#274. „Ja, terrorysta” – Antonio Salas


„Ja, terrorysta”


Tytuł: „Ja, terrorysta”
Autor: Antonio Salas
Wydawnictwo: Naukowe PWN
Liczba stron: 616
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-01-17115-5
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 25 listopada 2012

Antonio Salas to hiszpański pisarz i dziennikarz śledczy specjalizujący się w reportażu wcieleniowym, który najlepiej oddaje rzeczywistość opisywanych przez niego środowisk. Już sam pomysł książki jest bardzo ciekawy, a terroryzm jest tematem bardzo mocno odczuwalnym i obecnym w dzisiejszym świecie. „Ja, terrorysta” to niezwykła książka relacjonująca działania hiszpańskiego dziennikarza, który dopiął swego i wkradł się w łaski najniebezpieczniejszych terrorystów. Dokonał niemożliwego, ponieważ jako jeden z nielicznych miał możliwość zinfiltrowania terroryzmu dżihadu. Jak tego dokonał?

Antonio Salas staje się zupełnie innym człowiekiem, od teraz będzie znany jako Muhammad Ali Tovar Abd Allah, Abu Ajman, Al-Filastini, obywatel Wenezueli z palestyńskimi korzeniami, który osiadłszy na Zachodnim Brzegu Jordanu poślubił kobietę, która została przypadkowo zastrzelona podczas zamieszek. By realistycznie odgrywać swoją rolę Salas zaczął uczyć się języka arabskiego, zapisał się na kursy o terroryzmie, wnikliwie studiował Koran, zapuścił brodę, przyciemnił kolor swojej skóry, a co więcej… poddał się obrzezaniu i zmienił nawet religię. Musiał wiele poświęcić, by stać się jednym z Muzułmanów. Wiele też ryzykował i nierzadko cud ratował go z opresji.

Zdeterminowany Salas miał szczęście. Dopiął swego i w końcu udało mu się nawiązać pierwsze kontakty z terrorystami. Na kursach szkolących terrorystów nauczył się wszystkiego, co tak naprawdę musi znać i umieć terrorysta dżihadu. Co więcej udało mu się zdobyć pozycję w organizacji terrorystycznej Hezbollah Wenezuela, a dzięki swoim dziennikarskim umiejętnościom mógł prowadzić stronę internetową Szakala – terrorysty, który był postrachem jeszcze przed Osamą bin Ladenem. Co pozostaje kwestią wręcz niezwykłą jest pytanie: jak Salasowi udało się przeniknąć do znanych grup terrorystycznych i zdobyć zaufanie członków Ruchu Tupamaros, Hezbollah czy Hamasu? Co więcej – udało mu się to bez wspierania zamachów terrorystycznych oraz bez wspierania jakiegokolwiek niezgodnych z prawem handlu.

Ciężko jest dokładnie oddać charakter tej książki. Nie tylko dlatego, że jest to obszerna relacja, ale także dlatego, że każdy powinien ją przeczytać dla siebie, by dokładnie zrozumieć pobudki dziennikarza oraz cały system terrorystów. Przyznam szczerze, że spędziłam nad tą książką sporo czasu, ponieważ jej lektura nie jest łatwą. Jednak na pewno nie żałuję, ponieważ dowiedziałam się wielu naprawdę interesujących rzeczy, które nierzadko zmieniły mój punkt widzenia.

Trzeba jednak przyznać, że informacje jakie latami zbierał Salas, by wreszcie móc napisać tę niespotykaną książkę. Pisarz analizuje międzynarodowe organizacje terrorystyczne oraz podłoża ich powstawania i konfliktów, które zaistniały. Co więcej autor książki zwraca uwagę na podział jaki występuje na świecie – podział, gdzie jedne wojny toczą się w rzeczywistości, a drugie w internecie, który był jednym z głównych punktów, z których Salas czerpał swoją wiedzę. Wypowiada się w swoim imieniu, nie stosuje stricte specjalistycznego języka, co z pewnością ułatwia czytanie. Książkę podzielił na 6 części, z których każda opisuje inny rok.

Książka „Ja, terrorysta” nie jest łatwą w odbiorze lekturą. Jest to obszerna książka, która zalewa czytelnika wieloma informacjami o międzynarodowym terroryzmie zmuszając go do nieustannego skupienia. Jednak na pewno jest ciekawa i godna polecenia. Z pewnością przypadnie ona do gustu wszystkim czytelnikom zainteresowanym tematyką terroryzmu i literaturą faktu. Polecam, bo warto spróbować.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo PWN

Reklamy

Otagowane:,

20 thoughts on “#274. „Ja, terrorysta” – Antonio Salas

  1. cyrysia 26 Listopad, 2012 o 14:23 Reply

    Nie wiem, czy mam na chwilę obecną ochotę czytac książki trudne w odbiorze. Chyba raczej nie. Wolę jednak nieco lżejszą tematycznie lekturę, ale jak zmienię zdanie w tej kwesti, to będę miała na uwadze powyższą pozycje.

  2. Ambrose 26 Listopad, 2012 o 14:23 Reply

    Ech, w Polsce brakuje takich właśnie Dziennikarzy, tj. fachowców, którzy są skłonni do największych poświęceń w imię idei, jakiej hołdują. Jeśli tylko spotkam gdzieś tę książkę, to kupię ją i to bez względu na cenę, by w ten skromny sposób okazać wyrazy najwyższego uznania oraz szacunku za niezwykły i rzadko dziś spotykany profesjonalizm i oddanie swojej pasji.

  3. alison2 26 Listopad, 2012 o 14:25 Reply

    Od razu musiałam zajrzeć bo … poprzednia książka Salasa – Handlowałem kobietami, była jednym z największych rozczarowań czytelniczych w moim życiu. Facet zdecydowanie bardziej skupił się na samym sobie niż faktycznym problemie. Mogłabym napisać naprawdę wiele na ten temat ale jak będziesz miała ochotę, to po prostu znajdziesz recezję u mnie. Napiszę jednak jedno – jest co najmniej zastanawiające, że ten człowiek w ciągu jednego życia zdołał już przedostać się do struktur grup nazistowskich, następnie przedrzeć się w struktury nielegalnego handlu kobietami a teraz stał się również terrorystą. Nie wiem jak było w przypadku tego pierwszego przenikania ale w przypadku handlu kobietami, jak i tutaj nie zrobił właściwie nic co mogłoby go uwiarygodnić… Nie wierzę, po prostu nie wierzę…

    • miqaisonfire 26 Listopad, 2012 o 15:47 Reply

      @Cyrysia: rozumiem :) W takim razie polecam ją Twojej pamięci.
      @Ambrose: masz rację. Nie znam żadnego takiego Dziennikarza przez wielkie D. Ja miałam egzemplarz recenzyjny, ale słyszałam, że w oryginalnej książce są dodatkowo jeszcze zdjęcia.
      @Alison2: słyszałam o tej książce oraz o porównaniu jej do tego dzieła Salasa i widziałam mieszane opinie – niektórzy mówili, że jej poprzedniczka była lepsza. Faktycznie jest to niewiarygodne…

  4. Isadora 26 Listopad, 2012 o 14:32 Reply

    O właśnie – czytałam recenzję Alison2 innej książki Salasa, która strasznie ją rozczarowała i sądzę, że podobnie odczucia miałabym i ja. Teraz mam dylemat, bo skoro zachęcasz, to możliwe, że autorowi poprawił się warsztat i styl:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  5. Nika 26 Listopad, 2012 o 15:49 Reply

    Tytuł naprawdę interesujący, ale raczej wątpię, żeby to była książka dla mnie. Chyba za ciężka…

  6. Ewa Książkówka 26 Listopad, 2012 o 16:23 Reply

    No nie wiem, jakby tak łatwo można było się wedrzeć w struktury organizacji terrorystycznych to pewnie by ich nie było, bo ledwie by powstały z marszu zostawałyby rozpracowywane… Kontrowersyjny człowiek…

  7. ederlezi 26 Listopad, 2012 o 17:21 Reply

    W sumie to może mi się spodobać, tylko z czasem na czytanie ostatnio ciężko, więc na razie musi przejść na dalszy plan. Ale będę miała ją na uwadze i jak wpadnie mi w ręce to przeczytam. :)

    • miqaisonfire 26 Listopad, 2012 o 21:55 Reply

      @Isadora: w każdym razie na pewno warto się samemu przekonać, czy książka jest dobra czy nie. Jest inna, to na pewno :)
      @Nika: rozumiem :) Jest to lektura wymagająca, więc nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu.
      @Ewa Książkówka: masz rację :) Ale Salas przygotowywał się do tej operacji latami. Oprócz tego na pewno miał dużo szczęścia.
      @Ederlezi: w takim razie polecam ją Twojej pamięci :) Jest to lektura obszerna i wymagająca, więc musisz znaleźć na nią więcej czasu niż jeden czy dwa weekendy.

      • alison2 27 Listopad, 2012 o 05:42

        Miqa on zawsze ma dużo szczęścia. W Handlowałem kobietami też zdobywał Bóg wie jakie informacje śmiesznymi sposobami. Grał handlarza kobietami ale rzekomo z ich usług nie korzystał. Jeśli już wyjścia nie było to brał taką do pokoju i rozmawiał a ona jak na spowiedzi wyjawiała mu wszystkie sekrety. Niedy nie pomyslała, że to może podpucha i za te opowieści zapłaci życiem… Po napisaniu tamtej książki podobno non stop się ukrywał no bo jego śmierci życzyli sobie już i naziści i ludzie handlujący żywym towarem. Teraz wychodzi na to że w międzyczasie z nudów nauczył się nowego języka i pochodził na solarium… Mało kiedy jestem tak sceptyczna ale jego osiągnięcia przy stosunkowo niewielkim wkładzie są niewiarygodne. Jestem zdania że najbardziej wysilił się w pierwszej książce a w kolejnych za błogosławieństwem swojego pracodawcy strasznie naciąga fakty i wyolbrzymia osiągnięcia. No bo kto mu coś udowodni?

  8. Sol 26 Listopad, 2012 o 18:13 Reply

    Rzeczywiście ciekawy temat :)

  9. Ewa 26 Listopad, 2012 o 18:17 Reply

    Co ten Salas nie wymyśli :D Chyba nudzi mu się w życiu :P A tak poważnie to chętnie przeczytałabym tę pozycję. ;)

  10. kasandra_85 26 Listopad, 2012 o 18:37 Reply

    Muszę przyznać, że tematyka bardzo interesująca:)

  11. Gabrielle_ 26 Listopad, 2012 o 21:38 Reply

    Temat niebanalny jednak zupełnie nie w moich klimatach. Bardzo rzadko sięgam po aż tak poważne książki i w chwili obecnej spasuję :)

    • miqaisonfire 26 Listopad, 2012 o 21:56 Reply

      @Sol: cieszę się, że książka Cię zainteresowała.
      @Ewa: w takim razie polecam serdecznie i czekam na Twoją opinię :)
      @Kasandra_85: o, kolejna zainteresowana! Bardzo dobrze :) Polecam.
      @Gabrielle: rozumiem :) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.

  12. binola 27 Listopad, 2012 o 09:37 Reply

    Jakoś nie jestem przekonana. Czytając wcześniejsze komenatrze, już bardziej zainteresowałam się tą książką o handlu kobietami, mimo że opinie nie są zachwycające. Coś mi się wydaje, że specjalnie nie będę się rozglądać za tymi tytułami. Pozdrawiam :)

  13. marichetti 27 Listopad, 2012 o 19:15 Reply

    Handel kobietami? Trochę juz na ten temat czytałam, chętnie poczytam też więcej, a widzę, że książka ciekawa ;D

  14. AmyColl 27 Listopad, 2012 o 21:18 Reply

    ostatnimi czasy zaczęłam interesować się tym rodzajem literatury. Przydatna opinia :)

  15. Miłośniczka Książek 28 Listopad, 2012 o 14:39 Reply

    Tym razem jakoś niezbyt ciągnie mnie książka, zatem powiem jej pass.

    • miqaisonfire 1 Grudzień, 2012 o 22:36 Reply

      @Binola: rozumiem :) Mnie też ciekawi ta książka o handlu kobietami i jak Alison pozwoli to ją przeczytam :)
      @Marichetti: pomyłka! Handel kobietami to inna jego książka.
      @AmyColl: dziękuję bardzo i polecam się na przyszłość :)
      @Miłośniczka Książek: rozumiem :) Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: