Archiwum dnia: 6 Maj, 2013

#322. „Trujący ogród” – Val McDermid

„Trujący ogród”


Tytuł: „Trujący ogród”
Autor: Val McDermid
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 384
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7839-471-6
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 6 maja 2013

Val McDermid jest szkocką pisarką znaną za jej kryminalne serie książkowe. McDermid jest laureatką wielu prestiżowych nagród literackich. Do jej najbardziej znanych serii należą powieści z takimi bohaterami jak: Lindsay Gordon, Kate Brannigan, Tony’m Hillem i Carol Jordan. „Trujący ogród” to 5 część serii z Tony’m i Carol, jednocześnie moja pierwsza przygoda z kryminałem twórczości tej szkockiej pisarki. Czy warto sięgać po tę książkę?

Tony Hill, profiler pracujący w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym o szczególnym nadzorze w Bradfield Moor, z powodu ataku chorego psychicznie pacjenta trafia na tydzień do szpitala. Tam odwiedza go jego współlokatorka i przyjaciółka, nadinspektor Carol Jordan, szefowa „zespołu do zadań specjalnych, elitarnej jednostki działającej w afiliacji z brytyjskim odpowiednikiem FBI.” W międzyczasie do szpitala w krytycznym stanie trafia znany piłkarz brytyjskiej drużyny futbolowej, Robbie Bishop. Okazuje się, że został otruty rycyną, na którą nie ma antidotum. Z każdą godziną jego stan się pogarsza, lekarze nie mogą nic zrobić i pacjent umiera. Tony sugeruje Carol, że ponownie mają do czynienia z seryjnym mordercą używającym różnych trucizn zawartych w roślinach i nie tylko. Niestety, żeby problemów nie było za mało na stadionie piłkarskim dochodzi do wybuchu bomby, w skutek którego ginie łącznie z zamachowcem, trzydzieści sześć osób. Czy Carol i Tony zdołają złożyć skomplikowaną i mroczną układankę w całość? Czy uda im się zapobiec kolejnym morderstwom?

Co jest minusem tej lektury? Zbyt duża ilość bohaterów i wątków, które niestety nie zawsze zostały wykorzystane. Już miałam nadzieję, że śledztwo posunie się do przodu, przybliżając mi sprawcę, a nic się nie działo, dalej stałam w martwym punkcie. Niestety przez znaczną część książki także niewiele się dzieje, policjanci prowadzą śledztwo wielotorowo, działając na wielu polach równocześnie, gdyż każdy z nich na własną rękę chce dowiedzieć się kto, jak i dlaczego.

Jednak mimo tego, akcja książki trzyma w napięciu i przyznam szczerze, że wcale nie chciałam się od niej oderwać, bo za wszelką cenę chciałam dowiedzieć się kto i dlaczego morduje ludzi. Interesowała mnie także bardzo świetna kreacja dwójki głównych bohaterów: Tony’ego i Carol, którzy są naprawdę skrupulatnie i pieczołowicie zarysowani. Autorka dużą wagę przywiązała do określenia podłoża psychologicznego bohaterów powieści, a także wysiliła się, by opisać skomplikowane relacje Tony’ego i Carol, które mimo ich szczerych chęci nie pozwalają im na zbudowanie prawdziwego związku. Nie mogę też powiedzieć, że sama konstrukcja kryminalnej zagadki była nudna, wręcz przeciwnie, była bardzo intrygująca. Język za to nie jest, tak jak w większości kryminałów, prosty. Tu język jest walorem, jest przemyślany, momentami wręcz wymagający.

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Val McDermid jest stosunkowo udane. Książka mogłaby być odrobinkę krótsza, dzięki czemu byłaby łatwiejsza w odbiorze. Jednak nie chcąc jej umniejszać, mogę tylko powiedzieć, że uważam iż warto po nią sięgnąć, choćby po to by zapoznać się z dobrze skonstruowanym szkockim kryminałem, w którym dużą rolę odgrywa podłoże psychologiczne postaci. Także „Trujący ogród” polecam miłośnikom gatunku :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka