Archiwum dnia: 10 lutego, 2013

#294. „Gołębie wzlatują” – Melinda Nadj Abonji

„Gołębie wzlatują”


Tytuł: „Gołębie wzlatują”
Autor: Melinda Nadj Abonji
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 232
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7536-468-2
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 10 lutego 2013

Melinda Nadj Abonji to urodzona w 1968 roku szwajcarska pisarka węgierskiego pochodzenia, ktora w wieku 5 lat wraz z rodziną wyemigrowała do Szwajcarii. „Gołębie wzlatują” to kolejna jej książka, która zdobyła dwie prestiżowe nagrody: Deutscher Buchpreis i Schweizer Buchpreis. Książka ta została wydana w kategorii Proza Świata nakładem Wydawnictwa Czarne.

Przenosimy się do roku 1980,kiedy to główna bohaterka i narratorka, Ildikó Kocsis wraz z siostrą Nomi i rodzicami przyjeżdża do rodzinnego miasteczka zamieszkiwanego przez węgierską mniejszość, do serbskiej prowincji Wojwodina, gdzie została ich babcia Maminka i reszta rodziny.

Sposób narracji jaki zastosowała Melinda Nadj Abonji jest nieczęsto spotykany, jako że pierwszoosobową narrację wzbogacają długie, podrzędnie i wielokrotnie składane zdania. Zabieg ten sprawia, że ma się wrażenie jakby to sama bohaterka opowiadała historię, a nie jakby się ją czytało. Bogaty język, barwne choć oszczędne w słowa epitety i długie zdania, w których słowa oddzielone są tylko przecinkami zmuszają do pełnego skupienia. Historia z pozoru jest podzielona chronologicznie, jednak narratorka lubi wracać do wydarzeń, o których wcześniej tylko wspominała.

Co mnie urzekło, to sposób w jaki autorka przedstawiła historię rodziny głównej bohaterki, która jest alter ego jej samej – również wyemigrowała z rodzicami jako dziecko z Węgier do Szwajcarii. Czytając miałam wrażenie obcowania z rodziną Kocsisów, narratorka bowiem otworzyła mi drzwi do intymnego świata swojej rodziny. Historię życia Ildikó poznajemy przez pryzmat doświadczeń nabytych na emigracji i w kraju. Gdy w Wojwodinie życie dalej biegnie swoimi monotonnymi torami, w Szwajcarii jest zupełnie inaczej – jest to czysty, wyjątkowy kraj pełen perspektyw, nad którym nie wisi widmo wojny. Jednakże nie jest to kraj rodziny Kocsisów. Nie tylko sami czują się emigrantami, ale społeczeństwo także wyraźnie daje im o tym znać.

Życie na emigracji nie jest łatwe, chociaż mogłoby się wydawać, że niesie ono więcej możliwości niż życie w kraju. Główna bohaterka i jej rodzina zmagają się z wieloma problemami jakie niesie życie w obcym kraju, zarówno z problemami natury fizycznej jak i psychicznej. Wracając do rodzinnego miasteczka starają się odnaleźć rzeczy, które udowodniłyby im, że wszystko jest takie jakie było kiedy wyjechali, że dalej mają więź ze swoim miastem i rodziną. Natomiast w obcym kraju czują się nie na miejscu, mimo upływu lat. Opuścili swój kraj, by znaleźć lepsze życie i zawalczyć o lepszy los dla siebie i dzieci. Niestety ich marzenia nie do końca się ziściły, choć z prasujących koszule dla bogatych Szwajcarów emigrantów stali się emigrantami posiadającymi własną restaurację. Bohaterowie tej książki przeżywają dramat emigrantów, którzy nie mieli okazji pożegnać się z rodzinnym miastem.

Czym są tytułowe wzlatujące gołębie? Są to hodowane przez Mamiko i kuzyna Bela gołębie, z których Mamiko gotuje smakowite zupy, a kuzyn utożsamia ptaki z symbolem wolności i symbolem jej poszukiwania. Tak samo bohaterowie książki – są niczym gołębie poszukujące wolności i szczęścia, cały czas szukając.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarki, jednak jestem dogłębnie poruszona zarówno treścią jak i formą tej odrobinę biograficznej powieści. „Gołębie wzlatują” to intrygująca powieść zmuszjąca do refleksji i poruszająca tematy emigracji, poszukiwania szczęścia i szeroko pojętej miłości. Nie jest to łatwa lektura, jest przygnębiająca i poruszająca, ale zarazem jest bardzo pasjonująca i mądra. Serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Czarne