Archiwum dnia: 19 Maj, 2013

#327. Wywiad z pisarką Magdaleną Witkiewicz.

Niedawno miałam okazję czytać książkę Magdaleny Witkiewicz „Ballada o ciotce Matyldzie”. Po tym jakże pozytywnym i udanym spotkaniu z twórczością pani Magdaleny, postanowiłam przeprowadzić z nią internetowy wywiad, by przybliżyć Wam sylwetkę tej wszechstronnej, utalentowanej kobiety, matki, pisarki :) Zapraszam do czytania!

1. Co spowodowało, że postanowiła Pani zacząć pisać? Czy była to Pani własna decyzja, czy może ktoś Panią do tego zachęcił?
Magdalena Witkiewicz: Zawsze lubiłam pisać. Kiedyś były takie „Kalendarze Szalonego Małolata” – w nich pisałam pamiętnik i tam też wklejałam różnorakie zdjęcia i ważne dla mnie rzeczy. Potem pisałam blog. Bardzo długo. Chyba z 7 lat to trwało. A potem wpadłam na pomysł by opisać pewną historię. Zaczęłam i wkleiłam na pewne forum Internetowe – wszystkim się podobało. Potem wysłałam mojej mamie. A ona się mnie pyta – kto to napisał. Ja mówię, że ja… A mama „Dziecko, to ty tak umiesz pisać?”. No i się zaczęło. Jeszcze nie miałam skończonego „Milaczka”, a już wysłałam go do wydawnictw i już Milaczek spotkał się z ich zainteresowaniem. Zatem MUSIAŁAM pisać. Nikt mnie nie zachęcał, nie znałam nikogo w branży. I wydawało mi się, że normalni ludzie nie piszą książek. No… Może coś w tym jest :)

2. Czy czuje się Pani spełniona zawodowo jako pisarka i marketer?
Nie wiem. Spełniona zawodowo… Myślę, że najlepsze przede mną;) Czuję się spełniona jako mama.

3. Z czego czerpie Pani inspirację do pisania książek?
Z życia. Ze słów, zwrotów które usłyszę. Czasem ktoś mi opowie fantastyczną historię. Czasem jadę samochodem i przeleci mi myśl przez głowę…

4. Czy któraś z postaci przedstawionych w książce „Ballada o ciotce Matyldzie” jest wzorowana na kimś z Pani otoczenia?
Ciotka Matylda jest złożona z 4 ważnych dla mnie osób. Faktycznie miałam takie babcie i ciocie, mieszkały w Nowym Mieście Lubawskim… Każda z nich była inna. Pozbierałam ich najfajniejsze cechy, dodałam swoje i powstała ciotka Matylda. Ta książka jest im zadedykowana. Mam nadzieję, że też siedzą wszystkie cztery gdzieś u góry, na chmurce i mi kibicują. W pisaniu i nie tylko.

5. Czy któreś z przedstawionych w książce opinii należą do Pani własnych (przykładowo: facet powinien spędzić czas na oddziale położniczym, gdy brak mu emocji; trwały jest egoizm nie uczucia mężczyzny; gdy o czymś bardzo marzymy, to zawsze to osiągamy?)

Każda książka jest trochę mną… Wierzę, że marzenia się spełniają, jeżeli trochę im w tym pomożemy. A ten fragment o oddziale położniczym napisałam w swoich notatkach, gdy wyszłam ze szpitala z małą Lilką. Coś w tym jest :)

6. Z którą z postaci ze swoich książek utożsamia się Pani najbardziej? Czy jest w ogóle taka postać?
Chyba nie ma. Chyba się nie utożsamiam. Chociaż może czasem jestem taka ciamciaramcia jak Milena :) Ale się staram.

7. Praca nad którą książką należała do najłatwiejszych, a nad którą do najtrudniejszych?
Najłatwiej było napisać Milaczka i Opowieść Niewiernej. Same się pisały. Najtrudniej było z Pannami Roztropnymi. To była druga książka i przecież musiałam sobie udowodnić, że umiem pisać. Bardzo było trudno.

8. Czy pracuje Pani obecnie nad jakąś książką? Jeśli tak, to czy może Pani uchylić rąbka tajemnicy i coś o niej zdradzić swoim czytelniczkom?

Teraz mam bogate plany :) Piszę „Zamek z piasku” – opowieść o miłości oczywiście, ale tam też będzie poruszony trudny temat – pary, która stara się o dziecko i im to nie wychodzi… Będzie miłość, będą rozstania, może powroty, namiętność, pożądanie… Łzy i szczęście. Książka będzie już w październiku.

9. Jak wygląda Pani zwykły dzień, a jak wygląda dzień, gdy jest Pani w „szale pisania” :) ?
Nie ma szału pisania, gdy się ma dwoje dzieci.:) Rano wstajemy, najpóźniej jak się da, bo jesteśmy śpiochami. Lila się ubiera, sama sobie już doskonale dobiera ciuchy – ma niesamowite wyczucie co do czego pasuje, Matewka się już też sam ubiera (wreszcie), Ja też chwilę pokręcę się wokół siebie, wsiadamy w samochód i jedziemy do przedszkola. Potem pędzę do pracy. O 16 kończę i jadę po dzieciaki. Spędzamy czas razem, około 20 chodzą spać i wtedy staję się pisarką. Chociaż ostatnio jestem tak zmęczona, że nie wiem, jak ja „Zamek z piasku” napiszę… Ostatnio postanowiłam pracować na pół etatu. Mam czwartki i piątki wolne, bo nie ogarniam… W piątek chodzę na basen. I tak normalnie jest. W weekendy mamy czas na działkę, gdzie mój mąż uprawia warzywa. Ja też się staram, ale się trochę lenię, bo wolę siedzieć tam i wąchać las. :)

10. Kto należy do Pani ulubionych pisarzy/pisarek? Jakie książki najbardziej lubi Pani czytać?
Uwielbiam sensacje. Moim guru jest Stephen King. Lubię Sheldona, Cobena… Ale też czytam polskie autorki – bo w większości to moje koleżanki. Ale gdy się tak zagłodzę swoimi romansami to potrzebuję dla równowagi psychicznej coś mocniejszego :) King jest znakomity.

11. Czy stara się Pani zarazić swoje dzieci miłością do czytania?
Oczywiście! Lila ma 6 lat, już czyta pojedyncze słowa, Matewka lubi oglądać książeczki. Nawet mamie pomagają, proszę zobaczyć! http://www.youtube.com/watch?v=MR2kJUtThnw

12. Jaką radę, wskazówkę lub złotą myśl może przekazać Pani swoim czytelniczkom?
Pamiętajcie, marzenia się spełniają – trzeba tylko trochę życiu pomóc. Napisałam kiedyś piosenkę do Szkoły żon. Koleżanka pisze melodię. Może się uda… Ale w piosence jest wszystko…

Jest takie miejsce, gdzieś w środku lasu,
Gdzie zmysły panują nad tobą
Gdzie każda kobieta, taka jak ty
Może być po prostu sobą…

Ref.
Tam zaprzyjaźnisz się sama ze sobą,
Tam poznasz dokładnie siebie
Bo jeśli sama siebie nie kochasz,
To czy ktoś pokocha Ciebie?

Gdzie dotyk panuje, wiatr czule cię głaszcze
Jak smyczek struny swych skrzypiec
Jest takie miejsce, gdzieś niedaleko,
Ty też tam możesz uciec…

Ref.
Tam zaprzyjaźnisz się sama ze sobą,
Tam poznasz dokładnie siebie
Bo jeśli sama siebie nie kochasz,
To czy ktoś pokocha Ciebie?

Radość jest w tobie, piękno masz w oczach
Powtarzaj to sobie co rano
Uwierz w swą siłę, magię swych działań
A szczęście cię znajdzie samo…

#326. „Zapomnij patrząc na słońce” – Katarzyna Mlek

Przepraszam za zastój i brak kontaktu, ale oprócz nawału obowiązków związanych z uczelnią, musiałam także stawić czoła chorobie i zepsutemu dyskowi laptopa. Ta tragiczna sytuacja jest już zażegnana i powoli wracam do blogowego świata :)
_______________________________________________________________________________________

„Zapomnij patrząc na słońce”


Tytuł: „Zapomnij patrząc na słońce”
Autorzy: Katarzyna Mlek
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron:
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-62465-68-2
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 19 maja 2013

„Zapomnij patrząc na słońce” to pierwsza książka Katarzyny Mlek, którą miałam okazję przeczytać, chociaż w dorobku pisarki znajduje się także opisująca trzy miesiące z życia korporacji teleinformatycznej książka o tytule „Za firewallem” oraz tomik poezji „Zawodowa królowa”. Katarzyna Mlek od lat łączy swoje życie ściśle ze sztuką – zajmuje się malarstwem, fotografią, muzyką i pisaniem. Prowadzi także internetową galerię sztuki. Strona internetowa Katarzyny Mlek -> KLIKNIJ TUTAJ.

Poznajcie Hankę, siedmiolatkę drobnej budowy, wyjątkowo sprytną i mądrą dziewczynkę mieszkającą w jednej z biedniejszych dzielnic Katowic. Hanka jest córką Janusza i Sabiny. Janusz jest zapracowanym, ale kochającym ojcem, który martwi się o Hankę, której matka po narodzinach córki stała się robiącą awantury alkoholiczką wyżywającą się fizycznie i psychicznie na małej. Życie Hanki wcale nie zmienia się też na lepsze po narodzinach braciszka – Bartka. Jednak, to co najbardziej Hankę trapi, to nocne koszmary, którym towarzyszy tajemniczy i złowieszczy gadający kruk, który wcale nie należy do najprzyjemniejszych ptaków. Wraz z latami życie Hanki zmienia się w koszmar, a kruk z nocnych snów wymaga od niej coraz większej poświęcenia, tak by zapobiegała niebezpieczeństwom, których jest świadkiem w mrocznych snach. Co się stanie, gdy senne mary przeistoczą się w najgorszą rzeczywistość?

Autorka zaprasza nas do Katowic pachnących kapustą i gotowanymi ziemniakami (szczerze powiedziawszy, to byłam milion razy w Katowicach, jednak nigdy niczego prócz spalin i ewentualnego wątpliwie przyjemnego zapachu kloszardów nie czułam). Historia tej rodziny przedstawiona jest z punktu widzenia Hanki, Janusza i Sabiny. Bohaterowie są bardzo skrupulatnie wykreowani, są niemalże realni. Jest to przykładowa patologiczna rodzina, w której dziecko przejmuje obowiązki pijanej i nieodpowiedzialnej matki, kiedy ojciec tyra godzinami by zarobić jakiś grosz. Powieść Katarzyny Mlek budzi także wiele sprzecznych ze sobą emocji: od nienawiści i niechęci do Sabiny, po współczucie i sympatię do Hanki. Podczas lektury wielokrotnie towarzyszyło mi uczucie niesprawiedliwości, smutku i niezrozumienia dla sytuacji w których musiała znaleźć się główna bohaterka. Po skończonej lekturze, cieszyłam się, że tym razem jest to tylko fikcja literacka.

Do sięgnięcia po tę książkę w głównej mierze zachęciła mnie okładka i streszczenie. I nie żałuję, bo jest to jedna z lepszych polskich książek. Ale przyznam szczerze, że ciężko jest mi ją sklasyfikować. Tu powieść obyczajowa miesza swoje realne elementy z elementami metafizycznymi, onirycznymi i nierealnymi, ale także z wątkami psychologicznymi. Dzięki temu jeszcze bardziej intryguje i zmusza do głębszych przemyśleń poprzez wydarzenia, które opowiada. Niestety, książka momentami wcale nie jest łatwa w odbiorze, ponieważ nie jest to lekka, zabawna powieść ze szczęśliwym zakończeniem, a coś przerażającego i prawdopodobnego.

Podsumowując muszę powiedzieć, że naprawdę miło spędziłam czas z tą książką. Jest to świetnie skonstruowana powieść, z głębokim przesłaniem o potrzebie miłości, poczuciu bezpieczeństwa i budowie zdrowych więzi rodzinnych. Była momentami bardzo przerażająca, ale w dobitny sposób ukazywała np. nasze polskie społeczeństwo i szarą codzienność, z którą musi zmagać się wiele polskich dzieci i rodzin. Uważam, że „Zapomnij patrząc na słońce” to powieść godna polecenia i uwagi każdego czytelnika.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Oficynka