#99. „Więzień Labiryntu” – James Dashner


"Więzień Labiryntu"


Tytuł: „Więzień Labiryntu”
Autor: James Dashner
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: ok. 400
Data wydania: (przed premierą) 2011
ISBN: 978-83-61386-09-4
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 15 października 2011

Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia budzicie się w ciemnym, małym, wydającym metaliczne odgłosy, poruszającym się wolno pomieszczeniu. Nie wiecie gdzie jesteście ani dokąd zmierzacie. I nagle słyszycie głosy, pomieszczenie, które okazuje się być pewnego rodzaju windą, zwaną później Pudłem, otwiera się. Wychodzicie na zewnątrz i znajdujecie się w kompletnie nieznanym miejscu wśród samych młodych chłopaków, niekoniecznie pozytywnie nastawionych do nowego przybysza.

Właśnie w takiej sytuacji poznajemy głównego bohatera powieści „Więzień Labiryntu” – odważnego Thomasa. Nastoletni chłopak stracił pamięć i niewiele pamięta, jednak coś mu mówi, że już tu był. Wkraczając na terytorium Streferów, czyli mieszkańców Strefy zostaje nazwany „świeżakiem”, „Njubi”. Wokół tej tajemniczej Strefy rozciąga się Labirynt, który jest o tyle niebezpieczny, że jego ściany co noc zmieniają swoje położenie, a wewnątrz niego grasują żądne ludzkiego mięsa i krwi niewyobrażalne potwory – Bóldożercy. Są to przypominające mieszankę krowy z maszyną stwory, których podstawowym zadaniem jest eliminowanie Streferów. Ukąszenie tego stworzenia, powoduje śmierć, chyba, że podane zostanie serum. Wtedy następuje dziwna Przemiana.

Już od pierwszych dni Thomasa w Strefie zaczynają dziać się dziwne wydarzenia. Jego przybycie zdecydowanie stanowi pewien przełom. Czy uda mu się, razem ze swoim przyjacielem Chuckiem, odnaleźć odpowiedzi na wszystkie dręczące ich pytania? Kto i dlaczego ich tam uwięził? Czy zostali ocaleni, czy uwięzieni? I najważniejsze: czy to Thomas będzie tym jedynym, który znajdzie drogę z Labiryntu do domu?

Język powieści jest prosty w odbiorze, ale jednocześnie pełen neologizmów, które stanowią wyjątkowy ozdobnik treści. Rodzicom na pewno spodoba się brak wulgaryzmów (oprócz takich słówek jak „smrodas”). Na uwagę zasługują również bohaterowie powieści bardzo skrupulatnie wykreowani, wyjątkowi i różni od siebie. Nie zabraknie również czarnych charakterów.

Autor stworzył bardzo mistyczny świat. Cała powieść jest owiana wielką tajemnicą. Dużym plusem jest to, że Dashner nie podaje wszystkich ważnych detali od razu, a dawkuje je czytelnikowi, sprawiając, że od lektury niełatwo jest się oderwać. Nie raz musiałam doczytać jeszcze parę rozdziałów zanim poszłam w końcu spać. Napięcie, nieprzewidywalny rozwój wydarzeń to kolejne plusy powieści Jamesa Dashnera.

Słyszałam, że seria jest porównywana do „Gone” czy „Igrzysk śmierci” jednak nie wydaje mi się, bym mogła zgodzić się z tym stwierdzeniem. Chyba, że mówimy tu o spektakularnym sukcesie, na który na pewno zdobędzie „Więzień labiryntu”.

Naprawdę ciężko mi ubrać w słowa, co czuję po przeczytaniu tej książki. Tak jak labirynt mnie pochłonął, tak ja pochłonęłam jego. Mogę powiedzieć z czystym sercem, że jestem całkowicie oczarowana pierwszym tomem bestsellerowej trylogii Jamesa Dashnera. Z wielką niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnych części, które, mam nadzieję, ukażą się wkrótce. Zdecydowanie polecam nie tylko nastolatkom, ale także dorosłym!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Papierowy Księżyc

Reklamy

Otagowane:, , ,

25 thoughts on “#99. „Więzień Labiryntu” – James Dashner

  1. pablo vel podsluch 15 Listopad, 2011 o 18:38 Reply

    Przed przeczytaniem Twojej recenzji 5 groszy bym nie dał za tą książkę… Mam chętkę:)

  2. Isadora 15 Listopad, 2011 o 18:43 Reply

    Brzmi bardzo zachęcająco jak dla mnie, koniecznie muszę się rozejrzeć za tą pozycją!
    Pozdrawiam serdecznie:)

  3. Scathach 15 Listopad, 2011 o 18:44 Reply

    Jakie Ty masz niezwykłe szczęście, to książek wartych poświęconego im czasu! Podziwiam i zazdroszczę;)

  4. cyrysia 15 Listopad, 2011 o 18:45 Reply

    Cieszę się, że tę książkę odebrałaś pozytywnie, ponieważ ja ją właśnie poleciłam koleżance, lecz nie do końca byłam pewna dobrego wyboru. dzięki tobie, wiem, że jednak dobrze zrobiłam.

  5. miqaisonfire 15 Listopad, 2011 o 18:46 Reply

    @Pablo: wierz mi na słowo, że jestem książką oczarowana. Bardzo będę ciekawa Twojej opinii na jej temat.
    @Isadora: cieszę się, że mogłam Cię nią zainteresować. Książka jest naprawdę warta przeczytania!
    @Scathach: ach, dzięki, dzięki :D Przyznam, że czasem rano jestem nieżywa, ale odsypiam w pociągu…
    @Cyrysia: cieszę się bardzo :) Mam nadzieję, że koleżance się spodoba tak bardzo jak i mnie się spodobała!

  6. Edyta28 15 Listopad, 2011 o 18:47 Reply

    Szkoda, że na jednej części się nie skończy, bo chętniej bym jej wtedy poszukała.

  7. Natula 15 Listopad, 2011 o 18:52 Reply

    Zachęcacie do książki, że hej! – ja już jestem kupiona, same wyśmienite recenzje skłania mnie do szaleństwa zakupowego :)

  8. kasandra_85 15 Listopad, 2011 o 18:55 Reply

    Świetna, pomysłowa książka!! Cieszę się, że i Tobie przypadła do gustu. Teraz pozostaje nam tylko czekać na kontynuację:)
    Pozdrawiam!!

  9. Książkówka 15 Listopad, 2011 o 18:56 Reply

    Czuję się zachęcona zwłaszcza, że to już druga tak pochlebna recenzja tej książki jaką czytam. :)

  10. miqaisonfire 15 Listopad, 2011 o 18:59 Reply

    @Edyta: mimo wszystko i tak Ci polecam. Po przeczytaniu będziesz miała ochotę na kolejną część :D
    @Natula: to świetnie! :) Teraz tylko musisz przeczytać książkę i zobaczyć czy Tobie spodoba się tak jak i mnie.
    @Kasandra: całkowicie zgadzam się z Twoją opinią i recenzją. Wyjątkowa, jedyna taka pozycja na rynku literackim!
    @Książkówka: cieszę się niezmiernie, że i ja mogłam Cię zachęcić :)

  11. giffins 15 Listopad, 2011 o 19:02 Reply

    Słyszałam porównania tej książki do „Igrzysk śmierci”, niestety zarówno one jak i „Gone” jeszcze przede mną więc ta wskazówka raczej nic mi nie mówiła – a skoro trochę mija się z prawdą to może nawet lepiej :) W każdym razie kojarzę autora, tytuł i okładkę – a to nowość! :D – i nawet zastanawiałam się nad kupnem tej książki i co, teraz mam po nią wracać? A co tam, spacery do księgarni to podwójna korzyść – świeże powietrze dla ciała i dużo stron do czytania dla ducha ;)

  12. Cassin 15 Listopad, 2011 o 21:44 Reply

    Książka bardzo mi się podobała :) Widziałam wcześniej jej zapowiedzi i recenzje na zagranicznych blogach, więc miałam już o niej jakieś wyobrażenie. Nie zawiodłam się, a do tego świetnie się bawiłam.
    Oczekuję (i to bardzo) na tom 2 i 3 :)

  13. Dusia 15 Listopad, 2011 o 22:25 Reply

    Na pewno przeczytam, takich antyutopijnych książek nigdy dość (ciekawe jak długo ;))

  14. Bujaczek 16 Listopad, 2011 o 07:43 Reply

    Jakoś nie mogę się do niej przekonać… No ie wiem, ale wg nie mam ochoty po nią sięgnąć ;)

  15. Magda 16 Listopad, 2011 o 12:43 Reply

    W życiu bym na tę książkę nie spojrzała, ale dzięki Tobie ją chcę!

    A jakie cudne przykłady pidżynów „Njubi”, „smrodas”… ciekawa jestem, czy to tylko pojedyncze słowa, czy zdania się też zdarzają?

  16. Gabrielle_ 16 Listopad, 2011 o 17:23 Reply

    I jak po takiej recenzji mam przejść obojętnie obok tej książki? Po prostu grzech! Nie no, muszę dopisać do listy książek poszukiwanych, choć jest już niemiłosiernie długa ;)

  17. Caroline Ratliff 16 Listopad, 2011 o 17:41 Reply

    Kusisz, oj kusisz :). Będę musiała nabyć i przeczytać.

    Pozdrawiam!

  18. Sol 16 Listopad, 2011 o 19:58 Reply

    Gdy czytałam pierwszy akapit, miałam automatyczne skojarzenie z filmem „Cube”… :)

  19. miqaisonfire 16 Listopad, 2011 o 20:08 Reply

    @Giffins: prawdę mówiąc, to nie wiem czy ona jest już w księgarniach, ale skoro mówisz, że widziałaś, to radzę Ci powrót!
    @Cassin: cieszę się, że i Tobie książka tak bardzo przypadła do gustu jak i mnie!
    @Dusia: polecam, polecam!
    @Bujaczek: aj, aj! Koniecznie musisz przekonać się do tej książki :)
    @Magda: raczej chodzi o pojedyncze słowa :) Ale przyznam, że całe zdania byłyby ciekawe! I cieszę się niezmiernie, że mogłam Cię zaciekawić.
    @Gabrielle & Caroline Ratliff: haha :) Dzięki wielkie dziewczyny za przesympatyczne słowa. I trzymam kciuki byście miały okazję przeczytać tę książkę.
    @Sol: przyznam, że nie widziałam tego filmu, ale mam nadzieję, że to było pozytywne porównanie ;)

  20. Mery 16 Listopad, 2011 o 21:10 Reply

    Odkąd zobaczyłam pierwszą recenzję wiedziałam, że to książka dla mnie. I mam nadzieję, że jak tylko ją zobaczę będę miała możliwość kupna.

  21. finkaa 17 Listopad, 2011 o 15:03 Reply

    Prawdę powiedziawszy, nie bardzo przepadam za tego typu książkami, nie czytałam „Gone” ani „Igrzysk śmierci”, ale rozbawił mnie bardzo pseudonim głównego bohatera. Znałam kiedyś „świeżaka” osobiście. :) :)

  22. Bujaczek 17 Listopad, 2011 o 22:33 Reply

    Taaaaak? No może się skuszę ;D

  23. szkicownik 18 Listopad, 2011 o 07:15 Reply

    Bardzo zaciekawila mnie twoja recenzja. Jakskoncze swoja ksiazke tez o labiryncie to wezme sie z ta ;-) igrzyska smierci tez brzmia dobrze

    • miqaisonfire 16 Luty, 2012 o 20:25 Reply

      @Mery: w takim razie chyba musisz ją przeczytać, prawda :D?
      @Finkaa: może jednak się kiedyś skusisz?
      @Bujaczek: a polecam :)
      @Szkicownik: widzę, że labirynt staje się popularnym motywem w książkach :D

  24. Przepowiednia 19 Listopad, 2011 o 11:23 Reply

    Początkowo miałam sobie dać spokój z tą książką, ale skoro wszyscy się tak nią zachwycają, to nie mogę chociaż nie rozważyć jej przeczytania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: