji i lubię tego typu filmy. Facet, który gnębi rodzinę a zarazem jest maminsynkiem – stały motyw. Zatem z chęcią sięgnę po tę książkę :)

  16. Agnesja 26 sierpnia, 2011 o 17:14 Reply

    Ciekawe, bardzo interesująca recenzja :) Sama książka mnie zaciekawiła, lubię takie klimaty :) Z chęcią sięgnę jak będę miała okazję.

  17. miqaisonfire 26 sierpnia, 2011 o 18:04 Reply

    @Odcień Purpury: koniecznie, koniecznie Paulina! :D
    @Beatrix: jestem w stanie Cię zrozumieć :) On ma faktycznie bardzo ordynarny styl… chociaż mnie w dalszym ciągu literacko pociąga! :D
    @Soulmate: mam tak samo jak Ty – lubię takie klimaty na ekranie. A i w książkach też :) Polecam.
    @Agnesja: dziękuję i – polecam Ketchuma!

  18. Varia 27 sierpnia, 2011 o 09:14 Reply

    książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i śmiało mogę powiedzieć, że Ketchum dołączył do moim ulubionych pisarzy.

  19. Bujaczek 27 sierpnia, 2011 o 22:03 Reply

    Ciekawi mnie ta książka, ale właśnie boje się tego, że nie dam rady jej przeczytać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: