Archiwum dnia: 17 listopada, 2011

#100. „Triumf. Bitwa pod Assaye, 1803” – Bernard Cornwell

"Triumf. Bitwa pod Assaye, 1803"


Tytuł: „Triumf. Bitwa pod Assaye, 1803”
Autor: Bernard Cornwell
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Liczba stron: 416
Data wydania: 2011
ISBN: 978-8362329-23-6
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 17 listopada 2011

Bernarda Cornwella najbardziej cenię za jego wspaniałą Trylogię Arturiańską (recenzje: 1 tom, 2 tom, 3 tom), o której zapewne większość z Was słyszała. Ostatnio miałam okazję zapoznać się z kolejną książką z serii „Kampanie Richarda Sharpe’a” o tytułowym sierżancie Sharpie, czyli „Triumf. Bitwa pod Assaye, 1803”.

Jak już wcześniej wspomniałam, tytułowy bohater barwnie zilustrowany na okładce książki, to sierżant królewskiej armii – Richard Sharpe. Po krwawej bitwie o Seringapatam przyszedł czas na odpoczynek. Sharpe wiedzie spokojne życie, stacjonując w Indiach razem ze swoimi żołnierzami. Do czasu. Pewnego dnia fort w Chasalgaon zostaje brutalnie zaatakowany przez zdradzieckiego, angielskiego renegata Dodda, który przeszedł na stronę wroga. Sierżant jako jedyny wyszedł cało z tej masakry, co oznacza, że jest jedynym żyjącym świadkiem zaistniałego wydarzenia, dlatego będzie musiał złożyć sprawozdanie przełożonym.

Jak można się łatwo domyślić – Sharpe postanawia wymierzyć sprawiedliwość angielskiemu zdrajcy. Jednak zadanie nie będzie należało do łatwych. Jego tropem podąża już odwieczny wróg – Hakeswill. Czy Sharpe’owi uda się uniknąć spotkania z pałającym nienawiścią wrogiem? Czy będzie miał szansę wymierzyć sprawiedliwość Doddowi? Jak skończy się starcie brytyjskiego wojska z buntownikami? Jak potoczą się losy tego młodego sierżanta? Czy uda mu się wyjść obronną ręką z opałów?

Historię Sharpe’a poznajemy z perspektywy obserwatora. Narrator dokładnie opowiada zaistniałe wydarzenia, co pozwala czytelnikowi na obiektywne spostrzeżenia.

Bohaterowie u Cornwella to zawsze postaci, które charakteryzują się wieloma cechami. Do Richarda Sharpe’a od razu poczułam sympatię, więc przez całą powieść mu kibicowałam. Jednak nie każdy z bohaterów jest tym „dobrym”. Nie zabraknie tu zdrajców i kłamców, złych charakterów, którzy będą musieli zostać ukarani. Podobał mi się również wątek miłosny między Sharpe’em a żoną francuskiego kapitana – Simone, który nie należał do łatwych.

Akcja powieści jest naprawdę wciągająca. Styl Cornwella jest łatwy w odbiorze, dosadny, nie brak w nim również wulgaryzmów. Częste w jego powieściach są elementy naturalistycznych opisów śmierci, które idealnie wpasowują się w treść książki. Charakterystyczne dla pisarza są też wplatane w powieść wątki historyczne, opisy walk oraz wydarzenia oparte na faktach rozwinięte przez wymyśloną historię. A dużym plusem jest całe tło powieści, bardzo ciekawie i precyzyjnie wykreowane, dające wrażenie realności.

„Triumf. Bitwa pod Assaye, 1803” to zdecydowanie książka dla tych, którzy spotkali się już z postacią sierżanta Sharpe’a, ale również dla zainteresowanych historią i ciekawymi powieściami mężczyzn, jak i kobiet. A dla tych, którzy nie wiedzą, dodam, że część powieści z cyklu zostało zekranizowanych, a w rolę Richarda Sharpe’a wcielił się Sean Bean.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Instytut Wydawniczy Erica