Archiwum dnia: 20 stycznia, 2014

#453. „Demony wojny” – Adam Przechrzta

„Demony wojny”


Tytuł: „Demony wojny”
Seria/tom: część druga
Autor: Adam Przechrzta
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 400
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7574-901-4
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 20 stycznia 2014

Od czasu do czasu lubię sięgnąć po książkę z gatunku literatura wojenna, czy literatura wojenno-historyczna. Nie mam nic przeciwko powieściom, które oparte na faktach opowiadają historię wymyśloną przez pisarza. Dlatego też postanowiłam zapoznać się z cyklem Adama Przechrzty. „Demony Wojny” to powieść fantastyczna z elementami historycznymi. Jest to pierwsza część drugiego tomu Cyklu Wojennego i kontynuacja „Demonów Leningradu”.

Notka wydawnictwa:
Adam Przechrzta – historyk, doktor nauk humanistycznych, pedagog, autor artykułów na temat historii, sztuk walki nożem i okinawańskiego karate. Interesuje się działaniami służb specjalnych. Jako pisarz zadebiutował w 2006 roku, od tego czasu wydał pięć powieści oraz tom opowiadań. Zwolennik czytania przy jedzeniu. Czytuje wszystko, od podręczników pszczelarstwa, poprzez literaturę głównonurtową i fantastyczną, aż po romanse dla pań. Te ostatnie przeważnie w poczekalni u dentysty. Marzy o świętym spokoju.

Głównego bohatera, Aleksandra Razumowskiego, poznajemy w szpitalu, gdzie przetransportowano go w dwa dni po masakrze w Aleksandrowce, gdzie w śniegu i mrozie, leżał ranny, jako jedyny ocalały czekając już chyba tylko na śmierć. Ale nie była mu ona pisana. Cierpiąc z powodu poważnych odmrożeń i nieuchronnego widma gangreny zaprzyjaźnia się z siostrą oddziałową Warwarą Siemionową, a znajomemu czołgiście bliskiemu śmierci obiecuje, że zaopiekuje się jego 21-letnią córką Eleną. Może niekoniecznie jej ojciec chciał, by wzięła udział w arcytrudnym treningu, ale… w końcu tak jest bezpieczniejsza, prawda?

Uhonorowany tytułem Bohatera Związku Radzieckiego, szybko wraca do zdrowia i do służby. Dowódca GRU – Iliczow nakazuje mu być obserwatorem podczas rekrutacji nowych członków, ale jego zadaniem będzie także odnalezienie córki ważnego agenta, Swietłany Wołkowej. Natomiast z drugiej strony, Genkom (Generalny komisarz) Ławrentij Pawłowicz nakazuje mu odnaleźć sprawców rozbojów, które są rzekomo dziełem pewnego oddziału NKWD. Co Razumowskiemu wygląda nie jak niemiecka prowokacja, a sabotaż NKWD. Czas goni, ludzie są zdezorientowani, pozycja NKWD może zdecydowanie się osłabić, a Stalin się niecierpliwi. Życie Aleksandra Razumowskiego znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie, zegar tyka, a efektów jak nie było tak nie ma…

„Demony wojny” pozytywnie mnie zaskoczyły. Jest to książka, którą czyta się z ciekawością, mimo tego, że opisuje trudny okres w historii, to nie brak w niej humoru. Główny bohater jest bardzo pozytywną postacią, na swojej drodze do celu spotyka zarówno tych dobrych jak i złych, jednakże zawsze udaje mu się wyjść z opresji obronną ręką. Z początku nie ma za dużo krwawych walk, raczej tylko słowne i intelektualne przepychanki, co faktycznie może sprawiać, że główny bohater, jak podaje notka z tyłu książki, jest niczym James Bond, na każdym kroku wykonujący karkołomne misje.

Jakie są atuty Adama Przechrzty? Przede wszystkim to, jak prowadzi akcję – mimo że czasem nie dzieje się wiele, to nie ma tutaj momentów, w które mogłaby się wkraść monotonia czy nuda – nic z tych rzeczy. Całe tło historyczne jest świetnie naszkicowane, co więcej każdy kolejny rozdział to nie tylko dawka emocji, ale także spora dawka historii Rosji.

To, co mi się w samym wydaniu nie podobało, to fakt, że rosyjskie wtrącenia nie zostały przetłumaczone, a że pojawiały się pojedynczo, ale dość często było to dla mnie uciążliwe. Za to zdecydowanym atutem jest końcówka książki, gdzie znajduje się „Posłowie” w którym zostały pewne terminy, które historycznie mogą być czytelnikowi nieznane, wyjaśnione (polskie).

Myślę, że „Demony wojny”, czyli kontynuacja „Demonów Leningradu” to nie była gratka dla osób lubujących książki fantastyczno-wojenno-historyczne. Fabuła powieści jest intrygująca, nie brak zwrotów akcji, a także suspensu. Na kreacją głównych bohaterów też nie ma co narzekać. Jednym słowem – polecam.

Książka przeczytana w ramach Czytam Fantastykę