Archiwum dnia: 23 Maj, 2013

#331. Wywiad z pisarką Katarzyną Mlek.

„zdjęcie: MAGDALENA ŚWIERCZEK”

Jedna z nowości Oficynki, to książka Katarzyny Mlek „Zapomnij patrząc na słońce” (link do mojej recenzji TU ). Jest to jedna z lepszych polskich książek jakie ostatnio miałam okazję czytać, lecz nie jest to lektura łatwa, a dotykająca trudnych spraw. Po jej przeczytaniu zapragnęłam zadać kilka pytań autorce, jednocześnie przybliżając Wam jej osobę.
Zapraszam do przeczytania wywiadu :)

1. W Pani dorobku literackim znajdują się trzy całkowicie różne książki: powieść o pracy w korporacji informatycznej „Za firewallem”, tomik poezji „Zawodowa królowa” i książka, która ostatnio zdobywa wiele pozytywnych recenzji „Zapomnij patrząc na słońce”. Skąd ta różnorodność gatunkowa?
Katarzyna Mlek:Bierze się ona chyba z potrzeby dotarcia do jakieś idealnej formy. Jest też trochę wynikiem tego, co aktualnie dzieje się w moim życiu. Czasem to może trochę przypadek? Nie wiem. Staram się nie zamykać w jednym gatunku, tylko eksperymentować. Podobnie postępuję jako malarz – od realistycznych pejzaży po abstrakcyjne plamy. Szukam, aż znajdę.

2. Czy do pisania książek ktoś Panią zachęcał, czy była to Pani decyzja? Co przyczyniło się do tego, że zaczęła Pani pisać?
Zastanawiałam się długo nad odpowiedzią – pisaniem zajmuję się od bardzo dawna i ciężko było mi określić jakiś przełomowy moment, to czy mnie zachęcano, czy nie. Przypomniałam sobie jedno wydarzenie: kiedy babcia podarowała mi pamiętnik, taki z grubą, czarną okładką, liczący chyba z tysiąc pustych stron. Na froncie nadrukowano złotą czcionką „Silva rerum” – las rzeczy. Powiedziała mi, abym zapisywała to, co uznam za ważne. Pierwszy wpis dotyczył tego, jak ładnie posprzątałam w naszym dziecięcym pokoju, aż mi się chce z tego śmiać. Miałam wtedy może siedem lat… Potem strona po stronie pisałam dalej, zamieniwszy zapełnioną „Silvę” i inne notesy na komputer, cały czas w zgodzie z tym, co mówiła mi Zielona Tereska, jak nazywaliśmy babkę. „Pisz o tym, co dla ciebie ważne”. Pierwszą wersję mojej pierwszej książki, która jeszcze się nie ukazała, zatytułowałam ku jej pamięci „Las rzeczy”.

3. Czy ciężko jest wydać swoją pierwszą książkę?
Jestem emerytowanym sportowcem. Lata pracy na treningach i zawodach zahartowały mnie – żadnej sprawy nie uważam za trudną. Po prostu na niektóre rzeczy trzeba dłużej poczekać. Przegrać, aby potem wygrać.

4. Jak wygląda Pani zwykły dzień? Czym zajmuje się Pani na co dzień? Czy pogodzenie pisania z codziennymi obowiązkami bywa trudne?
Nie, to nie jest trudne. To jest tak, że po prostu muszę pisać, muszę to robić podobnie jak muszę pić czy jeść. Czas znajduje się sam.
Jak wygląda mój dzień? Banalnie. Mogę go określić jako „typowy dzień pracującej na pół etatu pani domu”. Nie ma o czym mówić. Pracuję do południa. Po południu zajmuję się synem, psem, domem. Sprzątam, gotuję, piorę, chodzę na spacery, jeżdżę na lekcje gry na pianinie, na treningi. Nic szczególnego, ale ja lubię tę nieszczególność. Najbardziej przepadam za układaniem puzzli. Nie znoszę prasowania i zmywania.

5. Co jest najtrudniejsze w pisaniu, a co jest najprzyjemniejszą stroną w tej pracy?
Moim zdaniem praca pisarza ma wyłącznie dobre strony. Nie widzę w niej nic trudnego. Proszę pomyśleć: wstaje Pani rano, pije kawę, a potem godzinami czyta przykładowo o luksusowych jachtach, które gdzieś tam występują w książce i wypadałoby zrobić jakieś badania na ten temat. Albo leży Pani na leżaku, pojadając czereśnie i zastanawia się, co dalej z bohaterami. Na co narzekać? Czasem dokucza mi ból kręgosłupa i nadgarstków, ale to naprawdę da się przeżyć. Poza tym same plusy.

6. Jaki główny cel przyświecał Pani, gdy pisała Pani książkę „Zapomnij patrząc na słońce”? Jakie reakcje chciała Pani wywołać w czytelnikach?
Nie zakładałam niczego poza tym, że nie będę narzucać nikomu interpretacji tekstu. Mniej więcej zarysowałam temat i pozostawiłam czytelnikowi miejsce. A teraz zbieram zaskakujące żniwo. Przykładowo wiele znanych mi kobiet pyta, czy one były pierwowzorem Sabiny. Pierwszych kilka pytań o to zaskoczyło mnie kompletnie, potem zrozumiałam, w czym rzecz. One czytają i po lekturze przyznają się do tego, mi się przyznają, że krzyczały na dzieci, że przyłożyły w łepetynę ścierką, że użyły zbyt mocnych słów. I pytają w związku z tym, czy ja piszę o nich, bo one nie chciały zrobić nic złego, po prostu, nerwy puściły. Tego się nie spodziewałam, ale jeżeli postać Sabiny skłania do refleksji zmierzającej do tego, że następnym razem ktoś zastanowi się zanim podniesie tę ścierkę, to wspaniale. Takich przykładów mogłabym podać jeszcze kilka. Myślę, że zrealizowałam swój cel – jest miejsce do refleksji.

7. Czy bohaterowie są wzorowani na jakichś bohaterach z Pani życia codziennego? Czy jest to w całości fikcja literacka?
W realnym świecie można znaleźć wiele odbić książki. Jestem typem wiernego słuchacza i z jakiegoś powodu ludzie chętnie mi się zwierzają. Mam podobno takie skłaniające do rozmowy oczy, nie wiem, nie mnie oceniać. Więc oni mówią, a ja słucham. Zapamiętuję. A potem splatam pieczołowicie wszystkie włókna, uważając, aby nikomu nie wyrządzić krzywdy – nigdy nie zdradzam pierwowzorów, osłaniam je jak mogę. Można powiedzieć, że każda z postaci w powieści jest jakby Frankensteinem, zszytym ze smutnych, nie marketingowych opowieści o losach zwykłych ludzi.

„zdjęcie: MAGDALENA ŚWIERCZEK”

8. Dlaczego akcja powieści rozgrywa się właśnie w „pachnących kapustą i ziemniakami Katowicach”? Naprawdę z takim zapachem kojarzą się Pani Katowice?
I Katowice, i Opole, i Częstochowa, i Bytom. „Tysiąclecia” są wszędzie, proszę wpisać w Google i zobaczy Pani, ile ich jest. Ja naliczyłam około trzydziestu. Na każdym z nich mieszkają Hanki. Na każdym jest kiepsko. Nie tylko w Katowicach – Katowice to tylko pretekst, chodziło mi o to, że ta beznadzieja jest wszędzie wokół nas. Na wyciągnięcie ręki.
Sam zapach… Proszę wybrać się do dużego bloku i powąchać. Być może poczuje to Pani. Mam wyjątkowo dobry węch, niczym pies. Więc czuję. Przez lata mieszkałam na blokowisku i znam tę woń. Lubię ją i jednocześnie mnie męczy.

9. Skąd w ogóle pomysł na napisanie tak szokującej, smutnej, ale zmuszającej do refleksji książki?
Chciałam zabrać głos w ważnych dla mnie sprawach, takich jak przemoc, bieda, brak perspektyw, cierpienie dzieci. To wszystko. Potrzebowałam po prostu powiedzieć to, co mam do powiedzenia w nadziei, że zostanę wysłuchana.

10. Czy spodziewała się Pani tak pozytywnego odzewu ze strony czytelników?
Nie, nie spodziewałam się. Jestem bardzo wdzięczna za każde dobre słowo. Kiedy przeczytałam pierwszą pozytywną recenzję, rozpłakałam się jak małe dziecko, tak wie Pani, z głębi duszy, a mam lat blisko czterdzieści i nieczułe serce z kamienia.

11. Czy pracuje Pani w tej chwili nad kolejną książką? Jeśli tak, to proszę uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić coś o niej…
Pracuję… Nawet jestem na całkiem dobrej drodze. To będzie apokalipsa. Ale za tematem zagłady ukryję znowu ważne wątki społeczne. Pod symbolami pochowam jakieś pytania. Jak to ja.

12. Oglądałam Pani prace na internetowej galerii sztuki ( KLIKNIJ TUTAJ ) i bardzo mi się one podobały. Nie można zaprzeczyć, że ma Pani talent malarski. Co sprawiło, że postanowiła Pani prezentować swoje dzieła na stronie internetowej?
Przypadek. Ktoś zapytał mnie o obrazy i poprosił, abym je wystawiła na stronie, więc wystawiłam. Nie żałuję. Zgłosiłam też prace do kilku konkursów i mam nadzieję na wernisaż. Być może się uda. A jak się nie uda, to poczekam cierpliwie. Cierpliwości mi nie brak.

13. Kto należy do Pani ulubionych pisarzy/pisarek? Jakie książki najbardziej lubi Pani czytać?
Jestem wszystkożerna. I nienasycona. Czytam co popadnie, nie wybrzydzam, od każdego można się czegoś nauczyć. Widzi Pani, ja już nie pochłaniam książek jak czytelnik, ale jak pisarz. Można to porównać do wizyty w galerii malarstwa i podziwiania prac kolegów po fachu. Ulubieńcy? Atwood, Axelsson. To chyba dwa najważniejsze nazwiska.

14. Czy stara się Pani zarazić swoje dzieci pasją czytania?
Mam jedno dziecko, które czyta jak szalone i samo już w tej chwili pracuje nad własnym materiałem. Ma sześć lat i chce być pisarzem. Od czasu do czasu zmienia zdanie i chce być malarzem. Niech szuka – to najfajniejsza część życia.

15. Jaką złotą myśl, radę, wskazówkę mogłaby Pani przekazać swoim czytelnikom?
Każdego dnia zrób jeden krok, nawet niewielki, ale taki, który będzie prowadził do twojego celu, w kierunku realizacji marzenia. Każdego dnia jeden. Dzień po dniu.

Za udzielenie wywiadu serdecznie dziękuję Pani Katarzynie Mlek a Pani Marcie Czarneckiej z Wydawnictwa Oficynka za pozwolenie na działanie :)

#330. Konkurs Fabryki Słów: zgadnij, co to za okładka (2).

Dziś druga odsłona konkursu Fabryki Słów, w którym biorę udział. Przypomnę, że aż przez pięć dni do 27.05 będę publikowała na swoim blogu okładkę pewnej książki, która będzie pozbawiona pewnych elementów. Z każdym dniem elementów będzie przybywało.
Waszym zadaniem jest odgadnięcie jak to książka. Aktywnym udziałem w tym konkursie wspomożecie moje szanse na wygranie książek Wydawnictwa Fabryka Słów! :) PROSZĘ WAS O AKTYWNY UDZIAŁ!

Kliknij w obrazek, by powiększyć i zobaczyć detale.

„JAKI TYTUŁ NOSI KSIĄŻKA, KTÓREJ NIEDOKOŃCZONĄ OKŁADKĘ PRZEDSTAWIAMY?”

Podpowiedź:
Nie jest to okładka książki Jadowskiej „Zwycięzca bierze wszystko”.
Zapraszam do zobaczenia komentarzy pod poprzednim wpisem: kliknij tu