Archiwum kategorii: Recenzje

#309. 27 tysięcy wierszy na ulicach Warszawy. Akcja Wiersze w mieście wystartowała.

Wspaniała inicjatywa dla przebywających w Warszawie.

27 tysięcy wierszy pojawiło się 1 kwietnia w Warszawie. Stolica zakwitła poezją w przestrzeni miejskiej, kawiarniach, klubach i niezależnych księgarniach. Tego rodzaju promocji poezji w Polsce jeszcze nie było. To pierwsza odsłona akcji „Wiersze w mieście”, która zrodziła się ze znanej kampanii „Wiersze w metrze”.

„Wiersze w mieście” nie pozostawią warszawiakom wyboru – mieszkając w stolicy nie da się przez cały kwiecień nie przeczytać choć jednego wiersza. A to dlatego, że będzie można obcować z nimi na co dzień – w drodze do pracy czy w oczekiwaniu na przyjazd autobusu. Wiersze opanują całe miasto, pojawiając się na 27 tysiącach różnorodnych nośników – na plakatach, przystankach komunikacji miejskiej, w centrum Warszawy, na ogrodzeniu Łazienek Królewskich. Ponad sto kawiarni wyda kilkanaście tysięcy kubków z kawą „ubranych” w poezję. Wiersze zawisną też w klubach a kameralne księgarnie i miejskie biblioteki ukryją zakładki z poezją w wybranych książkach.

Wiersze zostały napisane przez szesnastu europejskich poetów, a niektóre z nich zostały stworzone specjalnie na tę okazję. Motywem przewodnim akcji „Wiersze w mieście” jest Europa wraz z całym swoim bogactwem kulturowym, ale też współczesnymi problemami. Wiersze reprezentują różnorodność tradycji, kultury oraz poglądów, są także świadectwem zmian, jakie dzieją się na naszych oczach.

„Jacy jesteśmy dziś, my, Europejczycy? Dokąd dążymy? Czy i jak rozumiemy kulturową wspólnotę europejską? – To pytania, które musimy sobie zadawać, jeśli chcemy sprostać wymaganiom czasu próby, w jaki wkroczyliśmy. Czy zadają je sobie, a jeśli tak, to jak na nie odpowiadają poeci? – oto, co przyświecało nam przy formułowaniu tematu projektu «Wierszy w mieście»” – mówi Bogusława Sochańska, dyrektorka Duńskiego Instytutu Kultury w Warszawie.

„Europejskie perspektywy spotkają się w Warszawie w projekcie EUNIC by tworzyć pełniejszy obraz rzeczywistości. Poezja jest zaprzeczeniem krzywego zwierciadła, warto po nią sięgnąć i poddać rzeczywistość refleksji”
– komentuje Sabra Daici, dyrektorka Rumuńskiego Instytutu Kultury w Warszawie.

„Po raz kolejny wychodzimy ze sztuką w przestrzeń miejską. Cieszymy się, że mieszkańcy Warszawy zetkną się z poezją. Podróż do pracy, do szkoły stanie się okazją do przeczytania wierszy, które w większości po raz pierwszy zostały przetłumaczone na język polski. Wspaniale móc tworzyć projekt, który ukazuje bogactwo i różnorodność kulturową Europy. Szukajcie wierszy na przystankach, w kawiarniach i bibliotekach” – mówi Tomasz Thun-Janowski, dyrektor Biura Kultury Urzędu m.st. Warszawy

Organizatorem projektu „Wiersze w mieście” jest EUNIC Warszawa, czyli Stowarzyszenie Narodowych Instytutów Kultury Unii Europejskiej w Warszawie. Wśród realizowanych co roku projektów EUNIC Warszawa, które na stałe wpisały się w krajobraz miasta są m.in. Europejski Dzień Języków, Międzynarodowy Dzień Tłumacza czy Spoke’N’Word Festival. Instytuty zrzeszone w EUNIC stawiają sobie za zadanie wspólne działania instytucji kulturalnych, wymianę doświadczeń i umiejętności oraz współpracę z lokalnymi partnerami (w tym organizacjami pozarządowymi i instytucjami kultury) oraz Komisją Europejską. Projekt „Wiersze w mieście” współorganizowany jest przez Miasto Stołeczne Warszawa.

#308. „Granice zła” – Griffiths Rebecca

„Granice zła”


Tytuł: „Granice zła”
Autor: Griffiths Rebecca
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 400
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-8097-062-5
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 5 lutego 2017

„Granice zła” to książka, która bazuje w dużej mierze na pozorach i stereotypach – jednakże nie współgra z nimi, ale całkowicie je obala. Jest to naprawdę świetnie napisany thriller z kryminalną zagadką w tle, wywołujący w Czytelniku wiele przeróżnych emocji…

Sarah D’Villez w młodości przeżyła piekło. Jako nastolatka została porwana przez nieznajomego mężczyznę, który więził i krzywdził ją na wiele sposobów przez kilkanaście dni. Na szczęście po pewnym czasie puścił ją wolno…

Będąc dorosłą kobietą, pragnącą jedynie zapomnieć o koszmarze z przeszłości, próbuje założyć rodzinę, jednak jej związek szybko kończy się rozwodem, na dodatek ukochany tata z którym miała bliskie kontakty umiera, a potwór, który wyrządził jej krzywdę w przeszłości wychodzi na wolność. Niedługo myśląc Sarah postanawia opuścić Londyn i wyjechać do Walii, by na nowo rozpocząć swoje życie. Farbuje blond włosy na brąz i zmienia nazwisko na Rachel Wright. Niestety i tam wcale nie będzie bezpieczna czując, że stale ktoś ją obserwuje. A co gorsza w sąsiednim mieście ktoś morduje młode kobiety, które wychodząc wieczorem na miasto i pijąc alkohol stają się łatwym łupem… Czy te sprawy są ze sobą związane?

Fabuła jest wciągająca, niestety nie brak w niej nużących, czasem zbędnych opisów. Na szczęście, przeplatają się one z ciekawszymi elementami książki. Jednakże autorce nie można ująć tego, jak pięknie przedstawiła walijską mieścinkę, gdzie w powietrzu czuje się mroczne tajemnice z przeszłości, każdy z każdym się zna, a pogoda nie rozpieszcza jeszcze silniej wzbudzając efekt grozy. Częste są także retrospekcje do wydarzeń z przeszłości mieszkańców niewielkiej walijskiej mieściny. Z pozoru niewiele mające ze sobą wspólnego wydarzenia zaczynają układać się w całość dając podstawy do działania kolejnych bohaterów.

Jeśli poszukujecie kryminału z ciekawą historią, jesteście uważnymi Czytelnikami poszukującymi intrygującej, niezwykle klimatycznej fabuły z zaskakującym zakończeniem, to gorąco zachęcam Was do lektury tej książki.

Rebecca Griffiths wychowała się w środkowej Walii, studiowała literaturę angielską. Po udanej karierze w biznesie w Londynie, Dublinie i Szkocji wróciła na walijską wieś, gdzie mieszka z mężem, psem i dwiema owcami. (nota Wydawnictwa)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

#306. „Granat poproszę” – Olga Rudnicka

„Granat poproszę”


Tytuł: „Granat poproszę”
Autor: Olga Rudnicka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 336
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-8069-461-3
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 30 stycznia 2017

Olga Rudnicka skradła mi serce – jest jedną z moich ulubionych pisarek, jej książki są fenomenalne. Gorąco polecam ją moim koleżankom i jeszcze żadna się nie zawiodła. Olga Rudnicka jest absolwentką Pedagogiki Specjalnej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i pracuje jako asystentka osób niepełnosprawnych w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej w Śremie. Dotychczas napisała 13 powieści, głównie kryminalnych, w tym: „Martwe Jezioro”, „Czy ten rudy kot to pies?”, „Zacisze 13”, „Lilith”, „Zacisze 13 Powrót”, „Natalii 5”, „Cichy wielbiciel”, „Drugi przekręt Natalii”, „Fartowny pech”, „Diabli nadali”, „Do trzech razy Natalie”, „Były sobie świnki trzy” i „Granat poproszę”.

39-letnia Emilia Przecinek prowadzi szczęśliwe życie pisarki powieści romantycznych dla kobiet i nie spodziewa się, że zaraz to się diametralnie zmieni. Mąż z dnia na dzień oznajmia (i to przez telefon, bo honoru to mu brak!), że zostawia ją oraz dwójkę nastoletnich dzieci dla młodszej kochanki i po prostu nie wróci już do domu. Na dodatek w domu Emilii pojawiają się dwie starsze panie – babcia Adela i babcia Jadwiga, które od zawsze pałały do siebie nienawiścią, ale chęć pomocy córce/synowej i wspólny wróg zmusiły je do połączenia sił – wiadomo przecież, że wspólny wróg jednoczy największych nieprzyjaciół. Tymczasem okazuje się, że kochanka pana Przecinka wcale nie jest takim wspaniałym aniołem za jakiego on ją uważa… rodzina Przecinków znajdzie się w niebezpieczeństwie.

Czym charakteryzują się książki Rudnickiej? Przede wszystkim barwnymi postaciami oraz świetnym humorem, zarówno sytuacyjnym jak i ukrytym w podtekstach – nie sposób się nie zaśmiać. W „Granat poproszę” jest tak samo – fabuła wydaje się błaha (mąż zostawia żonę i ucieka do kochanki, ale jednak im nie wychodzi) ale nic bardziej mylnego! Zanim wreszcie do rozowdu dojdzie życie bohaterów wywróci się do góry nogami, gwarantując tym samym czytelnikowi ubaw po pachy. Uważny czytenik będzie mógł dostrzec też małe niuanse, np. słowa babci Adeli „diabli nadali”, ściśle odnoszące się do tytułu jednej z książek Rudnickiej.

I tym razem Olga Rudnicka udowodniła mi, że jest świetną pisarką i jedyne czego od niej pragnę to, by pisała więcej. Czekam z niecierpliwością na kolejne jej ksiażki, a każdemu z Was gorąco je polecam. Zapraszam także do lektury niedługiego wywiadu z pisarką, który opublikowałam TUTAJ.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

#305. „Śnieżny wędrowiec” – Elisabeth Herrmann

„Śnieżny wędrowiec”


Tytuł: „Śnieżny wędrowiec”
Cykl: tom 2, Sanela Beara
Autor: Elisabeth Herrmann
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 512
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-8069-451-4
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 25 stycznia 2017

W porównaniu do pierwszej części z tej serii, którą recenzowałam jakiś czas temu – „Wioska morderców”, historia nabiera tempa powoli. Na szczęście fabuła jest niezwykle intrygująca, dzięki czemu ciężko jest się oderwać od lektury tej książki. Autorka po raz drugi udowodniła, że potrafi w bardzo ciekawy sposób poprowadzić kryminalną intrygę.

Komisarz policji Ghering jest zmuszony do ponownego otwarcia sprawy sprzed lat – zaginięcie chłopca chorwackiego pochodzenia. Niestety status sprawy z zaginięcia zmienia się na morderstwo. Niewiele myśląc nad konsekwencjami tego działania Ghering prosi o niewielką pomoc w śledztwie swoją byłą współpracownicę pochodzenia chorwackiego, a obecnie studentkę na Wyższej Szkole Ekonomii i Prawa, Sanelę Bearę. I chociaż młoda kobieta wykazuje się ogromną intuicją i pcha śledztwo do przodu, to ciężko jest jej podporządkować się do bezwzględnych rozkazów przełożonego… i znowu kosztem odkrycia prawdy znajdzie się w niebezpiecznej sytuacji pracując pod przykrywką.

W poprzedniej części trochę irytował mnie krótki wątek romantyczny, w tej również pojawia się taki, ale jest mniej natarczywy i sprawia, że fabuła jest ciekawsza. Dobrze było powrócić do spotkania zarówno z Sanelą jak i Gheringiem, oraz poznać nowych, intrygujących bohaterów, którzy namieszali w śledztwie i przyczynili się do tragicznej śmierci małego chłopca. Jeśli chodzi o warstwę techniczną, to zarówno wspomniana wyżej kreacja bohaterów jak i fabuła zadowalają moje oczekiwania. Nie było wielu zaskakujących zwrotów akcji, ale książka zdecydowanie trzyma w napięciu.

Oczywiście polecam kryminały Elisabeth Herrmann, zarówno „Wioskę morderców” jak i „Śnieżnego wędrowca”. Jeśli się ukażą kolejne jej kryminalne powieści, to z pewnością je przeczytam :)

Elisabeth Herrmann urodziła się w Marburgu w 1959 roku. Wiele lat pracowała jako dziennikarka w telewizji RBB. Jej powieści są bardzo popularne i często służą za scenariusze filmowe. Otrzymała nagrodę Radio Bremen Crime oraz niemiecką nagrodę Crime Fiction 2012. Mieszka z córką w Berlinie.

(notka Wydawnictwa)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

#303. „Hrabia Monte Christo” cz. 1 – Aleksander Dumas

„Hrabia Monte Christo”


Tytuł: „Hrabia Monte Christo”
Część: pierwsza
Autor: Aleksander Dumas
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 704
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7779-318-3
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 9 lutego 2017

Aleksander Dumas (1802 – 1870) – francuski pisarz i dramaturg, najbardziej znany ze słynnych na całym świecie powieści „Hrabia Monte Christo” i „Trzej Muszkieterowie”, które wielokrotnie były prezentowane na teatralnych scenach i w filmowych adaptacjach. Obie książki wpisały się do kanonu powieści, które po prostu trzeba przeczytać i znać.

W styczniu miała premierę pierwsza część przygód Edmunda Dantèsa, głównego bohatera fenomenalnej powieści – „Hrabia Monte Christo”. Zanim przejdę do recenzji, uspokoję wyczekujących fanów informacją iż premiera drugiej części JUŻ 15.02.!

Przyznam szczerze, że mimo miłości do kultury francuskiej i literatury, nigdy wcześniej nie miałam okazji przeczytać żadnej z ksiażek Dumasa. Na szczęście wreszcie się to zmieniło. Postanowiłam stawić czoła jednej z najbardziej poczytnych powieści o zemście, intrydze i miłości.

Kim jest tytłowy Hrabia Monte Christo?
Dziewiętnastoletny Edmund Dantès, marynarz pełen nadziei na lepsze jutro, zakochany po uszy w Mercedes, ma zostać kapitanem statku handlowego „Faraon”. Niestety, tak jak to często bywa w życiu, niektórzy zazdroszczą mu ukochanej i awansu. Fernand Mondego i Danglars postanawiają napisać donos na młodego marynarza oskarżając go o bonapartyzm, co skutkuje aresztowaniem podczas przyjęcia zaręczynowego. Edmund Dantès w wyniku spisku oraz z powodu chęci utajenia pewnych informacji przez przesłuchującego go zastępcy prokuratora królewskiego zostaje oskarżony i skazany na bezterminowe więzienie w zamku d’If. Spędzając 14 lat w więzieniu poznaje księdza Farię, który uczy go języków, nauk humanistycznych i ścisłych, a także opowiada o olbrzymim skarbie na niewielkiej wyspie Monte Christo. Edmund Dantès ucieka podstępem z więzienia i… odnajduje skarb! Od tego momentu jego życie całkowicie się zmienia. Opętany żądzą zemsty mężczyzna starannie planuje swoją intrygę, która ma ukarać fałszywych donosicieli…

Oczywiście motywem przewodnim jest zemsta – planowana przez lata ze szczególną pieczołowitością. Mimo niezbyt udanych początków dorosłego życia, głównemu bohaterowi po ucieczce z więzienia towarzyszy niezwykłe szczęście. Książka wciąga już od pierwszych stron, z każdym kolejnym rozdziałem coraz mocniej kibicujemy głównemu bohaterowi, chcąc, by sprawiedliwości stało się zadość. Kreacja bohaterów jest niezwykle szczegółowa, a fabuła wciąga do ostatnich stron.

Zanim „Hrabia Monte Christo” został opublikowany w formie książki, pojawiał się w odcinkach we francuskiej gazecie „Journal des Débats” w latach 1844–1845. Myślę, że jest to książka, której nie trzeba polecać – fakt iż zyskała wiele wznowień, każde wydanie coraz piękniejsze (co świetnie pokazuje najnowsze wydanie Wydawnictwa MG), a liczne adaptacje często goszczą w telewizji – nie bez powodu. Jestem niezwykle ciekawa jak potoczą się dalsze losy głównego bohatera i innych postaci drugoplanowych, które w równym stopniu intrygują swoją historią, mądrością, przebiegłością. Przypomnę: premiera drugiej części 15. lutego.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MG

#302. „Płomienista Siedemnastka” – Janet Evanovich

„Płomienista Siedemnastka”


Tytuł: „Stephanie Plum: Płomienista Siedemnastka”
Seria/tom: Stephanie Plum / 17
Autor: Janet Evanovich
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 352
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7964-195-6
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 27 grudnia 2016

Zbliżając się do końca 2016 roku chciałabym już po raz ostatni w tym roku zaprezentować Wam najnowszą (w Polsce) książkę Janet Evanovich o przygodach Stephanie Plum. Wiele z Was tak jak ja uwielbia tę serię, ale wciąż pozostają znane mi osoby, które muszę namówić do pierwszej lektury o Śliwce. Do tej pory pamiętam jak pierwsze pięćdziesiąt stron o Stephanie przeczytałam w kilka chwil w wannie, woda nawet nie zdążyła wystygnąć. Od tej pory jestem wielką fanką książek Evanovich.

Stephanie Plum – przebojowa kobieta po trzydziestce pracująca w dogorywającej agencji d.s. poręczeń swojego kuzyna. Mieszka z chomikiem, jednak skrycie marzy, by to zmienić. Standardowo na horyzoncie ma do wyboru dwóch pretendentów do jej serca… do czasu aż pojawia się trzeci. Jednak żeby nie było tak łatwo babka jednego z nich rzuca na nią urok patrząc swoim wróżebnym okiem, co powoduje serię dziwnych, ciężkowytłumaczalnych wydarzeń. Coby tego było mało na terenie agencji znalezione zostają zwłoki mężczyzn… No i jeszcze trzeba jakoś zapłacić za czynsz, więc wypadałoby złapać jakichś NSów… np. takiego wampira, czy właściciela niedźwiedzia. Ale spoko – to normalka dla Stephanie.

„- Śnił mi się wielki koń i umiał latać. Nie miał skrzydeł. Tylko unosił się w powietrzu. I leciał nad tobą, i zaczął rzucać wiekie bobki, a ty biegłaś i próbowałaś ich uniknąć. A najzabawniejsze było to, że nie miałaś na sobie żadnych ubrań, tylko takie czerwone, koronkowe stringi czy coś. W każdym razie chwilę później nad twoją głowę nadleciał nosorożec, i tak jakby unosił się nad tobą. I wtedy się obudziłam. I miałam takie uczucie, że to wszystko coś znaczy.
– Co? – spytałam.
– Nie wiem, ale to nie może być nic dobrego.”

Nie wiem skąd Janet Evanovich czerpie pomysły na kolejne fabuły swoich książek, bo nigdy się one nie powtarzają – każda intryga kryminalna, każde śledztwo jest inne, mimo że często wybuchają samochody, diety cud nigdy nie działają, a wybór jedynego mężczyzny serca jest wręcz niemożliwy. Całości dopełniają świetnie, oryginalnie wykreowani bohaterowie, z których każdy jest niepowtarzalny. Mija kolejny rok, który spędzam czytając książki tej autorki i ogromnie zżyłam się z tymi wymyślonymi bohaterami.

Poziom siedemnastej części pod żadny względem nie jest niższy od swoich poprzedniczek. Smuci jedynie fakt, że na razie utorka napisała 19 książek, nie wiadomo czy będą kolejne i ile ich będzie, ale można się spodziewać, że przygody Śliwki niedługo dobiegną końca. Jednocześnie czekam z wielką niecierpliwością na kolejne tłumaczenia mając nadzieję, że nie będą ostatnimi. Podsumowując: jeśli szukacie wciągającego czytadła w którym znajdą się zarówno wątki godne świetnych książek akcji przeplatające się z wątkami romantycznymi i kryminalnymi to koniecznie sięgnijcie po Stephanie Plum. Gwarancja dobrej jakości nadana przeze mnie :)

„Janet Evanovich od zawsze wierzyła, że kariera artystyczna jest jej przeznaczeniem. Dziś jest jedną z najlepiej zarabiających pisarek w Ameryce, numerem jeden na liście najlepiej sprzedających się autorów New York Timesa. To właśnie ta amerykańska pisarka uplasowała się na szóstym miejscu rankingu „Forbesa” 2015 – najlepiej zarabiających pisarzy! Sławę przyniósł jej wielotomowy cykl o łowczyni nagród, Stephanie Plum – obecnie jednej z najpopularniejszych serii książkowych świata.” nota Wydawnictwa

P.S. Już niedługo na półki księgarń trafi kolejny tom – „Płomienna siedemnastka”. Kto czeka?!

Z tej serii recenzowałam także:
1. „Po pierwsze dla pieniędzy”
2. „Po drugie dla kasy”
3. „Po trzecie dla zasady
4. „Po szóste nie odpuszczaj”
5. „Szczęśliwa siódemka”
6. „Ósemka wygrywa”
7. „Wystrzałowa dziewiątka”
8. „Najlepsza jedenastka”
9. „Parszywa dwunastka”
10. „Smakowita piętnastka”
11. „Obłędna szesnastka”
12. „Skok”

#301. Yankee Candle – Bundle Up