Archiwa miesięczne: Grudzień 2011

#123. Stosik nr 9.

stosisko

Minęło już trochę czasu odkąd po raz ostatni dzieliłam się z Wami zdjęciami mojego stosu książkowego :) Zważywszy na dzisiejszy dzień oraz na to, że już nie mam kompletnie weny twórczej, postanowiłam dodać zdjęcia książek, które pojawiły się u mnie jakiś czas temu. Planowo ten post miał ukazać się dużo wcześniej… no, ale planowo to miałam się też cały tydzień uczyć… Rozumiecie :D Także zapraszam do oglądania moich nabytków!

Zaczynając od góry:

  • „Smutek” – C. S. Lewis : pierwsza książka Lewisa, którą miałam okazję czytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Esprit. Recenzję możecie przeczytać klikając TUTAJ
  • „O modlitwie. Listy do Malkolma” – C. S. Lewis : również od Wydawnictwa Esprit. Zrecenzowana w tym tygodniu, recenzja TUTAJ.
  • „Gorzej niż martwy” – Charlaine Harris : moja pierwsza książka z serii przygód Sookie Stackhouse, otrzymana do recenzji od Wydawnictwa MAG. A recenzja jest TU
  • „Obsesja” – Erica Spindler : otrzymana od Wydawnictwa Harlequin/Mira jeszcze czeka w kolejce do recenzji… :)
  • „Obudzić szczęście” – Susan Wiggs : również w kolejce do recenzji, i również od Wydawnictwa Harlequin/Mira
  • „Dogonić rozwiane marzenia” – Elizabeth Flock : zrecenzowana :) Link TUTAJ. Zawdzięczam ją także Wydawnictwu Harlequin/Mira
  • „Dziewczyna z sąsiedztwa” – Jack Ketchum : powieść wydana przez Wydawnictwo Papierowy Księżyc, której autor to mistrz książek grozy i horroru! Link TU
  • „Naga cytra” – Shan Sa : moja pierwsza książka otrzymana do recenzji od Wydawnictwa Muza. Recenzję można przeczytać TUTAJ
  • „Córka dymu i kości” – Laini Taylor : otrzymana przedpremierowo (PREMIERA JUŻ W STYCZNIU) od Wydawnictwa Amber. Recenzja TU
  • „W odbiciu” – Jakub Małecki : otrzymana dzięki uprzejmości portalu CzytaNIEszkodzi. Muszę jeszcze pomyśleć nad pytaniami do wywiadu z autorem… a recenzja TUTAJ
  • „Cygański chłopiec. Byłem obcy wśród swoich” – Mikey Walsh : rewelacyjna biograficzna powieść oparta na faktach, wydana nakładem Wydawnictwa PWN. Recenzja TUTAJ
  • „Smaki dwudziestolecia. Zwyczaje kulinarne, bale i bankiety” – Maja Łozińska : pięknie ilustrowana książka, której czytanie sprawiło mi samą przyjemność. Otrzymana do recenzji dzięki uprzejmości Wydawnictwa PWN, a link do recenzji TU
  • „O ziemiańskim świętowaniu. Tradycje świąt Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy” – Tomasz A. Pruszak : pozycja bardzo na czasie, pełna ciekawych informacji i wspaniałych zdjęć. Otrzymana do recenzji, również od Wydawnictwa PWN, którą to recenzję możecie przeczytać TUTAJ

  • „1Q84 t.3” – Haruki Murakami : namówiłam rodziców na prezent Mikołajowy :) Jeszcze nie zaczęłam czytać, ale planuję w ferie :)
  • „Kawa, herbata, czekolada” : wynik wymiany książkowej.
  • „AL” – Wiliam Wharton : wynik wymiany książkowej.
  • „Wybór Anny” – Maria Nurowska : również wynik wymiany książkowej.
  • „Miłość zeszłej jesieni i inne opowiadania” – Oh Jeonghui : wygrana w konkursie organizowanym przez Wydawnictwo Kwiaty Orientu
  • „Serce smoka. Miłość w czasie wojny Korei z Japonią” – Javier Cortines : tak samo jak wyżej, kolejna książka wygrana w konkursie organizowanym przez Wydawnictwo Kwiaty Orientu
  • „Wampir i inne opowiadania” – Kim Youngha : również jako nagroda od Wydawnictwa Kwiaty Orientu. Z tym, że tę książkę już miałam okazję recenzować, link TUTAJ
  • „Zaproszenie na kimchi” – Lena Świadek : i to już ostatnia wygrana książka od Wydawnictwa Kwiaty Orientu

Chciałabym również życzyć Wam wszystkim udanego sylwestra! Oraz wszystkiego co najlepsze w tym nowym, 2012 roku! (Miejmy nadzieję, że nie roku końca świata hehe) Dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności, wszelakiej radości, ciepła, ogromu miłości i spełnienia Waszych najskrytszych marzeń oraz tego, by 2012 rok był jeszcze lepszy niż ten, dziś kończący się 2011!

#122. „Jak spełnić marzenia” – Arlene Harder

"Jak spełnić marzenia"


Tytuł: „Jak spełnić marzenia.
9 pytań, które zmienią Twoje życie”
Autor: Arlene Harder
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Liczba stron: 200
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-7489-349-7
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 30 grudnia 2011

Arlene Harder jest licencjonowanym terapeutą małżeńskim i rodzinnym, i mieszka w Ameryce. Założyła również dwie fundacje dla osób z chorobą nowotworową oraz prowadzi trzy znane portale internetowe, których główną atrakcją jest Q-and-A Club (Klub Pytań i Odpowiedzi). „Jak spełnić marzenia” to druga wydana przez nią książka.

Ta 200-stronicowa książeczka, utrzymana w formie poradnika, stara się zmusić czytelnika do odpowiedzi na 9 ważnych pytań. Jest podzielona na 9 rozdziałów i tytuł każdego z nich, to właśnie jedno ważne pytanie. Będziecie musieli zmierzyć się z takimi zagadnieniami jak: proces zmiany, analiza tego, kim dzisiaj jesteście, znaczenie i wpływ przeszłości, co stoi zazwyczaj na przeszkodzi do osiągnięcia celu, znaczenie determinacji, odkrycie wartości samoświadomości, określenie tego, co może stanowić pomoc w drodze do spełnienia marzeń i jak dzielić się nabytą wiedzą. Na samym końcu książki został dodany „Aneks” z pytaniem przewodnim: „Czy jestem perfekcjonistą?” oraz quiz, dotyczący tego pytania.

Jeśli macie już dosyć przeglądania poradników napisanych przez znanych ekspertów, których rady zazwyczaj się nie sprawdzają (lub sprawdzają krótkofalowo), to może czas by spróbować czegoś innego. Zamiast stosować się do pewnych reguł i stalowych zasad, może warto zajrzeć w głąb siebie i odnaleźć odpowiedzi na ważne pytania. Ta książka ma na celu przede wszystkim wzmocnienie w czytelniku pewności siebie oraz pogłębienie samozrozumienia. Nie mogę Was zapewnić, że to zagwarantuje sukces, ale jeśli będziecie się starali – to z pewnością tak będzie.

Dużym plusem, który zauważyłam od razu, jest to, że język, którym posługuje się Arlene nie jest skomplikowany i naszpikowany masą specjalistycznych słów, co ułatwia czytanie. Przejrzyście zorganizowane wnętrze książki również ma duże znaczenie. Znajdują się tam liczne ramki z pytaniami i dodatkowymi zadaniami, a także pewne użyteczne sugestie. Oprócz tego autorka wzbogaciła ten poradnik opowieściami, które stanowią „żywe” przykłady.

Arlene Harder pisze, że nie zawarła w tym poradniku żadnych „gotowych recept mówiących, co masz robić, by zmienić swoje życie”. Znajdują się tu natomiast liczne pytania, które pomogą ukierunkować i ukażą prawdziwy cel, do którego dążysz. A znajomość swojego celu, to pierwszy krok w stronę sukcesu.

Nie jest łatwo realizować w życiu głoszone przez siebie ideały i podążać zawsze prostą ścieżką w stronę celu, jednak ta książka z pewnością tego uczy. Niestety nie mogę zdradzić Wam sekretu na to jak spełnić swoje marzenia, ale mogę Wam pomóc rekomendując lekturę tego poradnika. Jeśli będziecie się starać i wykorzystacie wszystkie zawarte w niej rady, zastosujecie się do poleceń, to jestem pewna, że osiągniecie swój wymarzony cel. Polecam lekturze.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

#121. Dlaczego lubię czytać kryminały ?

Odpowiedź na to pytanie może nie być tak prosta, jak się wydaje.
Bo dlaczego, ktoś kto jest całkowitym przeciwnikiem przestępstw ma lubić książki, w których od różnorakich złych występków aż się roi? Z mojego punktu widzenia w dużej mierze chodzi tu o poczucie tego dreszczyku emocji, niepewności i tajemniczości oraz osiągnięcie satysfakcji, gdy odgadnie się kto jest „tym złym”.

Co lubię najbardziej w kryminałach?
Z pewnością to jaki wywierają na mnie efekt. Można czytać obojętnie jaką książkę i zaraz odłożyć ją na półkę. Ale gdy trafi się na prawdziwą powieść kryminalną, nie ma o tym mowy! Uwielbiam to całkowite zatracenie, które oferują książki. W pewnym momencie już sama nie wiem gdzie jestem i kim jestem, może to wszystko dzieje się mnie, nie głównym bohaterom?
Ogromnie ważną rolę odgrywa w moim mniemaniu, obecność studium psychologicznego mrocznych postaci oraz impulsy, które nimi kierują i niejako zmuszają do popełnienia zbrodni. Myślę, że to właśnie jeden z najciekawszych aspektów w kryminałach. Czasami motywy są tak absurdalne, że wydają się aż niemożliwe, a czasami mrożą krew w żyłach sprawiając, że cieszymy się, że spokojnie leżymy pod kołderką w ciepłym łóżku.
Lubię również wszelkie zagadki, które zmuszają mnie do myślenia i gimnastykowania mojej wyobraźni. Może to jednak nie ta pani zabiła tego pana? A może to w ogóle było samobójstwo? Najczęściej nie jestem w stanie dociec prawdy, mimo że czytałam w swoim życiu wiele kryminałów. Wydaje mi się, że nie ma żadnej zasady, która mogłaby nam określić schemat, który występuje w tych książkach. Bo ile ludzi, tyle pomysłów.

Jest jeszcze jeden aspekt tej kwestii. Dlaczego my, kobiety czytamy kryminały? Kiedyś przeczytałam w jakimś artykule, że przeprowadzone zostały badania na ten właśnie temat. Prawda jest taka, że kobiety często czytają książki z motywami kryminalnymi w tle z czysto prozaicznego powodu: same nie chcą być ofiarami. Myślę, że jest w tym ziarno prawdy.

Moja mama również uwielbia dobre kryminały (jest wielką fanką Agathy Christie i Joe Alexa) i zawsze powtarza, że upodobanie w mrożących krew żyłach powieściach odziedziczyłam po niej. Chociaż z drugiej strony, mój tata również lubi czytać kryminały (jak większość mężczyzn), także jest to kwestia sporna ;) I mimo że kryminałów przeczytałam już sporo, to cieszę się, że w dalszym ciągu znajduję takie, które mnie mile zaskakują i intrygują. Dlatego z pewnością nigdy nie zrezygnuję z tej mojej małej kryminalnej obsesji!

A Wy? Lubicie czytać kryminały? Jeśli tak, to dlaczego?

#120. „Wschodzący księżyc” – Keri Arthur

"Wschodzący księżyc"


Tytuł: „Wschodzący księżyc”
Autor: Keri Arthur
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Liczba stron: 438
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-623-2917-5
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 28 grudnia 2011

„Wschodzący księżyc” to pierwsza część całego cyklu książek Keri Arthur wchodzących w skład „Zewu nocy” i opowiadających historię Riley Janson. Ten paranormal romance zyskał sławę na całym świecie i został okrzyknięty bestsellerem. W Polsce, nakładem Instytutu Wydawniczego Erica ukazały się na razie trzy części z tej serii: „Wschodzący księżyc”, „Całując grzech” i „Kuszące zło”.

Książka została podzielona na 16 rozdziałów. Narratorem jest główna bohaterka powieści, także wszystkie wydarzenia poznajemy z jej punktu widzenia. Akcja powieści dzieje się w przyszłości, w mieście autorki – Melbourne w Australii.

Riley Janson jest niezwykłą, rudą 29-latką. Nie tylko jest wampirem, ale także wilkołakiem – i to właśnie ta wilkołacza natura zaczyna przejmować nad nią kontrolę… no przynajmniej wtedy, kiedy zbliża się pełnia. Dlatego nie dziwcie się, że Riley ma dwóch stałych chłopaków wilkołaków i nie udaje niedostępnej gdy na horyzoncie pojawia się niemożliwie przystojny, tajemniczy wampir Quinn O’Connor. Oprócz tego, Riley pracuje jako łącznik w Departamencie ds. Innych Ras wraz ze swoim bratem bliźniakiem Rhoanem, który piastuje wyższe stanowisko Strażnika. Pewnego dnia Rhoan wpada w poważne kłopoty. Dobra siostra nie byłaby sobą, gdyby nie postanowiła wyruszyć na poszukiwanie brata. Niestety nie zdaje sobie sprawy z tego, że sama jest w wielkim niebezpieczeństwie.

Na światło dzienne zaczynają powoli wychodzić pewne straszne informacje. Riley prowadząc śledztwo na własną rękę wraz z przystojnym wampirem Quinnem, dowiadują się o nielegalnym klonowaniu i eksperymentowaniu na DNA innych ras. Niestety dowiedzieć się całej prawdy a potem ukarać winnych nie będzie łatwo. Przygotujcie się na przyspieszone tempo akcji.

Dużym plusem są postaci. Keri Arthur wykreowała swoich bohaterów z ogromną precyzją, skupiając się na ich cechach charakteru i wyglądu. Riley Janson jest zdecydowanie najciekawszą postacią w książce, odważna, pewna siebie nadludzka istota, do której od razu poczułam sympatię. Liczne sceny seksu z pewnością znajdą zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników. Stąd też uważam, że książka najlepiej będzie się nadawała dla młodzieży i dorosłych niż dla nastolatek. Osobiście, nie miałam nic przeciwko nim, zdecydowanie dodawały pikanterii. Nie zabraknie tu również licznych zwrotów akcji i zaskakujących scen trzymających w napięciu do samego końca.

„Wschodzący księżyc”
to chyba jedyna taka książka z gatunku paranormal romance. Akcja jest bardzo wciągająca i czytają nie narzekałam na nudę. Mam nadzieję, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością autorki, gdyż jestem bardzo ciekawa dalszych losów głównej bohaterki. Polecam każdemu kto lubuje się w tym gatunku oraz fanom książek o wampirach i wilkołakach.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Instytut Wydawniczy Erica

#119. „O modlitwie. Listy do Malkolma” – C. S. Lewis

"O modlitwie"


Tytuł: „O modlitwie. Listy do Malkolma”
Autor: Clive Staples Lewis
Wydawnictwo: Esprit
Liczba stron: 198
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-61989-65-3
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 27 grudnia 2011

„O modlitwie. Listy do Malkolma” to już druga książka C. S. Lewisa, którą miałam okazję recenzować. Muszę przyznać, że ten brytyjski pisarz z każdą książką otwiera przede mną drzwi do innego świata. Do świata, gdzie wszystko mimo że nie jest proste, to jest do zrozumienia. „O modlitwie” to ostatnia ukończona przez Lewisa książka, wydana już po jego śmierci.

„Żeby mógł istnieć świat albo Kościół, potrzeba najróżniejszych ludzi.”

Jak sam tytuł sugeruje, książka ta będzie utrzymana w formie listów. Każdy rozdział będzie kolejnym listem do tytułowego Malkolma, który tak naprawdę jest tylko wymysłem Lewisa. W każdym z tych listów poruszana zostaje tematyka bliska sercu pisarza, począwszy od z pozoru łatwego tematu modlitwy po instytucję Kościoła. Warto również zwrócić uwagę na to, że jest to książka zarówno o podłożu teologicznym jak i filozoficznym.

Lewis zadaje sobie bardzo ważne pytanie: „Co zatem robimy tak naprawdę, gdy się modlimy?” Jednak myślę, że nad odpowiedzią na nie powinien zastanowić się każdy człowiek. Czy wieczór jest gorszą porą na modlitwę niż popołudnie spędzone w zatłoczonym autobusie? Według Lewisa, zdecydowanie tak. Autor pisze również, że jego ulubionym rodzajem modlitwy jest „modlitwa bez słów”, która jest bardzo trudną i często niemożliwą, z różnych powodów, do odmówienia prawidłowo.

Ktoś kto kojarzy Lewisa jedynie z „Opowieściami z Narnii” będzie zaskoczony sięgając po tę pozycję. Książka nie jest wcale łatwa w odbiorze, bo wymaga pełnego skupienia czytelnika. Wymaga kompletnego zaangażowania i koncentracji, by zostać dobrze zrozumianą. Jednocześnie jej wielkim plusem jest to, że skłania do głębszych przemyśleń i pozwala zatrzymać się na jakiś czas. Listy Lewisa są wypełnione gromadzonej przez lata mądrością. Mimo pewnych różnic pomiędzy Kościołem Lewisa (anglikański) a moim (katolicki) to książka analizująca modlitwę na różne sposoby, byłaby też dobrą pozycją dla każdego innego wyznawcy.

„O modlitwie. Listy do Malkolma” to idealna książka dzięki której czytelnik zostanie zmuszony do głębszych przemyśleń na wiele tematów. Na pewno nie jest to łatwa lektura i nie każdemu przypadnie od razu do gustu, jednak zdecydowanie jest warta przeczytania.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Esprit

#118. „Baśnie” – Bracia Grimm

"Baśnie"


Tytuł: „Baśnie”
Autor: Bracia Grimm
Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 32
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-259-0258-2
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 25 grudnia 2011

Bracia Grimm, czyli Wilhelm Karl i Jacob Ludwig Karl, dwaj rodzeni bracia, pisarze i uczeni niemieccy, którzy na podstawie wieloletniej pracy nad mitami, legendami i powieściami stworzyli unikatowe baśnie, o których słyszał każdy z nas.

„Baśnie” Braci Grimm kojarzą mi się z okresem w moim życiu, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką i mama zawsze do snu czytała mi którąś z nich. Do moich ulubionych zdecydowanie należały te o przygodach księżniczek. Na szczęście w tym zbiorze baśni znajdą się utwory dla dziewczynek i dla chłopczyków,także każdemu dziecko z pewnością się one spodobają.

W tej nowej edycji „Baśni” dzieci będą mogły przeczytać (lub wysłuchać) takich utworów jak: „Królewna Śnieżka”, „Osiołek”, „Titelitury”, „Trzy małe świnki”, „Mysikrólik”, „Złota gęś” i „Księżyc”. 3 baśni z tego zbioru nie znałam, także czytałam je z większą ciekawością.

Już sama okładka na pewno przyciągnie wzrok każdego. A cudowne kolory z pewnością przykują uwagę małych czytelników i z łatwością przeniosą ich do krainy baśni. Duża czcionka ułatwi czytanie nawet najmniejszym książkoholikom! Plusem jest to, że do każdej baśni dodane są piękne, barwne ilustracje. Wszystkie utwory zostały tak dobrane, by każde dziecko znalazło w nich coś ciekawego. Małe królewny będą mogły podziwiać „Królewnę Śnieżkę”, ci, którzy lubią emocje będą mogli czekać ze zniecierpliwieniem na rozwój wydarzeń w „Trzech małych świnkach” a i dla tych, których interesuje magia znajdzie się coś ciekawego!

„Baśnie” to zaledwie jedna część całej kolekcji, pięknie ilustrowanych książeczek przeznaczonych dla dzieci. Z pewnością maluchy spędzą przy lekturze tej książki niezapomniane i magiczne chwile, które zapamiętają na długi czas i do których będą wracać. To drzwi bajkowego świata, do którego warto zabrać swoją pociechę. A dla mnie była to magiczna podróż w świat mojego dzieciństwa.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Wilga


Sztukater

#117. „Córka dymu i kości” – Laini Taylor

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, chciałabym złożyć Wam wszystkim oraz Waszym Rodzinom, najserdeczniejsze życzenia. Byście ten magiczny czas, spędzili w gronie rodzinnym z najbliższymi Waszemu sercu osobami :)

"Córka dymu i kości"


Tytuł: „Córka dymu i kości”
Autor: Laini Taylor
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 400
Data wydania: (przed premierą) 2012
ISBN: 978-83-241-4158-6
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 20 grudnia 2011

„Dawno, dawno temu anioł i diablica zakochali się w sobie. Nie skończyło się to dobrze.”

„Córka dymu i kości” to pierwsza część cyklu przygód 17-to letniej Karou, wyjątkowej nastolatki obdarzonej wieloma zdolnościami i otoczonej interesującymi przyjaciółmi, napisana przez amerykańską pisarkę – Laini Taylor. Powieść utrzymana w konwencji fantastyki zaciekawi i wciągnie zarówno młodzież, jak i dorosłych.

Przenieśmy się teraz do Pragi, magicznego miejsca, gdzie wydaje się, że czas zatrzymał się dawno temu. Karou nawet z pozoru nie jest zwykłą nastolatką. Długie niebieskie włosy i ciało całe w tatuażach oraz brzuch z bliznami po kulach, nie mogą zaliczać się do częstych widoków wśród młodych dziewczyn. Oprócz tego, Karou jest niezwykle utalentowaną malarką, lingwistką i samotną osobą poszukującą miłości. Razem ze swoją przyjaciółką Zuzaną stara się spędzać czas jak normalna nastolatka, co niestety nie zawsze jest jej dane. Pracuje również u liczącego sobie paręset lat Dealera Marzeń, pewnej mistycznej postaci z piekła rodem wykonując dla niego pewne tajemnicze zlecenia. Jakie? Dowiecie się sami!

Karou zauważa, że na drzwiach, które otwiera by teleportować się w inne miejsce, pojawiają się ślady odciśniętych, jakby wypalonych w drewnie czy metalu dłoni. Tajemnicze odciski okazują się być sprawką aniołów. W jakim celu zostają tam umieszczone? Po co aniołowie przybyli na ziemię? Akiva to jeden z aniołów, piękny i dumny serafin, który przybył w pewnym celu na ziemię. Jednak po drodze spotyka intrygującą Karou i los łączy ich drogi. Co z tego wyniknie? Jakie uczucia zrodzą się w sercach tych dwojga? Czy Akivie uda się wywiązać z powierzonego mu zadania?

„Zazwyczaj Karou udawało się zachować równowagę pomiędzy obydwoma swoimi żywotami. Z jednej strony była siedemnastoletnią uczennicą szkoły plastycznej w Pradze, z drugiej wysłanniczką pozaludzkiej istoty, która była jednocześnie najbliższym członkiem jej rodziny. Zwykle znajdowała czas na obydwa wcielenia, jeśli nie w każdym tygodniu to przynajmniej przez większość.”

Nigdy nie czytałam książki, której główna bohaterka byłaby tak oryginalną postacią. Pozostałym bohaterom również nie mam nic do zarzucenia. Chimery Issa, oraz Dealer Marzeń – Brimstone, są wykreowani z wielką precyzją, posiadają liczne cechy, które nie pozwalają o nich zapomnieć nawet po przeczytaniu książki. Laini Taylor stworzyła wyjątkowy świat, który istnieje równolegle do świata zwykłych ludzi. Dodatkowo autorka posługuje się prostym, ale pięknym językiem, który sprawia, że czytanie jest przyjemną rozrywką.

Nie mogę również pominąć cudownie tajemniczej okładki książki, która zawiera wiele ciekawych informacji odnośnie nagród jakie zdobyła autorka oraz wiele pozytywnych recenzji. Wnętrze jest równie przyjemne, każdy rozdział jest poprzedzony tytułem, który stanowi słowo kluczowe dla danego rozdziału oraz grafiką maski z okładki.

„Córkę dymu i kości” zdecydowanie polecam każdemu, nie tylko nastolatkom, ale także dorosłym. Laini Taylor tak skonstruowała swoją powieść, że przypadnie ona do gustu każdemu, a już zwłaszcza fanom gatunku. Niespotykana historia w którą wplątane są postaci aniołów i demonów wciąga od pierwszych stron. Ja z wielką niecierpliwością będę oczekiwała dalszych części z tej serii. A premiera pierwszej części tej książki już w STYCZNIU 2012! Nie możecie jej przegapić! :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Amber