#505. „Dwanaście” – M. Grossman


„Dwanaście”


Tytuł: „Dwanaście”
Autor: M. Grossman
Wydawnictwo: JAM
Liczba stron: 115
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-938088-3-0
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 14 czerwca 2014

Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia jeśli chodzi o literaturę erotyczną, bo chociaż uważam się za osobą o otwartym umyśle i szerokich horyzontach, zwłaszcza jeśli chodzi o literaturę, to po prostu powieści erotyczne nie są książkami, które literacko sprawiają mi przyjemność. Na fali Greya literatura erotyczna przeżyła ogromny boom – nie jest już tematem tabu. Powieści, które traktują o seksie w ten lub inny sposób, można spotkać w rękach osób zarówno młodych jak i starszych – nie ma żadnych podziałów, obojętne – kobiety czy mężczyźni. Otrzymawszy propozycję zrecenzowania książki plasującej się w tej tematyce postanowiłam dać jej szansę i spróbować.

„Dwanaście” z początku wydawała mi się „zwykłą” powieścią erotyczną, gdzie jednak nie brak dużej dozy perwersji i wulgarności. Cała historia jest widziana oczami mężczyzny, więc może to być jeden z czynników, które wpływają na taki, a nie inny przekaz i opis wydarzeń. I kiedy już myślałam, że wiem czego się spodziewać nasz główny bohater poprzez jedną ze swoich wypowiedzi strasznie mnie zbulwersował (odezwały się we mnie, nawet nie tyle feministyczne, ale po prostu kobiece uczucia, które zostały urażone), by następnie całkowicie mnie zaskoczyć, tak, że już nie wiedziałam jak oceniać tę książkę. Byłam jedynie zadowolona, że nie przerwałam lektury wcześniej, bo zdecydowanie warto dotrwać do końca.

Moje wydanie książki nieco różni się od wizji okładki, którą dodałam przy recenzji. Ta jest zdecydowanie bardziej ugrzeczniona. Na okładce, którą posiadam zaprezentowana jest kobieta od pasa w dół, ubrana jednie w pończochy, co wygląda zdecydowanie bardziej jak zdjęcie z aktu, niż pornografia. Mimo wszystko, obydwie okładki są na tyle czytelne, że od razu przedstawiają odbiorcy wizję tego, co znajdzie w książce.

W książce na samym początku znajduje się prolog, który skonstruowany jest w taki sposób, że mamy wrażenie iż to sam autor jest alter ego głównego bohatera. Następnie 9 imion żeńskich otwierających poszczególne historie (szkoda, że autor nie posilił się o wprowadzenie 12 kobiet, skoro to właśnie ta liczba jest tu jednym z ważniejszych elementów), później przechodzimy do części podzielonej na sześć dni, a na koniec wiele wyjaśniający dzień ostatni i recenzje osób, które książkę miały okazję przeczytać oraz podziękowania.

Główny bohater jest dojrzałym mężczyzną kochającym kobiety i seks z nimi. Ma skłonność do dygresji, zwłaszcza lubi prezentować swoje nietypowe myśli nachodzące go w sytuacjach, które z pewnością nie powinny takich przemyśleń generować. Z początku brakowało mi jednak bardziej rozbudowanego tła wydarzeń oraz psychologii bohatera, która zostaje w bardzo profesjonalny sposób zobrazowana na ostatnich stronach książki. Nie wiem czy ta książka Grossmana ma być historią moralizatorską, czy chodziło o zastosowanie ciekawego zabiegu, który zaskoczy czytelnika, ale obydwie te funkcje są spełnione.

„Nie podobały mi się te liczby. Wolałem dwunastki.”

Każda kobieta, to inne miejsce wydarzeń, chociaż dwa razy pojawia się Bangkok. Mimo że bardzo fajnie opisany, zdecydowanie ciekawiej byłoby gdyby autor wprowadził jakieś nowe miejsce. Jeśli zaś chodzi o zobrazowanie kluczowych scen, to z pewnością osoby oczekujące rozbudowanych, obrazowych opisów będą usatysfakcjonowane. Język jest często wulgarny, ale i pomysłowy, zwłaszcza zadziwiła mnie mnogość epitetów jaką raczył autor kluczową dla tej książki męską część ciała.

„Trzy razy cztery dwanaście. Dwanaście lat. To elementy układanki, która po złożeniu da mi wreszcie spokojny sen. Byłem tego pewien. Wtedy rozpocznę wszystko od nowa.”

Książkę tę na pewno mogę polecić osobom, które lubią czytać powieści erotyczne i nie boją się literackich eksperymentów. Jest to hedonistyczna opowieść, pełna momentami wręcz brutalnych pornofantazji, jednocześnie będąca smutną wizją życia bez miłości. Na pewno jest to książka, którą docenią osoby o szerokich horyzontach i podchodzące do literatury jak do literatury, a nie do rzeczywistości – jest to ważne, by móc bez żadnych uprzedzeń przeczytać tę niedługą powieść. Myślę, że warto. A najlepiej, jeśli sami się przekonacie.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.

Otagowane:,

28 komentarzy do “#505. „Dwanaście” – M. Grossman

  1. monalisap 22 czerwca, 2014 o 14:53 Reply

    Jakoś nie dla mnie, różne historie erotyczne w jednej książce widziane oczami mężczyzny.

  2. awiola 22 czerwca, 2014 o 15:16 Reply

    Lubię czasami zajrzeć do literatury erotycznej, chociaż za eksperta się nie uważam. Być może się skuszę, jeśli znajdę czas.

  3. cyrysia 22 czerwca, 2014 o 16:02 Reply

    Ja od dłuższego czasu chłonę literaturę erotyczną niczym gąbka, więc w tym temacie mało co jest w stanie mnie zbulwersować, lub zniesmaczyć. W każdym razie powyższa pozycja zaciekawiła mnie, dlatego dam jej szansę. Na dodatek okładka też przykuła moją uwagę.

    • miqaisonfire 22 czerwca, 2014 o 17:02 Reply

      @Monalisap: to jest specyficzny gatunek literatury więc nie namawiam, jeśli nie masz ochoty :)
      @Awiola: to zachęcam, jestem ciekawa jak Ci się spodoba.
      @Cyrysia: no właśnie, byłam ciekawa, czy może tę książkę czytałaś, bo wiem, że lubisz tego typu literaturę :)

  4. Dominika Br 22 czerwca, 2014 o 16:40 Reply

    Unikam tego typu książek, więc raczej się nie skuszę

  5. Kinga 22 czerwca, 2014 o 16:50 Reply

    Takich książek unikam, więc i ta mnie nie zainteresowała:)

  6. Paweł Kosmala 22 czerwca, 2014 o 17:14 Reply

    Nigdy nie czytałem jeszcze takiej książki :D

  7. Julia van Derhooven 22 czerwca, 2014 o 17:27 Reply

    Lubię taki książki więc czemu nie ? A to dlaczego są różne okładki?

    • miqaisonfire 24 czerwca, 2014 o 11:51 Reply

      @Dominika Br & Kinga: rozumiem i nie namawiam Was dziewczyny :)
      @Paweł Kosmala: to spróbuj :)
      @Julia van Derhooven: z tego, co dobrze kojarzę chodziło o cenzurę… Amazon nie chciał okładki, która była poprzednio. A do lektury zachęcam.

  8. TonyMarconi 22 czerwca, 2014 o 17:28 Reply

    Moja dziewczyna czytała tego całego Greya i jej się podobał, ale ja nie mogłem się do tego przekonać. Chyba dlatego, że to co w książkach nie dzieje się naprawdę hahahahaa

  9. monweg 22 czerwca, 2014 o 17:30 Reply

    Erotyka z męskiego punktu widzenia, dlaczego nie. Jeżeli jest dobrze napisana to pozycja dla mnie. Nie stronię od tej tematyki.

  10. barwinka 22 czerwca, 2014 o 18:43 Reply

    Mnie powieści erotyczne nadal nie przekonują. Może w przyszłości zmienię jednak zdanie ;)

  11. Ambrose 22 czerwca, 2014 o 19:07 Reply

    Niezbyt przepadam za literaturą, która koncentruje się głównie na erotyce – wolę, kiedy ta jest jedynie składową powieści. Wydaje mi się, że świetną robotę odwala M. Houellebecq – jego dzieła były oskarżane o szerzenie pornografii, ale wyeksponowany, wręcz wulgarny erotyzm służy do ukazania oblicza naszej ludzkiej cywilizacji, skąpanej w płytkim życiu, bezmyślności, hedonizmie. Potworki, maszkarki naśladujące Greya jakoś średnio mnie pociągają.

    • miqaisonfire 24 czerwca, 2014 o 11:55 Reply

      @TonyMarconi: może :) W takim razie ciekawa jestem czy „Dwanaście” przypadłoby jej do gustu.
      @Monweg: no to zachęcam do przekonania się na własne oczy :)
      @Barwinka: ja też należę do tej grupy osób :) To była chyba druga taka powieść jaką czytałam.
      @Ambrose: mam jedną jego książkę, więc muszę wreszcie przeczytać. Ale ze stwierdzeniem, że ta książka naśladuje Greya tobym się wstrzymała. Jest to po prostu ta sama tematyka – erotyk – tak jak nie każdy kryminał naśladuje twórczość Christie, tak i jest tu. Nie czytałam Greya ale to jest raczej coś innego.

  12. cyrysia 23 czerwca, 2014 o 03:49 Reply

    @miqaisonfire- nie czytałam, ale zdradzę, że niebawem się to zmieni:))

  13. Gosia B 23 czerwca, 2014 o 15:18 Reply
  14. Kasia 24 czerwca, 2014 o 06:51 Reply

    Nie wiem co ludzie się czepiają takich książek ja bardzo je lubię. Greya szybko przeczytałam. Zapamiętam tytuł tej książki i poszukam w ksiągraniach.

  15. Marta Kor 24 czerwca, 2014 o 09:49 Reply

    leży na mojej półce i czeka spokojnie! Jak tylko się z nią zapoznam, wpadnę powtórnie i porównam notatki;)))

  16. Natula 24 czerwca, 2014 o 17:55 Reply

    Nie miłuję powieści erotycznych, ale zdarzają się książki w tym gatunku, które robią na mnie wrażenie, jak np.”Fetysz”, który pod erotyczną powłoczką przemyca mocną treść. Nie wiem czy tak jest z recenzowaną przez Ciebie książką, ale kusi mnie ona, może dlatego że liczę, iż męski punk widzenia nie będzie tak rozmemłany jak większość kobiecych wytworów ;-)

    • miqaisonfire 25 czerwca, 2014 o 07:07 Reply

      @Cyrysia: a to mnie pozytywnie zaskoczyłaś! Czekam na recenzję! :)
      @Kasia: myślę, ze to też jest duży wpływ tego jakie jest nasze społeczeństwo – katolickie i takie „nieśmiałe” w sprawach seksu. Ale niektórzy po prostu nie przepadają za takimi książkami, jak ja, i np. Greya nie mam zamiaru przeczytać.
      @Marta Kor: o proszę, no to ja czekam na Twoją opinię!
      @Natula: treść może nie jest mocna, ale jest tu zaskoczenie i elementy psychologiczne, całość ciekawa, zwłaszcza zaskakujące zakończenie. O „Fetyszu” nie słyszałam.

  17. Aleksnadra 24 czerwca, 2014 o 19:33 Reply

    Czytałam książkę pod takim tytułem ale jej treść była zupełnie różna :P Erotyzm tak ale brutalne pornofantazje- niekoniecznie :/

    • Natula 24 czerwca, 2014 o 20:10 Reply

      Zgadza się, w „Fetyszu” niewiele jest ostrych scen, ale jakby nie było to książka erotyczna, jednak znacznie różniąca się od tworów Grey’o podobnych, więc jeśli nawet „Dwanaście” od czasu do czasu wypada z brutalnymi scenami seksu, ale w głównej mierze zaskakuje konwencją i wizją, to jestem w stanie dać jej szansę.

  18. cyrysia 27 czerwca, 2014 o 20:25 Reply

    @miqaisonfire- będzie recenzja, będzie, ale już teraz zdradzę, że jestem książką zachwycona. Wreszcie coś soczystego, bez owijania w bawełnę, czyli tak jak lubię: porno i duszno :)))

  19. Katarzyna K 30 czerwca, 2014 o 09:44 Reply

    Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę, ale niestety nie mogę nigdzie jej kupić…

  20. awiola 3 lipca, 2014 o 11:02 Reply

    Czekam właśnie na tę książkę. Zapowiada się intrygująca lektura. Lubię takie wyzwania literackie.

  21. takitutaki 7 lipca, 2014 o 09:23 Reply

    gatunek nie dla mnie, ale mam w domu pewną jednostkę żeńską więc polecę jej :)

  22. Tomini 11 marca, 2015 o 14:31 Reply

    Nie nazywałbym tej książki erotyczną, a przynjamniej nie tylko erotyczną. Moim zdaniem jest to coś na pograniczu erotyki i filozofii. Jeśli ktoś jest świadomym czytelnikiem i przeczytał tą książkę to powinien wiedzieć o czym mówię. Dojście z historyjek erotycznych, swoją drogą naprawdę zajebistych do tak głębokiego, emocjonalnego i refleksyjnego finału to nie mały majstersztyk. Jestem pod wrażeniem! Kawałek dobrej książki! Polecam!

  23. andzela 27 marca, 2015 o 15:46 Reply

    Książka całkiem dobra, ale to że poleca ją Palikot to jakaś żenada. Nie uważam się za ciemnogród, i jak już wspomniałam książka serio całkiem spoko, ale to że recenzuje ją kandydat na prezydenta Polski to jakiś żart chyba….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: