Archiwum kategorii: Wydawnictwo Muza

#298. „Monsun przychodzi dwa razy” – Anna Janowska

„Monsun przychodzi dwa razy”


Tytuł: „Monsun przychodzi dwa razy”
Autor: Anna Janowska
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 304
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-287-0424-4
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 30 listopada 2016

Kocham podróżować. Rzadko kiedy jednak sięgam po książki podróżnicze, chyba, że przed wyjazdem, z tego względu, że z każdą przeczytaną stroną, z każdym przepięknym zdjęciem chciałabym się znależć w danym miejscu. Ponieważ moi znajomi wkrótce wybierają się na Zanzibar postanowiłam przeczytać książkę Anny Janowskiej „Monsun przychodzi dwa razy”, dzięki czemu chociaż trochę będę mogła poznać tereny w jakie się wybierają i nie tylko. Książka ta jest podróżniczym pamiętnikiem przez Keralę, Oman i Zanzibar.

Ziarko pieprzu – to ono jest powodem dla którego Janowska wyrusza w fascynującą podróż do Kerali, Omanu i na Zanzibar, bo jak się okazuje pieprz w szczególny sposób łączy te kraje – historycznie i kulinarnie. Barwne opisy, pouczające rozmowy, poznawanie nowych ludzi, nowej kultury i kuchni, odkrywanie często nieznanego dla przeciętnego Europejczyka i Polaka świata… coś wspaniałego, a na dodatek całość jest uzupełniona przepięknymi fotografiami z podróży.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, jest napisana prostym w odbiorze językiem, autorka posiliła się o wiele ciekawostek… chociaż dla mnie cała lektura była jedną wielką ciekawostką, jako że moja wiedza na temat tych krain geograficznych jest bardzo mała. Z pewnością osoby, które chcą dopiero poznać te tereny, jak i te, które być może podróż do Kerali, Omanu i na Zanzibar mają już za sobą i chciałyby powspominać lub być może dowiedzieć się czegoś nowego, uznają tę książkę za ciekawą literaturę.

Bardzo pozytywnie przyjęłam tę książkę, lektura okazała się być niezwykłą podróżą, którą najchętniej bym powtórzyła – tym razem w rzeczywistości, nie na papierze. Zdecydowanie i z ogromną radością polecam lekturę tej książki, która podróżnik łączy z pamiętnikiem – coś wspaniałego i niezwykle czytalnego.

Anna Janowska (BLOG TUTAJ / STRONA TUTAJ) podróżniczka, dziennikarka i fotografka. W domu ma zawsze dwie walizki: jedną już spakowaną, drugą wciąż nierozpakowaną. Od lat ponad pół roku (w roku) spędza w podróży – w poszukiwaniu ciekawych miejsc, ludzi, smaków i tematów artykułów. Uważa się za wyjątkową szczęściarę, bo żyje swoją pasją i na co dzień realizuje ją w pracy. Może to dlatego, że jako dzieciak najbardziej na świecie chciała zostać Winnetou? Przez lata współpracowała z magazynem „Voyage”, teraz publikuje w „National Geographic Traveler” oraz pismach kobiecych: „Pani”, „Elle”, „Twój Styl”, „Uroda Życia”, „Viva!”.

UWAGA! Na stronie Muza.com.pl można tę książkę nabyć w świetnej cenie promocyjnej -45% za jedyne 19.90 zł. Może warto pomyśleć, czy komuś nie sprawiłaby ona radości, gdyby znalazła się pod choinką? :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Muza S.A.

Reklamy

#532. „Koronkowa robota” – Pierre Lemaitre

„Koronkowa robota”

Tytuł: „Koronkowa robota”
Autor: Pierre Lemaitre
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 416
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-7758-996-0
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 29 czerwca 2015

Nazwisko tego francuskiego pisarza wielokrotnie obiło mi się o uszy, ponieważ ostatnimi laty książki, które napisał stały się bardzo modne, zwłaszcza w kręgu osób zaczytujących się w kryminałach. „Koronkowa robota” to dopiero moje pierwsze spotkanie z jego twórczością, aczkolwiek zapewne nie ostatnie, ponieważ na półce mam już inną jego książkę – „Alex” (jeśli ktoś z Was czytał, z chęcią zapoznam się z Waszymi opiniami).

Pierre Lemaitre jest francuskim pisarzem i scenarzystą, zdobył zarówno nagrodę CWA International Dagger jak i prestiżową nagrodę Prix Goncourt. Napisał 9 książek, z czego aż 6 to książki o komisarzu Verhœvenie. Na język polski przetłumaczono 6 jego kryminałów.

„Perfekcja mojego dzieła polega na tym, że napisałem książkę o najpiękniejszej zbrodni… wcześniej popełniwszy zbrodnie z najpiękniejszych książek. Czy to nie cudowne? Czyż ten doskonały, tak bezbłędnie zaplanowany finał nie jest bliski ideału?”

„Koronkowa robota” jest kolejną książką z serii o komisarzu policji Camille Verhœvenie, który jest inspektorem w Brygadzie Kryminalnej. Mimo że nie czytałam poprzednich części z tej serii, w niczym nie przeszkadzało to w lekturze tekstu, ponieważ autor wracał do najważniejszych momentów życia głównego bohatera i po krótce opisywał stale towarzyszących mu kolegów po fachu. Kim jest ten specyficzny inspektor? Niewielkich rozmiarów mężczyzna, niezwykle efektywny w swojej pracy, stale dążący do celu i konsekwentny w tym, co robi, właśnie dzięki temu zjednał sobie przychylność pracowników. Tym razem stanie przed sprawą, która na zawsze zmieni jego życie…

Verhœven zostaje przydzielony do sprawy brutalnych morderstw młodych kobiet, prostytutek. Niewiele trzeba czasu, by odkryć, że morderca zostawił ślad, łączący go z inną zbrodnią z przeszłości, jednak stale jest nieuchwytny. Verhœven wraz z partnerem Louisem i resztą ekipy Brygady Kryminalnej stają przed niezwykle trudnym zadaniem. Pojawia się kolejne ciało, a wszystko wskazuje na to, że te niezwykle okrutne, brutalne i krwawe morderstwa bazują na morderstwach opisanych w książkach takich jak: American Psycho, Czarna Dalia, Laidlawa czy Roseanna. W śledztwo angażują się także księgarz dobrze obeznany z literaturą, wykładowca uniwersytecki, znawca i miłośnik kryminałów wraz ze swoimi studentami, oraz namolny dziennikarz psujący reputację Verhœvena i utrudniający śledztwo.

Portret psychologiczny mordercy zwanego przez media „Literatem” przedstawia go z początku jako osobę normalną, każda zbrodnia jest zaplanowana z ogromną precyzją, co oznacza, że mężczyzna musi mieć jakąś manię, czy obsesję, którą musi sobie rekompensować, ale w której nie zaznaje spokoju, dlatego kontynuuje swoje dzieło. Akcja nabiera tempa, gdy Verhœven decyduje się na odważny, ale bardzo ryzykowny krok – komunikację z mordercą za pomocą jednej z gazet. Rozpoczyna się gra na czas, w której cała Brygada Kryminalna zostanie postawiona na nogi, a dla Verhœvena będzie to sprawa osobista, w ktorej przyjdzie mu zawalczyć o najważniejsze osoby w jego życiu.

Nie chcąc zdradzać zbyt wiele mogę przyznać się, że miałam swoje podejrzenia odnośnie osoby mordercy, które się sprawdziły – i to uznałabym za minus, ponieważ były dość czytelne. Natomiast zakończenie jest idealne – takiego oczekiwałam. Cała akcja pod koniec nabiera naprawdę szaleńczego tępa, by ostatecznie zakończyć się z wielkim hukiem!

Fabuła od razu mnie wciągnęła, to muszę przyznać – motyw popełniania zbrodni, które kiedyś zostały opisane w książkach wydał mi się niezwykle ciekawy i inspirujący do sięgnięcia po opisane kryminały. Bardzo lubię także, gdy w kryminale pojawia się profilowanie psychologiczne mordercy. Większość z bohaterów budowana jest na podstawie kontrastu, przeciwieństwa – bogaci – biedni, wysocy – niscy, honorowi – niehonorowi, jednych da się lubić, innych nie. Fabuła została skonstruowana w taki sposoób, że od początku do końca książka jest niezwykle ciekawa, nie ma miejsca na nudę, nawet, gdy opisywane jest życie prywatne Verhœvena. Zabrakło mi odrobinę więcej opisów samej Francji, ponieważ oprócz wzmianek nazw miast, czy rue (ich ulice) autor nie przeniósł czytelnika do tego klimatycznego kraju.

Jeśli nie znacie jeszcze twórczości Lemaitra, a lubujecie się w kryminałach, to z ręką na sercu mogę polecić lekturę jego książek. Nie brak w nich niczego, co składa się na dobry kryminał – ciekawych, barwnych bohaterów, misternie wykreowanej fabuły, nieprzewidywalnych zmian akcji i zakończenia, które niejednych zaskoczy. Jak najbardziej polecam :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Muza S.A.

#525. „Doradca smaku” – Michel Moran

„Doradca smaku”


Tytuł: „Doradca smaku”
Autor: Michel Moran
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 176
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7758-672-3
Ocena: 8/10

Michel Moran to znany francuski kucharz, restaurator i od niedawna juror polskiej edycji MasterChef („oddaj fartucha”), a także prowadzący programu o tej samej nazwie, co tytuł powyższej książki – „Doradca smaku” (http://www.doradcasmaku.pl/)
Ponieważ sama jestem wielką miłośniczką programów kulinarnych z bacznością obserwowałam zarówno Master Chefa jak i Doradcę smaku. Z tego też powodu dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć książkę tego znamienitego kucharza, która z pewnością znajdzie swoje zastosowanie w każdej kuchni.

Autor opisuje proces przygotowywania i przyrządzania potraw jak i spis składników oraz niezbędnych przypraw, które koniecznie muszą zostać wykorzystane podczas gotowania. Sekretem Michela na sukces są przyprawy i zioła, które dodane w odpowiedniej ilości mogą całkowicie odmienić smak dania.

Z tego też powodu zarówno na początku książki (na wewnętrznej stronie okładki) jak i na końcu została przygotowana lista przypraw i ziół, które można dodawać do jakiego rodzaju mięs, ryb, zup, sałatek, warzyw oraz grzybów. Uważam, że jest to niezwykle przydatne i pouczające, gdyż od tej pory Wasze potrawy nabiorą nowego smaku. Co więcej nigdy nie spotkałam się z takim zestawieniem w żadnej z książek kucharskich, które mam w domu.

W książce występuje podział na dania słone, pikantne i słodkie, chociaż zdecydowanie przeważają słone. Nauczycie się przygotowywać zarówno zupy, jak i mięsa, ryby i potrawy jarskie. Proces przygotowania dań jest opisany krok po kroku, wszystko jest także widoczne na pięknych ilustracjach obok przepisu. Jednak dla ciekawskich i chcących robić dokładnie tak jak Michel jest możliwość obejrzenia filmiku przygotowania danego dania. Wystarczy tylko zeskanować kod QR. Wszystko wydaje się teraz być takie proste! :)

Książkę tę uznaję za dobrą zarówno dla osób, które dopiero, co zaczynają swoją przygodę w kuchni, jak i dla tych, którzy już są wprawionymi w boju kucharzami, jednakże łaknącymi nowych przepisów na ciekawe dania. Jednak w tej książce zabrakło mi przede wszystkim jednej rzeczy – czasu przygotowań danej potrawy. Niektóre z zaprezentowanych dań były bardziej, drugie mniej skomplikowane, czasem można na oko przewidzieć ile co będzie się gotować, piec, ale jednak taka wskazówka byłaby przydatna. Żałuję też, że nie została wydana w twardej oprawie, bo jednak wiadomo, w kuchni czasem coś może ulec zabrudzeniu czy zmoczeniu.

Często w książkach kulinarnych można znaleźć całą masę wspaniale wyglądających na zdjęciach dań, ale niezwykle skomplikowanych i pracochłonnych w wykonaniu, zwłaszcza dla osób, które nie spędzają w kuchni całych dni (chyba, że w formie degustatora). Natomiast „Doradca smaku” to książka, w której skupiono się na potrawach niewymagających ogromnego doświadczenia kulinarnego, ich głównym sekretem jest smak! Jako osoba średnio zaawansowana jeśli chodzi o kucharzenie, muszę przyznać, że książka podbiła moje serce. Polecam wszystkim, którzy poszukują ciekawych i nieskomplikowanych pomysłów na śniadanie, obiad czy kolację.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Muza S.A.

#365. „Statek śmierci” – Yrsa Sigurdardóttir

„Statek śmierci”


Tytuł: „Statek śmierci”
Autor: Yrsa Sigurdardóttir
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 336
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7758-339-5
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 31 lipca 2013

Yrsa Sigurdardóttir to islandzka pisarka, która debiutowała w roku 1998 książką „Trzeci znak” (Wyd. Muza, 2007) w której po raz pierwszy miłośnicy pióra Islandki mogli poznać jedną z głównych bohaterek jej książek – Thorę Gudmundsdottir. Yrsa okrzyknięta została królową kryminału i niejednokrotnie porównywana jest do Stephena Kinga, nie bez powodu. Dziś pragnę Wam przybliżyć najnowszą powieść Yrsy, thriller „Statek śmierci”.

Tym razem islandzka pisarka zabierze swoich fanów w mroczną podróż jachtem. Historie dotyczące żeglugi, morza, statków są liczne, niektóre sięgają setek lat wstecz. Mrożą krew w żyłach, przerażają. Niektóre są wyssane z palca, inne mają w sobie ziarno prawdy. Walka z żywiołem na pełnym morzu nigdy nie jest łatwa, dlatego giną ludzie, a statki podobno potem nawiedzają duchy. Co jeśli znaleźlibyście się na owianym złą sławą statku? Co jeśli znaleźlibyście się na statku razem z trupem w zamrażarce?

W wyniku dziwnego zbiegu okoliczności Egir, przedstawiciel komisji likwidacyjnej banku, wraz z żoną Lárą i dwójką córeczek bliźniaczek Arną i Bylgją wyruszają w podróż do domu z Portugali nie samolotem, a luksusowym jachtem, który znajduje się w posiadaniu banku. Wraz z nimi płynie kapitan i dwóch jego pomocników. Podróż ta od początku jest dziwna. Choroba morska, dziwne sny dziewczynek, problemy natury technicznej i zdystansowana załoga… Ale to nie koniec problemów pasażerów tego jachtu. W dniu, w którym jacht miał zacumować w porcie, okazuje się, że cała załoga wraz z pasażerami zniknęła… Jak to możliwe?

Pani adwokat, Thora Gudmundsdottir, zostaje poproszona o pomoc w uzyskaniu praw do opieki nad najmłodszą córeczką zaginionego małżeństwa przez rodziców Egira i rozwiązanie problemu polisy ubezpieczeniowej opiewającej na pokaźną sumę pieniędzy. Gdy jacht zacumowano w porcie zaczęły dziać się dziwne rzeczy… Thora jest zaskoczona wrażeniem jakie wywiera na niej statek. Natomiast w internecie roi się od plotek o klątwie krążącej nad jachtem, interesująca jest też sama historia jachtu i jego właścicieli. Thora zaczyna prowadzić małe śledztwo na własną rękę, a niedługo potem morze wyrzuca na ląd ciało. Czy to jeden z pasażerów jachtu Lady K? Co tak naprawdę wydarzyło się na statku? Czy Thorze uda się dociec prawdy?

Na początku książki zostały wypisane „Osoby dramatu”, co uważam za dobry pomysł, ponieważ te wszystkie islandzkie imiona i nazwiska z początku mogą się plątać. Już nie wspomnę o tym, że osoba nie znająca tego języka będzie miała problemu z ich odczytywaniem (ale można się do tego przyzwyczaić :)).Historię poznajemy naprzemiennie z punktu widzenia rodziny na statku i adwokatki Thory. Akcja powieści rozgrywa się na zmianę na płynącym statku oraz w stolicy Islandii – Reykjavíku. Bohaterowie tej powieści są bardzo tajemniczymi osobami bojącymi się zaufać komukolwiek. Yrsa w umiejętny sposób prowadzi fabułę, dozuje nam dawkę emocji, przeraża i intryguje.

Uwielbiam skandynawskie thrillery i kryminały. Mają w sobie przenikliwy chłód, z pozoru skomplikowaną zagadkę, wewnętrzny mrok. Bez wątpienia są bardzo klimatyczne. Yrsa jest jak kubeł zimnej wody w gorący dzień… Pisarka świetnie buduje nastrój i pozwala czytelnikowi wczuć się w niepokojącą atmosferę statku i tajemniczej załogi. Książkę czyta się naprawdę szybko, ponieważ akcja wciąga już od samego początku.

„Statek śmierci” to pierwsza książka Yrsy Sigurdardóttir, którą miałam okazję czytać. Nie ostatnia, bo na mojej półce znalazły się także dwie inne jej powieści: horror „Pamiętam cię” i kryminał, trzeci tom serii z Thorą – „W proch się obrócisz”. „Statek śmierci” serdecznie polecam wszystkim fanom thrillerów i mrożących krew w żyłach powieści, a także miłośnikom pisarki. Gwarantuję, że Yrsa Was nie zawiedzie!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Muza S.A.

#317. „Rozmowy telefoniczne” – Roberto Bolaño

„Rozmowy telefoniczne”


Tytuł: „Rozmowy telefoniczne”
Autor: Roberto Bolaño
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 208
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7758-306-7
Ocena: 6/10
Data przeczytania: 25 kwietnia 2013

Roberto Bolaño (1953 – 2003) to chilijski pisarz, poeta, prozaik. Rozpoznawalnym pisarzem stał się dopiero w połowie lat 80. jednakże międzynarodową sławę przyniosły mu książki napisane pod koniec lat 90. Jedno z jego największych dzieł, powieść „2666” została opublikowana po jego śmierci, przynosząc pisarzowi pośmiertny rozgłos i pochlebne słowa wielu krytyków literackich. „Rozmowy telefoniczne” to moje pierwsze spotkanie z twórczością chilijskiego pisarza, które do najłatwiejszych nie należało.

O czym są „Rozmowy telefoniczne”? Głównie o rozmowach, to prawda, jednak nie telefonicznych, a częściej rozmowach twarzą w twarz. Kim natomiast są bohaterowie opowiadań Roberto Bolaño? Są przede wszystkim zwykłymi ludźmi, często z średniej klasy społecznej. W opowiadaniach znajdą się początkujący pisarze, policjanci, żołnierz, a nawet „upadłe” kobiety. Mnogość bohaterów przeplata się z mnogością pomysłów na fabułę oraz życie głównych postaci, jednak akcja każdego z opowiadań rozgrywa się bardzo powoli.

„… dobrzy pisarze potrzebują złych pisarzy, choćby nawet tylko jako czytelników albo giermków.”

Wielu z głównych bohaterów powieści to alter ego pisarza w pewnym etapie jego życia. Są początkujący pisarze, biedujący i niedocenieni przez krytyków, wydawców i czytelników. Poruszony zostaje także bolesny wątek z historii życia pisarza, mianowicie czas, kiedy został aresztowany i oskarżony o bycie terrorystą. W opowiadaniach akcja jest niejako jednostajna, wszystko dzieje się powoli, ale na przestrzeni lat. Mimo że są to opowiadania, pisarzowi świetnie udało się wykreować postacie, którym niczego nie brakuje. Po skończeniu jednego opowiadania od razu przechodziłam do drugiego, nie czując niedosytu czy smutku z powodu zakończenia danej historii. Czułam, że są to kompletne historie i niczego więcej im nie brakuje.

Czym wyróżnia się Roberto Bolaño w „Rozmowach telefonicznych”? Z pewnością tak szeroko chwalonym stylem gawędziarskim. Jednakże każde słowo wydaje się być dokładnie przemyślane, idealnie pasuje w tym właśnie miejscu w którym jest. Jego opowiadania są precyzyjnie skonstruowane i dopracowane w najmniejszym szczególe.

Ponieważ nie wszyscy sięgają po opowiadania, polecę je w szczególności miłośnikom twórczości Roberto Bolaño, jak i tym, którzy po krótką formę sięgają z entuzjazmem. Ja nie czuję się do końca usatysfakcjonowana opowiadaniami Bolaño, aczkolwiek na pewno jeszcze do nich wrócę, bo być może uda mi się odkryć drugie dno.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Muza S.A.

#305. „Pierwsze światła poranka” – Fabio Volo

„Pierwsze światła poranka”


Tytuł: „Pierwsze światła poranka”
Autor: Fabio Volo
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 208
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7758-314-2
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 29 marca 2013

Fabio Volo (naprawdę Fabio Bonetti) – włoski pisarz, aktor, prezenter radiowy i telewizyjny, scenarzysta. Napisał 6 powieści, z czego 3 zostały przetłumaczone na język polski („Czekam na ciebie całe życie”, „Jeszcze jeden dzień” i „Pierwsze światła poranka”). Uwielbiany przez miliony kobiet na całym świecie Włoch, szybko zdobył sławę i uznanie. „Pierwsze światła poranka” to pierwsza książka pisarza, którą miałam okazję przeczytać.

„Udaję samą siebie tuż po ślubie, ale już nie potrafię nią być. Robię to, żeby nie zauważył mojego smutku i niepokoju.”

Elena jest ambitną i odnoszącą sukcesy dwudziesto dziewięciolatką pracującą na stanowisku szefowej marketingu w agencji reklamowej w Mediolanie. Niestety w jej życiu prywatnym nie jest już tak pięknie, jak w życiu zawodowym. Elena jest znudzona monotonią kilkuletniego małżeństwa z Paolem, którego zachowanie co chwilę wyprowadza ją z równowagi. Mimo że stara się jak tylko może, wie, że tym razem ich małżeństwo nie przezwycięży kryzysu. Jedyne, czego Elena teraz chce, to uczucia pełnego pasji i namiętności. Pewnego dnia Elena poznaje przystojnego mężczyznę w pracy i po pewnym czasie daje się ponieść emocjom i pożądaniu rozpoczynając nowy etap swojego życia. Kochanek zapewnia jej namiętność o jakiej zawsze marzyła. Czy małżeństwo z Paolem dobiegło właśnie końca? Jak potoczą się losy Eleny? Czy będzie umiała stawić czoło „pierwszym światłom poranka”?

Fabio Volo idealnie wczuł się w kobietę. Tak idealnie, że chyba sama kobieta nie mogłaby napisać lepszej książki. Autor podzielił książkę niejako na dwie części – pierwsza jest relacją pamiętnikarską i przeszłością Eleny, druga jest jej teraźniejszością, gdzie 38-letnia bohaterka komentuje swoje zachowania oraz sytuacje w jakich się znalazła. Oprócz Eleny, autor szczegółowo wykreował trzy inne kobiety: jej przyjaciółki Federicę i Carlę oraz matkę Paolo.

„Mrok i nocne cienie powoli jaśnieją, ustępując miejsca pierwszym światłom poranka.”

Ciekawym zabiegiem jest niepodanie imienia kochanka Eleny. Tym sposobem każda z czytelniczek może go sobie wyobrazić i wczuć się w to, co jest udziałem głównej bohaterki. Jest to kochanek idealny: namiętny, delikatny lub agresywny kiedy trzeba, spełniający jej wszystkie zachcianki, włącznie z tymi najbardziej skrywanymi, jak trójkąt z inną kobietą. Jednak traktujący całą sytuację jak grę. Na okładce napisane jest, że to „przelotny romans”, jednak ja wcale bym tego tak nie ujęła. Jest to erotyczna gra, w której ten, kto pierwszy okaże uczucia odpada. Nie mogę też pominąć bardzo obrazowych scen erotycznych, jakie są udziałem Eleny i jej kochanka, który postawił sobie za zadanie spełniać wszystkie jej erotyczne zachcianki. Wymagające czytelniczki w tym temacie zostaną zaspokojone.

Do sięgnięcia po tę książkę zachęciła mnie okładka i nazwisko autora, które wielokrotnie obiło mi się o uszy. Powieść czyta się naprawdę błyskawicznie. Jednak, co poruszyło mnie najbardziej to, pewne mieszane uczucia jakie we mnie ta powieść wywołała. Nie potrafiłam w 100% wczuć się w sytuację bohaterki, ponieważ odkąd zaczęła przeżywać tragedię rozpadu małżeństwa, a potem zawód miłosny, zaczęłam zastanawiać się, czy i moje życie może kiedyś tak wyglądać, mimo że teraz wcale tego nie chcę. Dla jednych czytelników ta książka będzie ciekawą odskocznią od życia codziennego, dla drugich będzie książką dotykającą wnętrza duszy i zmuszającą do refleksji i zadumy.

W ostatnich czasach rynek literacki jest wręcz bombardowany książkami o podobnej tematyce, które robią wielką furorę wśród kobiet. Książka Fabio Volo również należy do tej kategorii, jednak wydaje mi się, że jest ona o tyle ciekawsza, że ma to być nie tylko powieść erotyczna, ale także zwierciadło dla naszej duszy. Co się Wam odbije, tego przewidzieć nie mogę, ale polecam lekturę „Pierwszych świateł poranka”.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Muza S.A.

#269. „Obce dziecko” – Alan Hollinghurst

„Obce dziecko”


Tytuł: „Obce dziecko”
Autor: Alan Hollinghurst
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 616
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7758-194-0
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 11 listopada 2012

Każdego dnia miłośnicy literatury muszą stawić czoła trudnemu zadaniu, które polega na wybraniu odpowiednich książek, z których każda wydaje się być jedyna w swoim rodzaju. Gdy po raz pierwszy usłyszałam o „Obcym dziecku” nie miałam wątpliwości, że ta powieść okaże się być niezwykłą, literacką perełką – w rzeczy samej, nie myliłam się. „Obce dziecko” to już piąta powieść wybitnego, angielskiego pisarza Alana Hollinghursta. Wcześniej nie miałam okazji czytać żadnej jego powieści, co z pewnością się zmieni po przeczytaniu tej najnowszej.

Książka jest podzielona na 5 części: „Dwa Akry”, „Revel”, „Równo, chłopcy, równo”, „Coś z poety” i „Dawni kompani”, z których każda opowiada historię w innym czasie (przed wojną, po czasy współczesne) oraz skupia się na innych wydarzeniach. Narrator wszechwiedzący pięknym językiem opisuje wszystkie wydarzenia oraz uczucia bohaterów.

Rok 1913. George Sawle zaprasza na weekend do swojej rodzinnej posiadłości Dwa Akry przyjaciela z Cambridge, Cecila Valance’a, młodego arystokratę, narcystycznego poetę, który jest także tajemniczym kochankiem George’a. 16-to letnia siostra George’a, Daphne, jest bardzo zainteresowana nieznajomym gościem, którego donośny śmiech szybko wypełnia całą posiadłość. Po wizycie w Dwóch Akrach, Cecil pisze wiersz, który zdaje się być napisany dla Daphne. Ale czy na pewno? W ciągu weekendu, który Cecil spędzi wśród rodziny Sawle i ich znajomych wydarzy się wiele intrygujących i tajemniczych sytuacji. Kiedy brat Cecila żeni się z Daphne obie arystokratyczne rodziny Sawle i Valance, zostają połączone ścisłymi więziami, a tajemniczy wiersz stanie się zagadką roztrząsaną przez kolejne dziesięciolecia.

Cecil podczas wizyty w Dwóch Akrach jest głośny, dużo pije i pali, w pogański sposób wielbi świt, zaleca się do George’a, całuje jego siostrę Daphne, a potem pisze wiersz wielbiący Dwa Akry. Uczucie pomiędzy George’em i Cecilem przez to, że jest niejako nielegalne i bardzo tajemnicze, staje się coraz silniejsze. Cecil umiera podczas wojny, co automatycznie przysparza mu pośmiertnej sławy i ogromnego zainteresowania jego twórczością. Nawet Churchill zachwala jego wiersza, a dzieci w szkole go recytują. Z biegiem czasu tragiczna historia miłosna jak i inne tajemnice, zostają pochowane, jednak ambitny pisarz chcący napisać biografię Cecila jest na ich tropie. Alan Hollinghurst pokazuje, że zarówno poemat Cecila, jak i Anglia, są idealizowane.

Pisarz zaskakuje czytelnika coraz to nowymi informacjami, które rzucają coraz to nowe światło na wydarzenia z przeszłości. Mnogość bohaterów na szczęście nie jest przytłaczająca, więc czytelnik nie ma problemu z właściwym odbiorem powieści.

Książka łączy w sobie wszystkie aspekty dobrej lektury – jest ciekawa, wciągająca, intrygująca, a miejscami tajemnicza i zabawna. „Obce dziecko” jest również poruszającą, historią homoseksualnego życia w Anglii w przeciągu ostatniego stulecia oraz świetną kreacją wielkich angielskich arystokratycznych rodzin. Jest to powieść o miłości oraz o tym, jak prawdziwe historie stają się z czasem legendami…

Książkę miejscami czyta się z wypiekami na twarzy, co najlepiej świadczy o tym, że jest to powieść, którą warto przeczytać. Świetnie wykreowany wizerunek Anglii i arystokratycznych rodzin, rewelacyjna kreacja bohaterów, zgrabnie napisane, intymne dialogi, a wszystko to na przełomie 600 stron. „Obce dziecko” jest jedną z najlepszych powieści jakie przeczytałam w tym roku. Tę angielską sagę polecam każdemu wymagającemu czytelnikowi. Nie zawiedziecie się.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Muza S.A.