#281. „Atlas chmur” – David Mitchell


„Atlas chmur”


Tytuł: „Atlas chmur”
Autor: David Mitchell
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 544
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7480-278-9
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 28 grudnia 2012

„Atlas chmur” brytyjskiego pisarza Davida Mitchella ukazał się w Polsce nakładem Wydawnictwa MAG w listopadzie. Książka dołączyła do wyjątkowej serii „Uczta Wyobraźni” nie bez powodu. David Mitchell zmusza czytelnika do wielu podróży karmiąc wyobraźnię niesamowitymi opisami, wielowymiarowymi postaciami i niezwykłą w swej strukturze narracją. Książka nominowana do Nagrody Bookera, uznana za jedną ze „Stu Książek Dekady” przez znanych i cenionych brytyjskich krytyków literackich zyskała uznanie czytelników na całym świecie. Na dodatek zdobyła już sobie zasłużone miano epickiej epopei. Co w takim razie jest tak niezwykłego w magicznym „Atlasie chmur”?

Rok 1850, przez Pacyfik na pokładzie statku „Wieszczka” podróżuje amerykański notariusz Adam Ewing szczegółowo spisując swoje doświadczenia. Wydziedziczony przez bogatego ojca młody kompozytor Robert Frobisher próbując znaleźć swoje miejsce w świecie przed II Wojną Światową i zrobić wielką karierę muzyczną, pisze listy do ukochanego Sixsmitha. Lata 70., przebojowa dziennikarka śledcza Luisa Rey jest na tropie afery elektrowni atomowej, która sięga w głąb najwyższych szczebli politycznych. Współczesny czytelnikowi Londyńczyk, Timothy Cavedish, cwany właściciel wydawnictwa „Nowe Cavedish Publishing” popada w nie lada kłopoty związane z publikacją autobiografii pewnego groźnego mężczyzny, co w efekcie całkowicie zmienia jego życie. Świat przyszłości, reprezentant nowego porządku rzeczy, Archiwista, przeprowadza wywiad ze sklonowaną osobniczą Sonmi~451, pracownicy kantyny PapaSong Corp., na chwilę przed jej egzekucją. I ostatnia już, historia Zaharego, mieszkańca malowniczej doliny, którego życie mimo że w odległej nam przyszłości, przypomina prymitywne życie plemienne, gdzie niewidzialne siły boskiej Sonmi stale scierają się z mocami diabła, Starego Dżordżiego. W jaki sposób historie tych bohaterów są ze sobą powiązane?

Miejscami język jest bardzo poetycki, czytanie czasami wymaga większego skupienia, by jednocześnie doceniać walor językowy i rozumieć treść przekazu. Tłumaczce należą się słowa uznania za niezwykle oddane, urokliwe tłumaczenie. Co więcej dzięki synkretyzmowi rodzajowemu (dziennik, powieść epistolarna, powieść sensacyjna, powieść obyczajowa, powieść science-fiction i powieść przygodowa), tym bardziej można tę książkę przypisać do wyjątkowej serii Wydawnictwa MAG„Uczta wyobraźni”. „Atlas chmur” składa się z 6 opowiadań z pozoru ze sobą niezwiązanych – „Adama Ewinga Dziennik Pacyficzny”, „Listy z Zedelghem”, „Okresy półtrwania. Pierwsza zagadka Luisy Rey”, „Upiorna udręka Timothy’ego Cavendisha”, „Antyfona Sonmi-451”, „Bród Slloshy i wszystko co potem” – i ponownie, tym razem niejako od tyłu od „Antyfony Sonmi-451” po „Adama Ewinga Dziennik Pacyficzny”. Akcja każdego opowiadania rozgrywa się w innej części świata, w innym przedziale czasowym (począwszy od początku XIX wieku, kończąc na odległej przyszłości) i z innymi bohaterami. Dlatego to wszystko sprawia wrażenie podróży w czasie.

David Mitchell to doświadczony pisarz z bogatym warsztatem pisarskim. Jego powieść jest niezwykła nie tylko pod względem pomysłowej fabuły, synkretyzmu rodzajowego czy też łamania barier czasowych, ale dlatego, że w bardzo inteligentny i zaskakujący sposób połączył losy wszystkich bohaterów, co czytelnik wyraźnie widzi w drugiej części książki. Co więcej każdy z bohaterów ma możliwość poznania historii swoich poprzedników. Ciekawym zabiegiem było urywanie wypowiedzi głównych bohaterów w najbardziej intrygującym momencie akcji i przechodzenie do kolejnej opowieści, dzięki czemu książka staje się ciekawsza i trzyma w napięciu.

Autor zwraca w swojej powieści przede wszystkim uwagę na to, jacy my – ludzie, jesteśmy chciwi i bezwzględni w dążeniu do tego, czego pragniemy, a zwłaszcza w dążeniu do władzy nad innymi ludźmi. Do wyznaczonych celów dążymy po trupach, a jedyne, co się liczy to władza, coraz więcej władzy, począwszy od zyskania wpływów politycznych, po ludzką eksterminację dla zobrazowania pozostałym swojej władzy. Kolejną rzeczą, która wyraźnie rzuca się w oczy w tej powieści jest to, że wszystkie nasze decyzje i późniejsze czyny mają wpływ zarówno na nas samych, ale także na najbliższe nam osoby, a czasem nawet dalej. Dlatego też każda decyzja powinna być przemyślana lub pochodzić z głębi naszego serca. Mitchell zwraca także uwagę na temat reinkarnacji czy powtarzalności ludzkich dziejów – wszystko zatacza krąg.

„Atlas chmur”

Książka a film – porównanie i kilka refleksji
Przede wszystkim, do czego chciałabym zachęcić wszystkich, którzy jeszcze nie zmierzyli się z „Atlasem chmur” pod jakąkolwiek postacią, sugeruję i radzę najpierw sięgnąć po książkę. W tym przypadku jest to o tyle istotne, że film w przeciwnym razie będzie chaotyczny i czasami ciężko będzie nadążyć nad niektórymi scenami i postaciami, których jest naprawdę sporo. Książka oczywiście jest obszerniejsza w szczegóły od filmu, co więcej w filmie niektóre sceny zostały nie tylko pominięte, ale zmienione. Niektórych pewnie ciągnie do filmu bardziej niż do książki z powodu reżyserów (twórcy kultowego filmu „Matrix”), a także afery wywołanej zmianą płci jednego z ówczesnych braci Wachowskich – Larry’ego – znanego teraz jako Lana. Film trwa prawie 3 godziny, więc trzeba również uzbroić się w cierpliwość. Za to gra aktorska jest godna podziwu (w filmie występują takie gwiazdy jak Tom Hanks, Halle Berry, Hugh Grant, Jim Broadbent, Jim Sturgess czy znany z „Matrixa” Hugo Weaving oraz wiele innych).

Podsumowując, książka jest fenomenalna i chyba nie ma osoby, która by nie doceniła kunsztu literackiego pisarza oraz jego pomysłowości. Film oczywiście polecam, ale tylko po przeczytaniu książki – każdemu kto popełnił ten błąd i widział film w pierwszej kolejności radzę jak najszybciej sięgnąć po tę magiczną i mądrą książkę. Serdecznie polecam tę moją, już teraz, ulubioną powieść :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MAG

Otagowane:, , , , , ,

33 komentarze do “#281. „Atlas chmur” – David Mitchell

  1. cyrysia 28 grudnia, 2012 o 17:38 Reply

    Każdy chwali tą książkę i widzę, że ty również należych ją pozytywnie odbierasz. Chyba i ja muszę się na nią skusić, aby przekonać się, czy rzeczywiscie jest tak rewelacyjna, jak piszesz.

  2. Ruczek 28 grudnia, 2012 o 17:47 Reply

    Niesamowita, genialna, fenomenalna i wiele innych pochlebnych słów by się znalazło ;) Zgadzam się z nimi wszystkimi i cieszę się, że i Tobie książka się podobała. Teraz pozostaje mi tylko zapoznać się z filmem, i choć te prawie 3h trochę odstraszają, to czuję, że warto zobaczyć to wszystko na ekranie :))

  3. Agata 28 grudnia, 2012 o 18:15 Reply

    Niestety widziałam najpierw film, ale i tak mi się podobał, choć na początku trudno było się zorientować o co chodzi. Książkę mam w planach, mam nadzieję, że uda mi się ją szybko przeczytać.

    • miqaisonfire 28 grudnia, 2012 o 18:36 Reply

      @Cyrysia: och, jak najbardziej pozytywnie! I koniecznie się na nią skuć ja kuszę!
      @Ruczek: a ja właśnie film widziałam i jest okay, ale książka lepsza.
      @Agata: w takim razie koniecznie musisz to nadrobić i przeczytać książkę jak najszybciej :) Szkoda, że najpierw widziałaś film…

  4. NinaX 28 grudnia, 2012 o 18:22 Reply

    Już od dawna mam na nią ochotę, a Twoje recenzja sprawiła, że mam jeszcze większą :) Będę musiała koniecznie gdzieś ją dorwać!

  5. magda 28 grudnia, 2012 o 18:45 Reply

    chyba nie spotkałam się jeszcze z negatywną oceną tej książki i czuję się coraz bardziej nią zainteresowana :)

  6. Wakacyjna 28 grudnia, 2012 o 18:56 Reply

    Przyznam, że ogromnie mnie zaciekawiłaś. Na pewno sięgnę po książkę ;)

  7. giffins 28 grudnia, 2012 o 18:58 Reply

    Oglądając film zastanawiałam się, czy ten poetycki język to sprawka scenarzysty czy wierność oryginałowi.. chociaż tłumaczenie też zrobiło swoje, bo momentami aktorzy mówili bardzo prosto, a w napisach pojawiało się mnóstwo strony biernej i wszystkiego, co brzmi choć trochę „mądrzej” :))

    Tak, tak… byłam w kinie na „Atlasie chmur” przed przeczytaniem książki – żałuję, że w złej kolejności, ale mimo wszystko film bardzo mi się podobał i trzy godziny zleciały niesamowicie szybko. Zgadzam się z tym, że momentami można trochę gubić się w akcji, ale moim zdaniem to nawet plus, bo trzeba mocno główkować :D

    Strasznie, strasznie chciałabym przeczytać tę książkę i z pewnością to zrobię! :) Cieszę się, że przypadła ci go gustu i mam nadzieję, że ze mną będzie tak samo. Miłego wieczoru :*

    • miqaisonfire 28 grudnia, 2012 o 21:07 Reply

      @NinaX: cieszę się bardzo, że mogłam Cię do tej książki jeszcze bardziej przekonać :) Mam nadzieję, że szybko ją dorwiesz :)
      @Magda: ja też nie widziałam żadnej negatywnej recenzji tej książki. Tym bardziej możesz wierzyć mi na słowo, że warto po nią sięgnąć.
      @Wakacyjna: bardzo mi miło i jeszcze raz powtórzę: serdecznie polecam!
      @Giffins: ten poetycki język to sprawka pisarza :) Ale dobrze, że zachowali to filmie – to ta nutka oryginalności. Mam nadzieję, że książkę przeczytasz, zwłaszcza, że piszesz, że podobał Ci się film :) Oby książka Ci się równie bardzo spodobała. Pozdrawiam ciepło :*

  8. Isadora 28 grudnia, 2012 o 19:24 Reply

    Cudownie, że oprócz recenzji książki pokusiłaś się o porównanie jej z filmem! Dzięki Tobie mam ochotę na jedno i drugie:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  9. Cassin 28 grudnia, 2012 o 19:31 Reply

    Widzę, że dobrze postąpiłam nie wybierając się na film do kina przed przeczytaniem książki. Mam ją z biblioteki ale jest to jeszcze poprzednie, wcześniejsze wydanie wydawnictwa Bellona i jestem ciekawa czy to samo tłumaczenie jest w wydaniu MAGa.

  10. Ewa 28 grudnia, 2012 o 19:44 Reply

    Zachowam odpowiednią kolejność, a potem podzielę się wrażeniami. Mam nadzieję, że moje będą równie pozytywne. :D

  11. Beatriz 28 grudnia, 2012 o 19:44 Reply

    Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że najpierw muszę przeczytać książkę. Dobrze, że się oparłam mojemu M., gdy ciągnął mnie do kina :P

    • miqaisonfire 28 grudnia, 2012 o 21:17 Reply

      @Isadora: cieszę się bardzo i oczywiście polecam obie formy :)
      @Cassin: jestem z Ciebie dumna! :) Tak trzymać, bo zawsze lepiej przeczytać książkę, a dopiero potem porównywać ją do filmu. Nawet nie wiedziałam, że Bellona wcześniej opublikowała tę książkę. Niestety zapewne nie z tak piękną okładką jak ta z „Uczty wyobraźni” Wydawnictwa MAG :)
      @Ewa: tak trzymaj! I oczywiście będę niecierpliwie wyczekiwała Twoich recenzji po przeczytaniu książki, a następnie po obejrzeniu filmu :)
      @Beatriz: koniecznie najpierw książka! Silna i mądra kobieta z Ciebie :D Niech M. Ci teraz kupi książkę, a potem możecie się wybrać na film :) Pozdrawiam!

  12. Ewa Książkówka 28 grudnia, 2012 o 19:53 Reply

    Bardzo pobieżnie przeczytałam Twoją recenzję, bo sama niebawem przeczytam „Atlas chmur” i wtedy do Twoich wrażeń na pewno wrócę. :)

  13. Ambrose 28 grudnia, 2012 o 20:17 Reply

    Sporo się ostatnio mówi zarówno o filmie jak i książce. Z Twojej recenzji wydaje się to być naprawdę interesująca pozycja. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś z nią bliżej zapoznać.

  14. karus96 28 grudnia, 2012 o 21:07 Reply

    Zrobiłam wielki błąd i pozwoliłam się wyciągnąć na ten film przyjacielowi do kina, czego nigdy nie robię. Zawsze najpierw czytam książkę, a dopiero potem oglądam ekranizację. Film mi się nie spodobał, bo pogubiłam się totalnie, i nie wiedziałam o co chodzi. Dlatego chcę przeczytać książkę, coby wszystko mi się wyklarowało :).

  15. Ambrose 28 grudnia, 2012 o 22:50 Reply

    Dzięki za życzenia – ja również pragnąłbym takowe złożyć. Oby nadchodzący Nowy Rok pełen był sukcesów zarówno w życiu zawodowym (uczelnianym) jak i prywatnym.
    Do zobaczenia w 2013 :)

    • miqaisonfire 1 stycznia, 2013 o 18:22 Reply

      @Ewa Książkówka: w takim razie z wielką niecierpliwością oczekuję na Twoją recenzję. Mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu tak samo bardzo jak i mnie :)
      @Ambrose: trzymam kciuki, by tak było, ponieważ jestem ciekawa Twojej opinii :) I serdecznie dziękuję za noworoczne życzenia!
      @Karus96: mój chłopak również popełnił ten błąd (za moją namową…) i tak samo – nie spodobał mu się film. Teraz nadrabia i czyta książkę, mam nadzieję, że tym razem będzie zadowolony.

  16. kasandra_85 29 grudnia, 2012 o 06:59 Reply

    Książka świetna! Teraz muszę wybrać się na film:)

  17. takitutaki 29 grudnia, 2012 o 08:12 Reply

    tyle pochlebnych recenzji chyba skutecznie zachęci mnie do przeczytania książki…

  18. Antyśka 29 grudnia, 2012 o 15:01 Reply

    Wciąż się zastanawiam, czy przeczytać tę książkę. Tak się patrzę na okładkę, na recenzje. Może się skusze, bo Twoja recenzja wyjątkowo zachwyca ;) Ale na pewno muszę najpierw przeczytać – potem obejrzę film. Ale jak będzie w praktyce?

  19. tommyknocker 29 grudnia, 2012 o 18:50 Reply

    O, już przeczytałaś :) Spodziewałem się takiej noty ! A ja, zamiast do Mitchella, to wybrałem się na wycieczkę do Tolkiena :)

    • miqaisonfire 1 stycznia, 2013 o 18:25 Reply

      @Kasandra_85: koniecznie :) Ja mam film za sobą i PO lekturze książki polecam :)
      @Takitutaki: mam nadzieję, że tak właśnie będzie!
      @Antyśka: z czystym sercem polecam Ci tę książkę i nie wahaj się ani minuty dłużej, bo nie ma sensu!
      @TommyKnocker: przeczytałam, przeczytałam. Cieszę się, że moja recenzja Cię nie zawiodła. Dobrze zrobiłeś idąc na Hobbita, teraz bierz się za czytanie książki Mitchella i dopiero potem możesz się wybrać do kina :))

  20. Miłośniczka Książek 29 grudnia, 2012 o 19:35 Reply

    Chętnie przeczytam książkę, jak i obejrzę film. Jedno i drugie zbiera same pozytywne oceny. Zatem coś w tym musi być :)

  21. Angie Wu 29 grudnia, 2012 o 21:20 Reply

    Fantastyczna książka, nie do zapomnienia! Ciężko się ją czyta, ale po stokroć warto!

  22. missfeather 30 grudnia, 2012 o 10:18 Reply

    Marzy mi się ta książka! Coraz bardziej chcę ją mieć :)

  23. Beatrix 30 grudnia, 2012 o 15:19 Reply

    Koniecznie muszę najpierw przeczytać książkę.

    • miqaisonfire 1 stycznia, 2013 o 18:29 Reply

      @Miłośniczka Książek: zdecydowanie coś w tym JEST :) Serdecznie polecam.
      @Angie Wu: masz rację, momentami – gdy jest zbyt poetycko – jest ciężko, ale to później kwestia przyzwyczajenia.
      @Missfeather: w takim razie mam nadzieję, że będziesz miała okazję ją przeczytać, bo naprawdę warto.
      @Beatrix: koniecznie! :) Mam nadzieję, że spodoba Ci się równie bardzo jak i mnie.

  24. Angie Wu 2 stycznia, 2013 o 11:41 Reply

    Na początku myślałam, że najgorsza będzie pierwsza część, ale język ludzi z czasów po zagładzie rozwalił mnie dokumentnie. Ale czytało się świetnie ;)

  25. Kornelia 3 stycznia, 2013 o 18:19 Reply

    Widzę zmiany – ładnie :)
    Czytam kolejną recenzję tej książki i wprost nie mogę się doczekać, kiedy w końcu ją przeczytam – a to już niedługo :)

  26. Aleksnadra 4 stycznia, 2013 o 10:16 Reply

    Zazdroszczę Ci tej książki :)

  27. anita 24 marca, 2013 o 15:32 Reply

    Który z bohaterów, z części „Listy z Zedelghem” miał znamię? (Nie posiadam już książki, a nie mogę sobie tego przypomnieć i mnie to męczy)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: