Archiwa miesięczne: Wrzesień 2015

#548. Yankee Candle – zapach miesiąca od Goodies – Home Sweet Home

Dzisiaj przedstawiam Wam bardzo domowy zapach, który od kilku dni rozchodzi się u mnie w pokoju. Home Sweet Home jest to zapach z lini Classic, który od kilku dni rozchodzi się u mnie w domu.

Home Sweet Home
Wyczuwalne aromaty: cynamon, świeżo zaparzona herbata oraz korzenne przyprawy.
Dla mnie Home Sweet Home to przede wszystkim wszechogarniący zapach goździków i cynamonu, czyli coś co uwielbiam. Bardzo przyjemny, ciepły zapach, wyrazisty, ale niezbyt intensywny. Moją koleżankę zapach przeniósł do okresu świąt, kojarzył jej się z grzańcem.

Pamiętajcie, że jeśli decydujecie się na zakup produktów Yankee Candle, warto najpierw zapoznać się z promocją miesiąca obowiązującą w sklepie internetowym Goodies.pl :) Na stronie z której korzystam stale z wielką zresztą przyjemnością (świetne podejście do klienta, INDYWIDUALNE przede wszystkim, bardzo duży wybór produktów i to nie tylko Yankee Candle, ale także Kringle Candle, oraz wiele innych, cudownie zapakowane i zabezpieczone produkty i jeszcze cukiereczek na osłodę już i tak słodkiej przesyłki…). Promocja miesiąca jest o tyle fajna, że dwa zapachy od Yankee Candle są tańsze nawet o 20%. W tym miesiącu są to Home Sweet Home i Lake Sunset, o którym pisałam kilka dni temu. Oba zapachy w różnych formach możecie zamówić w nowej cenie do końca września:

– wosk tarta – 7 zł -> 5,60 zł
– sampler (świeczka) – 10 zł -> 8 zł
– mały słoik – 41 zł -> 32,80 zł
– średni słoik – 79 zł -> 63,20 zł
– duży słoik – 97 zł -> 77,60 zł

Na zdjęciu obok wosk już pokruszony w czerwonym kominku z malunkiem Sakura – drzewa kwiatu wiśni. Tak jak pisałam Wam w komentarzach – kominki można zakupić w różnej cenie oraz w wielu różnych sklepach. Złożenie sobie podstawowego zestawu do aromaterapii naprawdę nie kosztuje dużo :) Potem już tylko od Was zależy, czy chcecie inwestować w pięknie wykonane lub kolorowe kominki z Yankee Candle.

Home Sweet Home to zapach, który z pewnością przypadnie do gustu osobom lubiącym cynamon, goździki i inne korzenne przyprawy. Wosk ma 22 gramy i pali się do 8 godzin :)

Inne zapachy z serii Yankee Candle, które recenzowałam:
Pink Sands
Lake Sunset

Reklamy

#547. KONKURS z Instytutem Wydawniczym ERICA.

Moi drodzy! Dzisiaj świetna wiadomość dla Was, ponieważ dzięki uprzejmości Instytutu Wydawniczego Erica (sklep: tetraerica.pl) mam możliwość zorganizowania konkursu, w którym do wygrania aż 4 egzemplarze książki TOMASZA STĘŻAŁY – „PUŁKOWNICY 1944. RZECZPOSPOLITA PARTYZANCKA” tom 1.
Konkurs na facebooku TUTAJ bezpośredni link.

Konkurs będzie trwał jednocześnie na blogu oraz moim profilu facebook, więc żeby zwiększyć swoje szanse na wygraną macie możliwość (jeśli tylko posiadacie maila i facebooka) zapisania się do udziału w konkursie na blogu i facebooku.

Na blogu do wygrania 2 egzemplarze tej książki, dla dwóch szczęśliwców, którzy zgłoszą się pod tym postem podając swój adres mailowy w celu kontaktu w razie wygranej.

Nadchodzi gorące lato 1944 roku. Na ziemiach polskich toczą się zażarte walki między armiami hitlerowskimi a nadciągającymi siłami bolszewików. W Okręgu Krakowskim Armii Krajowej trwa pospieszna mobilizacja oddziałów partyzanckich mających wyzwolić ziemie Świętokrzyskiego oraz zachodniej Małopolski jeszcze przed nadejściem Armii Czerwonej. Nieostrzelane i słabo uzbrojenie grupy Akowców muszą szybko przekształcić się w regularne wojsko. Major Bolesław Nieczuja-Ostrowski, dowodzący formującą się 106. Dywizją Piechoty, staje przed dramatycznymi wyborami, by wypełnić rozkazy dowództwa. Żołnierze AK rozpoczynają otwartą walkę z niemieckim okupantem.

Ostatnia odsłona serii Trzy armie skupia się na zapomnianych wydarzeniach związanych powstaniem i obroną „Rzeczpospolitej partyzanckiej”, czyli utworzonej w 1944 roku przez polskie siły zbrojne Republiki Pińczowskiej. Walki mające doprowadzić do wyzwolenia tamtych terenów porównywaną są do Powstania Warszawskiego. W książce opisane zostały także dalsze losy bohaterów znanych z cyklu o Elblągu.

ZASADY KONKURSU:
1. Organizatorem jest właścicielka bloga https://miqaisonfire.wordpress.com oraz wydawnictwo sponsorujące nagrody Instytut Wydawniczy Erica.
2. Nagrody wysyłam na swój koszt dla dwóch zwycięzców wyłonionych w drodze losowania na blogu, oraz dwóch zwycięzców wyłonionych w drodze losowania na facebooku.
3. Konkurs trwa od 23.09. do 18.10. Wyniki zostaną ogłoszone po tym terminie, w najbliższym tygodniu po zakończeniu konkursu.
4. Na adres zwycięzców czekam do TYGODNIA po ogłoszeniu wyników, w przeciwnym razie nagroda przepada i będzie nagrodą w kolejnym konkursie lub wyłonię kolejną osobę.
5. Formularz zgłoszeniowy: „Zgłaszam się. Mail:….”
6. Osoby posiadające bloga po udostępnieniu obrazka konkursowego na blogu mogą dodać DWA KOMENTARZE, zwiększając tym samym swoje szanse w udziale w konkursie na blogu. Udostępnienie obrazka będzie weryfikowane.

Życzę powodzenia i zachęcam do udziału w konkursie na blogu i facebooku! :)
P.S. Na facebooku trwa także inny konkurs: KLIKNIJ TU

#546. Yankee Candle – zapach miesiąca od Goodies – Lake Sunset

Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować jeden z dwóch zapachów miesiąca wrzesień 2015 ze strony Goodies.pl
Dlaczego piszę akurat o zapachu miesiąca? Dlatego, że możecie go zakupić na stronie Goodies.pl w promocyjnej cenie.
– wosk tarta – 7 zł -> 5,60 zł
– sampler (świeczka) – 10 zł -> 8 zł
– mały słoik – 41 zł -> 32,80 zł
– średni słoik – 79 zł -> 63,20 zł
– duży słoik – 97 zł -> 77,60 zł

Wybrałam moją ulubioną formę zapachu, czyli wosk w kształcie przecudnej tarty o zapachu Lake Sunset. Drugi zapach miesiąca – Home Sweet Home również będę recenzowała jeszcze w tym tygodniu, żebyście mieli okazję skorzytać z promocji :)

Zapraszam do lektury recenzji pozostałych zapachów z serii Yankee Candle:
Pink Sands

Pisałam już trochę o tym jak używać wosków w formie tart i słoiczków w poprzednim poście, więc już nie będę wracała do tego tematu (zinteresowanych odsyłam tu oraz tu).

Lake Sunset
Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: ozon, drewno oraz ananas.
Dla mnie zapach ten jest jednocześnie bardzo świeży i intensywny, da się go wyczuć nawet dwa dni po paleniu (pokój). Oczywiście w dużych przestrzeniach zapach szybciej się ulatnia.
Czy nazwa Lake Sunset jest adekwatna? Jak najbardziej! Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie jakieś ciche i spokojne miejsce, wdech, czujecie promienie słońca na swojej skórze, wdech, czujecie zapach trawy i słodki zapach kwiatów… wspaniała podróż dla zmysłów! :)
Ten rodzaj wosku ma pojemność 22g, co starcza aż do 8 godzin palenia! W zależności od tego jakiego rodzaju macie kominek możecie użyć cały wosk lub dowolnie łamać i kruszyć wosk, a nawet mieszać go z innymi dla uzyskania nowych zapachów. To jak połączycie zapachy zależy tylko od Was!

#545. „Poza sezonem” – Jørn Lier Horst

„Poza sezonem”


Tytuł: „Poza sezonem”
Seria: Mroczny Zaułek / William Wisting (tom 7)
Autor: Jørn Lier Horst
Wydawnictwo: Smak Słowa
Liczba stron: 364
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-62846-17-5
Ocena: 8/10

Mam w zwyczaju nie zaczynać robienia jakichś rzeczy od początku, więc nic dziwnego w tym, że moją przygodę z twórczością Jørna Lier Horsta zaczęłam od najnowszej jego książki, która także jest już siódmym tomem opowiadającym o komisarzu Williamie Wistingu, ale dopiero trzecim po „Psach gończych” i „Jaskiniowcu” wydanych w Polsce. Jeśli boicie się, że bez znajomości poprzednich części tej serii nie dacie rady przebrnąć przez tę książkę, to nic bardziej mylnego. Książki nie są wydawane chronologicznie, ale słyszałam od miłośników Horsta, że nie ma to żadnego wpływu na ich odbiór.

William Wisting jest komisarzem policji, wraca do pracy po trzymiesięcznym zwolnieniu lekarskim i od razu zostaje wciągnięty w sprawę tajemniczego morderstwa i włamań do domków letniskowych zgłoszonych przez jednego z ich właścicieli Ove Bakkeruda. Ważną rolę odgrywa także córka Wistinga, Line, dziennikarka, która po rozstaniu z chłopakiem postanawia odpocząć w… domku letniskowym na obszarze, gdzie działa grupa złodziei. A na kolejne morderstwo nie trzeba wcale długo czekać… Czas ucieka, kolejne ludzkie istnienie jest zagrożone. Czy Wisting zapobiegnie tragedii i rozwiąże zagadki morderstw i kradzieży?

Kreacja bohaterów jest bardzo mocną stroną tej powieści, wydają się być ludźmi z krwi i kości, a do tego mroczny klimat jaki autor tworzy wciąga bezgranicznie. Warsztat pisarski Horsta jest na wysokim poziomie dzięki czemu w książce nie ma miejsca na nudę – z każdą kolejną stroną jest ciekawiej, napięcie idzie w górę, a Czytelnik tylko z pozoru przybliża się do poznania prawdy, która z pewnością zaskoczy nie jedną osobę.

Horst skrupulatnie opisuje etapy śledztwa i precyzyjne działania policjantów, co świetnie mu wychodzi ponieważ sam do września 2013 roku pracował jako szef wywiadu śledczego Okręgu Policji Vestfold. Nic dziwnego w tym, że w zręczny sposób nie pozwala czytelnikowi na szybkie rozwiązanie zagadki kryminalnej. Jednak, to co podobało mi się jako pewnego rodzaju urozmaicenie, to także wątki charakterystyczne dla powieści sensacyjnej i obyczajowej oraz zagłębienie się w przestępczość krajów Europy Wschodniej.

Norweskie kryminały cenię przede wszystkim za ich surowy klimat, bezpośredniość i ten dreszczyk emocji towarzyszący odczytywaniu nazw własnych ;) (czego nie mam w przypadku anglojęzycznych, frankofońskich i oczywiście polskich kryminałach). Horst nakreślił skomplikowaną fabułę, ze świetnie wykreowanymi postaciami i zaskakującą zagadką kryminalną, co w efekcie dało bardzo dobry kryminał. Na pewno jeszcze wielokrotnie sięgnę po jego książki. A Wam, serdecznie polecam.

Jørn Lier Horst – norweski pisarz i dramaturg; do września 2013 pracował jako szef wydziału śledczego Okręgu Policji Vestfold, obecnie jest pełnoetatowym pisarzem. Studiował kryminologię, filozofię i psychologię. Jest autorem przedstawień dla Teater Ibsen; od dwóch lat ukazują się również jego powieści kryminalne w tzw. serii CLUE, przeznaczone dla młodszych czytelników, a w 2013 ukazały się trzy pierwsze książki dla dzieci z serii „Biuro Detektywistyczne Nr 2”. Horst zadebiutował w 2004 powieścią „Nøkkelvitnet” (Świadek koronny). Stworzył cykl powieści kryminalnych, w których głównym bohaterem jest William Wisting, policjant pracujący w Larviku.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Smak Słowa

książka przeczytana w ramach Kryminalnego Wyzwania

#544. Wrześniowy Miesięcznik Znak (nr 724)

PROMOCJA!
Kupując teraz Miesięcznik ZNAK nr 724 (wrześniowy) wystarczy dodać miesięcznik ZNAK 724 do koszyka i wpisać hasło „miqa” w polu KOD RABATOWY ZAMÓWIENIA. Cena miesięcznika obniży się z 19,90 do 14,90 zł! KUP TUTAJ

Miesięcznik ZNAK już jakiś czas temu wpadł mi w ręce. Spodobał mi się, ponieważ jest to jedyny taki magazyn, który swoją formą i treścią bije na głowę wszystkie inne dostępne na rynku. Nastawiony na inteligentnego czytelnika chcącego rozwijać się i poszerzać horyzonty przyciąga wzrok niezwykłym wykonaniem graficznym. Z zewnątrz bardzo kolorowy, wewnątrz zdecydowanie bardziej stonowany, utrzymany w kolorystyce czarno-białej z wyróżnionymi fragmentami w kolorze czerwonym (a felieton i stacja literatura mają jasnoróżowe strony). W środku tekst przeplatają czarno-białe fotografie lub rysunkowe grafiki. Od tego numeru można zauważyć, że wnętrze pisma wygląda zupełnie jak książka – mamy tu renesansową antykwę Kepler i jednoelementową Ronnię, czyli jednym słowem elegancko, prosto i przejrzyście. Wszystko wygląda bardzo estetycznie i apetycznie, aż chce się czytać!

No dobrze, ale co to jest w ogóle za miesięcznik? Dla jakich czytelników został stworzony, jakie tematy porusza?
Dla tych, którzy jeszcze ze ZNAKiem się nie znają parę słów wprowadzenia. Jest to magazyn intelektualny o tematyce społeczno-kulturalnej. Pierwsze wydanie miesięcznika miało miejsce w 1946 roku i od tej pory (z przerwą w latach 1953-1956) magazyn prężnie działa, publikując na swoich łamach teksty takich osób jak, m.in.: ks. Karol Wojtyła, ks. Józef Tischner, Anna Świderkówna, Jan Dobraczyński, o. Mieczysław Albert Krąpiec, ks. Michał Czajkowski, Małgorzata Borkowska OSB, Wojciech Bonowicz, Jerzy Szacki, Marcin Kula, Tadeusz Gadacz, Ryszard Kapuściński, Halina Bortnowska, Mirosław Dzielski, Karol Tarnowski, Bohdan Pociej, Leszek Kołakowski, Czesław Miłosz, Janusz Tazbir, Paweł Jasienica, Gustaw Herling-Grudziński, Antoni Słonimski, Jan Parandowski, Władysław Bartoszewski, Zbigniew Herbert, Stefan Kisielewski, Ludwik Stomma, Jerzy Nowosielski, Antoni Kępiński, Jacek Kuroń, Henryk Elzenberg, Timothy Garton Ash, Norman Davies, Zygmunt Kubiak, Jan Józef Szczepański, Tadeusz Różewicz.


W miesięczniku tym poruszane są różne tematy, zawsze jednak oscylujące wokół nowinek kulturalno-społecznych, filozoficznych, religijnych, politologicznych i etycznych. Nie brak także nowinek ze świata wydawniczego! Co więcej w magazynie są zawsze stałe działy, takie jak: Temat miesiąca, Społeczeństwo-Świat, Idee, Ludzie – Książki – Zdarzenia oraz rubryki stałe, w których publikują m.in. Justyna Bargielska, Wojciech Bonowicz, Józefa Hennelowa, Jerzy Illg, czy Janusz Poniewierski. Strona Miesięcznika Znak.

Co możemy znaleźć w tym numerze? Tematem przewodnim jest: Bliskość rzeczy. Człowiek od zawsze był istotą złączoną z rzeczami. Jak oddziałują na nas przedmioty? Czy mają prawa, pamięć, zdolność sprawczą? I czy człowiek ma prawo absolutnie podporzadkowywać sobie świat rzeczy? Na te pytania będą starali się odpowiedzieć Bjørnar Olsen w wywiadzie z Zuzanną Dziuban, Marek Krajewski, Katarzyna Prot-Klinger w rozmowie z Karoliną Głowacką i Jacek Dehnel.

Kolejne działy to: mitologia wielkiej płyty, społeczeństowo – świat, publicystyka, idee, znaki w Znaku (czyli felieton Justyny Bargielskiej), stacja: literatura, ludzie – książki – zdarzenia. W sumie przygotowano 23 artykuły, różniące się zarówno formą jak i tematyką i poglądami, ponieważ każdy został napisany przez kogoś innego. Ta różnorodność pozwala nam skontrastować nasze poglądy z poglądami innych ludzi, skłania do refleksji. Jest trochę filozoficznie, ale nie w ten ciężki i trudny do zrozumienia sposób rozumowania i łączenia myśli, ale tak bardziej przmyśleniowo, tak, że pobudza to myślenie. Oczywiście jest także dużo o książkach, tych z wyższej półki, zwanych bardziej ambitnymi, przy których lekturze trzeba skupić się, a nie tylko rozerwać. Wiele z proponowanych tytułów bardzo mnie zaintrygowało i na pewno je przeczytam. A Was zachęcam do lektury tego wyjątkowego miesięcznika!

Nr/miesiąc: 724 / wrzesień
Rodzaj: miesięcznik
Stron: 128
Cena: 19,90 zł [a teraz z kodem rabatowym „miqa” 14,90 zł!]
W prenumeracie: 13 zł
Nakład: 1600 + 100 egz.
Format: papier / ePUB / MOBI / PDF / APPSTORE dostępne na :
http://www.miesiecznik.znak.com.pl/e-wydania
Prenumerata dostępna: http://www.znak.com.pl/miesiecznik lub sklep@znak.com.pl
[ newsletter -35% ]

Istnieje możliwość prenumeraty półrocznej, rocznej i dwuletniej. Do prenumeraty także książki w prezencie.

#543. Yankee Candle love – Pink Sands

Dzisiaj post specjalny! A mianowicie parę słów na temat mojego trwającego już ponad rok uzależnienia… ale dobrego uzależnienia :) Czy słyszeliście, czy znacie, czy próbowaliście już woski i świece z firmy Yankee Candle?

Ja dzisiaj prezentuję dwa woski z tej samej gamy zapachowej – jeden w formie popularnej tarty (22g, czas palenia: do 8 godzin), a drugi w formie małego słoiczka (22g, czas palenia: do 8 godzin) oraz jeden „sampler” świecy. Jest jednak możliwość kupienia wosku o tym zapachu w innych kombinacjach, np. – jako tzw. „samplera”, czyli małej świecy (pojemność 49 g, wysokość 5 cm, czas palenia się: do 15 godzin), jako małej/średniej/dużej świecy w szklanym słoiczku, jako tealight, czyli podgrzewaczy, jako dyfuzora, jako Car Jar, czyli zapachowej zawieszki do auta, a nawet jako Car Vent Stick, czyli pałeczek, które umieszczamy w kratce nawiewu. Wszystkie te cudeńka dostaniecie na stronie Goodies.pl.
Z początku kupowałam tylko tarty. Na wosk w formie słoiczka skusiłam się przeczytwszy jego możliwości, które naprawdę się sprawdzają (udowodnię Wam to w najbliższym czasie opisując i fotografując możliwości tego typu wosku). Słoiczki wzbogacone zostały w formułę „Easy Clean”, która zapewnia nam szybsze i łatwiejsze czyszczenie kominków. Po całkowitym zaschnięciu i ostygnięciu wosku po prostu wciskamy go palcem, a on odskakuje w formie płaskiego koła. Szybkie, łatwe i przyjemne! Naprawdę polecam.
Jeśli chodzi zaś o sampler, to on ma trochę mniej intensywny zapach niż woski do rozpuszczania, ale w dalszym ciągu jest dobrze wyczuwalny, zwłaszcza w zamkniętych pomieszczeniach jak pokoje i sypialnie. Do salonu potrzeba przynajmniej dwa kominki z intensywnymi zapachami, ponieważ są to duże przestrzenie.

Pink Sands
jest to jeden z moich ulubionych zapachów. Bardzo rześki, kwiatowy, relaksujący. Idealny na każdą porę roku, a w zimowe lub jesienne ponure wieczory skutecznie poprawia humor. Mam jakieś takie przeczucie, że wszystkie różowe zapachy pachną zniewalająco… no i to przeczucie jak na razie jeszcze mnie nie zawiodło. Wyczuwalne aromaty: cytrusy, słodkie kwiaty oraz wanilia.
Pink Sands wosk tarta: tu
Pink Sands wosk słoiczek: tu
Pink Sands sampler świeczka: tu

Moje woski kupuję na stronie www.goodies.pl. A gdybyście mieli jeszcze jakieś pytania związane z zapachami Yankee Candle, piszcie śmiało. Podzielcie się ze mną w komentarzu, czy znacie te woski/świece i czy je używacie oraz jaki jest Wasz ulubiony zapach :)

#242. „Zwykły człowiek” – Graeme Cameron

„Zwykły człowiek”


Tytuł: „Zwykły człowiek”
Autor: Graeme Cameron
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 287
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-276-1460-5
Ocena: 6/10
Data przeczytania: 31 sierpnia 2015

Graeme Cameron jest autorem trzech krótkich opowiadań, dwóch piosenek i (jak pisze na jego stronie) „dosłownie tuzina wściekłych maili, takich jak: To nie smakuje jak kurczak, Auto, które mi sprzedaliście stoi w płomieniach”. Mieszka w Norfolk i nigdy nie pracował jako detektyw w policji, lekarz na ostrym dyżurze, reporter kryminalny czy antropolog sądowy. „Zwykły człowiek” to jego debiutancka powieść (co też widać).

Giną kobiety. W różnym wieku, z różnych klas społecznych. Giną, by albo szybko pożegnać się z tym światem, albo przedłużyć swoje cierpienie w piwnicy domu głównego bohatera, gdzie zamknięte w klatce czekają na wypełnienie swojego losu. Główny bohater, to ten tytułowy „Zwyczajny człowiek” – spokojny sąsiad, bezbarwny mężczyzna skrywający jednak dzikie, mroczne żądze i przerażającą tajemnicę.

Przyznam szczerze, że być może podeszłam do tej książki ze zbyt dużymi oczekiwaniami, ale sam napis na okładce głosił, że „Fani Dextera będą zachwyceni” – no to trafiła przysłowiowa kosa na kamień, bo jestem jego wielką fanką (pomijamy zakończenie…), z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnych odcinków serialu, dlatego krytycznym okiem przypatrywałam się głównemu bohaterowi powieści. Ale nie o serialu w tej recenzji. Wyobrażałam sobie, że główny bohater będzie podobny do serialowego i książkowego Dextera, i troszkę był ponieważ zabijał i udawał zwyczajnego członka społeczeństwa, ale na tym podobieństwa się kończą. Dexter miał w sobie tego „mrocznego pasażera” i zabijał głównie przestępców, którzy nie mogli być ukarani przez prawo, a tutaj mamy do czynienia z pozoru normalnym mężczyzną, zdolnym nawet do głębszych uczuć (!), który po prostu lubi sobie pozabijać niczemu winne kobietki.

Książka nie jest zła i sądzę, że wielu z Wam przypadnie do gustu. Dla mnie akcja była troszkę zbyt wolna, a wiele z ważniejszych kwestii było przez autora pominiętych i ciężko było potem rozgryźć czy było jednak tak, czy inaczej (nie chcę za bardzo wnikać w szczegóły, żeby nie zrobić z recenzji spojlera). Pisarz skupił się na tym, by przedstawić głównego bohatera właśnie jako takiego zwykłego człowieka, który w swojej szarej codzienności oprócz chodzenia po sklepach trzyma w klatkach kobiety, by później je zabijać (a czasem nawet zanim do tej klatki trafią), a nierzadko nawet serwować sobie z nich kolację. Brakowało mi jednak głębszego wglądu w jego psychikę, więcej detali odnośnie wydarzeń z dzieciństwa, chociaż to właśnie on jest narratorem całej powieści (narracja 1-osbowa). Autor precyzyjnie uchwycił momenty, w których mężczyzna nawiązuje kontakt z Rachel, oraz w sytuacji podbramkowej, gdy rozmawia z podejrzewającymi go policjantami.

Książka ma swoje lepsze i gorsze momenty, bywają rozdziały, które czyta się błyskawicznie czekając na rozwój wydarzeń, nie brakło też kilku mocniejszych scen, ale są tu też niedociągnięcia, które będąc miłośniczką tego gatunku nie mogłam nie zauważyć. Myślę, że ktoś niemający do czynienia z książkowym lub serialowym Dexterem może śmiało sięgnąć po tę książkę nie doszukując się podobieństw i nie porównując obu bohaterów, ale także musi być to cierpliwy Czytelnik.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Harper Collins

książka przeczytana w ramach Kryminalnego Wyzwania