Archiwum dnia: 12 listopada, 2011

#97. „Niewidzialne Kolegium” – Fabrizio Battistelli

"Niewidzialne Kolegium"


Tytuł: „Niewidzialne Kolegium”
Autor: Fabrizio Battistelli
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 198
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-62465-13-2
Ocena: 7,5/10
Data przeczytania: 12 listopada 2011

„Niewidzialne kolegium” to druga, po „Konklawe”, część przygód włoskiego młodzieńca – kawalera Riziero z Pietracuty. W drugim tomie jego przygód będziemy świadkami jego pojedynków na miecze, szalonych ucieczek w ostatniej chwili, heroicznej odwagi i sprytu. Akcja powieści rozgrywa się w XVIII wieku, w 1743 roku. I podczas tych 198 stron będziemy poruszać się po wielu włoskich miastach.

Riziero to bardzo inteligentny, spostrzegawczy, młody mężczyzna, który nie raz złamie kobiece serca. Pewnego dnia zostaje wezwany przez swojego brata, by pomóc mu rozwiązać zagadkę skradzionego z Sali Tekstów Niepublikowanych dzieła. Cała sytuacja ma pozostać w jak największej tajemnicy. Dyskrecja jest tu zdecydowanie wymagana, ponieważ chodzi o zaginiony rękopis Benedykta XIV, zwanego papieżem uczonych – „De cultu Sanctorum”. Ujawnienie tego dokumentu byłoby bardzo niebezpieczne dla papieża ze względu na jego treść. W końcu papieżowi nie przystaje negowanie kultu Madonny, dotykając o protestantyzm… Jednak odnalezienie dokumentu wcale nie będzie takie proste. Riziero obiera sobie za podejrzanego kawalera Valleverde, ale czy to faktycznie on jest zamieszany w kradzież dokumentu? I jeśli tak, to czy uda się młodemu Riziero udowodnić kradzież i zapobiec tragedii?

Czym jest tytułowe „Niewidzialne Kolegium”? To tajne stowarzyszenie łączące frakcje Gorliwych i Koron. Jego członkowie, znajdujący się w Świętym Kolegium, planują stworzenie alternatywnego organu, a że nikt nie wie kim są jego członkowie to z tego powodu nazywane jest niewidzialnym. Jak nietrudno się domyślić, owo Kolegium będzie zamieszane w sprawę zaginięcia papieskiego rękopisu.

Co mi się w książce podobało, to jej graficzna oprawa zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Każdy rozdział poprzedza podsumowujące go zdanie, mówiące w skrócie co będzie się działo. Dodatkowym ozdobnikiem jest pieczęć z okładki pojawiająca się przy każdym nowym rozdziale. Bardzo ciekawie Battistelli ukazuje również XVIII-wieczne życie na salonach. Wszyscy bohaterowie są wykreowani z wielką precyzją, autor nie szczędzi im różnych przywar, często komentowanych ironicznie przez innych bohaterów. Pojawią się również liczne postaci historyczne, na przykład kardynał Trojano Acquaviva d’Aragona, niedoświadczony młodzieniec Casanova, Stuarci czy też Henryk Benedykt Stuart, który był prawnukiem Jana Sobieskiego. Minusem jest tempo akcji, które bardzo powoli wzrasta. Niektóre sytuacje są zbyt chaotycznie opisane.

Jeśli komuś podobało się „Konklawe”, czyli pierwsza część z serii „Przygody kawalera Riziera” to z pewnością i druga część, czyli „Niewidzialne Kolegium” przypadnie mu do gustu. Mimo tego, że książka jest krótka i szybko się ją czyta, to jej historia nie do końca wpasowała się w moje gusta. Oczekiwałam,że fabuła mnie bardziej porwie.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Oficynka


Sztukater