#268. „Sklep na Blossom Street” – Debbie Macomber


„Sklep na Blossom Street”


Tytuł: „Sklep na Blossom Street”
Autor: Debbie Macomber
Wydawnictwo: Mira
Liczba stron: 399
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-23-84480-8
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 9 listopada 2012

Debbie Macomber jest znaną amerykańską pisarką powieści dla kobiet w których zawsze pojawia się wątek romantyczny. Jej książki zyskały międzynarodową sławę i uznanie. Niestety do tej pory nie miałam szansy czytać żadnej jej powieści, także „Sklep na Blossom Street” to pierwsza książka tej pisarki, którą miałam okazję przeczytać. Muszę jednak na początku wspomnieć o okładce, którą widzicie po lewej. Jest to najpiękniejsza okładka, jaką kiedykolwiek widziałam! Nie mogę od niej oderwać oczu.

Książka została podzielona na rozdziały, a każdy rozdział stanowi wypowiedź innej bohaterki. Główną bohaterką powieści jest Lydia, która jest jednocześnie narratorką. Historię pozostałych postaci relacjonuje narrator wszechwiedzący.

LYDIA HOFFMAN – 30-to letnia właścicielka wymarzonego od lat sklepu „Świat Włóczki”, kobieta, która przeszła w życiu bardzo wiele, a przede wszystkim dwa razy wygrała wyniszczającą walkę z rakiem. Ma kiepskie relacje ze starszą siostrą, która skrycie obwinia ją o śmierć ojca i załamanie się matki. Ku radości Lydii sklep z czasem zaczyna coraz lepiej prosperować. Organizuje więc kurs robienia na drutach. Na dodatek kurier Brad wydaje się być nią bardzo zainteresowany. Czy „Świat Włóczki” będzie sukcesem? Jak rozwinie się jej relacja z Bradem? Czy uda jej się nawiązać zażyłą więź z siostrą? Czy Lydia wreszcie odnajdzie w swoim życiu szczęście, satysfakcję, spokój i miłość?
JACQUELINE DONOVAN od kilkunastu lat trwa z mężem w fikcyjnym małżeństwie, by utrzymać pozory przed dorosłym synem Paulem i przyjaciółmi. Jest z Paulem bardzo związana, dlatego też nie aprobuje żony syna – kobiety z południa o niestosownym imieniu Tammie Lee. Kiedy Jacqueline dowiaduje się, że Tammie Lee jest w ciąży, a ona sama ma lada chwila zostać babcią, nie wie co robić. Na kurs na drutach zapisuje się, by zrobić coś dla wnuczki, w geście pojednania z synową. Czy w końcu uda jej się całkowicie zaakceptować Tammie Lee? Czy stanie na wysokości zadania i będzie najlepszą babcią dla wnuczki?
CAROL GIRARD jest przed 40-tką i usilnie stara się zajść w ciążę. Razem z mężem zdecydowali się na ostatnią deskę ratunku, jaką była metoda in vitro. Ponieważ dwie pierwsze próby się nie powiodły, Carol zwolniła się z ulubionej, dobrze płatnej pracy, by uwolnić swe ciało i umysł od stresu i spędzać więcej czasu w domu. Podczas popołudniowej przechadzki przypadkowo trafiła do sklepu z włóczkami i uważając, że jest to znak od Boga zapisała się na pierwszy kurs, podczas którego nauczy się robić kocyk dla dziecka. Carol ma nadzieję, że wkrótce będzie mogła go użyć do okrycia swojego maleństwa. Czy jej się powiedzie?
ALIX TOWNSEND najmłodsza z towarzystwa i najbardziej nadzwyczajna. Została skazana na 100h prac społecznych za posiadanie narkotyków, które nawet nie były jej. Wie, że powinna się trzymać od nich z daleka, bo z przedawkowania zmarł najdroższy człowiek jej serca – brat. Wychodząc na przerwę w pracy w wypożyczalni video spostrzega „Świat Włóczki”. Zapisuje się na kurs, który ma jej pomóc odpracować zasądzone godziny społeczne. Jednocześnie spotyka pewnego chłopaka z przeszłości, na którym zaczyna jej coraz bardziej zależeć. Jak potoczą się jej losy?

Pisarka świetnie rozwinęła wątki osobiste czterech bohaterek. Każda z kobiet, mimo że jest w innym wieku i z innego środowiska, ma podobne problemy i rozterki. Z początku wspólna praca na kursie dziergania okazuje się być męczarnią, kobiety nie potrafią znaleźć wspólnego języka, jednak z czasem zaczynają się do siebie przekonywać i nawiązują cieplejsze relacje. Autorka porusza tematy ponadczasowe: poszukiwanie szczęścia, miłości, spokoju, pragnienie dzieci i pełnej rodziny.

Powieść jest wciągająca, pełna nadziei a miejscami zabawna. Pojawiają się romanse, a także wątki erotyczne. Jedynym minusem jest to, że autorka często powtarza jakieś fakty dotyczące jej bohaterek, zupełnie jakby musiała wypełnić wcześniej określony z góry limit słów.

„Sklep na Blossom Street” Debbie Macomber to ciepła, wciągająca powieść przeznaczona dla kobiet. Moje pierwsze spotkanie z pisarką uważam za udane i z pewnością w przyszłości jeszcze sięgnę po jej książki. Serdecznie polecam wszystkim fankom amerykańskiej autorki, ale także tym, którzy poszukują niezobowiązującej lektury na długie i zimne jesienne wieczory.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Harlequin/Mira

Otagowane:, , ,

34 komentarze do “#268. „Sklep na Blossom Street” – Debbie Macomber

  1. iszkicownik 9 listopada, 2012 o 17:44 Reply

    Bardzo fajnie zapowiadająca się książka szkoda, że nie kręcą mnie romanse ;(

  2. Karriba 9 listopada, 2012 o 17:50 Reply

    Okładka rzeczywiście cudna, ostatnio zwracam na to uwagę bardzo często. Takie powieści są idealne na długie, jesienne wieczory :)

  3. Isadora 9 listopada, 2012 o 18:25 Reply

    Dawno nie czytałam nic autorstwa Debbie Macomber, ale bardzo bym chciała! Powieści o Cedar Cove bardzo przypadły mi do gustu:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    • miqaisonfire 9 listopada, 2012 o 18:44 Reply

      @Iszkicownik: no cóż, to jest stricte książka dla kobiet :D Ale cieszę się, że nawet Ciebie zainteresowała.
      @Karriba: to tak jak i ja :) „Sklep na Blossom street” polecam Ci serdecznie. Dzięki za odwiedziny.
      @Isadora: a widzisz :) W takim razie koniecznie musisz przeczytać i tę książkę.

  4. Cinnamon 9 listopada, 2012 o 18:30 Reply

    Okładka jest urocza, niepozorna, te pastelowe kolory są przyjemnie :) Niby wszystko sprowadza się do włóczki, ale problemy bohaterek wcale nie są banalne… Czy sięgnęłabym po tę książkę? Szczerze mówiąc, nie wiem. W tej chwili na pewno nie, ale gdy tylko nadarzy się dłuższe wolne, to czemu nie :)
    Pozdrawiam!

  5. Miłośniczka Książek 9 listopada, 2012 o 18:32 Reply

    Cóż. Recenzja zachęcająca. Jednak mnie coś do książki niezbyt ciągnie. Może z czasem mi się to zmieni? Zobaczymy :)

  6. marichetti 9 listopada, 2012 o 18:35 Reply

    Ty to chyba już wiesz, że masz dar namawiania ludzi, prawda? No więc oświadczam, że w tym przypadku również podziałał :D

  7. Beatriz 9 listopada, 2012 o 18:51 Reply

    Okładka jest prześliczna, a książka wydaje się być idealna na okres jesienno-zimowy:)

    • miqaisonfire 9 listopada, 2012 o 18:54 Reply

      @Cinnamon: och, one są bardzo przyjemne :) W takim razie jeśli kiedyś złapie Cię nuda i jesienna chandra, to polecam :)
      @Miłośniczka Książek: szkoda, bo warto po nią sięgnąć, by się odprężyć.
      @Marichetti: cieszę się bardzo, że mogłam Cię nią zaciekawić :) Polecam.
      @Beatriz: w rzeczy samej :) Serdecznie polecam.

  8. binola 9 listopada, 2012 o 19:31 Reply

    Mam ogromną ochotę na tę książkę. Kiedyś w bibliotece zwróciłam uwagę na tę autorkę, ale jakoś nie byłam przekonana. Teraz na pewno bliżej zapoznam się z jej twórczością. Jeśli nie dostanę tego tytułu, to sięgnę po coś innego, bo jestem ciekawa, czy styl autorki przypadnie mi do gustu.

    A do twórczości Musso naprawdę serdecznie zachęcam ;)

  9. Aleksnadra 9 listopada, 2012 o 19:45 Reply

    Książka zapowiada się ciekawie. Akurat mam ochotę na taką ciepłą powieść. Dzięki za cynk :)

  10. Ew 9 listopada, 2012 o 20:30 Reply

    Ciekawa jestem tej powieści. Tym bardziej że w głównej mierze przeznaczona jest kobietom i wręcz emanuje ciepłem. Ostatnio brakuje mi podobnych książek, ponieważ wydawnictwa szukają czegoś całkiem innego. A każda dziewczyna przyzna, że cholernie świetnie jest czasami uciec od rzeczywistości i od mężczyzn, zatapiając się we własne myśli o świecie pełnym ładu i czystości. Bez facetów i ich „obrzydliwych” zamiłowań. :))

  11. kasandra_85 9 listopada, 2012 o 20:31 Reply

    Książkę mam w planach, ale najpierw muszę ją zdobyć:D:D

    • miqaisonfire 9 listopada, 2012 o 20:38 Reply

      @Binola: cieszę się, że mogłam Ci przypomnieć i jeszcze bardziej zaciekawić twórczością tej pisarki. Mam nadzieję, że wreszcie sięgniesz po jej powieści.
      @Aleksandra: nie ma za co :) Polecam się na przyszłość, a tę lekturę do czytania!
      @Ew: masz rację – emanuje ciepłem, to czuć już od pierwszych stron. Ba! Nawet od okładki. Masz rację – dlatego takie książki są wciąż na topie i cały czas zyskują sympatię żeńskiego grona czytelników.
      @Kasandra_85: mam nadzieję, że ją zdobędziesz :) Ciekawe czy i Tobie przypadnie do gustu.

  12. Julia Orzech 9 listopada, 2012 o 20:48 Reply

    Rzeczywiście okładka jest cudowna. Taka ciepła i pastelowa:) Lubię od czasu do czasu takie książki, szczególnie teraz, kiedy aura sprzyja siedzeniu na kanapie pod kocykiem:) Pozdrawiam ciepło

  13. magda 9 listopada, 2012 o 21:27 Reply

    świetna okładka :) normalnie nie przepadam za takimi książkami, ale ta jesienna pogoda za oknem sprawia, że mam ochotę na ciepłą i niezobowiązująca lekturę :)

  14. elima 9 listopada, 2012 o 22:27 Reply

    Macomber bardzo lubię ;) i te harlequinowe książeczki i te bardziej obszerne. Polecam serię Cedar Cove – ja polubiłam mieszkańców tego uroczego miejsca, a ich problemy są życiowe, nie tam żadne wydumane i na siłę.

  15. cyrysia 10 listopada, 2012 o 07:45 Reply

    Twórczość Debbie Macomber miałam już przyjemność poznać i jestem z tego faktu bardzo zadowolona, gdyż przypadła mi do gustu, dlatego również z miłą chęcią, jak znajdę wolną chwilę, to przeczytam „Sklep na Blossom Street”.

    • miqaisonfire 10 listopada, 2012 o 10:58 Reply

      @Julia Orzech: to tak jak i ja :) Więc z pewnością „Sklep na Blossom Street” przypadłby Ci do gustu :)
      @Magda: o widzisz :) W takim razie serdecznie polecam.
      @Elima: w takim razie będę musiała sięgnąć po tę polecaną przez Ciebie serię :) Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu.
      @Cyrysia: no to tylko mogę jeszcze raz polecić Ci tę książkę i czekać na Twoją recenzję :D

  16. Ambrose 10 listopada, 2012 o 08:21 Reply

    Skutecznie odstrasza mnie już sama nazwa wydawnictwa :)

  17. giffins 10 listopada, 2012 o 09:14 Reply

    Aaaaale cudna okładka ;) Autorkę oczywiście znam – czytałam dwie jej książki: jedna spodobała mi się bardziej, druga trochę mniej. Trochę mnie martwi to powtarzanie na siłę niektórych faktów, ale może uda mi się przymknąć na to oko :)

  18. Edyta 10 listopada, 2012 o 14:27 Reply

    Marta, stworzyłam wreszcie moją listę czytadeł. http://edytka28.blogspot.com/2012/11/moja-lista-czytade.html
    Przepraszam za tak długą zwłokę. :)
    Pozdrawiam i dobrego weekendu. :)

  19. S. 10 listopada, 2012 o 19:08 Reply

    Od razu, gdy tylko zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach, wiedziałam, że muszę ją przeczytać!

    • miqaisonfire 11 listopada, 2012 o 18:44 Reply

      @Ambrose: ech, mężczyźni!
      @Giffins: da się przymykać na to oko, ale z drugiej strony na tyle rzuca się to w oczy, że musiałam o tym wspomnieć w recenzji :) Książkę jak najbardziej Ci polecam.
      @Edyta: wreszcie! :)
      @S.: polecam serdecznie.

  20. marichetti 10 listopada, 2012 o 20:31 Reply

    Cześć,
    nominowałam cię do zabawy Liebster Blog!
    Więcej informacji tutaj:
    http://twoja-poczytajka.blogspot.com/2012/11/liebster-blog-czyli-ja-kolejna-ofiara.html

  21. Ewa 11 listopada, 2012 o 06:37 Reply

    4 kobiece historie w jednej powieści? Nie wiem czy się nie pogubię, ale chętnie przeczytam. ;)

  22. AnnieK 11 listopada, 2012 o 08:02 Reply

    Może kiedyś się skuszę :)

  23. Samash 11 listopada, 2012 o 08:27 Reply

    Uwielbiam takie książki, zwłaszcza w ostatnim okresie mojego życia, bo są lekkie i niewymagające. Zresztą ogólnie lubię takie powieści.
    W najbliższym czasie mam zamiar zapoznać się z tą książką.

    • miqaisonfire 11 listopada, 2012 o 18:47 Reply

      @Marichetti: dziękuję, skorzystam :)
      @Ewa: absolutnie nie, ponieważ każda z tych historii kręci się wokół jednego głównego wątku – dziergania :) To nie są osobne historie.
      @AnnieK: polecam serdecznie i pozdrawiam.
      @Samash: to tak jak i ja. Strasznie szybko się ją czyta. Polecam serdecznie :)

  24. barwinka 11 listopada, 2012 o 17:30 Reply

    Świetna okładka :) Z chęcią zajrzę do środka :)

  25. Fuzja 12 listopada, 2012 o 12:37 Reply

    Bardzo lubię takie ciepłe i życiowe historie. Przekonałam się do nich jakiś czas temu. A co do kobiet, które choć w innym wieku mają podobne problemy, to przecież w prawdziwym życiu tak właśnie jest… Każda z nas ma podobne problemy. Do tego książka ma piękną okładkę. W sam raz na jesienny wieczór! :)

    • Betty 16 Maj, 2017 o 11:18 Reply

      I like this solution but I think it would be better if it could print the message stored in the Cookie.Do you know how to do this?Im new to web programming (JQuery, C#, MVce;8230#&tC) so dont worry about going overboard with an explanation on how to do it.Thanks

  26. 92ana 14 listopada, 2012 o 14:10 Reply

    Szczerze mówiąc.. Po okładce pomyślałam, że to jakiś poradnik!:D
    Tematyka mi się podoba, z chęcią poznam historię bohaterek…
    Również dziękuję za odwiedziny! :)

  27. Christy 16 Maj, 2017 o 09:46 Reply

    There are so many things we can su2prot&#8p30;This is a good one but I believe that we have so many children and families in the United States that should recieve the funding from the US first. Even though this is considered a wealthy country we are not.60 Minutes had a story on a couple of children living out of a van because their father lost his job from cutbacks so they lost the house. That is the story of many in this country.I’m not saying it’s a bad thing to support other countries children, but what are you doing about the children in your own country?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: