Archiwum dnia: 15 lipca, 2013

#358. „Joyland” – Stephen King

„Joyland”


Tytuł: „Joyland”
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 336
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7839-535-5
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 11 lipca 2013

Czy trzeba przybliżać Wam osobę Stephena Kinga? Amerykański pisarz, specjalizujący się w literaturze grozy, ale nie tylko. W jego dorobku znalazły się powieści obyczajowo-senascyjne, a nawet cykl powieści fantasy. Pisał także pod pseudonimami jako Richard Bachman czy John Swithen. Bez wątpienia jest jednym z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie.

Sięgając po „Joyland” nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Kolejnej powieści obyczajowo-społecznej? Horror wykreśliłam z listy już po pierwszych stronach. Okazuje się, że „Joyland” to kryminał z naprawdę ciekawie wykreowaną zagadką, dzięki której książka spodobała mi się bardziej. Bez niej byłaby niemalże „zwykłą” dobrze napisaną powieścią opowiadającą historię młodości pewnego zwyczajnego chłopaka.

„Kiedy mowa o przeszłości, każdy pisze fikcję.”

Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem jest Devin Jones, który poprzez retrospekcję opowiada wydarzenia z młodości swojego życia. Jest rok 1973, Devin ma 21 lat, jest ubogim studentem, który właśnie cierpi z powodu złamanego serca. Gdy w oko wpada mu ogłoszenie o pracę o nagłówku „pracuj blisko nieba!” bez namysłu zgłasza się do pracy w… Joylandzie – Krainie Radości.

Z czym kojarzy Wam się Joyland? Może z wesołym miasteczkiem, lunaparkiem, parkiem rozrywki? Tym właśnie jest Joyland – lunapark pod przewodnictwem psa! Devin zaczyna pracę jako Wesoły Pomocnik w Zespole Beagle i wraz z dwójką kolegów z pracy – Erin i Tomem – wynajmuje mieszkanie u Pani Shoplaw. To ona opowiada Devinowi mrożącą krew w żyłach historię morderstwa, które wydarzyło się przed laty w Joylandzie i plotki, jakoby duch zamordowanej Lindy Gray krążył w domu strachów. Devin z pomocą Erin będzie starał się rozwiązać zagadkę morderstwa w Joyland i innych lunaparkach. Ponadto pozna otwartego chłopca Mike’a Rossa i jego zamkniętą na świat matkę Annie. Mike cierpiący na dystrofię mięśniową ma pewien dar, który okaże się być bardzo cenny…

To nie jest zwykły kryminał, z tego powodu, że akcja nabiera szaleńczego tempa dopiero pod koniec powieści. W większej części książki poznajemy życie w lunaparku, tajniki pracy, specyficzny język jakim posługują się pracownicy, przemyślenia na temat nieszczęśliwej miłości głównego bohatera oraz życie Mike’a Rossa, który mimo młodego wieku, pogodził się z okrutnym losem. Co więcej pojawią się także elementy metafizyczne, które u Kinga sprawiają wrażenie całkowicie rzeczywistych.

Po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości Stephena Kinga. Dlatego jeśli szukacie książki, która zagwarantuje Wam świetny suspens, zaskakujące rozwiązanie mrocznej zagadki i ciekawie opisaną historię dorastania młodego człowieka, to serdecznie polecam „Joyland”.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka