Archiwum dnia: 26 listopada, 2012

#274. „Ja, terrorysta” – Antonio Salas

„Ja, terrorysta”


Tytuł: „Ja, terrorysta”
Autor: Antonio Salas
Wydawnictwo: Naukowe PWN
Liczba stron: 616
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-01-17115-5
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 25 listopada 2012

Antonio Salas to hiszpański pisarz i dziennikarz śledczy specjalizujący się w reportażu wcieleniowym, który najlepiej oddaje rzeczywistość opisywanych przez niego środowisk. Już sam pomysł książki jest bardzo ciekawy, a terroryzm jest tematem bardzo mocno odczuwalnym i obecnym w dzisiejszym świecie. „Ja, terrorysta” to niezwykła książka relacjonująca działania hiszpańskiego dziennikarza, który dopiął swego i wkradł się w łaski najniebezpieczniejszych terrorystów. Dokonał niemożliwego, ponieważ jako jeden z nielicznych miał możliwość zinfiltrowania terroryzmu dżihadu. Jak tego dokonał?

Antonio Salas staje się zupełnie innym człowiekiem, od teraz będzie znany jako Muhammad Ali Tovar Abd Allah, Abu Ajman, Al-Filastini, obywatel Wenezueli z palestyńskimi korzeniami, który osiadłszy na Zachodnim Brzegu Jordanu poślubił kobietę, która została przypadkowo zastrzelona podczas zamieszek. By realistycznie odgrywać swoją rolę Salas zaczął uczyć się języka arabskiego, zapisał się na kursy o terroryzmie, wnikliwie studiował Koran, zapuścił brodę, przyciemnił kolor swojej skóry, a co więcej… poddał się obrzezaniu i zmienił nawet religię. Musiał wiele poświęcić, by stać się jednym z Muzułmanów. Wiele też ryzykował i nierzadko cud ratował go z opresji.

Zdeterminowany Salas miał szczęście. Dopiął swego i w końcu udało mu się nawiązać pierwsze kontakty z terrorystami. Na kursach szkolących terrorystów nauczył się wszystkiego, co tak naprawdę musi znać i umieć terrorysta dżihadu. Co więcej udało mu się zdobyć pozycję w organizacji terrorystycznej Hezbollah Wenezuela, a dzięki swoim dziennikarskim umiejętnościom mógł prowadzić stronę internetową Szakala – terrorysty, który był postrachem jeszcze przed Osamą bin Ladenem. Co pozostaje kwestią wręcz niezwykłą jest pytanie: jak Salasowi udało się przeniknąć do znanych grup terrorystycznych i zdobyć zaufanie członków Ruchu Tupamaros, Hezbollah czy Hamasu? Co więcej – udało mu się to bez wspierania zamachów terrorystycznych oraz bez wspierania jakiegokolwiek niezgodnych z prawem handlu.

Ciężko jest dokładnie oddać charakter tej książki. Nie tylko dlatego, że jest to obszerna relacja, ale także dlatego, że każdy powinien ją przeczytać dla siebie, by dokładnie zrozumieć pobudki dziennikarza oraz cały system terrorystów. Przyznam szczerze, że spędziłam nad tą książką sporo czasu, ponieważ jej lektura nie jest łatwą. Jednak na pewno nie żałuję, ponieważ dowiedziałam się wielu naprawdę interesujących rzeczy, które nierzadko zmieniły mój punkt widzenia.

Trzeba jednak przyznać, że informacje jakie latami zbierał Salas, by wreszcie móc napisać tę niespotykaną książkę. Pisarz analizuje międzynarodowe organizacje terrorystyczne oraz podłoża ich powstawania i konfliktów, które zaistniały. Co więcej autor książki zwraca uwagę na podział jaki występuje na świecie – podział, gdzie jedne wojny toczą się w rzeczywistości, a drugie w internecie, który był jednym z głównych punktów, z których Salas czerpał swoją wiedzę. Wypowiada się w swoim imieniu, nie stosuje stricte specjalistycznego języka, co z pewnością ułatwia czytanie. Książkę podzielił na 6 części, z których każda opisuje inny rok.

Książka „Ja, terrorysta” nie jest łatwą w odbiorze lekturą. Jest to obszerna książka, która zalewa czytelnika wieloma informacjami o międzynarodowym terroryzmie zmuszając go do nieustannego skupienia. Jednak na pewno jest ciekawa i godna polecenia. Z pewnością przypadnie ona do gustu wszystkim czytelnikom zainteresowanym tematyką terroryzmu i literaturą faktu. Polecam, bo warto spróbować.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo PWN