#415. „Pollyanna” – Eleanor Hodgeman Porter


„Złoty most”


Tytuł: „Pollyanna”
Autor: Eleanor Hodgeman Porter
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 270
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-2377-658-1
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 9 listopada 2013

Pewnie wielu z Was czytało lub widziało ekranizację znanej książki Eleanor Hodgeman Porter – „Pollyanna”. W setną rocznicę pierwszego wydania, Wydawnictwo Egmont postanowiło ponownie wydać „Pollyannę” w bardzo pięknej oprawie graficznej i unikalnych wymiarach. Sama po raz pierwszy mam okazję czytać tę książkę i muszę powiedzieć, że żałuję iż nie czytałam tej pięknej historii wcześniej!

Panna Polly Harrington, bogata właścicielka wielkiej posiadłości, surowa i obowiązkowa kobieta staje przed bardzo trudnym zadaniem. Po śmierci jej siostry, oraz męża siostry jest jedyną krewną, która mogłaby zaopiekować się ich córką – jedenastoletnią Pollyanną. Pollyanna Whittier jest piegowatą, jasnowłosą, uczynną, pełną energii i bardzo radosną dziewczynką, która uwielbia gadać. Całe swoje życie gra też w grę wymyśloną przez jej tatę, która polega na tym, by znajdować zawsze pozytywne strony swojego życia i się z nich cieszyć każdego dnia. Pojawienie się jej odmieni życie wielu bohaterów tej powieści, mimo że z początku będą bardzo niechętni na jakąkolwiek przemianę, czy w ogóle kontakt z dziewczynką.

Ciotka Polly ukrywa głęboko w sobie zawód miłosny, tak samo jest z tajemniczym i zawsze posępnym panem Johnem Pendletonem, oraz samotnym doktorem Chiltonem. Wszyscy oni są zgorzkniali, samotni i nieszczęśliwi. Ale Pollyanna jest dla nich jak lekarstwo – uczy ich życia, mimo że jest to proces długotrwały, często niechciany i niespodziewany. Z czasem jak Pollyanna zaczyna poznawać mieszkańców miasteczka oraz pracowników w domu jej ciotki, uczy ich gry w zadowolenie.

Powieść napisana przez Eleanor Hodgeman Porter jest niezwykle ciekawa, budzi wiele emocji, a samą książkę czyta się niezwykle szybko. W książce nie zabrakło obrazowych opisów, świetnej kreacji bohaterów oraz przewidywalnej, aczkolwiek interesującej fabuły. Język jest prosty, aczkolwiek momentami mała Pollyanna wydawała się aż nad wyraz dorosła nad swój wiek.

„Pollyanna” wraz z „Anią z Zielonego Wzgórza” to dwie dziewczęce postaci, które większość czytelników nierozłącznie kojarzy z dzieciństwem. Obie dziewczynki mają w sobie niezwykłą siłę i mimowolnie sprawiają ludziom radość swoim istnieniem. Moim zdaniem obie książki zasługują na uznanie i bezsprzecznie trzeba je przeczytać. Dzięki prostej mądrości, którą w sobie zawierają, powieści są lekturami ponadczasowymi, dobrymi kiedyś jak i teraz.

Książka to od lat jest wpisana w kanon literatury i stanowi jedną z wielu książek, które są przeznaczone zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Jeśli czujecie, że jedyne, co robicie to narzekacie, marudzicie, smucicie się i nie potraficie znaleźć pozytywnych stron życia, to koniecznie przeczytajcie tę książkę. Być może uznacie grę w to, by być zadowolonym za dziecinną i nawiną, a być może dostrzeżecie w niej mądrość. „Pollyanna” to poruszająca opowieść dająca nadzieję na lepsze jutro.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Egmont

Otagowane:, ,

31 komentarzy do “#415. „Pollyanna” – Eleanor Hodgeman Porter

  1. giffins 9 listopada, 2013 o 16:04 Reply

    Moje numery jeden to Ania, o której wspomniałaś i Sara z „Małej księżniczki”, ale Pollyannę i jej grę też całkiem lubiłam ;))

  2. naPIĘKNEJ 9 listopada, 2013 o 16:05 Reply

    Nie przypominam sobie tej książki, a szkoda! Za „Anią..” przepadam, więc i w tym przypadku spodziewam się zadowolenia z lektury – na pewno z czasem nadrobię tę zaległość :)

  3. Clary 9 listopada, 2013 o 16:31 Reply

    No nie mogłam nigdy skończyć tej książki w latach młodości, że tak powiem byłą to moje pęta achillesowa. Dla samej nawet przepięknej okładki kupiłabym książkę ;)

    • miqaisonfire 9 listopada, 2013 o 17:28 Reply

      @Giffins: „Małą Księżniczkę” kojarzę tylko z bajek, nie czytałam nigdy książki, ale może sięgnę :)
      @naPIĘKNEJ: polecam serdecznie, naprawdę fajnie napisana powieść, która porusza zatwardziałe serca :)
      @Clary: naprawdę? Może teraz zachęcona nowym wydaniem sięgniesz po nią? Może po latach będzie Ci się ją lepiej czytało.

  4. monalisap 9 listopada, 2013 o 16:34 Reply

    Ja jeszcze nie czytałam, nadrobię :) Cieszy mnie porównanie do „Ani”, do której to lektury mam sentyment.

  5. tajus 9 listopada, 2013 o 16:36 Reply

    Treść „Pollyanny” jest mi kompletnie obca. Ale myślę, że w niedalekiej przyszłości dam tej książce szansę. „Ania z Zielonego Wzgórza” mi się bardzo podobała, więc może i z „Pollyanną” będzie tak samo :).

  6. cyrysia 9 listopada, 2013 o 16:48 Reply

    Książki chyba nie czytałam. W każdym razie nie przypominam sobie, ale oglądałam filmową wersje „Pollyanny”, która niesamowicie mi się podobała.

  7. Cassin 9 listopada, 2013 o 16:50 Reply

    Jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ale „Błękitny zamek” w nowym wydaniu tak mi się spodobał, że i po „Pollyannę” bym sięgnęła ;)

    • miqaisonfire 9 listopada, 2013 o 18:58 Reply

      @Monalisap: to są podobne książeczki, a jednak całkowicie inne :) Naprawdę polecam, bo warto znać historię Pollyanny.
      @Tajus: mam nadzieję, że dasz jej szansę oraz że przypadnie Ci do gustu! Pozdrawiam ciepło i zachęcam do lektury.
      @Cyrysia: a widzisz ;) To teraz koniecznie musisz sięgnąć po książkę, żeby móc porównać ją z ekranizacją.
      @Cassin: a ja zabieram się niedługo po „Błękitny zamek” właśnie :) Skoro piszesz, że Ci się podobał, to i ja na pewno się nie zawiodę.

  8. Beatriz 9 listopada, 2013 o 16:58 Reply

    Jako dziecko bardzo lubiłam „Pollyanne” i spędziłam z nią kilka pamiętnych chwil. Chętnie sobie odświeżę tę książeczkę „na stare lata”:)

  9. Irena Bujak 9 listopada, 2013 o 17:11 Reply

    Ta książka jest cudowna i bardzo się cieszę, że mam ją w końcu na swojej półce. W dzieciństwie czytałam ją kilkakrotnie i bałam się trochę, że teraz jej czar pryśnie, ale nie ;)

  10. Ewa Książkówka 9 listopada, 2013 o 18:38 Reply

    Oj Pollyanna zatarła mi się w pamięci…

  11. Dosiak 9 listopada, 2013 o 18:53 Reply

    Czytałam dawno temu i bardzo dobrze wspominam tę książkę. Myślę, że to jedna z niewielu powieść, do których mogłabym wrócić :)

    • miqaisonfire 9 listopada, 2013 o 19:01 Reply

      @Beatriz: bardzo się cieszę, że i Ty masz sentyment do tej książki :) Jak widać dużo straciłam nie czytając jej w przeszłości.
      @Irena Bujak: cieszy mnie to :) ja czytałam „Pollyannę” dopiero po raz pierwszy, ale bardzo mi się spodobała. Na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę, a już na pewno polecę ją w przyszłości moim dzieciom! :)
      @Ewa Książkówka: warto byłoby ją odświeżyć!
      @Dosiak: a widzisz :) Coś w tym jest. Jest to jedna z powieści ponadczasowych, dlatego tak łatwo jest do niej wrócić po latach :)

      • Dosiak 10 listopada, 2013 o 05:39

        To prawda :) Nie lubię ponownie czytać książek, ale dla „Pollyanny”, „Tajemniczego ogrodu” czy „Ani z Zielonego Wzgórza” mogę robić wyjątki :)

  12. Ewa 9 listopada, 2013 o 19:31 Reply

    Tej rudej małpy „Ani z Zielonego Wzgórza” nie znosiłam. Za to Pollyanna ma u mnie czyste konto. :D

  13. ania notuje 9 listopada, 2013 o 20:14 Reply

    Wychowałam się na Pollyannie. Uwielbiałam i kocham do dziś!

  14. Klaudyna Futbolowa Maciąg 9 listopada, 2013 o 20:19 Reply

    Ależ się cieszę, że wznowiono tę książkę w tak ładnej oprawie – z pewnością będzie więcej takich osób jak Ty, które odkryją teraz tę wspaniałą historię. Nigdy nie jest za późno na coś takiego :)

  15. Agata P 9 listopada, 2013 o 20:26 Reply

    Nie czytałam książki, filmu też nie widziałam, ale brzmi jak historia w moim stylu :)

    • miqaisonfire 9 listopada, 2013 o 22:04 Reply

      @Ewa: haha :D No wiesz Ty co! :) Ja lubiłam książkę, za to ekranizacje „Ani…” nie do końca mi się podobały. Ciekawe, co powiesz o Pollyannie, musisz koniecznie mi dać znać.
      @Ania Notuje: wcale się nie dziwię :)
      @Klaudyna Futbolowa Maciąg: to prawda, oprawa jest super :) Fajnie też, że wyszła właśnie w 100 rocznicę wydania :)
      @Agata P: w takim razie polecam serdecznie i wierzę, że się nie zawiedziesz.

  16. S. 9 listopada, 2013 o 21:38 Reply

    Boże drogi, co za piękna okładka!

  17. Wiki 9 listopada, 2013 o 21:50 Reply

    Nie oglądałam filmu i nie czytałam książki. Ale może niedługo to się zmieni ;)

  18. Ambrose 9 listopada, 2013 o 22:08 Reply

    Heh, po pierwszym akapicie od razu pojawiło się u mnie skojarzenie z „Anią z Zielonego Wzgórza”. Przedostatni akapit przekonał mnie, że było to słuszne powiązanie :) O Pollyannie nie słyszałem wcześniej, ale jeśli to historia pokroju zielonowzgórzowej Ani to raczej nie byłbym nią zachwycony :)
    Z drugiej strony to budujące, że ciągle pojawiają się wznowienia literackiej klasyki.

  19. Bombeletta 9 listopada, 2013 o 23:35 Reply

    Ojej, Pollyanna :D To jest taka pełna dobrej, pozytywnej energii, niegasnącego optymizmu i radości historia – piękne wspomnienie dziewczyńskich lat :D

    • miqaisonfire 10 listopada, 2013 o 19:01 Reply

      @S.: to prawda, okładka jest prześliczna :) Mogłabym się w nią wpatrywać godzinami!
      @Wiki: mam nadzieję, że Ci się „Pollyanna” spodoba!
      @Ambrose: za Anią to raczej szaleją dziewczyny, nie chłopaki, więc wcale Ci się nie dziwię. Pewnie podobnie jest z Pollyanną.
      @Bomboletta: to prawda :) Naprawdę nawet na „stare lata” budzi pozytywne emocje i nadzieję.

  20. niezatrudniona 10 listopada, 2013 o 08:25 Reply

    Pollyanna i Ania z Zielonego Wzgórza – moje dzieciństwo :) Co do Ani, to przeczytałam całą serię :) Bardzo fajnie, że wydawnictwo zdecydowało się na nowe wydanie, szczególnie przed świętami. Może książka trafi do jakiejś dziewczynki, która dzięki niej pokocha czytanie :D

  21. awiola 10 listopada, 2013 o 11:08 Reply

    Nie czytałam tej książki będąc dzieckiem. Może zajrzę, nie mówię nie.

  22. palanee 10 listopada, 2013 o 15:45 Reply

    Choć słyszałam, to nie czytałam ani też nie oglądałam. I podobnie jak większość zakochana byłam w Ani z Zielonego Wzgórza czy Małej księżniczce. Przy okazji czytania Twojej recenzji przypomniała mi się jeszcze jedna pozycja „Tajemniczy ogród”, gdzie główna bohaterka zostaje przygarnięta przez wuja i którego życie także odmienia :)

  23. Aleksnadra 11 listopada, 2013 o 16:41 Reply

    Uwielbiam Pollyannę :) To całe moje dzieciństwo.

    • miqaisonfire 11 listopada, 2013 o 19:42 Reply

      @Niezatrudniona: ja niestety całej Ani nie przeczytałam, ale może kiedyś się kuszę :)
      @Awiola: zachęcam, naprawdę budzi ciepłe emocje w serduszku i podnosi na duchu.
      @Palanee: „Tajemniczy Ogród” jakoś przez mgłę kojarzę, ale nie do końca pamiętam historię.
      @Aleksandra: cieszy mnie to bardzo!

  24. Varia 12 listopada, 2013 o 09:34 Reply

    w miniony wtorek dostałam drugą część Pollyanny, dlatego pędem pobiegałam do biblioteki, żeby spotkanie z nią rozpocząć od właściwej strony. bohaterka jest równie popularna co Ania z Zielonego Wzgórza. zobaczymy czy podobnie jak i ona, skradnie moje serce ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: