Archiwum kategorii: Lubimy Czytać

#282. „Wampiry – same o sobie” – Michelle Belanger

Ponieważ jestem teraz w Żywcu i nie bardzo mam dostęp do internetu dodaję napisaną kiedyś recenzję niepublikowaną wcześniej na blogu i mam nadzieję, że się Wam ona spodoba.
Z okazji nadchodzącego Nowego Roku 2013 – życzę Wam przede wszystkim wielu magicznych chwil z książką i ludźmi oraz spełnienia marzeń!

___________________________________________________________________

"Wampiry - same o sobie"


Tytuł: „Wampiry – same o sobie”
Autor: Michelle Belanger
Wydawnictwo: Illuminatio
Liczba stron: 302
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-6247-604-6
Ocena: 8/10
Data przeczytania:19 grudnia 2010

A jeśli Ci powiem, że wampiry istnieją?
A jeśli powiem, że może znasz kilku, ale o tym nie wiesz?
A jeśli powiem, że może Ty sam jesteś wampirem?
– Uwierzysz?

„Najlepsza krew to księżycowa krew miesięczna; potem świeża krew dziecka albo też krople hostii niebiańskiej; potem krew wrogów; potem krew kapłana lub wiernych; na sam zaś koniec krew dzikiego zwierzęcia, nieważne jakiego”
– Księga Prawa, III, 24

Belanger w swojej książce „Wampiry same o sobie” zmaga się również z problemami egzystencjonalnymi bohaterów. Sama uważa się za psi-wampira (wampira psychicznego). Czasami zbyt perwersyjna i prowokująca w przekazie, ma na celu dotrzeć do duszy ludzi i sprawić by uwierzyli w to, że wampiry istnieją. Odpowiada na najbardziej intrygujące pytania jak: czy wampiry istnieją i jak wiele wspólnego mają z archetypem wampira, czy światło dzienne rani wampira, czy da się przeżyć bez picia krwi lub pobierania energii, czy wampiry są nieśmiertelne, czy większość wampirów ma syndrom Lestata, a może Draculli?

Książka jest podzielona na 7 części poruszających najważniejsze zagadnienia, zatytuowanych: Czym są wampiry?; Przebudzenie wampirów; Wampiry a żerowanie; Społeczność wampirów; Zasady postępowania; Wampiryczna tradycja i Spojrzenia z innej perspektywy. Każdy pojedynczy reportaż zakończony jest przydatnymi definicjami, często o podłożu historycznym – są one bardzo przydatne dla nowicjusza. Pomagają mu zrozumieć nowoczesny świat wampirów i zasady postępowania.

WAMPIR / WAMPYR – Fikcyjny wampir powinien łączyć w sobie dwie postaci: anioła i diabła. Powinien być najdoskonalszym kochankiem i najznakomitszym uwodzicielem. Dzisiejsze wampiry wolą przyjmować nazwę „wampyr” ponieważ, nie chcą być uosabiane z archetypem wampira i tego historycznego, i tego hollywood’skiego, bajkowego.

„Istnieje wiele wampirów, które nie zdają sobie sprawy z tego, że potrafią jednocześnie żerować zarówno sangwinicznie, jak i psychicznie.”
Belanger stosuje podział wampirów na :
*wampiry sangwiniczne – inaczej krwiopijcy, tłumaczyć, chyba nie muszę;
*wampiry praniczne – inaczej energetyczne, pobierające energię;

Z początku miałam mieszane uczucia, co do tego jak mam podejść do książki Belanger. Czy traktować ją serio, czy z przymrużeniem oka. Ale coś, co mogę powiedzieć na pewno to to, że jest to jedna z najbardziej magicznych (ale nie fantastycznych) książek, z którymi się zetknęłam. I zdecydowanie jest to niezbędnik każdego początkującego wampira, jak i wspaniałe źródło wiedzy każdego poszukującego informacji dotyczących tematu.
A czy teraz jesteś w stanie uwierzyć w wampiry?

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

LubimyCzytać.pl

#86. „Mucha” – Jacek Skowroński

Drogiej Marcie dziękuję, za poinformowanie mnie, że jestem W FINALE NA NAJLEPSZY BLOG KSIĄŻKOWY ROKU! Dacie wiarę? Miło mi będzie jeśli oddacie na mnie (Reviews of Books) swoje głosy :) Możecie wygrać nagrody książkowe! Trzymajcie za mnie kciuki kochani!
___________________________________________________________________

"Mucha"


Tytuł: „Mucha”
Autor: Jacek Skowroński
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 328
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-62465-10-1
Ocena: 9,5/10
Data przeczytania: 2 listopada 2010

Już pierwszy wątek, otwierający całą opowieść bezwstydnie obdziera czytelnika ze skrywanych żądz i myśli, którymi nie mamy w zwyczaju się z nikim dzielić. Autor pisze, że każdy z nas „wyobrażał sobie, jak chwyta za gardło łachudrę, który właśnie wyrządził krzywdę jemu albo komuś bliskiemu, i ściska z całej siły, aż zdławi szyderstwo wyryte na szujowatym pysku”. Jest to teza tej książki, którą Jacek Skowroński będzie z łatwością pierwszorzędnego pisarza potwierdzał przez pozostałą jej część.

Od czasu do czasu na kolejnych stronach pojawiają się poplamione krwią zdjęcia tytułowej muchy z okładki, pewnie po to by jeszcze lepiej ukazać gangsterską tematykę. A narracja jest stale prowadzona w pierwszej osobie, co pozwala czytelnikowi dokładnie wczuć się w sytuację rozgrywaną na kartkach książki.

Z głównym bohaterem Apoloniuszem – agentem ubezpieczeniowym, spotykamy się w momencie realizacji kolejnego, tym razem nieco niezwykłego zlecenia. A przynajmniej zlecenia – które na zawsze odmieni jego życie. Autor wyśmienicie operuje czarnym humorem połączonym z groteską przyprawiającą o dreszcz czytelnika. Poprzez relacje Apoloniusza, który dzieli się z czytelnikiem anegdotkami z pracy i mówi: „jak to kiedyś mimo że – jak zawsze byłem umówiony na konkretną godzinę, trafiłem w sam środek gejowskiej balangi, której uczestnicy z nieskrywanym entuzjazmem rzucili się na nowego kompana. Wyglądali jak głodne wilki wietrzące świeże mięso. Nigdy w życiu nie byłem tak adorowany.”

„Nudnawe… nie, raczej cudownie proste i wspaniale przewidywalne.” Apoloniusz jest idealnym przykładem świetnie pokazanego przeciętnego Polaka (a przynajmniej do czasu), gdy wtem jego życie diametralnie się zmienia. Ze znudzonego swą pracą, szaraczka staje się numerem jeden na czarnej liście gangstera Muchy.

Natomiast z tytułowym bohaterem Muchą czyli Konradem Z. spotykamy się przed jego domem, gdzie przy pomocy swoich dryblasów dokonuje on egzekucji na pewnym mężczyźnie, czego świadkiem jest Apoloniusz, który od razu wpada w panikę i przy akompaniamencie świstu kul ucieka z willi przez okno. Apoloniusz wpada w panikę, zaczyna przejawiać objawy osoby szalonej, opętanej paranoidalnymi lękami – ale cóż mu się dziwić, przecież życie jego i jego rodziny wisi na włosku.

Co czyni tę opowieść kryminałem (i to całkiem osobliwie napisanym kryminałem) oprócz pościgów, wartkiej akcji, wpadek, zasadzek, wzrastającego napięcia i lekkiego w odbiorze języka, to dobre studium psychologiczne, które prezentuje nam Skowroński. Urzekło mnie to, jak łatwo potrafi przeanalizować strukturę psychiki człowieka. Sprawia, że czuje się jakby wchodził w nasz umysł i robił tam porządki ukazując całą prawdę o nas samych.

Paradoksalnie sytuacje momentami wydają się irracjonalne, wręcz przekolorowane i niemożliwe. Czytelnik doświadcza odczucia, jakby były one zbyt tragiczne, by mogły dziać się naprawdę. Główny bohater z szarego człowieka przeistacza się w pomysłowego amatora w świecie mafii, i razem z przyjacielem Jackiem chce zastraszyć gangstera i doprowadzić go do załamania nerwowego. Czy mu się to uda? I jakie będą konsekwencje tego czynu? Nie zdradzę już nic więcej, pozostawiam Was sam na sam z tym – mając nadzieję, że po „Muchę” sięgniecie. :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

LubimyCzytać.pl

#71. „Dotyk ciemności” – Karen Chance

"Dotyk ciemności"


Tytuł: „Dotyk ciemności”
Autor: Karen Chance
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 400
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-61386-08-7
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 8 września 2011

„Dotyk ciemności” to pierwszy tom bestsellerowej serii o Cassie Palmer, młodej kobiecie posiadającej niezwykłych znajomych i paranormalne umiejętności, autorstwa Karen Chance. Zapowiadająca się rewelacyjnie książka z bardzo ciekawą okładką zjednała sobie już miliony fanów na całym świecie. W tym roku, zaklasyfikowana jako paranormal/urban fantasy książka, trafi do rąk polskich czytelników.

Główną bohaterkę poznajemy już na samym początku książki. Dowiadujemy się, że Cassandra Palmer nie ma łatwego życia. Ta pucułowata blondynka posiada wyjątkowe i niespotykane zdolności, które wpakowały ją w niezłe tarapaty. Jasnowidzenie oraz komunikowanie się z duchami zmarłych to dla niej codzienność. Niestety po 3 latach pozornego spokoju, gdy pewnego dnia na komputerze w pracy znajduje swój nekrolog, wie już, że pozostało jej tylko parę godzin życia. Wie także kto za tym wszystkim stoi. Wampir. Mafioso, który zabił jej rodzinę, a Cassie traktował jako swoją tarczę, wykorzystując jej unikalne zdolności. Jednak czy tylko on jest jej wrogiem?

Na szczęście dla życia Cassie, pojawi się ktoś, kto ją uratuje, przynajmniej tymczasowo, przed zemstą wampirzego Mafioso – Tony’ego. Zaangażowany w obronę przed Tony’m i Srebrnym Kręgiem (który domaga się Cassie uważając ją za jedną z nich) zostaje Senat wampirów, czyli grupa najstarszych wampirów decydujących o głównych zasadach, które muszą być przestrzegane. Jednak Cassie obawia się, że Senat chroni ją przed Tonym i Srebrnym Kręgiem z jakichś sobie tylko znanych pobudek. Wyjdą one szybko na jaw i niekoniecznie będą tym, czego Cassie by oczekiwała – w końcu nie codziennie otrzymuje się propozycje nie do odrzucenia, by zostać Pytią…

Autorka wykreowała wyjątkowo wciągający, unikalny świat ludzi i postaci metafizycznych. Wampiry, wilkołaki, magowie, golemy… a wszędzie wyraźnie dająca się odczuć magia. Postacie są wykreowane z dużą precyzją, co jest na pewno wielkim plusem. Ale oprócz głównych bohaterów znajdziemy tu także pełen wachlarz znanych nam z lekcji historii postaci, tych dobrych i tych złych… Krwawe walki, podróże w czasie, zaskakujące, szybkie zwroty akcji i odrobina erotyki. Fabuła jest momentami tak zaskakująca, że książkę czyta się z zapartym tchem. Język książki jest prosty i dosadny w przekazie oraz łatwy w odbiorze.

Minusem jednak jest czasem zbyt chaotycznie opisana akcja. Momentami miałam wrażenie, że coś mi umknęło. Zbyt wiele rzeczy działo się w różnym miejscu i różnym czasie będąc przeplatane ze sobą. Jest to zapewne efekt licznych podróży w czasie i przestrzeni, prób zmian biegu historii, które mimo wszystko są plusem książki.

Jednak muszę przyznać, że „Dotyk ciemności” jest świetną pozycją, jedyną w swoim rodzaju. Jeśli wampiry i wilkołaki niechętnie kojarzycie tylko z serią „Zmierzchu” to porzućcie swoje obawy – tutaj wampiry są drapieżne, a wilkołaki – agresywne. I starszym i młodszym fanom fantastyki na pewno przypadnie do gustu. Przyznam, że ciężko było mi się oderwać od tej lektury. Mam nadzieję, że już wkrótce zostaną wydane kolejne części z tej serii, bo na pewno je przeczytam. Polecam :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

LubimyCzytać.pl

#8. „Mariola, moje krople…” – Małgorzata Gutowska-Adamczyk

"Mariola, moje krople..."


Tytuł: „Mariola, moje krople…”
Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 288
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-247-2281-5
Ocena: 9/10
Data przeczytania:19 stycznia 2011

Powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk rozpoczyna data 17 listopada 1981 roku, a kończy data 13 grudnia 1981 roku. Podczas tego miesiąca bohaterowie powieści będą zmagali się ze swoimi problemami w okresie PRL-u, będą przygotowywali przedstawienie teatralne dla towarzyszy radzieckich, będą na swój sposób pędzili bimber, drukowali nielegalne ulotki propagandowe, a przez przypadek doprowadzą do wybuchu stanu wojennego. Jak? Tego dowiecie się, jeśli sami przeczytacie tę fascynującą lekturę!

Z tytułową Mariolą spotykamy się już na początku, bo 17 listopada i towarzyszymy jej nieodłącznie do 13 grudnia, bo w tym dniu po raz ostatni zostaje ona tytułowo zawołana „Mariola, moje krople!”.
Ale tytuł zrozumiałam już na stronie 29, kiedy dyrektor Teatru Miejskiego po raz pierwszy wypowiedział te słowa. Mowa tu oczywiście o kropelkach na obniżenie ciśnienia.

Bardzo ciekawym zabiegiem jest zastosowanie nazwisk głównych bohaterów, jako czynnika określającego te postacie. Mamy na przykład: Mariolę Snopkowską, Jarosława Biegalskiego, Jana Zbytka, Amelię Podpuszkę, Zenona Chmurnego, Pawła Figurskiego, Marzenę Latałło, Andrzeja Bąka, Ligię Parol, Szymona Mizeraka i innych.
Powieść przybiera formę dziennika, który przedstawia czytelnikowi narrator wszechwiedzący. Język, którym pisze autorka, jest lekki, łatwo trafia do odbiorcy.

” – Za dużo się amerykańskich filmów naoglądaliście, towarzyszu. A u nas co jest? – zapytał stojącego najbliżej szeregowego.
– Prawo i porządek? – zaryzykował szeregowy.
– Ot, głupi jak zawsze! Polska jest u nas! I żadnego adwokata nie będzie!”

Scena, gdzie świnia zostaje członkiem teatru jest totalnie absurdalna. Ale przecież w czasach PRL-u wszystko było możliwe!
Mimo tego, że powieść jest zdecydowanie nakreślona humorystycznie, czytelnik zdaje sobie sprawę z groteskowości wydarzeń i okresu przedstawionego przez Małgorzatę Gutowską-Adamczyk.

” – Ale ludzie mówią, że w sklepach nic nie ma?
– Ludzie zawsze szukają dziury w całym. Jakby nic nie było, po co by stali w kolejkach?!”

Książkę polecam wszystkim tym, którzy czasy PRL-u przeżyli na własnej skórze, ale również tym, którzy poszukują lekkiej, humorystycznej, świetnie napisanej lektury :)

Za książkę dziękuję Autorce, oraz portalowi:

LubimyCzytać.pl