Archiwum dnia: 15 października, 2012

#260. Wywiad z pisarzem Jackiem Getnerem.

Postanowiłam wrócić do mojej nadzwyczajnej formy – blogowych wywiadów. W najbliższym czasie ukaże się jeszcze jeden. Dziś natomiast mam przyjemność przybliżyć wszystkim Czytelnikom mojego bloga postać Pana Jacka Getnera. Tak jak pisałam w swojej recenzji: Jacek Getner przerwał studia i zaczął pracować jako copywriter, pisał scenariusze reklam telewizyjnych i radiowych. Został scenarzystą znanego, polskiego sitcomu „Daleko od noszy” i serialu komediowego „Ale się kręci”, a obecnie pisze scenariusz do serialu typu docucrime „Malanowski & Partnerzy”. Jacek Getner pisze również wiersze, libretta musicali a także książki. Był wielokrotnie nagradzany. „Dajcie mi jednego z was” to jedna z jego książek, która miała debiut na blogu autora (www.jacekgetner3.blog.onet.pl). Wszystkich zainteresowanych książką „Dajcie mi jednego z Waszapraszam do przeczytania recenzji.

JA: Skąd u Pana taka wielka pasja do pisania i tworzenia?
Jacek Getner: Z przyjemności, jaką daję mi pisanie. Zresztą, gdybym nie miał tej pasji i pisał jedynie z wyrachowania, dla zarobkowania, to powinienem jak najszybciej przestać to robić, bo nie miałbym szans napisać niczego godnego uwagi.

Dlaczego postanowił Pan pisać? Czy ktoś Pana do tego zachęcił, czy była to osobista decyzja?
Pisanie zacząłem od wierszy. A wiersze zaczynają się zwykle od miłości. Dalej już jakoś poszło.

Czym jest dla Pana pisanie? Pracą, czy hobby?
Od dawien dawna pisanie to dla mnie praca. Zaczynałem ją jako copywriter w agencjach reklamowych, potem zacząłem pisanie scenariuszy telewizyjnych, opowiadań do pism kobiecych, sztuk teatralnych. Ale oprócz tego, że pisanie jest dla mnie pracą, jest także radosnym hobby i prawie zawsze zasiadam do tej pracy z ogromną radością. Dlatego też zgadzam się z opinią, którą kiedyś usłyszałem, że najlepsza praca to dobrze płatne hobby.

Co jest najtrudniejszym aspektem pracy pisarza?

Myślę, że najtrudniejszy jest początek. Jest jakiś pomysł, jest jakiś zarys w głowie, ale jeszcze wszystko jest nie na swoim miejscu, nic do siebie na razie nie pasuje. Wtedy pojawia się panika, czy ja nie tracę czasu pisząc coś, co i tak mi nie wyjdzie? A jeśli to praca zlecona, panika jest podwójna, bo podpisało się umowę, ktoś czasem dał już zaliczkę, a tu nic się nie klei. Potem jednak prawie zawsze przychodzi uspokojenie. I niby człowiek to wie, ale zasiadając do zupełnie nowej rzeczy wciąż się stresuje.

Jacek Getner

Jeśli nie zajmowałby się Pan pisaniem, co robiłby Pan w życiu?
Łowieniem ryb i zbieraniem grzybów. O ile byłbym w stanie zarobić tym na rodzinę:)

Jakie książki lubi Pan czytać? Czy również są to w dużej mierze kryminały?
Lubię przede wszystkim książki epickie, posiadające jakiś taki oddech wielkiej, wielowymiarowej i wielowątkowej opowieści z prawdziwą historią w tle. A kryminały też bardzo lubię, szczególnie te z okresu PRL-u, ale to wynika nie z ich jakości (bo ta jest zwykle marna) ale z mojego zainteresowania historią współczesna. A w peerelowskich kryminałach autorzy sprzedawali bardzo wiele ciekawych szczegółów, nieobecnych w innych książkach. Choć od razu było wiadomo, że mordercą/złodziejem/bandytą jest przedstawiciel tzw.: „prywatnej inicjatywy” to nie przeszkadza mi to w lekturze. Dodam jednak, że bywały wyjątki, takie jak Barbara Gordon, której książki posiadają suspensy jakich nie powstydziłyby się kryminały anglosaskie, będące pod tym względem wzorem.

Co jest dla Pani najtrudniejsze podczas zbierania materiałów i pisania książki? A co jest najłatwiejszą i najprzyjemniejszą częścią pisania?
Zwykle nie zbieram materiałów do książki, bo najczęściej bazuje na wiedzy zdobywanej wcześniej, potem tylko w razie potrzeby uzupełnianej. W pisanie najtrudniejsze są dla mnie „didaskalia” czyli opisy. Zwykle zostawiam sobie je na koniec, gdy już mam wszystko gotowe. W tym nielubieniu nie chodzi o to, że sprawiają mi one techniczną trudność, ale że nie pozwalają mi zbyt szybko rozwijać akcji, przechodzić do kolejnych wątków. A najbardziej lubię dialogi i w nich czuje się najpewniej.

Czy utożsamia się Pan z którymś z bohaterów swoich książek?
Napisałem koło setki krótki opowiadań (które ukazały się częściowo w dwóch zbiorach). Ich narrator, to taki ja w 99%, z minimalnym tylko dodatkiem czegoś jeszcze. Ale w wielu bohaterach staram się włożyć część siebie, tylko udział mnie w nich jest znacznie mniejszy niż w opowiadaniach.

Ponieważ wielu osobom nasunęło się porównanie fabuły „Dajcie mi jednego z was” do serii amerykańskich filmów grozy „Piła”, proszę powiedzieć, czy jest to dobre porównanie?

Zapewne jest ono właściwie, bo z tego co się orientuję ( sam akurat tych filmów nie oglądałem) jest tam podobny motyw zaczepienia fabularnego. Ale kiedy pisałem książkę (a była to połowa lat dziewięćdziesiątych) filmów tych jeszcze nie było. Dlatego raczej nawiązywałem, i dałem temu wyraz wprost w treści, do „Wizyty starszej pani” Durenmata.

Czy można w najbliższym czasie spodziewać się jakiejś nowej książki? Jeśli tak, to proszę uchylić rąbka tajemnicy.
Obecnie skończyłem pracę nad książką o przygodach genialnego detektywa znad Wisły. Kogoś na kształt Sherlocka Holmesa i Herculesa Poirot, ze szczyptą łobuzerskiego uroku porucznika Borewicza i irytującym charakter doktora House’a. Na dzień dzisiejszy mam zaprojektowanych czternaście książek, w każdej z nich mój bohater będzie rozwiązywał trzy zagadki. Pewnie bardziej niż kryminał czy też powieść detektywistyczna, będzie to lekki pastisz gatunku. Pod wierzchnią warstwą ukryję jednak sporo ciekawostek, które mam nadzieje sprawią przyjemność nie tylko miłośnikom gatunku. Ale osią akcji będzie zawsze zagadka, mniej lub bardziej, kryminalna

Co lubi Pan robić w wolny czasie? Jak wygląda Pana zwykły dzień?
Mój zwykły dzień to pisanie:) Ale kiedy skończę już pisać, to najważniejsza jest dla mnie moja rodzina i możliwość spędzenia z nią jak największej ilości czasu.

Panu Jackowi serdecznie dziękuję za poświęcony mi czas oraz za udzielenie wyczerpujących odpowiedzi na moje dociekliwe pytania :)