Archiwa miesięczne: Czerwiec 2015

#532. „Koronkowa robota” – Pierre Lemaitre

„Koronkowa robota”

Tytuł: „Koronkowa robota”
Autor: Pierre Lemaitre
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 416
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-7758-996-0
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 29 czerwca 2015

Nazwisko tego francuskiego pisarza wielokrotnie obiło mi się o uszy, ponieważ ostatnimi laty książki, które napisał stały się bardzo modne, zwłaszcza w kręgu osób zaczytujących się w kryminałach. „Koronkowa robota” to dopiero moje pierwsze spotkanie z jego twórczością, aczkolwiek zapewne nie ostatnie, ponieważ na półce mam już inną jego książkę – „Alex” (jeśli ktoś z Was czytał, z chęcią zapoznam się z Waszymi opiniami).

Pierre Lemaitre jest francuskim pisarzem i scenarzystą, zdobył zarówno nagrodę CWA International Dagger jak i prestiżową nagrodę Prix Goncourt. Napisał 9 książek, z czego aż 6 to książki o komisarzu Verhœvenie. Na język polski przetłumaczono 6 jego kryminałów.

„Perfekcja mojego dzieła polega na tym, że napisałem książkę o najpiękniejszej zbrodni… wcześniej popełniwszy zbrodnie z najpiękniejszych książek. Czy to nie cudowne? Czyż ten doskonały, tak bezbłędnie zaplanowany finał nie jest bliski ideału?”

„Koronkowa robota” jest kolejną książką z serii o komisarzu policji Camille Verhœvenie, który jest inspektorem w Brygadzie Kryminalnej. Mimo że nie czytałam poprzednich części z tej serii, w niczym nie przeszkadzało to w lekturze tekstu, ponieważ autor wracał do najważniejszych momentów życia głównego bohatera i po krótce opisywał stale towarzyszących mu kolegów po fachu. Kim jest ten specyficzny inspektor? Niewielkich rozmiarów mężczyzna, niezwykle efektywny w swojej pracy, stale dążący do celu i konsekwentny w tym, co robi, właśnie dzięki temu zjednał sobie przychylność pracowników. Tym razem stanie przed sprawą, która na zawsze zmieni jego życie…

Verhœven zostaje przydzielony do sprawy brutalnych morderstw młodych kobiet, prostytutek. Niewiele trzeba czasu, by odkryć, że morderca zostawił ślad, łączący go z inną zbrodnią z przeszłości, jednak stale jest nieuchwytny. Verhœven wraz z partnerem Louisem i resztą ekipy Brygady Kryminalnej stają przed niezwykle trudnym zadaniem. Pojawia się kolejne ciało, a wszystko wskazuje na to, że te niezwykle okrutne, brutalne i krwawe morderstwa bazują na morderstwach opisanych w książkach takich jak: American Psycho, Czarna Dalia, Laidlawa czy Roseanna. W śledztwo angażują się także księgarz dobrze obeznany z literaturą, wykładowca uniwersytecki, znawca i miłośnik kryminałów wraz ze swoimi studentami, oraz namolny dziennikarz psujący reputację Verhœvena i utrudniający śledztwo.

Portret psychologiczny mordercy zwanego przez media „Literatem” przedstawia go z początku jako osobę normalną, każda zbrodnia jest zaplanowana z ogromną precyzją, co oznacza, że mężczyzna musi mieć jakąś manię, czy obsesję, którą musi sobie rekompensować, ale w której nie zaznaje spokoju, dlatego kontynuuje swoje dzieło. Akcja nabiera tempa, gdy Verhœven decyduje się na odważny, ale bardzo ryzykowny krok – komunikację z mordercą za pomocą jednej z gazet. Rozpoczyna się gra na czas, w której cała Brygada Kryminalna zostanie postawiona na nogi, a dla Verhœvena będzie to sprawa osobista, w ktorej przyjdzie mu zawalczyć o najważniejsze osoby w jego życiu.

Nie chcąc zdradzać zbyt wiele mogę przyznać się, że miałam swoje podejrzenia odnośnie osoby mordercy, które się sprawdziły – i to uznałabym za minus, ponieważ były dość czytelne. Natomiast zakończenie jest idealne – takiego oczekiwałam. Cała akcja pod koniec nabiera naprawdę szaleńczego tępa, by ostatecznie zakończyć się z wielkim hukiem!

Fabuła od razu mnie wciągnęła, to muszę przyznać – motyw popełniania zbrodni, które kiedyś zostały opisane w książkach wydał mi się niezwykle ciekawy i inspirujący do sięgnięcia po opisane kryminały. Bardzo lubię także, gdy w kryminale pojawia się profilowanie psychologiczne mordercy. Większość z bohaterów budowana jest na podstawie kontrastu, przeciwieństwa – bogaci – biedni, wysocy – niscy, honorowi – niehonorowi, jednych da się lubić, innych nie. Fabuła została skonstruowana w taki sposoób, że od początku do końca książka jest niezwykle ciekawa, nie ma miejsca na nudę, nawet, gdy opisywane jest życie prywatne Verhœvena. Zabrakło mi odrobinę więcej opisów samej Francji, ponieważ oprócz wzmianek nazw miast, czy rue (ich ulice) autor nie przeniósł czytelnika do tego klimatycznego kraju.

Jeśli nie znacie jeszcze twórczości Lemaitra, a lubujecie się w kryminałach, to z ręką na sercu mogę polecić lekturę jego książek. Nie brak w nich niczego, co składa się na dobry kryminał – ciekawych, barwnych bohaterów, misternie wykreowanej fabuły, nieprzewidywalnych zmian akcji i zakończenia, które niejednych zaskoczy. Jak najbardziej polecam :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Muza S.A.

Reklamy

#531. Wakacyjny (?) come back.

Witajcie! Cześć… w sumie nie wiem nawet jak zacząć po tak długim czasie przerwy.

Przede wszystkim dziękuję Wam, za to, że byliście przez cały ten czas ze mną. Dziękuję za komentarze, aktywny udział w Wyzwaniu Kryminalnym, za odwiedziny (wyświetlenia raz rosły, raz malały, ale i tak było ich zadziwiająco dużo jak na ciszę z mojej strony), za wiadomości na różnych portalach społecznościowych – ogólnie za zainteresowanie oraz za to, że dzięki takim Osobom jak WY, wiem, że moje blogowanie, moje recenzowanie, to nie było byle co.

Czasami człowieka nachodzą myśli, czy to co robi ma sens? Wydawało mi się, że moje recenzowanie i aktywne życie blogowe jest ważne tylko dla mnie. Moja rodzina i najblizsi cieszyli się z sukcesów, które odnosiłam, ale niezbyt często przyłapywałam ich na czytaniu mojego bloga… Dlatego też nie miałam pojęcia, że znajdują się tutaj ludzie, którzy naprawdę czytali to, co pisałam i że… no mimo wszystko było to w jakimś stopniu dobre! Taki feedback jest niezwykle ważny, zwłaszcza, gdy człowiek się zastanawia czy wrócić czy nie.

Dzięki takim ludziom jak Wy, wiem, że nie warto porzucać swojego hobby, dlatego też wracam z nową energią do działania. Ostatnie miesiące były dla mnie naprwdę napięte – rozpoczęłam równolegle drugi kierunek studiów, do tego pracowałam dorywczo… dlatego ciężko mi czasem było znaleźć czas na napisanie recenzji, a jeśli chodzi o czytanie – głównie czytałam lektury oraz książki potrzebne do pracy magisterskiej.

WordPress też się przez ten czas trochę pozmieniał, także mam niemałe zaległości, ale mam nadzieję, że szybko uda mi się ogarnąć te nowe funkcje, nowy wygląd i zmiany, które tu zaszły.
Oczekujcie mnie z recenzją niebawem!