Archiwum kategorii: Wydawnictwo Novae Res

#309. „Glina” – Roman Hula

"Glina"


Tytuł: „Glina”
Autor: Roman Hula
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 978-83-7722-521-9
Data wydania: 2013
ISBN: 226
Ocena: 6/10
Data przeczytania: 5 kwietnia 2013

Kim jest Roman Hula i dlaczego postanowił napisać książkę zatytułowaną „Glina”? Urodzony w 1953 roku w Zakopanem, jednak od najmłodszych lat ściśle związany z Górnym Śląskiem. Podoficer zawodowy Marynarki Wojennej, ratownik górniczy na KWK „Radzionków”, kierownik Sekcji Zabójstw oraz Włamań w Wydziale Kryminalnym KWP w Katowicach, zastępca Szefa MUSW w Piekarach Śląskich ds. MO, Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach, a także Komendant Główny Policji w Warszawie. Obecnie na emeryturze, wcześniej pracował także jako prywatny detektyw, będąc jednocześnie członkiem IPA (międzynarodowej organizacji policjantów). Książkę „Glina” postanowił napisać, by zaprezentować niewtajemniczonym czytelnikom, jak wyglądała milicja w latach 80. i 90., a następnie policja oraz jakie zmiany zaszły w jej strukturze, funkcjonowaniu i postrzeganiu. Jest to powieść biograficzna uzupełniona prywatnymi zdjęciami autora.

„Zawód marynarza, górnika i policjanta mają wiele ze sobą wspólnego. Jest to walka z żywiołem: wodą, ogniem i ludźmi – mam oczywiście na myśli świat przestępczy. Dzisiaj mogę powiedzieć, że te naturalne żywioły są bardziej przewidywalne i bezpieczniejsze od tego ludzkiego.”

Po odsłużonej służbie w Marynarce Wojennej został na niedługo ratownikiem górniczym, a potem zasilił szeregi milicji, szybko awansując do wymarzonego wydziału zabójstw. Mimo że, jak sam pisze, nie spodziewał się, że kiedykolwiek będzie pracował w milicji, której nigdy nie darzył wielkim sentymentem, później nie wyobrażał sobie życia bez codziennego uganiania się za mordercami, złodziejami i innymi przestępcami. By osiągnąć swoje cele musiał wielokrotnie ryzykować swoją posadę, zdrowie, a także związek małżeński i relacje z córką.

Niestety książka czasami jest nużąca, już sam początek jest zbyt szczegółowy w wydarzenia z życia Romana Huli, za to brakuje mi tam bardziej dogłębnych opisów tamtych czasów. Na szczęście później robi się ciekawiej, zwłaszcza, gdy autor opisuje śledztwa nad którymi pracował. Żałuję tylko, że najczęściej były to podawane suche fakty bez np. wnikliwej analizy psychologicznej przestępców.

Muszę przyznać, że podziwiam Romana Hulę i uważam, że jego życie pełne było przygód. To właśnie jemu zawdzięcza się założenie związku zawodowego w policji, to on wraz z kolegami, przyczynił się do zmiany milicji w prawdziwą policję, także on wytropił niebezpiecznego „wampira” z Piekar Śląskich oraz wielu innych groźnych przestępców.

Po książkę sięgnęłam z powodu okładki, która od razu wpadła mi w oko i zachęcającego opisu. Jednak nie do końca jestem nią usatysfakcjonowana, ale spokojnie mogę ją polecić wszystkim czytelnikom, których temat milicji i policji interesuje. Mimo czasami nużących opisów czyta się ją szybko. Tym razem szczególnie polecam „Glinę” mężczyznom, jako że im na pewno książka przypadnie do gustu.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Novae Res

#186. „Marzyciele i Pokutnicy” – Krzysztof Spadło

"Marzyciele i Pokutnicy"

„Marzyciele i Pokutnicy”


Tytuł: „Marzyciele i Pokutnicy”
Autor: Krzysztof Spadło
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 344
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7722-399-4
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 4 maja 2012

Krzysztof Spadło choć urodził się w Kędzierzynie od kilku lat mieszka, jak sam pisze, „w malowniczej miejscowości, która nazywa się Risør. Interesuje się przede wszystkim filmem, ale również i szeroko pojętą sztuką. „Marzyciele i Pokutnicy” to jego pierwsza, debiutancka powieść.

„Marzyciele i Pokutnicy” to zbiór 10 różnych opowiadań zatytułowanych kolejno: „Przewoźnik”, „Piętno morfeusza”, „W imię twoje”, „Chłopiec w czapeczce z daszkiem”, „Oczy”, „Absolutny hit!”, „Mroczny łańcuch”, „Niepokorni”, „Kopacze” i „Szczęściarz”. Jak to często bywa w zbiorach opowiadań, jedne są lepsze, zapadają w pamięć a inne są gorsze i nie przywiązujemy do nich szczególnej wagi. Mnie najbardziej przypadły tutaj do gustu dwa opowiadania: „Oczy” i „Absolutny hit!”. Dlaczego? Tego musicie dowiedzieć się sami, bo być może i Wam one przypadną do gustu :)

Akcja wszystkich opowiadań toczy się we współczesnej Polsce, jednak nie jest to Polska jaką znamy z codziennego życia. Tutaj wszystko ma swoje drugie dno, mroczne i tajemnicze oblicze, które przeraża i fascynuje.

Dużym plusem jest tutaj wszechobecny synkretyzm rodzajowy: mamy odrobinkę fantastyki, science-fiction i horroru. Metafizyka przeplata się z realizmem i rzeczywistością. Nie każdy pisarz potrafi, jednak Krzysztofowi Spadło się to udało, pisać z perspektywy różnego narratora. Także zmienna narracja to kolejny atut tego zbioru. Bohaterowie w „Marzycielach i Pokutnikach” są bardzo precyzyjnie wykreowani, co dodaje im pełnowymiarowego wyrazu. Język, którym posługuje się autor jest prosty i zrozumiały, ale również barwny dzięki licznym metaforom czy epitetom. Często pojawiające się opisy pozwalają ujrzeć świat i bohaterów takimi jakimi są w rzeczywistości. Bardzo podoba mi się również okładka, która idealnie oddaje nastrój opowiadań.

„Marzyciele i Pokutnicy” jako debiut w karierze pisarskiej Krzysztofa Spadło jest bardzo dobrym zbiorem opowiadań, który serdecznie polecam każdemu czytelnikowi poszukującemu wrażeń w literaturze. Z pewnością osoby, które lubią formę opowiadań będą zadowolone z efektu, jaki osiągnął autor. Ja jestem zadowolona :) Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Novae Res

#168. „Oczy zmrużone w mroku” – Anetta Kołodziejczyk-Rieger

"Oczy zmrużone w mroku"


Tytuł: „Oczy zmrużone w mroku”
Autor: Anetta Kołodziejczyk-Rieger
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 340
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7722-242-3
Ocena: 6/10
Data przeczytania: 1 kwietnia 2012

„Oczy zmrużone w mroku” to już kolejna (po „Jestem tu, przy Tobie”) książka Anetty Kołodziejczyk-Rieger. Do lektury zachęciła mnie krótka i tajemnicza zapowiedź z tyłu okładki, ale również sama okładka pod względem graficznym – zresztą bardzo adekwatnym do całości powieści.

Narrator wszechwiedzący bardzo szczegółowo opowiada przeplatające się historie obydwu kobiet skupiając się na opisach emocji, osób, przedmiotów i tła. Autorka zastosowała liczne środki stylistyczne, które pomagają w barwnym odbiorze obrazu.

Pierwszą z bohaterek powieści jest 19-to letnia uczennica, Ewa. Młoda, śliczna kobieta, której życie przypomina bajkę, na każdym polu, czy to życiowym, czy społecznym odnosi sukcesy. Jednak jej życie zaczyna się całkowicie zmieniać, gdy mama ucieka z kraju z bratem Darkiem zostawiając ją pod opieką ojca policjanta. Sytuacja jest niejasna, nie wiadomo dlaczego uciekają i dlaczego nie mogą uciec całą rodziną. Ewa odczuwa ogromny ból psychiczny i nie może poradzić sobie z utratą kontaktu z mamą i bratem. Czuje, że jej dom rozpadł się na kawałeczki. Dziewczyna zaczyna poszukiwać pocieszenia i ratunku w ramionach swojego chłopaka Janusza, jednak sytuacja diametralnie zaczyna przybierać niespodziewany obrót. Ewa nawet nie wiedząc kiedy pakuje się w toksyczny związek z którego nie będzie mogła się tak łatwo wydostać. Czy uda jej się odzyskać wolność?

Drugą bohaterką jest Natalia, Polka mieszkająca razem z mężem i dwójką synów Dawidem i Pascalem w Niemczech. Natalia łączy przyjemne z pożytecznym i zajmuje się poezją. Jej mąż Nils od razu budzi negatywne uczucia. W ich życiu wszystko jest ustalone i ma swoje konkretne miejsce, datę i czas. Schemat, schemat i schemat. Jednak, gdy czytelnik wnika w ich życie okazuje się, że wszystko jest nie na swoim miejscu. Coś ewidentnie jest nie tak. O co chodzi? Jakie demony przeszłości ścigają to małżeństwo? Czy uda im się rozwiązać problem raz na zawsze?

Książka z pewnością nie należy do łatwych w odbiorze jak i podczas czytania. Liczne opisy stanowią podstawową bazę struktury, dialogów jest bardzo mało, co spowalnia czytanie. Tematyka oscyluje wokół bólu, walki z wewnętrznymi demonami jak i z tymi prawdziwymi w postaci ludzi czy zatracania się w świecie. Wszystko to, jest nam – czytelnikom bliskie, ponieważ często sami musimy zmierzać się z takimi problemami. Kolejnym ciekawym aspektem, lecz momentami irytującym jest to, że wszystkie ważne informacje są owiane przez długi czas tajemnicą. Pojawiają się liczne niedomówienia niepozwalające poznania prawdziwego obrazu sytuacji, a akcja powoli nabiera tempa.

„Oczy zmrużone w mroku” to z pewnością wyjątkowa i nieszablonowa powieść zmuszająca czytelnika do pełnego skupienia i zachęcająca do refleksji. Autorka wykonała kawał dobrej roboty i z wielką przyjemnością będę oczekiwała kolejnych jej książek. Polecam, bo warto.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Novae Res

#157. „Opowiem wam o Geraldine” – Dominika Banaszak

"Opowiem wam o Geraldine"


Tytuł: „Opowiem wam o Geraldine”
Autor: Dominika Banaszek
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 100
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7722-245-4
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 10 marca 2012

Chciałabym Wam dziś opowiedzieć o Geraldine. O kobiecie, która przeszła w życiu niejedno. O kobiecie, która zmagała się z własnymi demonami i walkę tę przegrała tracąc wszystko, co się dla niej w życiu liczyło.

Narracja w powieści jest podwójna, pierwszą narratorką jest dziennikarka, drugą narratorką jest Geraldine, która opowiada historię swojego życia. Język jest barwny, urozmaicony licznymi zabiegami stylistycznymi, dzięki czemu czytanie książki jest większą atrakcją.

Młoda dziennikarka poszukuje tematu, który będzie dla niej wyzwaniem. Wpada na pomysł, by odwiedzić swoją ciotkę pracującą w szpitalu psychiatrycznym. Z początku artykuł miał dotyczyć tematu „psychiki i jej chorób” jednak wszystko się zmieniło, gdy spotkała pewną intrygującą kobietę imieniem Geraldine, która zapragnęła podzielić się z młodą dziennikarką swoimi wspomnieniami.

„To było opętanie. Nie działałam samowolnie. To były czary. Bo chyba nie mogłam być aż tak egoistyczna i bezlitosna?”

Wszystko zaczęło się od miłości. Od miłości do pewnego mężczyzny, który z czasem został zastąpiony kolejnym. Jednak to nie to było głównym powodem załamania się Geraldine. Młoda kobieta musiała zmierzyć się z najtrudniejszą w życiu matki sytuacją – utratą dziecka. Później jej życie przypominało istną sinusoidę. Raz było dobrze, raz było źle. Jedyną rzeczą, na którą naprawdę oczekiwała było Coś… Coś, które okazało się być jej Rycerzem.
Geraldine obarczona winą zdrady czuje się przeklęta, obłożona klątwą. Za wszystkie błędy obarcza swój egoizm, to on zmuszał ją do ciągłego uciekania i ukrywania się. Jest słabą kobietą, która nie potrafiła zmierzyć się z rzeczywistością. Bała się stanąć twarzą w twarz z konsekwencjami własnych poczynań. Na rozwój jej choroby złożyło się wiele różnych czynników, które rozwijały się w czasie. Jej życie pełne było nieznanych zakrętów i nowych horyzontów, które stanowiły dla niej główną atrakcję.

Ta niewielka, bo jedynie 100-stronicowa książeczka budzi w czytelniku całą gamę emocji. Zmusza do zastanowienia się i zrozumienia kroków, które podejmuje główna bohaterka. Jednak czy zwykłemu człowiekowi uda się zrozumieć osobę chorą psychicznie? Zrozumieć jej tragedię, motywy postępowania i myśli, które toksycznie zaczęły zatruwać jej umysł.

Sięgnęłam po tę książkę ze względu na prześliczną okładkę, ale również ze względu na króciutki a zarazem intrygujący, niewiele zdradzający opis. Ciężko było mi się oderwać od tej wciągającej historii. Długo zastanawiałam się jak zebrać myśli i ubrać je w słowa. Jak zachęcić potencjalnego czytelnika do przeczytania tej książki. O Geraldine nic więcej powiedzieć Wam nie mogę. Musicie sami poznać jej historię.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Novae Res

#147. „Milczące słowa” – Jagoda Wochlik

"Milczące słowa"


Tytuł: „Milczące słowa”
Autor: Jagoda Wochlik
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 272
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7722-232-4
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 22 lutego 2012

„Milczące słowa” opublikowane nakładem Wydawnictwa Novae Res zainteresowały mnie nie tylko dzięki swojej ciekawej okładce, ale również poprzez mroczną fabułę. Wampiry. Ostatnio w literaturze to bardzo często spotykane zjawisko. Stąd też pytanie czy książka Jagody Wochlik będzie kolejną schematycznie powieloną powieścią z tym motywem, czy może będzie nowatorską, wciągającą książką o intrygującej fabule?

W powieści występuje narracja implicytna, gdzie narrator nie ukazując się, opowiada historię bohaterów. Dodatkowym urozmaiceniem książki są ilustracje, które pojawiają się co jakiś czas. Bardzo ciekawym zabiegiem są liczne wiersze wplecione w treść powieści.

Głównymi bohaterami powieści są 400-letni wampir i pisarz fantasy, Henry Got i młoda studentka, miłośniczka książek i muzyki, Zuzanna. Są kompletnym przeciwieństwem – on, lubujący się w krwawych przedstawieniach, uosobienie mroku i zła, ona – delikatna, naiwna i dobra młoda kobieta nieznająca świata. Pewnego dnia ta wyjątkowa dwójka spotka się w dających wiele do życzenia okolicznościach. Henry ratuje życie Zuzanny, mimo że nie do końca uważa to, za dobre posunięcie. Dlaczego? Wszystko spowodowane jest pewną przepowiednią sybilli wedle której Zuzanna jest kobietą, która przyniesie mu śmierć i odmieni magiczny świat.

Zwykła studentka poznaje prawdziwy czarny charakter rodem z piekieł… Czarny charakter, któremu zawdzięcza życie i czuje, że ma wielki dług do spłacenia. Niestety kiedy okazuje się, że być może Henryk nie jest wrogiem Zuzanny, inne magiczne postaci wkraczają do akcji. Równowaga między dobrem a złem musi zostać zachowana o co będą walczyły inne wampiry, wilkołaki, elfy, łowcy wampirów i egzorcyści. Co z tego wszystkiego wyniknie? Jak potoczą się losy tej dwójki? Tego musicie dowiedzieć się sami!

Muszę przyznać, że nie zawiodłam się na twórczości Jagody Wochlik. Książka całkowicie wciąga już od pierwszych stron. Akcja powoli rozwija się wraz z kolejnymi stronami i stale trzyma w napięciu. Bohaterowie są bardzo skrupulatnie wykreowani, budzą w czytelniku konkretne emocje, często zaskakują. W świecie, który przedstawiła Jagoda Wochlik realizm przeplata się z metafizyką i fantastyką, co daje naprawdę świetny efekt. Na dodatek język powieści jest przystępny, więc książkę czyta się zaskakująco szybko.

Można śmiało powiedzieć, że książka ta należy również do gatunku paranormal romance. „Milczące słowa” z pewnością przypadną do gustu wszystkim czytelnikom lubującym się w postaciach wampirów, a także wszystkim tym, którzy szukają ciekawej, wciągającej książki z tego gatunku. Zachęcam Was do tego, byście dali tej książce szansę. Będzie to idealna pozycja na obecne zimowe wieczory, polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Novae Res

#74. „O dwóch różnych kobietach w życiu jednego mężczyzny” – Zenon Jerzy Maron

"O dwóch różnych kobietach w życiu jednego mężczyzny"


Tytuł: „O dwóch różnych kobietach w życiu jednego mężczyzny”
Autor: Zenon Jerzy Maron
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 310
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-7722-059-7
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 15 września 2011

Zenon Jerzy Maron, mimo że jest pisarzem specjalizującym się w opowiadaniach kryminalnych, postanowił zmierzyć się z czymś kompletnie innym. Postanowił napisać powieść prozatorską. „O dwóch różnych kobietach w życiu jednego mężczyzny” to, moim zdaniem, bardzo dobra powieść… ale o tym musicie przekonać się sami.

„(…) chciałem stworzyć rodzinę, która przetrwa burze, zawirowania, nie da się zepchnąć na boczny tor. Rodzina powinna dać oparcie wszystkim członkom w każdej sytuacji.”

Główny bohater uważał rodzinę w której dorastał, nie tylko za niepełną (brak ojca), za dużą (3 dzieci, a on najstarszy) ale również za bardzo niedoskonałą. Takie myślenie sprowadziło go do podjęcia pewnych decyzji. W przyszłości sam chciał założyć rodzinę idealną. Niestety, wygląda na to, że przeszłość bardzo odcisnęła na nim piętno „nieidealnej rodziny”. Jego pierwsze małżeństwo rozpadło się. Zamiast stworzyć rodzinę idealną, członkowie przyczynili się do jej rozpadu.

„Nie zawsze wymarzony model rodziny spełnia się w rzeczywistości.”

Czy jeśli ktoś bardzo czegoś pragnie, jest w stanie to osiągnąć? Czy choroba, która niespodziewanie staje na drodze bezbronnego, samotnego człowieka może stanowić pewnego rodzaju wybawienie? Czy idealna rodzina w ogóle istnieje? Rozpad pierwszej rodziny, zmusił głównego bohatera do poszukiwania kolejnego, idealnego modelu rodziny. Czy mu się to udało?

Akcja książki dzieje się w okresie PRL-u, w Polsce, głównie w Warszawie. Powieść ta jest podzielona na II części, a jej tematem przewodnim jest rodzina. Tak jak w tytule jest mowa o dwóch kobietach, tak każda część została poświęcona życiu z jedną z nich. Narrację prowadzi w pierwszej osobie mężczyzna, jednocześnie główny bohater, którego imienia nie poznajemy. Sytuacja wydaje się tak oczywista, że mamy wrażenie, że to autor opowiada historię swojego życia. Nigdzie nie jest jednak napisane, że to powieść biograficzna, dlatego narrator jest alter ego Zenona Jerzego Marona.

Książka porusza liczne ponadczasowe kwestie takie jak miłość, zaufanie, poszukiwanie szczęścia, zdrada, kłamstwo, ból, samotność i choroba oraz niezawodność zwierząt. Autor kreuje portret rodziny, której daleko do doskonałości. Pokazuje cały proces tworzenia się i rozpadania instytucji rodziny na przykładach dobrze wykreowanych bohaterów. Historia, którą opisuje autor jest bardzo ciekawa i wciągająca, ponieważ czytelnik od razu wie, że II część książki będzie radośniejsza. Warto również zwrócić uwagę na ładną okładkę.

Pierwszy raz zetknęłam się z twórczością Zenona Jerzego Marona i przyznaję, że bardzo dobrze czytało mi się książkę. Pisana prostym językiem trafi do każdego czytelnika. Mam nadzieję, że nie jest to moje ostatnie spotkanie twórczością pisarza. Wszystkim, którzy chcą poznać historię trudną, ale ze szczęśliwym zakończeniem – polecam tę książkę.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Novae Res

#33. „Moja łódka, czyli zwierzenia szaleńca” – Piotr Targowski

"Moja łódka, czyli zwierzenia szaleńca"


Tytuł: „Moja łódka, czyli zwierzenia szaleńca”
Autor: Piotr Targowski
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 136
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-7722-165-5
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 6 lipca 2011

„Moja łódka, czyli zwierzenia szaleńca” to jedyna taka książeczka na polskim rynku. Mówię książeczka, ponieważ ta wspaniała historia dotycząca nie tylko budowy łódki, ma jedynie 132 strony – także czyta się ją bardzo szybko.

„Ale czy żeglarstwo może być pasją? Tak jak zbieranie znaczków czy modelarstwo? Coś mi mówi, że to nie to samo.”

Piotr Targowski historię budowy swoje łódki postanowił udokumentować. I na piśmie i na zdjęciach (które również są dodane do książki). Czułam się, jakbym przez cały czas towarzyszyła autorowi podczas spełniania jego marzenia, to było coś niezwykłego.

22 rozdziały stanowią kolejno etapy budowania łódki. Począwszy od odpowiedzi na podstawowe pytania po warsztat pracy, kadłub, maszt, pokład i finał. Łódkę swą Piotr nazwał „Pasja”. Być może słowo to dotyczy jego pasji – miłości do łódek, żeglugi i pływania… a być może dotyczy to szewskiej pasji, która na pewno nie raz towarzyszyła budowniczemu w pracy nad swoim skomplikowanym dziełem.

Co zaś tyczy się drugiej części tytułu, czyli „zwierzeń szaleńca” to głównie chodzi o uczucia i stany emocjonalne towarzyszące autorowi podczas cięższych prac oraz częste przyglądanie się łódce – bez słowa, przez długi czas, po prostu. Do tych skomplikowanych prac należało na przykład poszywanie kadłuba, które z 3 miesięcy rozciągnęło się do 6. Czasami też pojawiał się kryzys i pytania: „czy warto?”. Najważniejsze jest by widzieć efekty swojej pracy. No, ale co jeśli nie widać ich gołym okiem?

W książce czytelnik otrzyma również parę rad przeznaczonych głównie dla początkujących budowniczych łódek. Mimo, że nie planuję mojego życia wiązać w jakikolwiek sposób z żeglarstwem, a już tym bardziej z budowaniem łódki, książkę czytało mi się bardzo szybko. Autor przejrzyście konstruuje swoje myśli. Język jest łatwy do odbioru – pomijając te fragmenty, w których autor operuje językiem specyficznym dla ludzi zaznajomionych z tą tematyką.

„Potrzebna jest ta iskra, odrobina szaleństwa, która sprawi, że ruszy machina, która wyhamuje dopiero podczas wodowania. I właśnie dlatego nazwałem swoją pisaninę ‘zwierzeniami szaleńca’.”

Jak autor sam pisze, ta książka nie jest poradnikiem, ale „zapisem 6 lat zmagań laika ze swoją pierwszą łódką”. Do lektury tej niezwykłej książki serdecznie Was zapraszam. Może i Wy odkryjecie w sobie żeglarską pasję?

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Novae Res