Archiwum dnia: 5 marca, 2013

#298. „Egzekutor” – Stefan Dąmbski

„Egzekutor”


Tytuł: „Egzekutor”
Autor: Stefan Dąmbski
Wydawnictwo: Ośrodek Karta / PWN
Liczba stron: 135
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7705-229-7
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 5 marca 2013

Stefan Dąmbski jako szesnastolatek opuścił szkołę i wstąpił w szeregi Armii Krajowej (AK), gdzie przyjął pseudonim „Żbik I”. Należał do oddziału „Józefa”, brał udział w akcji Burza, potem przeniesiony do Pułku Ułanów Jazłowieckich AK. Jako jeden z nielicznych w swym oddziale, został odznaczony Krzyżem Walecznych. Po wojnie wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie po latach postanowił spisać swoje wspomnienia z czasów II Wojny Światowej. Chory na raka, w roku 1993 w swoim domu w Miami popełnił samobójstwo, także jego wspomnienia nie zostały dokończone i urywają się w pół zdania. „Egzekutor” jako tytuł książki, budzi od razu bardzo negatywne konotacje i taki też ma być. Jednak żołnierze AK są postrzegani jako bohaterowie walczący o niepodległą ojczyznę, skąd więc taki a nie inny tytuł? Stąd, że autor sam nie postrzegał się za bohatera, co więcej kwestionował swoje bohaterstwo nazywając się mordercą…

Książka została podzielona na różne części, w których autor mniej więcej chronologicznie opisuje swoje losy. Zaczynając od próby wcielenia się do dywersji, po likwidację niemieckich okupantów czy volksdeutschów, likwidacje Ukraińców, rodaków-donosicieli czy „babskie roboty”, które polegały na karaniu zabawiających Niemców kobiet, po losy pod „cudownym wyzwoleniem” z rąk Sowietów. Jako że jest to forma pamiętnikowa, są to wspomnienia i wyznania win Stefana Dąmbskiego, który wypowiada się tu jako narrator. Język jest stylistycznie poprawny, ale jest to też zasługa redakcji. Nie jest to książka łatwa, jednak dzięki przedstawieniu wydarzeń jako szeregu akcji i minimalizacji opisów książkę czyta się jak historyczną powieść sensacyjną, ale trzeba pamiętać, że wydarzenia w niej opisywane to kawałek prawdziwej historii…

„Spełniły się moje marzenia; byłem człowiekiem bez skrupułów… Byłem gorszy od najpodlejszego zwierzęcia. Byłem na samym dnie bagna ludzkiego. A jednak byłem typowym żołnierzem AK. Byłem bohaterem, na którego piersi po wojnie spoczął Krzyż Walecznych, tylko jeden z czterech wydanych na cały oddział Czternastki…”

Prawdą jest, że wojna budziła w ludziach różne instynkty. Nie raz człowiek postrzegany za dobrodusznego stawał się oprawcą z wyboru, na szczęście, dla kontrastu byli i tacy, którzy w obronie niewinnych byli w stanie poświęcić własne życie. My, Polacy, często mamy tendencję do wybielania się, co więcej uważamy się za wyzwolicieli narodu Żydowskiego spod rąk niemieckiego oprawcy. Niestety, co najmniej tyle ile Polaków zostało nagrodzonych medalami „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, tyle też kolaborowało w złej intencji z oprawcą. Jak więc zaklasyfikować młodego chłopaka, który pragnie jedynie, by w jego życiu coś się zmieniło, by monotonia została przerwana, by zawalczyć z innymi mężczyznami o ojczyznę nieważne jakim kosztem?

Pod koniec książki Wydawnictwo opublikowało listy, które otrzymali, gdy po raz pierwszy fragmenty wspomnień Dąmbskiego ukazały się w kwartalniku „Karta” 47, które jak najbardziej polecam lekturze wraz z odpowiedzią dr hab. Grzegorza Ostasza. Pod żadnym pozorem nie chcę tą recenzją umniejszać wartości bohaterstwa młodych i starszych mężczyzn zasilających niegdyś szeregi AK. Chcę tylko w sposób obiektywny pokazać, że każdy kij ma dwa końce, a wojna jest czymś, do czego nie powinniśmy nigdy więcej doprowadzić. Żołnierze AK utożsamiani są z dobrem, bohaterstwem i walką za ojczyznę, jednak w momencie, gdy mordowanie innych ludzi staje się przyjemnością, zaczyna rodzić się pytanie, czy każdy żołnierz AK był tak kryształowo niewinny jak się nam wydaje? Tym pytaniem zakończę moją recenzję serdecznie polecając tę książkę żądnym wiedzy miłośnikom historii, zwłaszcza, że jest to piękne wydanie z serii „Karty Historii”.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo PWN