Archiwum kategorii: Wydawnictwo Oficynka

#376. Wywiad z pisarzem Przemysławem Borkowskim.

Już jakiś czas temu miałam okazję czytać najnowszą powieść Przemysława Borskowskiego – „Hotel Zaświat” [recenzja tutaj]. Zainteresowana tym, co ma do powiedzenia autor książki postanowiłam zadać mu kilka pytań.

Przemysław Borkowski urodził się 1971 roku w Olsztynie, jest twórcą kabaretowym, poetą i pisarzem. Współtworzy Kabaret Moralnego Niepokoju. Zainteresowanych Panem Przemysławem Borkowskim zapraszam na jego stronę – kabaretowy blog rysunkowy Na Temat. A teraz zapraszam do przeczytania krótkiego wywiadu :)

1. Dlaczego zdecydował się Pan pisać i publikować książki? Czy była to Pana własna decyzja, czy ktoś Pana do tego zachęcił?
Przemysław Borkowski: Tak naprawdę zawsze chciałem pisać, bo zawsze lubiłem też czytać. Gdy się lubi czytać, to prędzej czy później pojawia się myśl o własnej książce. Tym bardziej że prędzej czy później pojawia się również odczucie, że we wszystkich tych książkach, które czytamy, choć część z nich jest niewątpliwie wspaniała, nie ma tego czegoś, co tylko my moglibyśmy opisać.

2. Czy pracuje Pan obecnie nad jakąś książką? Jeśli tak, to proszę uchylić rąbka tajemnicy i coś o niej zdradzić?
Kończę właśnie pisać kolejną, trzecią powieść. Nosi ona roboczy tytuł „Melodramat” i jest tym właśnie – melodramatem. Dwie kobiety, mężczyzna i pewna tajemnica z przeszłości, która wpłynie na ich losy. Akcja dzieje się tym razem w Warszawie.

3. Pana najnowsza książka „Hotel Zaświat” to dla mnie był miks gatunkowy. Spodziewałam się duchów, a znalazłam morderstwo. Czy myślał Pan w ogóle o tym, by jakieś paranormalne postaci umieścić w książce?
W książce są moim zdaniem co najmniej dwie. Chłopiec, który pojawia się pod koniec, gdy bohater próbuje uciekać podziemnym korytarzem, nie jest postacią realną, choć wygląda jak prawdziwy chłopiec, którego poznajemy na początku. Kapitan umie się zaś zmieniać w niedźwiedzia . Nie powie mi Pani, że to normalne zjawisko. Ale rozumiem, skąd to pytanie. Wszystkie dziwne zjawiska opisane w mojej książce, ukazane są w taki sposób, że nie wiemy do końca, czy ta ich nierealność jest prawdziwa. Ale tak też jest w rzeczywistym świecie. Gdy ktoś widzi ducha, nigdy nie jest przecież pewien, czy mu się to nie wydaje.


4. Czy nazwiska bohaterów są im nadane celowo, by wyolbrzymić pewne cechy?
Niektóre tak. Główny bohater – Krzysztof Rozkroczny – ma niewątpliwie znaczące nazwisko, gdyż stoi niejako w rozkroku między swoim obecnym życiem, które mu się przecież podoba, a tym, co musiał porzucić i do czego tęskni. Podobnie Wrona. Wrona to bohater negatywny, a wrony to ptaki niezbyt sympatyczne.

5. Skąd pomysł na taki właśnie kryminał, a nie komedię skoro jest Pan członkiem Kabaretu Moralnego Niepokoju?
Nie powinno się przynosić roboty do domu. Ja też mam czasem ochotę odpocząć od śmiechu, choć śmiać się bardzo lubię. Zresztą moja poprzednia książka – „Opowieści Central Parku” była książką właśnie komediową, tam się już wyżyłem.

6. Dlaczego uważa Pan, że pisarzem zostaje się po opublikowaniu co najmniej 3 powieści? Dlaczego akurat ta cyfra?
To był oczywiście taki żart. Myślę, że pisarzem zostaje się wtedy, gdy uznają cię za niego czytelnicy. Można napisać więcej niż trzy książki, a pisarzem nie zostać. Z drugiej strony już po napisaniu pierwszej można zostać powszechnie uznanym za pisarza.

7. Co według Pana jest najtrudniejszą stroną pisania, a co tą najprzyjemniejszą?
Najprzyjemniejszą stroną pisania jest samo pisanie. Uwielbiam to. Uwielbiam zamknąć się w swoim pokoju, usiąść w fotelu, wypić mocną kawę i zacząć pisać. Najtrudniejsze jest zaś wszystko to, co następuje po umieszczeniu na ostatniej stronie słowa „koniec” – całe to sprawdzanie, redagowanie, zmienianie, szukanie wydawcy. Brrr.

8. Jak wygląda Pana zwykły dzień? Czy trudno jest pogodzić pracę z pisaniem?

I trudno i łatwo. Moja praca jest pod tym względem chyba idealna. W kabarecie nie chodzi się do pracy codziennie od ósmej do szesnastej. Wyjeżdża się na występy na dwa, trzy dni, a potem dwa, trzy dni ma się wolne. I przez te trzy wolne dni można pisać. Jeśli oczywiście nie wróciło się do domu o piątej rano ze Szczecina i nie ma się w głowie tylko waty.

9. Czy ma Pan jakąś radę, złotą myśl, przesłanie dla swoich czytelników?
Tak, mam jedną. Czytajcie polskich pisarzy, bo jest to jedyna rzecz, której nie zrobią za was Chińczycy.

Za udzielenie wywiadu serdecznie dziękuję Panu Przemysławowi Borkowskiemu, a Pani Marcie Czarneckiej z Wydawnictwa Oficynka za umożliwienie przeprowadzenia wywiadu :)

Reklamy

#354. „Hotel Zaświat” – Przemysław Borkowski

„Hotel Zaświat”


Tytuł: „Hotel Zaświat”
Autorzy: Przemysław Borkowski
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 311
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-62465-67-5
Ocena: 6/10
Data przeczytania: 4 lipca 2013

Przemysław Borkowski urodził się w Olsztynie. Pisywał dla portalu Onet.pl oraz „Kariery” i „Przekroju”. Jest członkiem Kabaretu Moralnego Niepokoju. Jest autorem książki „Gra w pochowanego” oraz zbioru opowiadań „Opowieści Central Parku”. „Hotel Zaświat” to trzecie książka w jego dorobku.

Krzysztof Rozkroczny chce sprzedać dom rodzinny na którego utrzymanie nie może sobie pozwolić. Minęło kilkanaście lat odkąd wyprowadził się z rodzinnego miasteczka, by rozpocząć nowe życie w mieście u boku jedynej kobiety i z swoich dwójką dzieci. Ponieważ sprawy związane ze sprzedażą domu zaczynają się przeciągać, postanawia on zostać w rodzinnym miasteczku, powspominać, zobaczyć co się zmieniło. Czas spędza spacerując, rozmawiając z mieszkańcami. Jednak w sielankowy nastrój zakrada się niepokój, wyczuwają go mieszkańcy jak i sam Krzysztof. Co więcej już w pierwszy dzień, podczas spaceru po okolicy, Krzysztof znajduje ludzką rękę. Policja twierdzi, że to pozostałość z morderstwa z tamtego roku… ale czy na pewno tak jest?

„Chaos potrafi wcisnąć się w każdą szczelinę, dlatego nie należy zostawiać żadnych szczelni. Istnienie świata zależy od takich szczelin.”

Po przeczytaniu tej książki miałam pozytywne odczucia, jednak towarzyszył im też mętlik. Z jednej strony bardzo podobała mi się różnorodność, która w książce jest dzięki listom Krzysztofa do żony, starym wierszom czy nawet jego opowiadaniom i ważnym książkom z dzieciństwa, ale z drugiej strony autor wyraźnie miał zbyt wiele różnych pomysłów i nie poprowadził ich do końca, przez co odczuwałam niedosyt. Po tytule jak i większej części książki spodziewałam się paranormalnego kryminału, co okazało się jednak błędnym myśleniem. Ale ponieważ jest to dopiero druga książka w dorobku Przemysława Borkowskiego, stąd też pewnie nie do końca wykorzystany pomysł na fabułę.

Barwne i obrazowe opisy i precyzyjnie kreowana historia życia Krzysztofa, jego wspomnienia, myśli i obawy – to wszystko składa się na wyjątkowy klimat tej powieści misternie tworzony na przestrzeni stron. Czytelnicy ceniący sobie ten walor na pewno docenią warsztat pisarski Borkowskiego. Kryminał ten polecam każdemu, kto będzie miał na niego ochotę, a na pewno tacy czytelnicy się znajdą!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Oficynka

#326. „Zapomnij patrząc na słońce” – Katarzyna Mlek

Przepraszam za zastój i brak kontaktu, ale oprócz nawału obowiązków związanych z uczelnią, musiałam także stawić czoła chorobie i zepsutemu dyskowi laptopa. Ta tragiczna sytuacja jest już zażegnana i powoli wracam do blogowego świata :)
_______________________________________________________________________________________

„Zapomnij patrząc na słońce”


Tytuł: „Zapomnij patrząc na słońce”
Autorzy: Katarzyna Mlek
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron:
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-62465-68-2
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 19 maja 2013

„Zapomnij patrząc na słońce” to pierwsza książka Katarzyny Mlek, którą miałam okazję przeczytać, chociaż w dorobku pisarki znajduje się także opisująca trzy miesiące z życia korporacji teleinformatycznej książka o tytule „Za firewallem” oraz tomik poezji „Zawodowa królowa”. Katarzyna Mlek od lat łączy swoje życie ściśle ze sztuką – zajmuje się malarstwem, fotografią, muzyką i pisaniem. Prowadzi także internetową galerię sztuki. Strona internetowa Katarzyny Mlek -> KLIKNIJ TUTAJ.

Poznajcie Hankę, siedmiolatkę drobnej budowy, wyjątkowo sprytną i mądrą dziewczynkę mieszkającą w jednej z biedniejszych dzielnic Katowic. Hanka jest córką Janusza i Sabiny. Janusz jest zapracowanym, ale kochającym ojcem, który martwi się o Hankę, której matka po narodzinach córki stała się robiącą awantury alkoholiczką wyżywającą się fizycznie i psychicznie na małej. Życie Hanki wcale nie zmienia się też na lepsze po narodzinach braciszka – Bartka. Jednak, to co najbardziej Hankę trapi, to nocne koszmary, którym towarzyszy tajemniczy i złowieszczy gadający kruk, który wcale nie należy do najprzyjemniejszych ptaków. Wraz z latami życie Hanki zmienia się w koszmar, a kruk z nocnych snów wymaga od niej coraz większej poświęcenia, tak by zapobiegała niebezpieczeństwom, których jest świadkiem w mrocznych snach. Co się stanie, gdy senne mary przeistoczą się w najgorszą rzeczywistość?

Autorka zaprasza nas do Katowic pachnących kapustą i gotowanymi ziemniakami (szczerze powiedziawszy, to byłam milion razy w Katowicach, jednak nigdy niczego prócz spalin i ewentualnego wątpliwie przyjemnego zapachu kloszardów nie czułam). Historia tej rodziny przedstawiona jest z punktu widzenia Hanki, Janusza i Sabiny. Bohaterowie są bardzo skrupulatnie wykreowani, są niemalże realni. Jest to przykładowa patologiczna rodzina, w której dziecko przejmuje obowiązki pijanej i nieodpowiedzialnej matki, kiedy ojciec tyra godzinami by zarobić jakiś grosz. Powieść Katarzyny Mlek budzi także wiele sprzecznych ze sobą emocji: od nienawiści i niechęci do Sabiny, po współczucie i sympatię do Hanki. Podczas lektury wielokrotnie towarzyszyło mi uczucie niesprawiedliwości, smutku i niezrozumienia dla sytuacji w których musiała znaleźć się główna bohaterka. Po skończonej lekturze, cieszyłam się, że tym razem jest to tylko fikcja literacka.

Do sięgnięcia po tę książkę w głównej mierze zachęciła mnie okładka i streszczenie. I nie żałuję, bo jest to jedna z lepszych polskich książek. Ale przyznam szczerze, że ciężko jest mi ją sklasyfikować. Tu powieść obyczajowa miesza swoje realne elementy z elementami metafizycznymi, onirycznymi i nierealnymi, ale także z wątkami psychologicznymi. Dzięki temu jeszcze bardziej intryguje i zmusza do głębszych przemyśleń poprzez wydarzenia, które opowiada. Niestety, książka momentami wcale nie jest łatwa w odbiorze, ponieważ nie jest to lekka, zabawna powieść ze szczęśliwym zakończeniem, a coś przerażającego i prawdopodobnego.

Podsumowując muszę powiedzieć, że naprawdę miło spędziłam czas z tą książką. Jest to świetnie skonstruowana powieść, z głębokim przesłaniem o potrzebie miłości, poczuciu bezpieczeństwa i budowie zdrowych więzi rodzinnych. Była momentami bardzo przerażająca, ale w dobitny sposób ukazywała np. nasze polskie społeczeństwo i szarą codzienność, z którą musi zmagać się wiele polskich dzieci i rodzin. Uważam, że „Zapomnij patrząc na słońce” to powieść godna polecenia i uwagi każdego czytelnika.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Oficynka

#316. „Wszystkie dziewczyny kochają brylanty” – Anna Litwinow, Siergiej Litwinow

„Wszystkie dziewczyny kochają brylanty”


Tytuł: „Wszystkie dziewczyny kochają brylanty”
Autorzy: Anna Litwinow, Siergiej Litwinow
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 314
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-6246-523-1
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 21 kwietnia 2013

Anna Litwinow, Siergiej Litwinow to rodzeństwo rosyjskich pisarzy, które zadebiutowało w 1999 roku i od tej pory są jednymi z najbardziej znanych i cenionych współczesnych pisarzy w Rosji. Ich książki osiągnęły nakład 6 milionów egzemplarzy (tylko w Rosji!). I mimo że Anna i Siergiej są swoimi przeciwieństwami ich książki czyta się bardzo przyjemnie. „Wszystkie dziewczyny kochają brylanty” to druga po „Wycieczce na tamten świat” książka z serii przygód o młodej, pięknej i zadziornej Tanii Sadownikowej. Tym razem autorzy zabiorą Was w intrygującą i pełną przygód wycieczkę po Moskwie, Paryżu i Stambule oraz postawią pytanie: ile jest w stanie poświęcić kobieta, by zdobyć upragnione i stworzone dla niej brylanty?

Tania Sadownikowa i tym razem wpakuje się w niezłe tarapaty. Jej matka, Julia Nikołajewna, chcąc „odtworzyć historię swojego rodu, sięgającego korzeniami do legendarnych przedrewolucyjnych czasów” daje ogłoszenia o poszukiwaniu krewnych we francuskiej gazecie. Niespodziewanie, otrzymuje list od księżnej z rodu Fribourg-Sawiczewej z Paryża, która twierdzi, że ich rodziny mogą być spokrewnione. A że nie ma już ani męża, ani dzieci, chce przekazać im swój spadek. Przesyła im mapę, na której zaznaczono miejsce ukrycia obrazów i klejnotów rodzinnych. Tania w gorącej wodzie kąpana, mimo sprzeciwu matki wyrusza w podróż po świecie w celu odnalezienia rodzinnego skarbu. Jednak na swojej drodze spotka wiele przeszkód i ludzi, którym takie poszukiwania wcale się nie spodobają. Jak młoda Rosjanka poradzi sobie w tej sytuacji?

Tania jest 25-cio letnią studentką, która za parę miesięcy ma rozpocząć studia doktoranckie w Kalifornii. Dzięki swojej urodzie, intelektowi i uporowi w dążeniu do celu, zawsze dostaje to, czego chce. Jednak jest też strasznie próżną, zadufaną w sobie i wyzwoloną Rosjanką, co akurat bardzo mnie w niej irytowało. Jej matka, Julia Nikołajewna, jest jej starszą wersją, ciut bardziej zdystansowaną do siebie, jednak tak samo upartą w dążeniu do wyznaczonych celów. 47-latka zwolniona w wyniku redukcji etatów czuje się samotna – nie ma pracy, męża i kochanka, a jej jedyna córka się usamodzielniła. Obie kobiety mimo różnicy wieku są do siebie bardzo podobne, zwłaszcza pod względem charakterów.

Druga część serii była o wiele ciekawsza, a także zdecydowanie lepiej napisana. Na stronach książki tym razem zamiast pająka, pojawiała się grafika brylantu. Akcja powieści jest przeplatana z wydarzeniami z przeszłości, które z początku wydają się nie mieć z teraźniejszością nic wspólnego. Nie zabraknie tu nagłych zwrotów akcji, niebezpiecznych momentów zagrażających życiu bohaterki oraz karykaturalnie wykreowanych gangsterów. Szkoda tylko, że zakończenie było przewidywalne, aczkolwiek i tak uważam, że jest to bardzo ciekawa i dobrze napisana książka stale trzymająca w napięciu.

„Wszystkie dziewczyny kochają brylanty” to świetnie napisana kontynuacja pierwszego tomu, która zagwarantuje czytelnikowi zarówno dobrą zabawę jak i napięcie. Jeśli lubicie zagadki, poszukiwanie skarbu oraz ciekawych bohaterów z obrazami ze świata w tle, to na pewno spodoba Wam się ta powieść. Z niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnych tomów tej serii.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Oficynka

#302. „Wycieczka na tamten świat” – Anna Litwinow, Siergiej Litwinow

„Wycieczka na tamten świat”


Tytuł: „Wycieczka na tamten świat”
Autorzy: Anna Litwinow, Siergiej Litwinow
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 314
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-62465-15-6
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 23 marca 2013

„Wycieczka na tamten świat” to pierwszy tom przygód Tatiany Sadownikowej, napisany przez Annę i Siergieja Lirwinow. Anna i Siergiej to rodzeństwo bardzo płodnych, rosyjskich pisarzy, którzy są autorami ponad 40 powieści i 4 zbiorów opowiadań, wielokrotnie nagradzanych i bardzo popularnych w ich rodzinnym kraju. Książkę tę wygrałam w konkursie na portalu Zbrodnia w Bibliotece, jednak wzięłam się za jej czytanie wraz z tym, jak pojawił się w księgarniach drugi tom – „Wszystkie dziewczyny kochają brylanty” (który już niedługo będzie recenzowany na moim blogu).

Historia powieści biegnie trójtorowo, z punktu widzenia trzech głównych bohaterów – młodej, seksownej i żądnej przygód Tanii, początkującego dziennikarza Dimy i leniwego lecz ponadprzeciętnie zdolnego Igora lubiącego hazard. Ta niezwiązana ze sobą trójka, zostaje zmuszona do połączenia sił w obliczu niebezpieczeństwa. Tania, Dima i Igor są pasażerami samolotu z Moskwy do Archanielska. Wkrótce zostają oskarżeni o spowodowanie wypadku samolotowego i o bycie terrorystami. W ślad za nimi wyruszy nie tylko milicja czy służby specjalne, ale także niebezpieczna mafia. Czy Tani, Dimie i Igorowi uda się dociec prawy i oczyścić się z zarzutów zanim będzie za późno? I dlaczego mafia poszukuje tej trójki? Sprawdźcie sami!

Każdy rozdział książki to historia widziana oczami innej osoby. Akcja toczy się szybko, nie ma tu miejsca na nudę. Fabuła jest intrygująca, dynamiczna i wciąga już od pierwszych stron książki. Jedna zagadka goni drugą. Robi się bardzo ciekawie i gorąco…
Jedyne, co nie do końca mi się podobało to język, jakby zbyt prosty i banalny.

Tatiana Sadownikowa jest najlepiej wykreowaną postacią tej książki i zarazem jej bardzo mocną stroną. Młoda, piękna, z małym tatuażem pająka na brzuchu, ambitna i żądna przygód 25-letnia pracownica agencji reklamowej nie cofnie się przed niczym. Im niebezpieczniej, tym ciekawiej. Jednak pozostali bohaterowie również są bardzo skrupulatnie przedstawieni, poznajemy ich życie przed katastrofą samolotu i wraz z rozwojem akcji dowiadujemy się o nich nowych informacji. Pokazana zostanie od wewnątrz zarówno mafia jak i skorumpowana milicja… brzmi intrygująco? A to wszystko w klimacie rosyjskiego kryminału! Nie zdradzam już więcej, tylko zapraszam do lektury!

Muszę przyznać, że „Wycieczka na tamten świat” to dobry kryminał, napisany w ciekawym stylu, z wciągającą akcją i zaskakującym zaskoczeniem. Cieszę się, że mam drugi tom przed sobą i mam nadzieję, że mogłam Was zachęcić do sięgnięcia po tę książkę :) Polecam zwłaszcza miłośnikom kryminałów w których dużo się dzieje i nie ma miejsca na nudę.

#296. „Wszystkie grzechy nieboszczyka” – Iwona Mejza

„Wszystkie grzechy nieboszczyka”


Tytuł: „Wszystkie grzechy nieboszczyka”
Autor: Iwona Mejza
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 276
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-62465-57-6
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 24 lutego 2013

„Wszystkie grzechy nieboszczyka” to kolejny polski kryminał, z którym miałam okazję się zmierzyć. Iwona Mejza jest zagorzałą miłośniczką kryminałów w tym książek Joanny Chmielewskiej i Edmunda Niziurskiego, co więcej należy do Klubu Miłośników Powieści Milicyjnej MOrd, także nie jest zaskakującym fakt, że sama napisała właśnie powieść kryminalną, a nie romans :)

Narracja z pozoru jest poważna, jednak już od pierwszych stron można wyczuć nutkę czarnego humoru. Sposób w jaki autorka oprowadza czytelnika po zakamarkach ubezpieczalni, jak i sposób kreacji bohaterów i przedstawienie policyjnego śledztwa są naprawdę intrygujące i nie pozwalają się oderwać od lektury.

Firma ubezpieczeniowa „Bezpieczna Przyszłość” to firma o 20-to letniej tradycji i renomie. Bożena Kryspin, główna bohaterka, od 18-tu lat jest kasjerką w tej firmie i ani myśli o zmianie pracy. Wiedzie spokojne i monotonne życie, nic nie jest w stanie jej zaskoczyć… do czasu, gdy pod swoim biurkiem znajduje nieżywego mężczyznę, prawdziwego trupa z krwi i kości i nie wie co zrobić! Okazuje się, że denatem jest świeżo upieczony pracownik firmy, Anatol Banyś, mężczyzna o wręcz wizjonerskim podejściu do pracy, którą miał wykonywać. Każdy z pracowników firmy inaczej reaguje na wiadomość o śmierci Banysia. Jedni ze strachu przed policją zaczynają sprawdzać własne akta i porządkują dokumenty, drudzy siedzą spokojnie w otępieniu. Gdy komisarz policji, Kazimierz Jodła, wraz z aspirantem Tomaszem Kulikiem i przystojnym patologiem docierają na miejsce zdarzenia od razu wyczuwają, że coś jest nie tak… Co więcej kierownik firmy ubezpieczeniowej po przeczytaniu pewnego listu nagle znika bez śladu (ratując się ucieczką przez okno). A najgorsze jest to, że jeden nieboszczyk, to nie koniec kłopotów i nieboszczyków…

Jak odnaleźć mordercę, kiedy tak naprawdę każdy staje się podejrzanym? Śledztwo przez całą książkę mozolnie prze do przodu, a policja stanie przed naprawdę trudnym zadaniem. Bożenka, by nie dopuścić do utraty swojego miejsca pracy postanawia pomóc komisarzowi w śledztwie. Co z tego wyniknie?

Kreacja głównej bohaterki jest bardzo szczegółowa. Bożenka jest kobietą jakich wiele. W życiu nie osiągnęła nic godnego uwagi, mieszka sama, nie lubi wielkich zmian, żyje według reguł i tradycji wpojonych jej przez matkę, na dodatek jest pedantką jeśli chodzi o porządek. Poznajemy jej zainteresowania, obawy i słabości. Tak samo szczegółowo wykreowana jest firma ubezpieczeniowa „Bezpieczna Przyszłość”. Wiadomo, że taka firma po prostu nie mogłaby istnieć w rzeczywistości (a przynajmniej na pewno nie przez tyle lat). Oszustwa jakie popełniali jej pracownicy z pewnością nie umknęłyby wyższym organom. Niemniej jednak ubezpieczalnia zaprezentowana w ten sposób wraz z jej osobliwymi pracownikami, bawi i zaskakuje czytelnika.

„Wszystkie grzechy nieboszczyka”


„Wszystkie grzechy nieboszczyka” z pewnością są wciągającą lekturą z ciekawym wątkiem kryminalnym i morderstwem w tle. Czy uważam książkę Iwony Mejzy za warty przeczytania kryminał? Zdecydowanie tak. Jej debiutancka powieść jest kryminałem z krwi i kości, który wciąga od pierwszych stron i po który serdecznie zachęcam do sięgnięcia!

KONKURS!
Ponieważ mam dwa egzemplarze tej książki, postanowiłam komuś jeden podarować. Więc: jeśli zainteresowała Cię moja recenzja i chciałbyś/chciałabyś mieć okazję do przeczytania tej książki już teraz, weź udział w konkursie! Jedyne, co musisz zrobić to:
– Zgłosić się w komentarzu pod tym wpisem podając swoje imię/nick i adres e-mail
– Odpowiedzieć na krótkie pytanie konkursowe w ciekawy sposób: „Czy zainteresowała Cię moja recenzja?”
– Dodać baner konkursowy na bloga, jeśli takiego posiadasz – http://imageshack.us/scaled/landing/820/88432139.jpg
Voilà! Wyniki konkursu za dwa tygodnie – 10.03.2013r. Powodzenia :)

Zwycięzcą został AMBROSE. Gratulacje!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Oficynka

#290. „Teraz” – Aleksander Wierny

„Teraz”


Tytuł: „Teraz”
Autor: Aleksander Wierny
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 168
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-62465-54-5
Ocena: 6/10
Data przeczytania: 29 stycznia 2013

Aleksander Wierny urodził się i mieszka w Częstochowie, gdzie ma miejsce akcja „kryminału metafizycznego”„Teraz”. Pracował jako dziennikarz prasowy i telewizyjny, reżyser i scenarzysta filmów promocyjnych, dziś jest piszącym książki urzędnikiem. Do tej pory spod jego pióra wyszły: „Matka mojego dziecka”, „Światło” i recenzowana dziś przeze mnie – „Teraz”.

Książka została podzielona na 5 części. Akcja powieści rozgrywa się w Częstochowie i biegnie wielotorowo, czasem historia jednego bohatera przeplata się z drugim, a następnie z trzecim i tak w kółko. Wydarzenia są odrobinkę zapętlone, a dzięki temu bardzo tajemnicze. Język jest pełen obrazowych porównań i barwnych metafor. Akcja rozgrywa się powoli i ciężko jest się domyślić, co będzie się działo na kolejnych stronach książki.

„Wszystko, czego chcesz jest złe (…) Im większe pragnienie, tym gorzej.”

Głównych bohaterów powieści poznajemy bardzo szybko. Sylwester Kloc zwabia do swojego biura 4 niezwiązane ze sobą osoby: Tomasza Surykata, który jest rodzinnym gościem; Magdalenę Miller wciąż kipiącą seksapilem piękną 30-tkę; Edwarda Leżaka alias Eddiego L. palącego marihuanę i odurzającego się dopalaczami mężczyznę oraz Bartłomieja Menza, człowieka o miękkim sercu. Kloc proponuje czwórce bohaterów łatwe i szybkie pieniądze w zamian za… no właśnie, bohaterowie sami nie wiedzą dokładnie za co. Jednak szybko wychodzi na jaw, że mógł to być ich największy błąd w życiu. Kim jest tajemniczy Krakenfus i dlaczego ma on ścisły związek ze zniknięciami kolejnych bohaterów? Czy jest go ktoś w stanie powstrzymać?

„Niech cieszy was absurd i bezsens (…) Nie szukajcie wyjaśnień i uzasadnień.”

Najbardziej intrygującą postacią powieści był Krakenfus, który niczym Wielki Brat z powieści „Rok 1984” George’a Orwella widzi wszystko i „to jego świat, on nim zarządza”. Autor na głównych bohaterach charakteryzuje przywary konsumenckiego społeczeństwa, w którym obecnie żyjemy. Więcej znaczy lepiej, ale czy na pewno? Chciwość, żądza, uleganie pokusom cielesnym i duchowym, pożądanie, gonitwa za młodością i pięknem, uzależnienie od szkodliwych używek, chęć posiadania rodziny, ale nie dbanie o nią, chęć uszczęśliwiania wszystkich na siłę – nie brzmi to znajomo?

Niestety nie do końca zgodzę się z tym, by nazwać powieść Aleksandra Wiernego kryminałem z krwi i kości. Pojawią się morderstwa, ale cała książka ma inny wydźwięk, jest odrobinkę moralizatorska, a i sprawne oko czytelnika dopatrzy się filozoficznych przemyśleń w wypowiedziach bohaterów. Co więcej elementy metafizyczne da się bardzo wyraźnie odczuć, jednakże nie wywołują one wrażenia nierealności, wręcz przeciwnie.

„Teraz” jest wyjątkową, oryginalną i zaskakującą powieścią. Uważam, że pomysł autora był świetny, może nie jest w 100% wykorzystany, jednakże książkę i tak serdecznie polecam każdemu kto poszukuje intrygującej i dającej do myślenia powieści z Częstochową i krwawymi morderstwami w tle. Ale czym jest tytułowe „Teraz”? Jest przede wszystkim jednym konkretnym punktem, jedną myślą i jedną chęcią. Czym więcej? Sprawdźcie sami!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Oficynka