Archiwum dnia: 24 marca, 2014

#480. „Wołanie kukułki” – Robert Galbraith (J. K. Rowling)

„Wołanie kukułki”


Tytuł: „Wołanie kukułki”
Autor: Robert Galbraith (J. K. Rowling)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 452
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-271-5073-8
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 24 marca 2014

„Wołanie kukułki” zrobiło troszkę zamieszania w świecie wydawniczym. Ten napisany z wielkim rozmachem, niezwykle wciągający kryminał z świetnie skonstruowaną fabułą i bohaterami bazującymi na wzajemnych przeciwieństwach, okazał się być kolejną powieścią napisaną przez Jane Kate Rowling, brytyjską pisarkę znaną głównie dzięki serii kasowych i zekranizowanych książek dla młodzieży i dorosłych – „Harry Potter”. Będąc wielką fanką „Harry’ego Pottera” i nigdy nie ulegając fali krytyki skierowanej w stronę serii tych książek, z wielką przyjemnością postanowiłam spróbować czegoś innego autorstwa J. K. Rowling.

Piękna, młoda, znana supermodelka Lula Landry z nieznanych powodów popełnia samobójstwo skacząc z pokoju swojego eleganckiego apartamentu. Nie zostawia ani listu pożegnalnego, ani testamentu, nikomu nie mówi o swoich planach. Gdy po trzech miesiącach śledztwo staje w martwym punkcie, brat ofiary, prawnik John Bristow, udaje się do prywatnego detektywa, ekscentrycznego weterana wojennego, Cormorana Strike’a, którego prosi o odnalezienie dowodu na to, że jego siostra została zamordowana. Cormoran zachęcony wysokim honorarium podejmuje się rozwikłania sprawy rzekomego morderstwa, chociaż ma spore wątpliwości, czy to przypuszczenie jest uzasadnione. Jednocześnie zatrudnia tymczasowo Robin Ellacott, piękną i zafascynowaną pracą prywatnego detektywa dziewczynę, która pomoże mu nie tylko jako sekretarka, ale niezrównana pod względem kobiecej intuicji i dedukcji przyjaciółka. Z czasem ich prywatne i nieco skomplikowane śledztwo zaczyna ewoluować, okazuje się, że wszystko ma znaczenie – przyjaźń Luli z równie depresyjną, czarną i biedną Rochelle, współpraca z wymagającym projektantem mody Guy Somé, relacje w rodzinie, poszukiwanie własnych korzeni i tożsamości oraz związek z destrukcyjnym chłopakiem Evanem Duffieldem. Co odkryje zespół Cormoran & Robin?

Na początek kilka słów o głównych bohaterach tej powieści, czyli przede wszystkim Cormoranie Strike’u i Robin Ellacott. Ta dwójka została stworzona na wzajemnych antagonizmach, ale właśnie dzięki temu potrafili odnaleźć wspólny język, chociaż początki do łatwych nie należały. Strike to 35-letni potężny mężczyzna, były wojskowy z Wydziału do Spraw Specjalnych, który niezbyt dobrze radzi sobie z agencją, a jego związek z piękną, aczkolwiek niezbyt idealną jako materiał na żonę Charlotte, właśnie się skończył. Cormoran Strike, to bohater z krwi i kości, a chociaż kreowany jest z początku jako antybohater, nawiedzany przez demony z przeszłości i brak perspektyw na przyszłość, z czasem daje się polubić. Ellacott natomiast to młoda, atrakcyjna kobieta, która będąc na etapie poszukiwania dobrej pracy, trafiła zupełnie przypadkiem na agencję Strike’a, jednak praca w tym miejscu mimo swoich minusów, sprawiła jej ogromną przyjemność i satysfakcję. Jej podejście do pracy, pozytywny nastrój, przejmowanie inicjatywy – sprawiły, że spodobała się Strike’owi.

Robert Galbraith (tudzież J. K. Rowling) skonstruował kryminał precyzyjny w każdym szczególe. Kreacja bohaterów, pomysł na fabułę oraz kryminalną intrygę są bez zarzutu. Dawkowanie informacji, powolne odkrywanie tajemnic w głowie bohatera niedostępnej dla czytelnika, trzyma w napięciu do ostatnich stron pozwalając jedynie na domysły i przypuszczenia, niejednokrotnie błędne. Charakterystyczne dla tej powieści są długie i bardzo obrazowe opisy, cięty język i prezentacja świata bogaczy, w taki sposób, że człowiek nie chce mieć z nimi nic wspólnego. W świecie, gdzie żądzą pieniądze, władza, zazdrość i kłamstwa ciężko jest pozostać przy życiu…

Jednakże nie zgadzam się z przeczytaną kiedyś opinią, jakoby dało się wyczuć, że książkę napisała jednak kobieta. W przypadku, gdy czytamy powieść nie w oryginale, a w polskim przekładzie, którego autorką jest pani Anna Gralak, ciężko jest mówić o znajomości tonu języka. Logiczne jest, że w przypadku tłumaczenia, pojawią się pewne niuanse świadczące (o ile ktoś je w ogóle dostrzeże) o wkładzie tłumacza w powieść, co jest nieuniknione, jeśli książka nie ma być tłumaczeniem słowo-w-słowo. Moim zdaniem powieść (a zarazem tłumaczenie) jest napisana w taki sposób, że ciężko jest jednoznacznie powiedzieć, że autorem książki jest kobieta.

„Wołanie kukułki” bezsprzecznie można podsumować jako świetny kryminał. Zachęcam do lektury tej książki wszystkie osoby, które zaczytują się w nieco mrocznych, ale za to bardzo klimatycznych kryminałach ze świetnie wykreowanymi, bardzo wyrazistymi postaciami oraz nieprzewidywalną fabułą. Polecam :)

Książka przeczytana w ramach mojego Kryminalnego Wyzwania