Archiwum dnia: 15 grudnia, 2011

#113. „Dziewczyna z sąsiedztwa” – Jack Ketchum

"Dziewczyna z sąsiedztwa"


Tytuł: „Dziewczyna z sąsiedztwa”
Autor: Jack Ketchum
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 307
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-61386-09-4
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 12 grudnia 2011

„Dziewczyna z sąsiedztwa” to kolejna książka Jack’a Ketchuma, którą miałam okazję ostatnio przeczytać. Po lekturze „Jedynego dziecka” [recenzja TUTAJ] poprzeczka została ustawiona bardzo wysoko, więc byłam ciekawa czym zaskoczy mnie Ketchum swoim kolejnym horrorze.

Narracja przypomina pamiętnik, lub wyznanie, którego autorem jest bohater powieści – David, dorosły mężczyzna po przejściach i podwójny rozwodnik. Dzięki zabiegowi retrospekcji, narracja przemienia się w opisy wydarzeń z życia młodego Davy’ego, czasami poprzedzane wtrąceniem dorosłego Davida.

Przenieśmy się do lat 50. i 60. XX wieku, do Ameryki, do kraju gdzie „nie wspominaj o tym” stało się mottem dnia codziennego. Rodzice Meg i Susan zginęli w wypadku samochodowym, w którym nastolatki poważnie ucierpiały. Sieroty zamieszkały u swojej ciotki Ruth, samotnie wychowującej 3 synów: Donny’ego, Williego i Woofera. Jednak ciepły kąt, który miały znaleźć u swojej krewnej przemienia się w tragiczny w skutkach i przebiegu koszmar.

Postać Ruth już od samego początku budziła we mnie skrajne uczucia. Wpływ jaki wywierała na inne osoby był bardzo mocny, stąd wszyscy czuli do niej strach i respekt. Z każdą stroną książki coraz bardziej pogrążała się w swojej psychozie i obłędzie, ciągnąc za sobą na dno wszystkich, których tylko mogła. Ruth staje się symbolem zła, brzydoty i okrucieństwa, który chce pochłonąć niewinną i piękną Megan.

Natomiast wielkie współczucie i podziw czułam do postaci Meg i Susan, które stały się symbolami dobra. Siostry były sobie bardzo bliskie i darzyły się bezwarunkową miłością, która była w stanie znieść naprawdę wszystko. Dzięki poczuciu niesprawiedliwości i osamotnieniu chciały pokazać, że są silne i nigdy się nie poddadzą. Jednak tak naprawdę, jedyne co im pozostało – to były one same. Musiały stawić czoło upokorzeniu, znęcaniu się fizycznemu i psychicznemu, oraz cierpieniu i bólowi, które nierzadko były nie do wytrzymania. Śmierć wydawała się jedynym wybawieniem, zwłaszcza dla Meg…

Warto zwrócić uwagę również na emocje i uczucia, które zaczynają kłębić się w Davidzie. Nie wie, po której stronie ma stanąć: czy po stronie swoich sąsiadów, czy po stronie Meg. Staje się zbyt rozdarty wewnętrznie by podjąć właściwą decyzję. Dziecko w obliczu niebezpieczeństwa nie może liczyć na dorosłego, który tutaj sam bywa agresorem. A nieznająca granic wyobraźnia młodych ludzi może stać się niebezpiecznym narzędziem tortur… Czy Davy ulegnie obłędowi tak Ruth i reszta dzieci? Czy uda mu się zapobiec tragedii?

Jak pisze we wstępie (który polecam czytać PO przeczytaniu powieści) Stephen King, Jack Ketchum jest „zafascynowany egzystencjalnym okrucieństwem życia”, co czyni jego powieści realistyczne i bardzo okrutne. Język, którym się posługuje jest dobitny i pełen wulgaryzmów, które znacząco ubarwiają powieść. Na końcu książki autor umieścił komentarz odnośnie pracy nad „Dziewczyną z sąsiedztwa”, który również polecam lekturze.

Mimo tego, że bardziej podobało mi się „Jedyne dziecko”, to i ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Dla tych, którzy są fanami gatunku i uwielbiają powieści grozy i suspensu, książka z pewnością stanie się jedną z ulubionych. Niebanalnie opisana straszna historia wprowadza czytelnika w odległy, a zarazem bliski świat, który przeraża i zmusza do myślenia. Zdecydowanie polecam, zwłaszcza, że jest to historia oparta na faktach…

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Papierowy Księżyc