Archiwum kategorii: Blog Roku

#471. Podsumowanie konkursu Blog Roku 2013.

Na początek podziękowania.
Dziękuję wszystkim osobom, które zagłosowały na mojego bloga (kwota, którą zebrano z smsów, w wysokości 41.000 zł została przekazana na Fundację Gajusz), tym samym umożliwiając mi dostanie się do pierwszej dziesiątki blogów, które przechodziły do III etapu. Dzięki Wam po raz pierwszy miałam okazję wziąć udział w tym konkursie i przeżyć coś wspaniałego. W kolejnym etapie wybierała Novika, jury w kategorii Kultura i Popkultura, i to własnie ona zadecydowała, że mój blog znajdzie się w finałowej trójce.

Gala Blog Roku 2013
Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Naprawdę świetny klimat, super organizacja, wszystko bardzo profesjonalne, a przede wszystkim atmosfera i podniosłość dająca wiarę w to, że BLOGOWANIE MA PRZYSZŁOŚĆ i nie jest tylko zabawą. Gala, na którą jechałam limuzyną Hummer, była prowadzona przez Oliviera Janiaka (który poprawnie przeczytał nazwę mojego bloga!), po Gali był koncert Dawida Podsiadło (niestety bardzo krótki, ale dobry!) i na sam koniec after party sponsorowane przez Ballantine’sa i Wyborową. Ale najważniejsze było – mieć okazję do poznania blogerów książkowych na żywo, przede wszystkim nominowaną razem ze mną w kategorii Kultura i Popkultura Paulinę z bloga Miasto Książek i Agnieszkę z bloga Książkowo (ukradzione od Pauliny zdjęcie poniżej prezentuje: Paulinę, Agę, mnie i Olka). Co do werdyktu: jak powiedziała sama Novika – wygrał blog o filmach, bo zachęcił ją do oglądania filmów :) Prawdę powiedziawszy spodziewałam się, że wygra blog chłopaków AreYouWatchingClosely?, bardzo sympatycznych zresztą, bo filmy łatwiej trafiają do odbiorców, niż książki, zwłaszcza do Polaków – proszę spojrzeć na statystyki czytelnictwa w Polsce.

Kilka słów na temat krytyki skierowanej w stronę konkursu Blog Roku
Zauważyłam, że po pierwsze najczęściej ta krytyka skierowana jest ze strony osób, które niestety nie dostały się dalej niż do dziesiątki blogów wybranej smsowo przez znajomych, czytelników i rodzinę. Wybór poprzez sms, a następnie poprzez subiektywną opinię jurora w danej kategorii mogą budzić wiele wątpliwości i sprzeciwu, tu się zgodzę. Ale proszę zaproponować inny, lepiej działający system. Nie zgodzę się także z tym, że popularność bloga wraz z udziałem w konkursie

Blog Roku nie zwiększa się. W lutym, kiedy konkurs na dobre się rozpoczął mój blog uzyskał ponad 2.000 wyświetleń więcej niż zazwyczaj, a w tę sobotę, czyli 2 dni po gali, mój blog osiągnął rekordową liczbę odsłon – 1.313 wyświetleń. A proszę zwrócić uwagę na fakt, że nie wygrałam…

Uważam, że warto brać udział w konkursie Blog Roku.
Jest to niezwykła szansa dla każdego blogera, by się pokazać :) Nagrody są świetne, więc jest o co walczyć! Co więcej jest to możliwość poznania wielu ciekawych ludzi o tych samych pasjach, oraz poznanie wielu naprawdę interesujących blogów. Nie jestem w żadnym wypadku zła, że nie wygrałam w swojej kategorii, ani nie jestem zła, że nie wygrałam głównej nagrody, z tego względu, że wygrały (nie licząc kategorii teen i moda, bez umniejszania nikomu) blogi PROFESJONALNE. A mój blog do takich zdecydowanie nie należy, jest dla mnie miłą odskocznią, gdzie mogę podzielić się swoimi przemyśleniami, pobawić się słowem recenzując książki i poznać wielu miłych ludzi, którzy dzielą te same pasje, co ja. Dziękuję Wam wszystkim za te prawie 3 lata blogowego wsparcia :)
Obiecuję za jakiś czas dodać więcej zdjęć z całego wyjazdu do Warszawy, proszę uzbroić się w cierpliwość :)

Reklamy

#466. „Snuff” – Chuck Palahniuk

Kochani! Muszę się Wam czymś pochwalić… jestem taka szczęśliwa! :) Jednak ten ponury i chłodny dzień okazał się być jednym z najlepszych dni jakie mnie ostatnio spotkały :) Mianowicie, Szanowne Jury konkursu Blog Roku, czyli pani Novika, zadecydowała, że mój blog znajdzie się w trójce, która przechodzi dalej do finału! Teraz proszę Was o wsparcie myślowe i mocne trzymanie kciuków za mnie, ponieważ wyniki zostaną ogłoszone na uroczystej Gali, w Warszawie 27.02. (dokładnie miesiąc przed moimi 22 urodzinami!) Dziękuję wszystkim z Was za wsparcie jakie mi okazaliście, zarówno za Wasze smsy jak i za to, że odwiedzacie mojego bloga. Cieszę się, że ktoś mnie docenił, a dzięki Wam wiem, że to co robię ma sens!

„Snuff”


Tytuł: „Snuff”
Autor: Chuck Palahniuk
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
Liczba stron: 221
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-60979-27-3
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 18 lutego 2014

Obiecywałam, że rok 2014 na moim blogu będzie rokiem Chucka Palahniuka i wycofywać się z tej obietnicy nie mam zamiaru. Oto moja najnowsza zdobycz, bo prezent mikołajkowy, mam nadzieję, że nie zniechęci niektórych z Was do zapoznania się z twórczością pisarza, bo bez dwóch zdań jest ona specyficzna. P.S. Jeśli zastanawiacie się co jest na okładce to z pewnością pierwsze lub drugie Wasze skojarzenie okaże się trafne…

Chuck Palahniuk należy do jednych z moich ulubionych współczesnych pisarzy amerykańskich. Jest niezależnym dziennikarzem i pisarzem satyrycznym a także autorem 15 powieści (w tym jednego przewodnika po swoim rodzinnym mieście Oregonie i książki niewydanej w Polsce „Stranger Than Fiction: True Stories”) z których 13 zostało przetłumaczonych na język polski. Dwie z jego powieści przeniesiono na szklany ekran – fenomenalny „Fight Club” i „Udław się” (które w formie papierowej jak i filmowej jeszcze przede mną).

Cassie Wright od wielu lat pracuje w pornobiznesie. Mimo tego, że nie należy do najmłodszych, a raczej można ją spokojnie nazwać weteranką fachu, postanawia ustanowić nowy rekord – zadowolić przed kamerami 600 mężczyzn. Niektórzy z nich są przypadkowymi amatorami szukającymi sensacji, inni są doświadczonymi zawodowcami chcącymi wpisać sobie to wydarzenie do CV. Precyzyjnie wyselekcjonowani wielbiciele Cassie stawiają się w wyznaczonym miejscu i z niecierpliwością oczekują na swoją kolej w tak newralgicznym momencie. Podczas pełnego napięcia oczekiwania mężczyźni wdają się w rozmowę – pan numer 600 okazuje się być jednym z aktorów z którym wielokrotnie nakręcano Cassie, pan z numerem 137 to szukający rozgłosu i grający epizodyczne role mężczyzna niepewny swojej orientacji seksualnej, natomiast numer 72 to młody chłopak, który przyszedł do Cassie w pewnym celu…

„Sześciuset facetów. Jedna królowa porno. Światowy rekord wszech czasów. Pozostanie po nim zapis wideo, który będzie odtąd marzeniem każdego wytrawnego amatora erotyki i wielbiciela Cassie.
Żaden z nas nie przyszedł tu z zamiarem wystąpienia w filmie z gatunku snuff.”

Co oznacza tytułowe słowo „Snuff” (zakładam, że nie wszyscy z Was wiedzą, sama nie wiedziałam…)? Jest to gatunek filmów określanych mianem filmów „ostatniego tchnienia” pokazujących stylizowane na prawdziwe sceny gwałtów, tortur i śmierci. I tym razem autor raczy swoich wiernych czytelników dużą dawką makabry, wulgarnego słownictwa, niezliczonej ilości wyszukanych epitetów na onanistę czy też zakończenia, w którym ktoś umiera.

Rozdziały są zatytułowane wybranymi numerami panów (600, 72 i 137) którzy przedstawiają swój życiorys oraz relacjonują, co dzieje się na bieżąco oraz imieniem Sheila, bohaterki, która jest współorganizatorką całego przedsięwzięcia i prawą ręką Cassie. Palahniuk zaserwuje także niezbyt udane rodzinne spotkanie po latach oraz całą masę pobocznych historii dzięki którym lepiej poznamy 5 głównych bohaterów tej książki.

Palahniuk nie boi się zadawania pytań retorycznych skierowanych do czytelnika wymuszając chwile refleksji nad konsumpcyjnością życia, prezentuje swoją bogatą wiedzę na temat świata pornobiznesu, całą masę informacji dotyczących znanych aktorów i ich wpadek, nierzadko katastrofalnych. Jednak mimo perwersji zarówno językowej jak i pod względem treści, książka jest na tyle ciekawa, że czyta się ją do samego końca. Nie jest długa, więc lektura nie zajmuje dużo czasu.

Chciałabym, by osoby, które sięgają po jakiekolwiek książki Chucka Palahniuka w polskim wydaniu, spróbowały kiedyś przeczytać chociaż kawałek jego książki w oryginale. Możecie mi wierzyć, bo co nieco o tłumaczeniu już wiem, że tłumaczka odwala kawał naprawdę dobrej roboty. Chciałabym kiedyś w przyszłości osiągnąć taki poziom tłumaczenia. Książkę polecam osobom, które nie zrażą się tematyką, językiem, wulgarnością i perwersją.

Książka przeczytana w ramach wyzwania u Basi – Czytam literaturę amerykańską