Archiwum dnia: 22 czerwca, 2014

#505. „Dwanaście” – M. Grossman

„Dwanaście”


Tytuł: „Dwanaście”
Autor: M. Grossman
Wydawnictwo: JAM
Liczba stron: 115
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-938088-3-0
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 14 czerwca 2014

Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia jeśli chodzi o literaturę erotyczną, bo chociaż uważam się za osobą o otwartym umyśle i szerokich horyzontach, zwłaszcza jeśli chodzi o literaturę, to po prostu powieści erotyczne nie są książkami, które literacko sprawiają mi przyjemność. Na fali Greya literatura erotyczna przeżyła ogromny boom – nie jest już tematem tabu. Powieści, które traktują o seksie w ten lub inny sposób, można spotkać w rękach osób zarówno młodych jak i starszych – nie ma żadnych podziałów, obojętne – kobiety czy mężczyźni. Otrzymawszy propozycję zrecenzowania książki plasującej się w tej tematyce postanowiłam dać jej szansę i spróbować.

„Dwanaście” z początku wydawała mi się „zwykłą” powieścią erotyczną, gdzie jednak nie brak dużej dozy perwersji i wulgarności. Cała historia jest widziana oczami mężczyzny, więc może to być jeden z czynników, które wpływają na taki, a nie inny przekaz i opis wydarzeń. I kiedy już myślałam, że wiem czego się spodziewać nasz główny bohater poprzez jedną ze swoich wypowiedzi strasznie mnie zbulwersował (odezwały się we mnie, nawet nie tyle feministyczne, ale po prostu kobiece uczucia, które zostały urażone), by następnie całkowicie mnie zaskoczyć, tak, że już nie wiedziałam jak oceniać tę książkę. Byłam jedynie zadowolona, że nie przerwałam lektury wcześniej, bo zdecydowanie warto dotrwać do końca.

Moje wydanie książki nieco różni się od wizji okładki, którą dodałam przy recenzji. Ta jest zdecydowanie bardziej ugrzeczniona. Na okładce, którą posiadam zaprezentowana jest kobieta od pasa w dół, ubrana jednie w pończochy, co wygląda zdecydowanie bardziej jak zdjęcie z aktu, niż pornografia. Mimo wszystko, obydwie okładki są na tyle czytelne, że od razu przedstawiają odbiorcy wizję tego, co znajdzie w książce.

W książce na samym początku znajduje się prolog, który skonstruowany jest w taki sposób, że mamy wrażenie iż to sam autor jest alter ego głównego bohatera. Następnie 9 imion żeńskich otwierających poszczególne historie (szkoda, że autor nie posilił się o wprowadzenie 12 kobiet, skoro to właśnie ta liczba jest tu jednym z ważniejszych elementów), później przechodzimy do części podzielonej na sześć dni, a na koniec wiele wyjaśniający dzień ostatni i recenzje osób, które książkę miały okazję przeczytać oraz podziękowania.

Główny bohater jest dojrzałym mężczyzną kochającym kobiety i seks z nimi. Ma skłonność do dygresji, zwłaszcza lubi prezentować swoje nietypowe myśli nachodzące go w sytuacjach, które z pewnością nie powinny takich przemyśleń generować. Z początku brakowało mi jednak bardziej rozbudowanego tła wydarzeń oraz psychologii bohatera, która zostaje w bardzo profesjonalny sposób zobrazowana na ostatnich stronach książki. Nie wiem czy ta książka Grossmana ma być historią moralizatorską, czy chodziło o zastosowanie ciekawego zabiegu, który zaskoczy czytelnika, ale obydwie te funkcje są spełnione.

„Nie podobały mi się te liczby. Wolałem dwunastki.”

Każda kobieta, to inne miejsce wydarzeń, chociaż dwa razy pojawia się Bangkok. Mimo że bardzo fajnie opisany, zdecydowanie ciekawiej byłoby gdyby autor wprowadził jakieś nowe miejsce. Jeśli zaś chodzi o zobrazowanie kluczowych scen, to z pewnością osoby oczekujące rozbudowanych, obrazowych opisów będą usatysfakcjonowane. Język jest często wulgarny, ale i pomysłowy, zwłaszcza zadziwiła mnie mnogość epitetów jaką raczył autor kluczową dla tej książki męską część ciała.

„Trzy razy cztery dwanaście. Dwanaście lat. To elementy układanki, która po złożeniu da mi wreszcie spokojny sen. Byłem tego pewien. Wtedy rozpocznę wszystko od nowa.”

Książkę tę na pewno mogę polecić osobom, które lubią czytać powieści erotyczne i nie boją się literackich eksperymentów. Jest to hedonistyczna opowieść, pełna momentami wręcz brutalnych pornofantazji, jednocześnie będąca smutną wizją życia bez miłości. Na pewno jest to książka, którą docenią osoby o szerokich horyzontach i podchodzące do literatury jak do literatury, a nie do rzeczywistości – jest to ważne, by móc bez żadnych uprzedzeń przeczytać tę niedługą powieść. Myślę, że warto. A najlepiej, jeśli sami się przekonacie.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.