#113. „Dziewczyna z sąsiedztwa” – Jack Ketchum


"Dziewczyna z sąsiedztwa"


Tytuł: „Dziewczyna z sąsiedztwa”
Autor: Jack Ketchum
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 307
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-61386-09-4
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 12 grudnia 2011

„Dziewczyna z sąsiedztwa” to kolejna książka Jack’a Ketchuma, którą miałam okazję ostatnio przeczytać. Po lekturze „Jedynego dziecka” [recenzja TUTAJ] poprzeczka została ustawiona bardzo wysoko, więc byłam ciekawa czym zaskoczy mnie Ketchum swoim kolejnym horrorze.

Narracja przypomina pamiętnik, lub wyznanie, którego autorem jest bohater powieści – David, dorosły mężczyzna po przejściach i podwójny rozwodnik. Dzięki zabiegowi retrospekcji, narracja przemienia się w opisy wydarzeń z życia młodego Davy’ego, czasami poprzedzane wtrąceniem dorosłego Davida.

Przenieśmy się do lat 50. i 60. XX wieku, do Ameryki, do kraju gdzie „nie wspominaj o tym” stało się mottem dnia codziennego. Rodzice Meg i Susan zginęli w wypadku samochodowym, w którym nastolatki poważnie ucierpiały. Sieroty zamieszkały u swojej ciotki Ruth, samotnie wychowującej 3 synów: Donny’ego, Williego i Woofera. Jednak ciepły kąt, który miały znaleźć u swojej krewnej przemienia się w tragiczny w skutkach i przebiegu koszmar.

Postać Ruth już od samego początku budziła we mnie skrajne uczucia. Wpływ jaki wywierała na inne osoby był bardzo mocny, stąd wszyscy czuli do niej strach i respekt. Z każdą stroną książki coraz bardziej pogrążała się w swojej psychozie i obłędzie, ciągnąc za sobą na dno wszystkich, których tylko mogła. Ruth staje się symbolem zła, brzydoty i okrucieństwa, który chce pochłonąć niewinną i piękną Megan.

Natomiast wielkie współczucie i podziw czułam do postaci Meg i Susan, które stały się symbolami dobra. Siostry były sobie bardzo bliskie i darzyły się bezwarunkową miłością, która była w stanie znieść naprawdę wszystko. Dzięki poczuciu niesprawiedliwości i osamotnieniu chciały pokazać, że są silne i nigdy się nie poddadzą. Jednak tak naprawdę, jedyne co im pozostało – to były one same. Musiały stawić czoło upokorzeniu, znęcaniu się fizycznemu i psychicznemu, oraz cierpieniu i bólowi, które nierzadko były nie do wytrzymania. Śmierć wydawała się jedynym wybawieniem, zwłaszcza dla Meg…

Warto zwrócić uwagę również na emocje i uczucia, które zaczynają kłębić się w Davidzie. Nie wie, po której stronie ma stanąć: czy po stronie swoich sąsiadów, czy po stronie Meg. Staje się zbyt rozdarty wewnętrznie by podjąć właściwą decyzję. Dziecko w obliczu niebezpieczeństwa nie może liczyć na dorosłego, który tutaj sam bywa agresorem. A nieznająca granic wyobraźnia młodych ludzi może stać się niebezpiecznym narzędziem tortur… Czy Davy ulegnie obłędowi tak Ruth i reszta dzieci? Czy uda mu się zapobiec tragedii?

Jak pisze we wstępie (który polecam czytać PO przeczytaniu powieści) Stephen King, Jack Ketchum jest „zafascynowany egzystencjalnym okrucieństwem życia”, co czyni jego powieści realistyczne i bardzo okrutne. Język, którym się posługuje jest dobitny i pełen wulgaryzmów, które znacząco ubarwiają powieść. Na końcu książki autor umieścił komentarz odnośnie pracy nad „Dziewczyną z sąsiedztwa”, który również polecam lekturze.

Mimo tego, że bardziej podobało mi się „Jedyne dziecko”, to i ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Dla tych, którzy są fanami gatunku i uwielbiają powieści grozy i suspensu, książka z pewnością stanie się jedną z ulubionych. Niebanalnie opisana straszna historia wprowadza czytelnika w odległy, a zarazem bliski świat, który przeraża i zmusza do myślenia. Zdecydowanie polecam, zwłaszcza, że jest to historia oparta na faktach…

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Papierowy Księżyc

Otagowane:, , ,

22 komentarze do “#113. „Dziewczyna z sąsiedztwa” – Jack Ketchum

  1. Dwojra 15 grudnia, 2011 o 18:58 Reply

    Książki nie czytałam, ale widziałam film, który podobno bardzo dobrze odzwierciedla powieść. Płakałam na nich z ogromnego wzruszenia. Książkę pewnie w wolnej chwili przeczytać, bo ta historia bardzo głęboko wryła mi się w pamięć. Zwłaszcza, że jest oparta na faktach

  2. pesymistka13 15 grudnia, 2011 o 19:19 Reply

    Jeszcze nie czytałam nic tego autora a po przeczytaniu recenzji stwierdzam, że to mój typ:) zapytam w bibliotece czy coś mają, chociaż takie książki zazwyczaj nie leżą.

  3. magda 15 grudnia, 2011 o 19:37 Reply

    ostatnio coraz częściej” wpadam” na recenzje tej książki i mam coraz większą ochotę ja przeczytać :)

  4. kasandra_85 15 grudnia, 2011 o 19:46 Reply

    Ja również już jestem po lekturze i bardzo mną wstrząsnęła. Mocna książka. Bardzo mocna.
    Pozdrawiam!!

  5. miqaisonfire 15 grudnia, 2011 o 19:47 Reply

    @Dwojra: a ja właśnie filmu nie widziałam :) Więc dzięki za polecenie filmu, ja polecam Ci książkę!
    @Pesymistka: jedna moja znajoma znalazła tę książkę w bibliotece, także może akurat Ci się uda? :) Z drugiej strony mamy święta, więc może zamówisz?
    @Magda: to musisz teraz wpaść nie na recenzje, a na nią samą!
    @Kasandra: cieszę się, że Tobie ona również się podobała. I masz racje: jest mocna!

  6. cyrysia 15 grudnia, 2011 o 19:51 Reply

    Czytałam i mnie osobiście też bardzo się podobała. Zresztą wszystkie dzieła Ketchuma są świetne.

  7. pablo vel podsluch 15 grudnia, 2011 o 19:53 Reply

    Moja żonka bardzo ją chwali,a wybredna z niej osoba, że hej! Może i ja w końcu po nią sięgnę:) Wszyscy tak chwalą:)

  8. Isadora 15 grudnia, 2011 o 19:56 Reply

    Po Twojej recenzji sama nie mogę doczekać się lektury!
    Pozdrawiam serdecznie:)

  9. Gabrielle_ 15 grudnia, 2011 o 21:10 Reply

    Mam straszną ochotę na tą książkę ;)

  10. miqaisonfire 15 grudnia, 2011 o 21:11 Reply

    @Cyrysia: ja będę przymierzała się teraz do „Królestwa…” także mam nadzieję, że i ta książka mnie nie zawiedzie :) A jest nieco dłuższym jego dziełem, niż te, które czytałam dotychczas.
    @Pablo: no, proszę! Więc koniecznie posłuchaj żonki i mnie, i poznaj tego pana! :)
    @Isadora: to mam nadzieję, że szybko znajdziesz okazję by tę książkę przeczytać ;-)
    @Gabrielle: i bardzo dobrze, bo naprawdę opłaca się spędzić nad nią trochę czasu, a plusem jest to, że naprawdę szybko się ją czyta, bo niesamowicie wciąga!

  11. Książkówka 15 grudnia, 2011 o 21:17 Reply

    Kilka lat temu oglądałam wersję filmową tej książki i to jest jeden z moich ulubionych obrazów. Koniecznie muszę nadrobić zaległości w zaznajamianiu się z wersją papierową. :)

  12. Magda 16 grudnia, 2011 o 08:34 Reply

    Marta, świetna recenzja. Kiedy w środę Monika ogłosi zwycięską recenzję powiem tylko „A nie mówiłam?!”

    Życzę tego z całego serca :)

  13. Natula 16 grudnia, 2011 o 14:27 Reply

    Ta książka zszargała mi nerwy, złość i bezsilność trzymały mnie kilka dni, przerażające jest to, że historia opiera się na faktach, koszmar!

    Ps. Słońce nie stresuj się Sukkubem, naprawdę nawet o nim nie myślę, kiedy dasz rade to przeczytasz, wierz mi, łez za nim nie wylewam :D. Ściskacze.

  14. niedoczytana 16 grudnia, 2011 o 17:02 Reply

    fajnie się zapowiada :) dostałam teraz od Repliki „Królestwo spokoju” i to od niego zacznę przygodę z Ketchumem, a potem się zobaczy.

  15. miqaisonfire 16 grudnia, 2011 o 17:45 Reply

    @Książkówka: koniecznie! A ja zabiorę się w święta za wersję filmową :)
    @Magda: haha :) Fajne by było, dziękuję :*
    @Natula: miałam takie same odczucia! P.S. Dzięki wielkie ;*
    @Niedoczytana: ja mam ten zbiór opowiadań przed sobą :) Mam nadzieję, że również przypadnie mi do gustu.

  16. LadyBoleyn 17 grudnia, 2011 o 08:21 Reply

    Oooch, bardzo intrygują mnie książki tego autora, a pozytywne recenzje jeszcze bardziej powodują, że chętnie przeczytałabym coś jego autorstwa. ;x Cóż, może jeszcze uda się namówić Mikołaja na wypad do księgarni. :D

  17. giffins 17 grudnia, 2011 o 10:37 Reply

    Sporo się naczytałam o tej książce jakiś czas temu i mam na nią wielką ochotę. Nie wiedziałam, że wstęp napisał King, ale postaram się nie zapomnieć o radzie i przeczytać go dopiero po lekturze „Dziewczyny z sąsiedztwa” :)

    PS. Czekam na recenzję „O modlitwie”, jestem bardzo ciekawa Twojej opinii, bo mi podobało się bardzo :)

  18. Edyta28 17 grudnia, 2011 o 13:05 Reply

    Zazdroszczę Ci tej książki.
    Muszę ją w końcu przeczytać.

  19. Julia 17 grudnia, 2011 o 17:24 Reply

    WOW!!! Chce ja przeczytac!!!!

  20. Dusia 17 grudnia, 2011 o 22:47 Reply

    Obok tej książki na pewno nie przejdę obojętnie – tytuł co prawda mało porywający, ale treść..

  21. miqaisonfire 18 grudnia, 2011 o 08:10 Reply

    @LadyBoleyn: hehe :) mam taką nadzieję ;]
    @Giffins: recenzję „o modlitwie” powinnam dodać w tym tygodniu :) A co do „Dziewczyny z sąsiedztwa” koniecznie przeczytaj!
    @Edyta: trzymam kciuki by Ci się udało :)
    @Julia: koniecznie musisz. Na pewno przypadnie Ci do gustu.
    @Dusia: cieszę się bardzo :)

  22. Patka 18 grudnia, 2011 o 09:51 Reply

    Zgadzam się w stu procentach, żeby wstęp Kinga czytać po powieści, bo ja po zakończeniu lektury nie wiedziałam czy to moje odczucia, czy Stephan King mi je podsunął. Nie czytałam „Jedynego dziecka”, ale muszę sięgnąć jeśli jest lepsze niż ta książka. Pozdrawiam:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: