#119. „O modlitwie. Listy do Malkolma” – C. S. Lewis


"O modlitwie"


Tytuł: „O modlitwie. Listy do Malkolma”
Autor: Clive Staples Lewis
Wydawnictwo: Esprit
Liczba stron: 198
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-61989-65-3
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 27 grudnia 2011

„O modlitwie. Listy do Malkolma” to już druga książka C. S. Lewisa, którą miałam okazję recenzować. Muszę przyznać, że ten brytyjski pisarz z każdą książką otwiera przede mną drzwi do innego świata. Do świata, gdzie wszystko mimo że nie jest proste, to jest do zrozumienia. „O modlitwie” to ostatnia ukończona przez Lewisa książka, wydana już po jego śmierci.

„Żeby mógł istnieć świat albo Kościół, potrzeba najróżniejszych ludzi.”

Jak sam tytuł sugeruje, książka ta będzie utrzymana w formie listów. Każdy rozdział będzie kolejnym listem do tytułowego Malkolma, który tak naprawdę jest tylko wymysłem Lewisa. W każdym z tych listów poruszana zostaje tematyka bliska sercu pisarza, począwszy od z pozoru łatwego tematu modlitwy po instytucję Kościoła. Warto również zwrócić uwagę na to, że jest to książka zarówno o podłożu teologicznym jak i filozoficznym.

Lewis zadaje sobie bardzo ważne pytanie: „Co zatem robimy tak naprawdę, gdy się modlimy?” Jednak myślę, że nad odpowiedzią na nie powinien zastanowić się każdy człowiek. Czy wieczór jest gorszą porą na modlitwę niż popołudnie spędzone w zatłoczonym autobusie? Według Lewisa, zdecydowanie tak. Autor pisze również, że jego ulubionym rodzajem modlitwy jest „modlitwa bez słów”, która jest bardzo trudną i często niemożliwą, z różnych powodów, do odmówienia prawidłowo.

Ktoś kto kojarzy Lewisa jedynie z „Opowieściami z Narnii” będzie zaskoczony sięgając po tę pozycję. Książka nie jest wcale łatwa w odbiorze, bo wymaga pełnego skupienia czytelnika. Wymaga kompletnego zaangażowania i koncentracji, by zostać dobrze zrozumianą. Jednocześnie jej wielkim plusem jest to, że skłania do głębszych przemyśleń i pozwala zatrzymać się na jakiś czas. Listy Lewisa są wypełnione gromadzonej przez lata mądrością. Mimo pewnych różnic pomiędzy Kościołem Lewisa (anglikański) a moim (katolicki) to książka analizująca modlitwę na różne sposoby, byłaby też dobrą pozycją dla każdego innego wyznawcy.

„O modlitwie. Listy do Malkolma” to idealna książka dzięki której czytelnik zostanie zmuszony do głębszych przemyśleń na wiele tematów. Na pewno nie jest to łatwa lektura i nie każdemu przypadnie od razu do gustu, jednak zdecydowanie jest warta przeczytania.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Esprit

Otagowane:,

25 komentarzy do “#119. „O modlitwie. Listy do Malkolma” – C. S. Lewis

  1. Gabrielle_ 27 grudnia, 2011 o 12:38 Reply

    Od dłuższego czasu mam ochotę zapoznać się z poważniejszymi książkami tego autora. Możliwe że zacznę właśnie od tej proponowanej przez ciebie ;)

  2. Książkówka 27 grudnia, 2011 o 12:46 Reply

    Lewis słynął (i słynie) z głębokich książek…Ja jeszcze nie czytałam nic z tego co napisał, ale na pewno to nadrobię.

  3. giffins 27 grudnia, 2011 o 14:48 Reply

    W zupełności się z tobą zgadzam – nie jest to łatwa lektura, nie czyta się jej szybko, ale zdecydowanie warto. Uwielbiam Lewisa! :)

    • miqaisonfire 27 grudnia, 2011 o 15:08 Reply

      @Gabrielle: zdecydowanie polecam :)
      @Książkówka: mam nadzieję, że nadrobisz i że te książki przypadną Ci do gustu :)
      @Giffins: czytałam Toją recenzję wcześniej i to ona w dużej mierze zachęciła mnie do przeczytania tej książki :) Bardzo dobra pozycja, chociaż tak jak mówisz – niełatwa!

  4. Luna 27 grudnia, 2011 o 15:01 Reply

    Już od dłuższego czasu planuję przeczytać trochę „poważnych” książek Lewisa i przypuszczam, że zacznę od tej. Zapowiada się naprawdę spektakularnie :).

    Pozdrawiam :)

  5. cyrysia 27 grudnia, 2011 o 15:09 Reply

    Twórczości Lewisa jeszcze nie znam, choć słyszałam o nim dużo dobrego, dlatego z miłą chęcią chciałabym sięgnąć po książkę „O modlitwie. Listy do Malkolma”

  6. Julia 27 grudnia, 2011 o 15:11 Reply

    nie wiem czy podołałbym tak trudnej lekturze, ale spróbuję! nie mówię nie bo dobrą napisałaś recenzje

  7. miqaisonfire 27 grudnia, 2011 o 15:12 Reply

    @Luna: mam nadzieję, że „poważne” książki Lewisa przypadną Ci do gustu tak bardzo, jak mnie :)
    @Cyrysia: koniecznie Cyrysiu musisz zapoznać się z tym pisarzem i jego dziełami!
    @Julia: nie wolno od razu mówić nie! :D Spróbuj jak tylko będziesz miała okazję.

  8. kasandra_85 27 grudnia, 2011 o 15:31 Reply

    Od dawna ta książka jest na mojej liście a Twoja recenzja jeszcze mocniej kusi mnie do jej przeczytania:))

  9. Scathach 27 grudnia, 2011 o 16:18 Reply

    Koniecznie muszę przeczytać. Cenię Lewisa, zarówno za niezrównaną Narnię jak i wszelkie religijne teksty. Jest rewelacyjny:)

  10. Scathach 27 grudnia, 2011 o 16:33 Reply

    Taak, czytałam ją kilka dobrych dni, ale dobrnęłam do końca. Za to wczoraj wybawiła mnie Fannie Flagg, a dziś Stephen KIng. Kryzys powoli zażegnany.;))
    Ja też musze się uczyć, ale… uczenie polega u mnie na czytaniu masy książek, więc kryzys musze pokonać tak czy siak;D

  11. Caroline Ratliff 27 grudnia, 2011 o 18:41 Reply

    Czeka grzecznie na półeczce na swoją kolej :D.

  12. miqaisonfire 27 grudnia, 2011 o 18:43 Reply

    @Kasandra: cieszę się niezmiernie :)
    @Scathach: a ja niestety Narnię mam jeszcze przed sobą. U mnie też jest w sumie dużo czytania, zwłaszcza po angielsku, ale nie mam na to naprawdę dziś psychicznie siły… i nie wiem kiedy będę miała. Dziś planuję jedynie francuski dokończyć (tj. wypisać słówka i je przetłumaczyć :P)
    @Caroline Ratliff: za to ja będę wyczekiwała Twojej recenzji :)

  13. Isadora 27 grudnia, 2011 o 18:50 Reply

    Książka czeka już w kolejce i szczerze mówiąc strasznie się na nią cieszę, ale i nieco obawiam:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  14. Soulmate 27 grudnia, 2011 o 20:01 Reply

    Muszę w końcu przeczytać jakąś książkę tego autora. Na Narnię chyba jestem za stara, ale pomyślę nad „Dopóki mamy twarze” – kusi mnie opis i okładka. Tematy religijne to wciąż nie moje tematy.

    Wesołych Świąt! Które przecież jeszcze dla nas trwają :) i szczęśliwego NOWEGO, 2012 ROKU! :D Przetrwania sesji i wielu wspaniałych książek :)

  15. Leanne. 27 grudnia, 2011 o 21:18 Reply

    Bardzo lubię C.S. Lewisa, aczkolwiek do jego dzieł ściśle związanych z tematyką religijną niezbyt mnie ciągnęło. Zaintrygowały mnie dopiero, gdy przeczytałam, że ich Autor był niegdyś mocno wątpiący i za sprawą czegoś tam nawrócił się na wiarę chrześcijańską. Nie sądzę, bym i ja poszła w jego ślady ;), ale przez te fakty, jego książki odmalowały się dla mnie w zupełnie innych barwach. Mam nadzieję, że je zdobędę. ;)

  16. Leanne. 27 grudnia, 2011 o 21:20 Reply

    PS. Czy mi się wydaje, czy usunęłaś mnie z linków ? :-D Tak się pytam, bo coś mi pisałaś o dodaniu i ja zrewanżowałam się tym samym, a teraz patrzę i siebie nie widzę. xD

  17. miqaisonfire 27 grudnia, 2011 o 21:26 Reply

    @Isadora: nie jest to łatwa lektura, ale bardzo wartościowa. Będę czekała na Twoją recenzję!
    @Soulmate: co do Narnii to też wydaje mi się, że jestem na nią za stara, jednak sięgnę po nią z ciekawości. I dziękuję kochana za życzenia :D :*
    @Leanne: to na pewno zachęca do przeczytania jego książek i mam nadzieję, że będziesz jeszcze miała okazję się z nimi spotkać w przyszłości. I tak jak pisałam u Ciebie na blogu, musiałam się pomylić i usunąć z nieaktywnym linkiem i Twój, bo przecież miałam Cię w blogrollu! Już to poprawiłam :*

  18. Dusia 27 grudnia, 2011 o 22:46 Reply

    Lewisa cenię za „Opowieści z Narnii”, ale „Listy starego diabła do młodego” zdecydowanie nie przypadły mi do gustu. Może po prostu wolę jego rozrywkową, dziecinną „wersję”?

  19. LadyBoleyn 28 grudnia, 2011 o 08:50 Reply

    Czytałam „Zaskoczony radością” Lewisa, całkiem przyjemna książka, wciągnęłam się. :) Jednakże akurat do „O modlitwie” szczególnie mnie nie ciągnie. ;x
    A święta dobrze. Rodzice boją się kupować mi książek pod choinkę, bo boją się: a) że nie trafią w tytuł, b) że z czasem trzeba będzie dostawić trzeci regał w moim pokoju, c) że niebawem zamiast mebli w pokoju będę miała książki. :D A Twoje święta jak tam? ;)

  20. finkaa 28 grudnia, 2011 o 09:35 Reply

    Uwielbiam życie i twórczość Lewisa, oraz magię im towarzyszącą. Nie miałam jeszcze okazji przeczytać tej książki, ale czytałam biografię autora, oraz pozycję o chrześcijańskim wydźwięku Narnii i podejrzewam, że mam nieco pojęcia czego mogę się spodziewać. Dziwnym trafem jestem akurat na rozdziale o modlitwie w książce Hołowni i Prokopa. Chętnie sięgnę i po tę książkę.

  21. Natula 28 grudnia, 2011 o 11:34 Reply

    Po wielu pozytywnych recenzjach tej książki nie mogę się od niej opędzić :)

  22. Mery 28 grudnia, 2011 o 16:01 Reply

    Sama właśnie czytam, więc lekturę Twojej recenzji zostawiłam sobie na potem.
    Pozdrawiam

  23. miqaisonfire 28 grudnia, 2011 o 16:54 Reply

    @Dusia: ja tych „Listów…” nie czytałam, ale może jeszcze będę miała okazję.
    @LadyBoleyn: haha :D Całkowicie Cię rozumiem :) Moi też już mi nie kupują książek sami, od dawna po prostu mówię im tytuł lub sama kupuję a oni zwracają mi kasę. Po świętach dobrze, nawet nie przytyłam! :D
    @Finkaa: no proszę! :) W takim razie mam nadzieję, że tematycznie przypadnie Ci do gustu.
    @Natula: mam nadzieję, że jak ją kiedyś przeczytasz, to podzielisz się recenzją :)
    @Mery: świetnie! W takim razie będę czekała na Twoją recenzję :)

  24. niedoczytana 31 grudnia, 2011 o 11:35 Reply

    będę to czytać w najbliższym czasie ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: