#338. „Złudzenia, nerwice i sonaty” – Sylwia Zientek


„Złudzenia, nerwice i sonaty”


Tytuł: „Złudzenia, nerwice i sonaty”
Autor: Sylwia Zientek
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Liczba stron: 296
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-932841-4-6
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 3 czerwca 2013

Sylwia Zientek w swojej książce zatytułowanej „Złudzenia, nerwice i sonaty” postanowiła zmierzyć się z problemem, który dotyka wiele kobiet po 30-tce (i nie tylko). Przytłoczone szybkością życia, męczącą pracą, dzieciakami, których wszędzie pełno i mężem, z którym relacje to już tylko zwykła rutyna, popadają w przygnębienie szukając przeróżnych substytutów, które mogłyby zapewnić chociaż chwilowe szczęście. Tak też jest z główną bohaterką tej książki.

Andżelika. Kobieta, zawsze elegancko i szykownie ubrana, matka, żona. Jednakże jej życie tylko z pozoru jest poukładane. Andżelika codziennie zmaga się z frustracją, nerwicą, atakami paniki, problemem z zasypianiem i kupowaniem ciuchów, przez które zadebetowała już kilka kart kredytowych. Jedyne, co się dla niej liczy w życiu to ulotne chwile szczęścia, które zapewnia otaczanie się pięknem, czyli kupowanie nowych ciuchów, butów i dodatków. A najlepiej już takich, które przypominają jej ubiór matki, niegdyś tak nienawidzony. Przez analizę przeszłości, stara się dowiedzieć dlaczego jest tak nieszczęśliwa, mając tak wiele.

„Jego dewiza to: ‚żeby tylko nie było gorzej’, a moja: ‚mam wszystko, chcę więcej’.”

Główna bohaterka zmaga się z wieloma życiowymi problemami. Po śmierci obojga rodziców na raka, z którą nie mogła się pogodzić, stała się jeszcze bardziej przygnębiona. Jej życie towarzyskie jest ograniczone, między nią a przyjaciółkami powstał trudny do przejścia dystans. Chwilową pomocą wydaje się być terapia psychoanalityczna, jednak najlepszym rozwiązaniem na poznanie problemu będzie analiza przeszłości – dzieciństwa, życia matki Krystyny i babki Konstancji, które z pozoru tak różne okazały się być bardzo podobne. Co więcej, wszystkie trzy nie potrafiły żyć w świecie, w którym los kazał im żyć. Wszystkie trzy zostały zmuszone do akceptacji sytuacji, w jakiej żyły, mimo że się buntowały – każda w inny sposób. Jednak dopiero Andżelika była w stanie zauważyć te podobieństwa. Niestety, wydaje się, że na daremno, ponieważ nie była w stanie uwolnić się i być szczęśliwą – nie potrafiła wyciągnąć wniosków z obserwacji własnego życia, swojej matki i babki.

Po raz pierwszy mam także okazję przyjrzeć się bliżej „serii z różą”, która prezentuje inspirujące książki dla osób szukających piękna, a także takie, które pozwolą na to, by uwierzyć „że życie warto kreować, podążając za swoimi pragnieniami.” Powieść Sylwii Zientek świetnie wpisuje się w tę kategorię, jednak oprócz inspiracji, zmusza także do refleksji nad własnym życiem. Nie jest to powieść łatwa, czytelnik wraz z główną bohaterką tej książki zmaga się z próbą odtworzenia przeszłości jej matki i babki, co ma na celu zrozumienie zachowań i decyzji jakie Andżelika podejmuje.

„Złudzenia, nerwice i sonaty” to rewelacyjny debiut literacki i książka, która będzie idealną lekturą dla kobiet po 30-tce (ale nie tylko!), które mimo posiadania wielu dóbr, czy to materialnych czy uczuciowych, czują się niespełnione na wielu polach i wiecznie znerwicowane. Jest to niejako zwierciadło i lekarstwo dla chorej duszy, a zarazem bardzo dobra literatura, odrobinę filozoficzna i zmuszająca do refleksji nad własnym życiem. Może już czas zacząć doceniać to, co dostajemy od życia? Serdecznie polecam.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Dobra Literatura

Otagowane:,

19 komentarzy do “#338. „Złudzenia, nerwice i sonaty” – Sylwia Zientek

  1. Ewa 3 czerwca, 2013 o 17:39 Reply

    Nie znoszę imienia głównej bohaterki, ale książka zapowiada się ciekawie. Może się skuszę i jakoś przeżyję tę Andżelikę. :P

  2. Ewa Książkówka 3 czerwca, 2013 o 18:49 Reply

    Oj, to zjawisko tyczy się już nie tylko kobiet po 30tce. Te młodsze też już t przeżywają – niestety.

  3. Pawel 3 czerwca, 2013 o 18:59 Reply

    Skoro bardziej dla kobiet, to ja raczej nie przeczytam.

    • miqaisonfire 3 czerwca, 2013 o 19:15 Reply

      @Ewa: masz rację imię jest okropne, ale zostało specjalnie tak wybrane, by pokazać, że matka bohaterki uwielbiała telenowele, a to imię było wtedy bardzo na czasie :)
      @Ewa Książkówka: masz oczywiście rację, aczkolwiek tutaj mowa jest właśnie o tych kobietach.
      @Paweł: myślę, że mężczyźni też mogliby wiele wynieść z tej książki. Może by nas lepiej zrozumieli.

  4. Varia 4 czerwca, 2013 o 08:08 Reply

    do 30-tki jeszcze parę lat mam, ale historia już jest dla mnie interesująca. do tego te kolory na okładce – uczta dla wzrokowca :)

  5. Agata Adelajda 4 czerwca, 2013 o 10:44 Reply

    No sama nie wiem, mam chyba nieco inne problemy. Owszem trzydziestka przekroczona, ale nie jestem sfrustrowaną zakupoholiczką. Frustracja, owszem, ale na innym tle.

  6. Aleksnadra 4 czerwca, 2013 o 11:08 Reply

    Zapowiadda się bardzo ciekawie :) A i Twoja recenzja bardzo zachęcająca :)

  7. cyrysia 4 czerwca, 2013 o 12:32 Reply

    Sugerując się tylko okładką, nie wzięłabym tej książki do czytania, ale na szczęście twoja recenzja skutecznie mnie zachęciła i jako lekarstwo dla mojej chorej duszy zażyje „Złudzenia, nerwice i sonaty” :-)

    • miqaisonfire 4 czerwca, 2013 o 14:12 Reply

      @Varia: mnie też historia wydała się interesująca, bo sama czasem mimo że mam wszystko odczuwam jakąś pustkę. No i ciągle chce się więcej, to prawda. Cieszę się, że zwróciłaś uwagę na okładkę, to między innymi ona zachęciła mnie do sięgnięcia po tę książkę.
      @Agata Adelajda: tutaj zakupoholizm jest pewnego rodzaju krótkotrwałym substytutem szczęścia. Nie jest on niejako głównym problemem, o którym pisze autorka.
      @Aleksandra: bardzo mi miło! :)
      @Cyrysia: a mnie właśnie okładka zachęciła :) No i tytuł. Cieszę się, że mogłam Cię zainteresować tą książką.

  8. Azumi 4 czerwca, 2013 o 12:57 Reply

    Tematyka nie jest mi bliska, a to akurat niezbyt mnie zachęca (chociaż nie jest tak, że czytam tylko książki opisujące przeżycia podobne do moich;) Ta książka mogłaby wywołać u mnie bardziej depresyjny nastrój, więc raczej jej nie przeczytam. Na czas sesji potrzebuję czegoś innego;)

  9. monalisap 4 czerwca, 2013 o 17:10 Reply

    Chciałabym kiedyś przeczytać, bo lubię pozycje, które zmuszają do refleksji, choć na razie inne lektury w planach :)

  10. Ambrose 5 czerwca, 2013 o 13:53 Reply

    Heh, wydaje mi się, że czytam książkę o lustrzanej tematyce – „Biało-czerwony” Bieńkowskiego to lektura o typowym, polskim facecie, taki co jest głową rodziny, przynosi pieniądze, by taka właśnie Andżelika mogła zawsze spełnić swoje zachcianki, zająć się sobą, ale broń Boże nie próbowała wciągać go w jakieś dyskusje i dywagacje na temat ich związku, etc.

    Chociaż po dalszej części recenzji, wydaje mi się, że pani Zenek nieco poważniej podeszła do tematu, stawiając na bardziej wnikliwą analizę problemu. Bieńkowski zdecydowanie stawia na ironię.

  11. kasjeusz 5 czerwca, 2013 o 19:29 Reply

    Ja nawet dwudziestki nie mam, a już jestem okropnie znerwicowana. Nie wiem zatem, czy to lektura dla mnie – z tego wszystkiego jeszcze wpadnę w jakiś nałóg. ;)

    Pozdrawiam ciepło!

    • miqaisonfire 9 czerwca, 2013 o 08:26 Reply

      @Azumi: rozumiem :) Ja byłam zachęcona opisem i okładką, nie zawiodłam się na tej książce, aczkolwiek nie zawsze potrafiłam zrozumieć działania bohaterki.
      @Monalisap: rozumiem i oczywiście polecam ten tytuł Twojej pamięci ;)
      @Ambrose: o widzisz, to myślę, że i taką ironiczną książkę poruszającą podobnym temat tylko oczami mężczyzny też bym dla porównania przeczytała :) Fajnie, że mnie o niej poinformowałeś.
      @Kasjeusz: chyba my Polacy tak mamy…

  12. Agnieszka Perzka 6 czerwca, 2013 o 11:56 Reply

    Hi hi, książka wprost dla mnie. Spełniam wszystkie wymagania. Jestem p o 30-tce, jestem zmęczona szybkością życia, męczącą pracą, dzieciakami,i jestem zakupoholiczką. Jednak kupuję więcej książek niż ciuchów:) Dla mnie rewelacja, na pewno przeczytam!!

  13. AnnRK 7 czerwca, 2013 o 16:44 Reply

    Ojojoj, niebezpiecznie zbliżam się do trzydziestki. Ale nie mam dzieci, więc może będzie łatwiej. :P

  14. kasia23112511 7 czerwca, 2013 o 20:21 Reply

    Kusisz, a stosy książek do czytania wciąż się zwiększają :)

  15. LadyBoleyn 8 czerwca, 2013 o 10:46 Reply

    Co prawda 30-stki nie mam, ale książka mnie zainteresowała. Wydaje się byc w klimatach, które lubię. ;)

    Tak, piszę niezmiennie od już ponad dwóch lat dla Sztukatera, co baaaaardzo mnie cieszy. Teraz „awansowałam” na Zastępcę Redaktora Naczelnego. ;)

    • miqaisonfire 9 czerwca, 2013 o 08:42 Reply

      @Agnieszka Perzka: o proszę :) Ale chyba lepiej kupować książki niż ciuchy… chociaż pewnie ktoś kto bardziej interesuje się modą niż czytaniem literatury powiedziałby zapewne coś innego.
      @AnnRK: haha :) nie mnie to oceniać :)
      @Kasia23112511: cieszy mnie to, że kuszę…
      @LadyBoleyn: cieszy mnie to, że Cię zainteresowałam. Ach, ja kiedyś też byłam Zastępcą Redaktora Naczelnego, ale potem mimo zgłoszeń nie dostawałam książek, a potem już nie miałam tyle czasu więc zrezygnowałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: