Archiwum kategorii: Wydawnictwo Esprit

#211. „Skrzydła nad Delft” – Aubrey Flegg

„Skrzydła nad Delft”


Tytuł: „Skrzydła nad Delft”
Autor: Aubrey Flegg
Wydawnictwo: Esprit
Liczba stron: 256
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-61989-82-0
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 1 lipca 2012

„Skrzydła nad Delft” to trylogia opisująca historię Louise Eeden autorstwa Aubrey Flegg. Autor przenosi czytelnika w drugą połowę XVII wieku, do holenderskiego miasta Delft. Książka zdobyła tytuł „najlepszej irlandzkiej powieści roku”. Warto ją przeczytać? Zdecydowanie tak!

Główną bohaterkę – 16-to letnią Louise Eeden poznajemy w kwietniu 1654 roku, kiedy to razem ze swoją starą nianią Annie, wybiera się do pracowni znanego artysty, malarza Jacoba Haitinka, przed którym jej ojciec Andreas postawił zadanie sportretowania ukochanej córki. Ojciec Louise to znany projektant porcelany, który pragnie rozszerzyć swoje wpływy i powiększyć zyski. Dlatego też Louise została obiecana synowi liczącego się w przemyśle porcelanowym na wielką skalę oraz przyjacielowi ich rodziny, Reynierowi DeVriesowi. Małżeństwo to wydaje się być idealne nie tylko dlatego, że stanowiłoby idealne zabezpiecznie finansowe dla obu rodzin, ale także dlatego, że Louise i Reynier znają się od dziecka. Jednak dziewczyna nie czuje nic do chłopaka, którego traktuje bardziej jak przyjaciela niż potencjalnego męża.

Gdy tylko Louise przekracza próg pracowni malarza, poznaje jego ekscentryczną osobowość oraz jego pomocnika, 18-to letniego czeladnika Pietera Kunsta. Mimo że chłopak jest brzydki dziewczyna od razu czuje do niego sympatię. Pracowity Pieter po śmierci ojca podjął pracę w barze by wspomóc matkę. Mimo że Louise i Pieter to dwa inne światy, które dzieli nie tylko majątek, status społeczny, ale także religia i poglądy. Czy Louise spełni marzenie ojca i chorej na gruźlicę matki i wyjdzie za bogatego Reyniera? A może podąży drogą, którą wyznaczy jej serce? Jak potoczą się losy 16-to letniej myślicielki kochającej naukę? Sprawdźcie sami!

Dużym plusem tej powieści jest wiarygodne przedstawienie holenderskiego miasta, które jednak różni się przecież od teraźniejszych Delft. Opisy są bardzo obrazowe, realistyczne i wiele wnoszą do treści powieści. Autor dużą uwagę poświęca w książce malarstwu. Bardzo skrupulatnie opisuje proces wydobywania kolorów oraz samo malowanie. Bohaterowie powieści to bardzo barwne postaci, bardzo precyzyjnie wykreowane (żywot niektórych pojawiających się postaci jest nawet udokumentowany historycznie!). Louise zasługuje na największą uwagę, gdyż jest postacią wszechstronną, otwartą na świat, naukę i nowe filozofie. Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na przepiękną okładkę. Zagięcia okładki również są ozdobione ilustracjami. Także w książce znajdzie się kilka ilustracji prezentujących postaci z powieści (tym razem nie w kolorze, a czarno-białe).

„Skrzydła nad Delft” to lekka powieść, która jednak niesie ze sobą pewne przesłanie. Przede wszystkim ukazuje moc miłości, przyjaźni, wiary oraz więzi rodzinnych i poświęcenia. Serdecznie polecam tę barwną powieść każdemu, kto ma ochotę poznać historię Louise i jej portretu, ale także każdemu czytelnikowi, który szuka lektury dającej do myślenia. Książka z pewnością przypadnie do gustu nastolatkom, ale dorośli również bez problemu docenią literacki kunszt autora i jego pomysłowość. Ja z wielką niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnych tomów z tej serii. Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy Louise… Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Esprit

#181. „Zniewolenie demoniczne” – Grzegorz Bacik

"Zniewolenie demoniczne"


Tytuł: „Zniewolenie demoniczne.
O działaniu nadzwyczajnym Szatana i duchowym zagrożeniu okultyzmem”
Autor: Grzegorz Bacik
Wydawnictwo: Esprit
Liczba stron: 248
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-61989-21-9
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 24 kwietnia 2012

Okładka książki Grzegorza Bacika mnie przeraziła i przypomniała o filmie, który niedawno widziałam – „Egzorcysta” (z 1973 roku – polecam!), co zmusiło mnie do pewnych przemyśleń na temat kwestii zniewolenia i opętania demonicznego. W dalszym ciągu wiemy o tym bardzo mało i zbyt mało mówi się o tym na co dzień, dlatego jest to tak niebezpieczne. Grzegorz Bacik jest współpracownikiem Sekretariatu Ewangelizacji Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych. I choć sam nie jest duchownym i egzorcystą, od wielu lat współdziała z katolickimi kapłanami.

Książka ta skierowana jest zwłaszcza do osób, które nie zdają sobie sprawy z tego jakie zagrożenie niosą praktyki okultystyczne i satanistyczne, czasem nawet takie, które z pozoru nie są ani złe ani szkodliwe (tarot, praktyki New Age, wizyty u bioenergoterapeutów itd.). Autor pokazuje, że często bardzo ciężko jest odnaleźć granicę między dobrem a złem, która wcale nie jest taka wyraźna, jak mogłoby się wydawać. Stąd też jest Pismo Święte, są książki oraz osoby, które pomagają rozwiewać takie wątpliwości.

Oczywiście nie można podchodzić do kwestii zniewolenia w ten sposób, że przestaniemy uprawiać sporty, słuchać muzyki i skończymy czytać książki. Tu chodzi o pokazanie, że człowiek często zatraca się w tym co robi – w sportach, muzyce, książkach – przyjmując jakąś ideologię, która stoi u ich podłoża, za swoją. Kolejnym problemem na który autor zwraca uwagę jest to, że często sami duchowni nie chcą wnikać w aspekty związane z demonologią, a ich wiedza jest bardzo ograniczona, co uniemożliwia pomoc osobom, które mogą znajdować się w niebezpieczeństwie. Dlatego lektura tej książki naświetli wiele naprawdę ważnych spraw.

Z pewnością nie jest to książka łatwa, jednak jej lektura pomogła mi zrozumieć parę kwestii, które czasami są przemilczane lub nieprawidłowo pokazywane. Autor pisze prostym językiem, co ułatwia zrozumienie wielu zawiłych kwestii. Dodatkowo Bacik popiera swoje przykłady licznymi świadectwami osób a także opisuje swoje doświadczenie. Momenty te łatwo jest zauważyć, ponieważ są opisane przy użyciu innej czcionki. „Zniewolenie demoniczne” to książka w której autor by poprzeć swoje tezy korzysta ze specjalistycznej literatury, która została opisana na końcu książki. Plusem są również modlitwy, które mogą pomóc np. w dostąpieniu łaski pokory, uwolnienia czy oddania się w opiekę swojemu Aniołowi Stróżowi.

Postawa Grzegorza Bacika jest naprawdę godna podziwu. Jest to człowiek wielkiej wiary, który chce pomagać każdemu, kto znajdzie się w potrzebie. Czy jestem zadowolona z przeczytania „Zniewolenia demonicznego”? Jak najbardziej tak :) Musimy pamiętać, by nie popadać w skrajności – mieć zawsze oczy szeroko otwarte, jednak nie doszukiwać się we wszystkim zła. Książka ta da nadzieję, wyjaśni ważne sprawy i wzmocni duchowo. Polecam serdecznie!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Esprit

#162. „Ulubiony bilbord Papieża” – O. Leon Knabit OSB

"Ulubiony bilbord Papieża"


Tytuł: „Ulubiony bilbord Papieża”
Autor: O. Leon Knabit OSB
Wydawnictwo: Esprit
Liczba stron: 272
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-61989-79-0
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 19 marca 2012

„Nie ma przyszłości człowieka i narodu bez miłości”

Ojciec Leon Knabit to mnich benedyktyński z Tyńca i jednocześnie publicysta. Jego najnowsza książka zatytułowana „Ulubiony bilbord Papieża” to głównie przegląd najważniejszych momentów z życia Papieża podczas ich 48 letniej, serdecznej znajomości. Jaki jest więc ulubiony bilbord Papieża? „Czas ucieka, wieczność czeka”.

„Wolność jest nam nie tylko przez Boga dana,
jest nam także zadana!”

Parę słów o oprawie graficznej. Wnętrze książki jest świetnie zredagowane. Stosunkowo duża czcionka i prosty język ułatwiają szybkie czytanie, a urozmaicenie stanowią cytaty i fragmenty wypowiedzi Jana Pawła II. Liczne sentencje zostały włożone w ramki i stanowią pewnego rodzaju bilbordy. Nie zabraknie także kilku rewelacyjnych zdjęć Papieża Polaka. Okładka również zasługuje na chwilę uwagi. Moim zdaniem jest prześliczna pod względem kolorystyki jak i dzięki temu konkretnemu zdjęciu Jana Pawła II oraz zdjęciu Ojca Leona, który aż promienieje radością.

„Leon Knabit i Karol Wojtyła spotkali się po raz pierwszy w 1957r. w Pewli Małej w Beskidzie Żywieckim. W tamtych czasach, kiedy w Polsce panował reżim komunistyczny, chodziło się w góry nie tylko po to, by uprawiać turystykę, ale także aby odetchnąć wolnością.”

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę? Z pewnością dlatego, że Ojciec Leon stara się przedstawić pewne sprawy tak, by stały się bardziej zrozumiałe. Nie stara się jednak drastycznie zmienić myślenia czytelnika, a tylko delikatnie naprowadza go na pewne tory myślowe. Przytacza również liczne słowa Papieża, znane sentencje, fragmenty pielgrzymek, analizuje je i przedstawia w łatwy do zrozumienia sposób. Książka ta składa się w dużej mierze z osobistych wspomnień Ojca Knabita ze spotkań z Janem Pawłem II oraz pielgrzymek w Polsce i Rzymie.

„ […] umieranie Jana Pawła II to jednak nie jest tragedia, ale przejście z domu do Domu.”

Książka Ojca Leona Knabita jest nie tylko pełna mądrości, ale także poprzez próbę przybliżenia czytelnikowi osoby Jana Pawła II oraz jego najważniejszych słów zmusza do refleksji, a momentami wzrusza do łez. Serdecznie polecam tę prześliczną w formie jak i treści książkę każdemu kto już czytał liczne dzieła Ojca Knabita, ale również tym, którzy mieli okazję poznać Papieża Polaka i tym, którzy nie zdążyli. Znajdźcie w niej swój własny, życiowy bilbord!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Esprit

#145. „Łaska” – Terry Virgo

"Łaska"


Tytuł: „Łaska.
Jak przyjąć najcudowniejszy dar Boga”
Autor: Terry Virgo
Wydawnictwo: Esprit
Liczba stron: 240
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-61989-74-5
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 19 lutego 2012

Czym jest łaska? Jak mówi tytuł najnowszej książki słynnego chrześcijańskiego mówcy i pisarza Terry’ego Virgo, jest to „najcudowniejszy dar Boga”, który jednak nie łatwo jest ludziom zrozumieć, a czasami nawet zauważyć czy zaakceptować. Wydaje nam się, że złe przewinienia zasługują na karę i odrzucenie, jednak Bóg nie odrzuca ludzi błądzących! Wręcz przeciwnie – lituje się nad nimi, przebacza okazując im łaskę.

Książka jest podzielona na 16 rozdziałów, z których każdy tytuł stanowi wprowadzenie do rozdziału. Pod tytułem umieszczone zostały krótkie streszczenia, opisujące to, o czym w danym rozdziale będzie mowa. Autor dzieli łaskę na: łaskę, która „uczy mówić ‘nie’”, „łaskę karcenia”, „łaskę dawania”, „łaskę, która nie daje za wygraną” i łaskę oczekiwaną. Język, którym Terry Virgo się posługuje jest prosty w odbiorze, dlatego książkę czyta się łatwo i z przyjemnością. Pisarz nie tylko korzysta z literatury specjalistycznej (którą tu w 90% jest Biblia), ale również przytacza liczne przykłady z życia wzięte. Muszę również zwrócić uwagę na wydanie – okładka jest rewelacyjna, a wnętrze książki przejrzyste.

Autor podkreśla „bezcelowość przestrzegania przepisów religijnych w sposób mechaniczny”, tłumaczy pojęcie i sensowność „Prawa” a także zwraca uwagę na rolę sumienia w naszym życiu. Każdego dnia musimy walczyć z wieloma pokusami, które czyhają na naszej życiowej drodze. Virgo stara się uzmysłowić czytelnikowi, jak ważne jest pokładanie wiary w Bogu, który umocni nas i ułatwi przezwyciężanie złego. Uświadamia również jak wiele wartości moralnych zanika w świecie i jak bardzo są one ważne, zwłaszcza dla chrześcijanina.

Dlaczego łaska jest najcudowniejszym darem Boga? Dlatego, że Bóg z miłości do ludzi, poświęcił swojego jedynego syna – Jezusa, w zamian za odkupienie naszych grzechów. Ten akt wielkiego miłosierdzi i ogromnej łaski symbolizuje zbawienie. Bóg „może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki” (2 Kor 9,8).

„Łaska. Jak przyjąć najcudowniejszy dar Boga” to nie jest poradnik, jest to książka, która ma za zadanie uświadomić chrześcijanina o tym wyjątkowym darze, którego często nie docenia się. Ta książka nie tylko otworzy oczy czytelnika na nowe horyzonty, ale również doda nadziei i zachęci do głębszych przemyśleń. Jest to najlepsza książka poruszająca temat Bożej łaski, jaką kiedykolwiek czytałam. Serdecznie polecam każdemu.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Esprit

#132. „Juniper Berry i tajemnicze drzewo” – M. P. Kozlowsky

"Juniper Berry"


Tytuł: „Juniper Berry i tajemnicze drzewo”
Autor: M. P. Kozlowsky
Wydawnictwo: Esprit
Liczba stron: 270
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-61989-73-8
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 22 stycznia 2012

„Jestem mną, ale nie jestem sobą
Nie jestem sobą, chociaż jestem mną.”

M. P. Kozlowsky mieszka w Nowym Jorku. „Juniper Berry i tajemnicze drzewo” to jego pierwsza, debiutancka powieść, która już zdobyła wiele pochlebnych recenzji licznych krytyków. Książka porównywana jest do twórczości Neila Gaimana i Hansa Christiana Andersena. Moim zdaniem: słusznie.

Juniper Berry to 11-to letnia dziewczynka i zarazem główna bohaterka tej książki. Jest córką pary kochanych przez miliony aktorów. Jednak bogactwo i sława przyniosły ze sobą więcej złego niż dobrego. Juniper jako jedynaczka czuje się samotna i odrzucona na dalszy plan. Jedynym jej przyjacielem jest pies, o przewrotnej nazwie „Kicia”. Mimo tego, dziewczynka czuje się w domu jak w twierdzy, jest odizolowana od zewnętrznego świata. „Bycie samemu było okropne, po prostu okropne”. Jednak wszystko zaczyna się zmieniać, gdy pewnego deszczowego dnia poznaje chudego chłopca – Gilesa. Okazuje się, że tę dwójkę łączy nie tylko wiek. Jego rodzice są znanymi śpiewakami i spędzają z nim coraz mniej czasu, co chłopczyk zrzuca na karb ich nocnych, tajemniczych wycieczek do lasu. Oboje, po raz pierwszy w życiu mają przyjaciela. „I tak, przebywając w swoim małym świecie, każde z nich odnajdywało przyjaciela w drugim.” Po pewnym czasie, ta dwójka trafia na ślad tajemniczego drzewa i czarnego kruka, który na nim przesiaduje. Kruk staje się symbolem zła, a drzewo portalem do pewnego mrocznego miejsca. Juniper i Giles postanawiają dowiedzieć się, co to stare, brzydkie drzewo i kolorowe balony mają wspólnego ze zmianą, która dokonała się w ich rodzicach…

Momentami współczułam małej Juniper, której smutek i odrzucenie dało się wyraźnie odczuć. Zapracowani i skoncentrowani na sobie rodzice, w ogóle nie zwracali na nią uwagi. Innym razem kibicowałam jej i Gilesowi, mając nadzieję, że szybko rozwiążą zagadkę i odzyskają swoich ukochanych rodziców. Jak się stało? O tym musicie przekonać się sami!

Książka została podzielona na 16 rozdziałów. Narrator wypowiada się za Juniper, przedstawiając czytelnikowi jej myśli, odczucia i spostrzeżenia. Literki w książce są stosunkowo duże, a język powieści łatwy w odbiorze, co ułatwi czytanie i zrozumienie tekstu nawet małym czytelnikom. Bardzo wielkim walorem są prześliczne ilustracje, wykonane przez Erwina Madrida, twórcę grafik do animowanych filmów „Shreck2” i „Madagaskar”. Książka ta jest przeznaczona głównie dla dzieci, jednak również młodzieży i dorosłym z pewnością przypadnie do gustu. Zawiera w sobie pewne prawdy i wartości, zwłaszcza moralne i duchowe, o których pielęgnowaniu ludzie często zapominają, żyjąc zbyt szybko i zbyt intensywnie. Pokazuje moc przyjaźni, miłości, oddania i poświęcenia dla drugiego człowieka. Uczy, że marzenia mogą być czasem niebezpieczne…

„Pokusy będą towarzyszyć nam zawsze, gdziekolwiek się w życiu udamy i cokolwiek będziemy robić.”

„Nasze życie stało się płaskie jak kartka papieru. Już do nas nie należy.” Myślę, że to zdanie można traktować jako pouczającą sentencję, płynącą z tej książki. Ma ona ukazać czytelnikom i tym małym, i tym większym, jakie wartości w życiu są najważniejsze oraz jak łatwo jest się zatracić, a jak ciężko odnaleźć. Jest to bardzo wartościowa książka, którą z ręką na sercu polecam każdemu!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Esprit

#119. „O modlitwie. Listy do Malkolma” – C. S. Lewis

"O modlitwie"


Tytuł: „O modlitwie. Listy do Malkolma”
Autor: Clive Staples Lewis
Wydawnictwo: Esprit
Liczba stron: 198
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-61989-65-3
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 27 grudnia 2011

„O modlitwie. Listy do Malkolma” to już druga książka C. S. Lewisa, którą miałam okazję recenzować. Muszę przyznać, że ten brytyjski pisarz z każdą książką otwiera przede mną drzwi do innego świata. Do świata, gdzie wszystko mimo że nie jest proste, to jest do zrozumienia. „O modlitwie” to ostatnia ukończona przez Lewisa książka, wydana już po jego śmierci.

„Żeby mógł istnieć świat albo Kościół, potrzeba najróżniejszych ludzi.”

Jak sam tytuł sugeruje, książka ta będzie utrzymana w formie listów. Każdy rozdział będzie kolejnym listem do tytułowego Malkolma, który tak naprawdę jest tylko wymysłem Lewisa. W każdym z tych listów poruszana zostaje tematyka bliska sercu pisarza, począwszy od z pozoru łatwego tematu modlitwy po instytucję Kościoła. Warto również zwrócić uwagę na to, że jest to książka zarówno o podłożu teologicznym jak i filozoficznym.

Lewis zadaje sobie bardzo ważne pytanie: „Co zatem robimy tak naprawdę, gdy się modlimy?” Jednak myślę, że nad odpowiedzią na nie powinien zastanowić się każdy człowiek. Czy wieczór jest gorszą porą na modlitwę niż popołudnie spędzone w zatłoczonym autobusie? Według Lewisa, zdecydowanie tak. Autor pisze również, że jego ulubionym rodzajem modlitwy jest „modlitwa bez słów”, która jest bardzo trudną i często niemożliwą, z różnych powodów, do odmówienia prawidłowo.

Ktoś kto kojarzy Lewisa jedynie z „Opowieściami z Narnii” będzie zaskoczony sięgając po tę pozycję. Książka nie jest wcale łatwa w odbiorze, bo wymaga pełnego skupienia czytelnika. Wymaga kompletnego zaangażowania i koncentracji, by zostać dobrze zrozumianą. Jednocześnie jej wielkim plusem jest to, że skłania do głębszych przemyśleń i pozwala zatrzymać się na jakiś czas. Listy Lewisa są wypełnione gromadzonej przez lata mądrością. Mimo pewnych różnic pomiędzy Kościołem Lewisa (anglikański) a moim (katolicki) to książka analizująca modlitwę na różne sposoby, byłaby też dobrą pozycją dla każdego innego wyznawcy.

„O modlitwie. Listy do Malkolma” to idealna książka dzięki której czytelnik zostanie zmuszony do głębszych przemyśleń na wiele tematów. Na pewno nie jest to łatwa lektura i nie każdemu przypadnie od razu do gustu, jednak zdecydowanie jest warta przeczytania.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Esprit

#104. „Smutek” – C. S. Lewis

"Smutek"


Tytuł: „Smutek”
Autor: Clive Staples Lewis
Wydawnictwo: Esprit
Liczba stron: 119
Data wydania: 2009
ISBN: 978-83-61989-01-1
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 23 października 2011

„Ta książka to człowiek emocjonalnie obnażony w swoim Gethsemani.”

Któż z Was nie słyszał o sławnym C.S. Lewisie (właściwie Clive Staples Lewis) twórcy „Opowieści z Narni”? Bliski przyjaciel J.R.R.Tolkiena, filozof, zapalony chrześcijanin, ale i zwykły człowiek darzący uczuciem swoją ukochaną, którą poznał zbyt późno, by móc w pełni nacieszyć się wspólnym szczęściem. O tym właśnie jest „Smutek” w skrócie. Tu „…utalentowany apolegeta chrześcijaństwa, miał odwagę, aby się przyznać do powątpiewania w to, co z taką pewnością siebie głosił.”

„Smutek” jest poprzedzony przez dwa „wstępy”. Najpierw mamy napisane przez Madeleine L’Engle „Przedsłowie” (w którym wypowiada się na temat książki) i „Wstęp” napisany przez syna żony Lewisa, Douglasa H. Greshama (w którym pisze on o więzi jego matki z ojczymem i dzieli się swoimi refleksami odnośnie książki).

Swoje cierpienie Lewis spisywał w notesie, robiąc z niego dziennik. Nie pisał jednak codziennie, a tylko wtedy kiedy czuł największą potrzebę podzielenia się z kimś (tu: czymś) swoim cierpieniem, bólem, przemyśleniami i tęsknotą za ukochaną osobą, która odeszła. Joy Davidman, bo tak nazywała się jego żona, była śmiertelnie chora na raka, który wyniszczył jej organizm. Dusza Cliva była całkowicie wypełniona żalem i goryczą, poczuciem wielkiej niesprawiedliwości. To spowodowało, że zaczął sobie zadawać pytania dotyczące pozycji Boga w naszym życiu. Wątpił, ale był w stanie się do tego odważnie przyznać, za co go podziwiam. „Dlaczego On jest z nami w chwilach szczęścia, a nie przychodzi z pomocą w nieszczęściu?”

Książkę podzielona została na 4 części, które stanowią pewne etapy żałoby Lewisa i przezwyciężania problemów. Z początku był skoncentrowany tylko na sobie i na własnym bólu, na złości do Boga, za to, że tak szybko zabrał mu coś, na co czekał całe życie. Ma sobie za złe, że skupia się tylko na własnej osobie, a nie na Joy. Z czasem jego spostrzeżenia i odczucia się zmieniają, staje się wyrozumiały i spokojniejszy. „Jakby wraz ze zniknięciem smutku zniesiona została jakaś bariera.”

Muszę przyznać, że również bardzo podobała mi się okładka. Stonowane kolory i przygnębiony mężczyzna idealnie wpasowują się w treść książki. Jeśli ktoś byłby zainteresowany, to polecam film, który powstał na podstawie tej książki i wydarzeń z życia pisarza – „Cienista Dolina” z Anthonym Hopkinsem i Debrą Winger.

„Częścią każdego cierpienia jest, że tak powiem, cień lub odbicie tego cierpienia; fakt, że nie tylko cierpisz, ale także musisz wciąż o tym myśleć.”

„Smutek” jest powieścią wyjątkową, jedyną w swoim rodzaju. Smutną ale jednocześnie naprawdę piękną i radosną dla kogoś, kto przeżywałby podobny rodzaj emocjonalnego załamania. Dlaczego radosną? Ponieważ niesie pocieszenie i zrozumienie. Pozwala odczuć, że człowiek nie jest sam na sam ze swoim problemem. Że nie jest jedyną osobą, która musiała zmierzyć się z taką tragedią.
Zdecydowanie polecam tę książkę wszystkim, którzy poszukują pięknej wypełnionej filozoficznymi myślami powieści w formie dziennika bez dat, ale również polecam tym, którzy właśnie przechodzą w swoim życiu bardzo trudne chwile.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Esprit