Archiwa miesięczne: Styczeń 2016

#265. „Bazar złych snów” – Stephen King

„Bazar złych snów”


Tytuł: „Bazar złych snów”
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 672
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-8069-174-2
Ocena: 6/10
Data przeczytania: grudzień 2015

Sądzę, że przedstawianie sylwetki takiego pisarza jak Stephen King jest zbędne – większość z nas czytała jego książki, inni oglądali ich ekranizacje (czasami nawet nieświadomie, że są one oparte na jego powieściach :)). Mimo że nie czytałam wszystkich książek Mistrza, mam już swoje ulubione i staram się nadrabiać zaległości jeśli chodzi o jego twórczość. Dlaczego? Nie tylko dlatego, że lubię jego horrory, powieści obyczajowe czy opowiadania z elementami metafizycznymi, ale także dlatego, że po prostu warto!

Książka ukazała się w listopadzie, ja dopiero w grudniu miałam okazję ją zacząć czytać, więc dochodziły do mnie różne opinie na temat tego zbioru opowiadań. Ale wiadomo – najlepiej przekonać się na własne… oczy :)
Tym razem autor oferuje nam aż 21 opowiadań, które powstawały w różnym czasie jego życia – jak sam pisze, niektóre pomysły dopiero po latach rosły do miary rangi opowiadania, i właśnie w tym zbiorze się znalazły. Przed każdym opowiadaniem jest krótki wstęp, ale radzę tego nie pomijać – w tych miejscach autor tłumaczy wiele rzeczy, a także odnosi się do twórczości innych pisarzy, którzy go inspirowali.

Ponieważ mamy do czynienia z dużą ilością opowiadań nie będę ich streszczać, pozwolę sobie przede wszystkim zwrócić Wam uwagę na te z nich, które najbardziej mi się spodobały i które zrobiły na mnie tak duże wrażenie, że do tej pory myśląc o tym zbiorze przychodzą mi na myśl. Lekturę „Bazaru złych snów” rozpocznamy przez opowiadanie 130. kilometr i moim zdaniem jest to jedno z najlepszych opowiadań, które znalazło się w tym zbiorze. Z pewnością nie spodziewałam się, że właśnie w ten sposób się ono rozwinie. Kolejnym, które pozostanie w mojej pamięci było opowiadanie Wydma, które jest istnym majstersztykiem świadczącym właśnie o niezwykłym i bezsprzecznym talencie pisarza – ciarki na plecach gwarantowane, mimo iż nie pojawiają się tam żadne zjawy czy potwory. Intrygujące było także opowiadanie Wredny dzieciak, który to „stanowi apoteozę wszystkich małych łobuziaków od zarania dziejów […] który bezustannie sprawia kłopoty i nigdy, przenigy nie zachowuje się jak należy.” – jednak nie sugerujcie się tym cytatem, bo opowiadanie i tak Was zaskoczy :) I na koniec coś dla miłośników czytlników Kindle – opowiadanie Ur, które z początku trochę nużące, z czasem wciąga bezgranicznie! Jeśli zaś chodzi o pozostałe (17) opowiadania – gdyby ich zakończenia były odrobinę inne, myślę, że zdecydowanie bardziej przypadłyby mi do gustu. Inne znowu są dla mnie jakby niedopracowane, zdecydowanie nie są wizytówką Kinga.

„Bazar złych snów” to nie tylko zwykły zbiór różnorodnych opowiadań, to także bazar w którym King pokazuje czytelnikowi przeróżne style narracji i sposoby pisania (z pewnością najlepiej widać to jednak w oryginalnej wersji). Ten zbiór jest naprawdę bardzo nierówny – są w nim świetne opowiadania oraz dość słabe, jednak wszystkie z nich łączy tematyka życia, śmierci oraz życia po śmierci (jeśli takie jest!). Ogólnie całość odbieram dość pozytywnie, aczkolwiek czytywałam już dużo lepsze zbiory opowiadań tego autora. Chociaż przy tak ogromnej ilości (21 opowiadań) to i tak dobrze się to wszystko czytało :)

Z pewnością jest to książka, którą muszą przeczytać wszyscy fani Stephena Kinga – bo tak właśnie robią fani. A dla tych szczególnie godnych zapamiętania opowiadań – na pewno jest warta lektury. Każdemu może spodobać się coś innego, w końcu ile ludzi, tyle opinni, dlatego polecam na długie, ciemne, zimowe wieczory!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Reklamy