Archiwum kategorii: Zbrodnia W Bibliotece

#286. Syndykat Zbrodni w Bibliotece prezentuje… Oficynkę.

Konkurs dla członków Syndykatu

Moja przygoda z Oficynką zaczęła się od momentu, kiedy wygrałam w konkursie na portalu LubimyCzytać.pl książkę Jacka Skowrońskiego zatytułowaną „Mucha” [recenzja książki tu].

Dzięki portalowi Zbrodnia w Bibliotece, a później dzięki samemu Syndykatowi miałam okazję być na bieżąco jeśli chodzi o sprawę nowości Wydawnictwa Oficynka, oraz niejednokrotnie miałam okazję wygrać wydane przez to Wydawnictwo kryminały.

Oficynka proponuje książki z następujących serii: ABC, BOOKARNIA, CRIMINAL MINDS, DETEKTYW MURDOCH, JA GORĘ, POP, SZPUNT DO ANTAŁKA i ZBRODNIA W BIBLIOTECE.

Ebooki

Promocja


Koniecznie sprawdźcie też najnowszą Oficynkową promocję na dwa świetne kryminały („Morderstwo na mokradłach” Saszy Hady i „Morderstwo w Miłowie” Alicji Minickiej)
oraz Oficynkowe ebooki dostępne na dwóch stronach z ebookami :)
Polecam.

Teraz zaprezentuję Wam ciekawe nowości i zapowiedzi Oficynki na 2013 rok. Są naprawdę niezłą gratką dla miłośników kryminałów! Mam nadzieję, że moje propozycje Was zainteresują do sięgnięcia po te książki.

#261. „Pies Baskervill’ów” – Arthur Conan Doyle

„Pies Baskervill’ów”


Tytuł: „Pies Baskervill’ów”
Autor: Arthur Conan Doyle
Wydawca: Aleksandria
Kupisz na: Platforma Audeo
Czas nagrań: 380 minut
Data wydania: 2012
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 21 października 2012

Arthur Conan Doyle, to angielski pisarz, który stworzył najznamienitszego detektywa wszech czasów. Chyba nie ma na świecie osoby, która nie słyszałaby o detektywie Sherlocku Holmesie. „Pies Baskervill’ów” to moja druga audioksiążka autorstwa Arthura Conana Doyla, którą mam okazję czytać dzięki uprzejmości Platformy Audeo i w ramach Syndykatu Zbrodni w Bibliotece.

Jakie tym razem przygody i skomplikowane zagadki staną na drodze niezastąpionego detektywskiego zespołu dwóch Anglików: Sherlocka i Watsona? Całą historię poznajemy z punktu widzenia narratora, a jednocześnie niejako prywatnego skryby Sherlocka Holmesa – doktora Watsona. Mężczyzna skrupulatnie opisuje wszystkie wydarzenia, spotkane osoby, oraz przemyślenia swoje i detektywa. Tym razem angielski duet będzie musiał zmierzyć się z naprawdę tajemniczą zagadką.

Detektywa Holmesa odwiedza miejscowy doktor – Mortimer, informuje go o tajemniczej śmierci sir Charlesa Baskervilla, jednocześnie przedstawia mu i obecnemu na miejscu Watsonowi, historię rodu Baskervill’ów. Spisana przez Hugona Baskervilla ku przestrodze dla swoich synów opowiada o klątwie, która nad nimi ciąży oraz o tajemniczym wielkim, groźnym psie. W tym samym czasie do miasta przybywa ostatni potomek z rodu Baskervill’ów – sir baron Henryk. Doktor Mortimer prosi o pomoc w rozwiązaniu zagadki tajemniczej śmierci sir Charlesa. Jakie sprawy wyjdą na jaw podczas tego śledztwa? Kim jest i czy w ogóle istnieje tajemnicza bestia zwiastująca śmierć. Czy ostatni z rodu Baskervill’ów pokona klątwę? Przekonajcie się sami!

Jeśli poszukujesz w kryminałach trzymającej w napięciu akcji, złożonej intrygi, wciągającej fabuły, skomplikowanej zagadki, świetnie wykreowanych, bardzo realistycznych bohaterów i zaskakującego zakończenia, to z pewnością „Pies Baskervill’ów” jest lekturą dla Ciebie.

Ponieważ jest to audiobook, muszę również wspomnieć o lektorze. Głos Jakuba Sendera nie do końca przypadł mi do gustu. Nie mogę oczywiście nic zarzucić jego dykcji czy modulacji głosu, jednakże jakiś czas temu miałam okazję wysłuchać „Dolinę strachu” czytaną przez Janusza Zadurę i zdecydowanie bardziej mi się podobała. Fani głosu Zadury mogą być spokojni, ponieważ ukazało się również wydanie, w którym on czyta. Bardzo fajnym elementem był podkład muzyczny, który pojawiał się wraz z każdym rozdziałem i trwał w tle krótko po rozpoczęciu rozdziału.

Audiobook „Pies Baskervill’ów” polecam z pewnością wszystkim miłośnikom Sherlocka Holmesa i jego wiernego przyjaciela, doktora Watsona. Miłośnicy Doyla koniecznie muszą zapoznać się z tą pozycją, jeśli jeszcze tego nie uczynili. Osoby, które nie są przekonane do słuchania książek również powinny spróbować takiej formy obcowania z literaturą, ponieważ mimo że wymaga ona od nas większego skupienia, jest równie fascynująca (a na dodatek można podczas słuchania jednocześnie sprzątać, jeść, biegać…).
Link do strony z konkursem: TU. Dołącz do Syndykatu Zbrodni!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Zbrodnia w Bibliotece

#253. Zbrodnicze zapowiedzi…

Każdy z nas poszukuje książek mrożących krew w żyłach. Opowieści, które będą zaskakiwać i szokować. Bohaterów z krwi i kości. Kryminałów, które na zawsze pozostaną w naszej pamięci.

Portal Zbrodnia w Bibliotece zorganizował dla Syndykalistów konkurs (INFO TU), który polega na przejrzeniu „oferty wydawniczej polskich oficyn publikujących kryminały.” Wybór był trudny, ale postanowiłam skompletować listę 10 najciekawszych kryminałów. Mam nadzieję, że moja lista Was zainteresuje :) Mroźne, deszczowe miesiące wręcz obfitują w coraz to ciekawsze kryminały, thrillery i książki grozy. Zapraszam na zbrodnicze zapowiedzi!

„Mam na imię księżniczka”

Numerem jeden, a tym samym najbardziej wyczekiwaną przeze mnie książką jest kontynuacja przygód Louise Rick, policjantki kryminalnej. Recenzję pierwszego tomu „Handlarz śmiercią” można przeczytać TU.
Tytuł: „Mam na imię księżniczka”
Autor: Sara Blædel
Drugi tom cieszącej się popularnością serii kryminałów z Kopenhagą w tle. Kopenhaska komenda policji otrzymuje zgłoszenie o brutalnym gwałcie dokonanym na młodej kobiecie. Sprawa zostaje przydzielona asystent kryminalnej Louise Rick. Okazuje się, że kobietę zgwałcił poznany na portalu randkowym mężczyzna, który podał fałszywą tożsamość. Bliższe badanie innych niewyjaśnionych gwałtów ujawnia ten sam sposób działania. Kiedy w podobnych okolicznościach umiera młoda kobieta, policja postanawia użyć wszelkich sił i środków, które pozwolą ująć seryjnego gwałciciela. Kolejne tropy wiodą w coraz to inną ślepą uliczkę, Louise Rick musi więc podjąć niestandardowe działania. Zakłada profil na portalu randkowym…
Kiedy?: 16 października
Wydaje: Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Link: kliknij tu

„Dotyk strachu”


Numerem dwa i równie wyczekiwanym jest najnowsza powieść Eriki Spindler. Mam w domu parę książek tej autorki, cieszą się one zresztą ogromną popularnością.
Tytuł: „Dotyk strachu”
Autor: Erica Spindler
Dwadzieścia trzy lata temu Anna North przeżyła koszmar. Szaleniec, który ją uprowadził, przesłał żądanie okupu z… obciętym palcem. Wtedy całe Hollywood śledziło sprawę porwania córki gwiazdy filmowej.
Teraz Anna mieszka w Nowym Orleanie i powoli zdobywa uznanie jako autorka mrocznych thrillerów. Próbuje zapomnieć o traumie z przeszłości, niestety bezskutecznie. Dawny prześladowca odnajduje ją i powoli osacza. Policja jest bezradna, każdy podjęty trop prowadzi na manowce. Koszmar powraca…

Kiedy?: 5 października
Wydaje: Wydawnictwo Mira
Link: kliknij tu

„Obserwator”

Pod trójką umieściłam powieść Charlotte Link, ponieważ wreszcie muszę przeczytać jej książki.
Tytuł: „Obserwator”
Autor: Charlotte Link
Samson obserwuje życie zupełnie sobie obcych kobiet. Identyfikuje się z nimi i chce wiedzieć o nich wszystko. Jako obserwator właśnie. Może dlatego, że jego własne życie składało się dotychczas tylko z niepowodzeń i odrzucenia? Samson to singiel, samotnik i dziwak – bezrobotny i nieszczęśliwy. Z dala, ale pełen oddania, kocha piękną Gillian Ward. Potajemnie bierze udział w jej perfekcyjnym życiu. Bo jej życie to przystojny mąż, urocza córeczka, dobrze prosperująca firma. Ale któregoś dnia Samson ku swemu przerażeniu odkrywa, że to tylko fasada. Że w życiu tej kobiety nic nie jest takie, jak mu się wydawało. W tym samym czasie seria okrutnych morderstw wstrząsa Londynem. Ofiary to samotne, starsze kobiety zamordowane w okrutny, wyjątkowo brutalny sposób. Policja szuka psychopaty… mężczyzny, który nienawidzi kobiet.
Kiedy?: 15 października
Wydaje: Wydawnictwo Sonia Draga
Link: kliknij tu

„W jaskini lwa”

Numerek cztery otrzymuje zapowiedź najnowszego kryminału Anne Holt. Jakiś czas temu miałam okazję czytać kryminał medyczny, który napisała wspólnie ze swoim bratem (dla ciekawych: recenzja Arytmii).
Tytuł: „W jaskini lwa”
Autor: Anne Holt
Kolejna powieść norweskiej mistrzyni kryminałów. Jest 4 kwietnia 1997 roku, pół roku po zmianie rządu w Norwegii. Pani premier Birgitte Volter zostaje znaleziona martwa w swoim gabinecie z raną postrzałową głowy. Ale kogo właściwie zastrzelono? Norweską premier czy Birgitte, osobę prywatną? Norwegia jest wstrząśnięta. Oprócz funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, do sprawy zostaje przydzielonych dwustu policjantów z Komendy Okręgowej Policji w Oslo. Śledztwo prowadzą Billy T. i prokurator Håkon Sand. Obaj tęsknią za Hanne Wilhelmsen, która wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Czy Hanne wróci, by zaangażować się w tak poważną sprawę w kraju?
Kiedy?: 4 października
Wydaje: Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Link: kliknij tu

„Pokój numer 10”

W połowie listy, znajduje się coś dla fanów skandynawskich kryminałów… Åke Edwardson! Mam dwie książki tego pana w swojej biblioteczce, niedawno zresztą nabyte i niedługo się za nie zabieram. Ta pozycja zaciekawiła mnie szczególnie, nie tylko ze względu na świetną kolorystycznie okładkę, ale również ze względu zagadkowej fabuły…
Tytuł: „Pokój numer 10”
Autor: Åke Edwardson
W göteborskim pokoju hotelowym znaleziono zwłoki zamordowanej kobiety. Erik Winter po przybyciu na miejsce uświadamia sobie, że wcześniej tu był. Wtedy też chodziło o zaginioną kobietę, której sprawa nigdy nie została rozwiązana. Winter jest pewien, że wtedy coś widział. Coś, co mu umknęło a co powinien był zinterpretować. Czy te dwie kobiety miały ze sobą coś więcej wspólnego niż tylko pokój numer 10?
Kiedy?: ?? październik
Wydaje: Wydawnictwo Czarna Owca
Link: kliknij tu

„Profil zabójcy”

Na mrocznym miejscu szóstym znajdują się zabójcze (tudzież kryminalne) umysły.
Tytuł: „Profil zabójcy”
Autor: Max Allan Collins
Oto członkowie Jednostki Analiz Behawioralnych. Elita profilerów FBI, której zadaniem jest rozpracowywanie najbardziej nieobliczalnych zabójczych umysłów w kraju i przewidywanie ich następnych posunięć – zanim jeszcze uda im się powtórnie uderzyć.
Zespół JAB zostaje wezwany przez chicagowskich detektywów do pomocy w śledztwie dotyczącym serii dziwnych morderstw. Para zastrzelona w zaparkowanym samochodzie, dwie kobiety uduszone w parku oraz znajdujące się w stanie rozkładu zwłoki młodego mężczyzny, wciśnięte do plastikowej beczki – wszystkie te zbrodnie, choć równie przerażające i okrutne, wydają się ze sobą niepowiązane, do chwili gdy profiler David Rossi nie znajdzie czegoś, co je łączy. Agent Rossi twierdzi, że każde makabryczne morderstwo wzorowane jest na zbrodniach dokonywanych przez trzech najgroźniejszych seryjnych morderców w Stanach Zjednoczonych: Syna Sama, Teda Budny’ego i Jeffreya Dahmera. Kult zbrodni przybiera dzięki komuś przerażające rozmiary… a przy tak dużej liczbie przestępców do naśladowania Rossi zastanawia się, jak stworzyć psychologiczny portret kogoś, kto ukrywa się pod profilami innych zabójców.

Kiedy?: ?? listopad
Wydaje: Wydawnictwo Oficynka
Link: kliknij tu

„W obronie syna”

Na szczęśliwym miejscu siódmym zapowiedź z wydawnictwa Amber.
Tytuł: „W obronie syna”
Autor: Landay William
Andy Barber, prokurator prokuratury w Massachusetts od ponad dwudziestu lat, jest szanowany w swojej społeczności, nieustępliwy na sali sądowej i szczęśliwy w domu z żoną Laurie i z synem Jacobem. Aż pewnego dnia szokująca zbrodnia wstrząsa ich spokojnym miasteczkiem. Zostaje zamordowany szkolny kolega Jacoba. Andy prowadzi śledztwo. I nagle okazuje się, że mordercą może być jego czternastoletni syn… Rodzicielski instynkt Andy’ego krzyczy, żeby chronić swoje dziecko. Jacob twierdzi, że jest niewinny, a Andy mu wierzy. Musi mu wierzyć. Jest jego ojcem. Ale na jaw wypływają tragiczne fakty. Małżeństwo Andy’ego zaczyna się chwiać w posadach. Proces nabiera tempa. Andy już nie prowadzi tego śledztwa. Sam jest przesłuchiwany… Tu – z innego miejsca sali sądowej – musi dokonać sądu nad sobą samym. Musi wybierać między miłością i sprawiedliwością. Pomiędzy przeszłością, którą chciał pogrzebać, a przyszłością, której nie może już sobie wyobrazić…
Kiedy?: 16 października
Wydaje: Wydawnictwo Amber
Link: kliknij tu

„Twój cień”

Numer ósmy, to ponownie propozycja Wydawnictwa Prószyński i S-ka. Czytałam kiedyś jedną książkę tego pisarza i miło wspominam.
Tytuł: „Twój cień”
Autor: Jeffery Deaver
Agentka specjalna Kathryn Dance zmierzy się z obłąkanym stalkerem, prześladującym piękną wokalistkę country. Kayleigh Towne to śliczna dziewczyna o głosie, który zapewnił jej pierwsze miejsca na listach przebojów country. Piosenkarka przyjmuje sławę z radością – do chwili gdy niewinna wymiana zdań z jednym z fanów otwiera przed nią mroczne, przerażające rejony. Wkrótce ludzie otaczający Kayleigh zaczynają ginąć. Agentka specjalna Kathryn Dance musi skorzystać ze swojej znajomości mowy ciała i talentu do prowadzenia przesłuchań, by powstrzymać szaleńca – ale wkrótce przekonuje się, że jak większość gwiazd, Kayleigh ma niejednego wroga. „Twój cień” to typowa dla Deavera szalona karuzela licznych wątków. Nic nie jest tym, czym się z pozoru wydaje.
Kiedy?: ??
Wydaje: Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Link: kliknij tu

„Kości niezgody”


Numerek dziewiąty, niestety jeszcze bez okładki. Wyczekiwana przeze mnie kolejna, kryminalna książka Charlaine Harris.
Tytuł: „Kości niezgody”
Autor: Charlaine Harris
Dwa wesela – jedno byłego chłopaka – i pogrzeb członkini Prawdziwych Morderstw sprawiają, że przez kilka miesięcy Aurora „Roe” Teagarden ma bardzo dużo na głowie, choć w jej życiu osobistym wydaje się panować zastój. Po pogrzebie Roe niespodziewanie dowiaduje się, że nieboszczka Jane Engle zostawiła jej pokaźny spadek, w tym dom z pewną wyjątkowo niewygodną tajemnicą w środku. Zanim jednak zacznie w ogóle przymierzać się do rozwikłania sprawy zagadkowej zbrodni, będzie musiała ustalić, co jest nie tak z domem na Honor Street. A Jane nie zostawiła jej jasnych wskazówek… Jeżeli do tej pory uważała swoją egzystencję za nudną… cóż, będzie musiała zweryfikować ten pogląd.
Kiedy?: ??
Wydaje: Wydawnictwo Replika
Link: kliknij tu

„Podpalacz”


I ostatnia pozycja na liście, numer dziesiąty, także bez okładki. Dlaczego ta pozycja? Ponieważ „Seria ze Strachem” ostatnio u mnie na półkach króluje :)
Tytuł: „Podpalacz”
Autor: Wojciech Chmielarz
Warszawa, środek mroźnej zimy. W spalonym domu leży ciało zamordowanego biznesmena, a jego żona, ciężko poparzona, walczy o życie w szpitalu. Komisarz Jakub Mortka szybko orientuje się, że trafił na seryjnego podpalacza, który krąży po mieście z koktajlami Mołotowa w plecaku. Nikt nie ma wątpliwości, że będą kolejne ataki. Nikt nie ma wątpliwości, że znowu zginą ludzie.
Kiedy?: 8 listopada
Wydaje: Wydawnictwo Czarne
Link: kliknij tu

Która z wymienionych przeze mnie książkowych zapowiedzi najbardziej przypadła Wam do gustu?

#240. „Giń” – Hanna Winter

„Giń”


Tytuł: „Giń”
Autor: Hanna Winter
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 400
Data wydania: (przed premierą) 2012
ISBN: 978-83-7574-778-2
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 24 sierpnia 2012

Hanna Winter to niemiecka dziennikarka, redaktorka i pisarka mieszkająca obecnie w Berlinie. „Giń” to jej druga po „Ślady dzieci” powieść z gatunku thriller. Gdy tylko usłyszałam o propozycji portalu Zbrodnia w Bibliotece, w której członkowie Syndykatu mogli zgłosić się do zrecenzowania tej książki, postanowiłam o nią zawalczyć. Czy była tego warta?

„Czas rozpocząć zabawę.”

Nazywają go Wypruwaczem, berlińskim Kubą Rozpruwaczem. Działa schematycznie i bez pomyłek, planuje każdy swój ruch. Morduje kobiety, bestialsko je okalecza i torturuje, a potem ukazuje światu swoje masakryczne dzieło do podziwu. Działa podstępnie, uwielbia gry słów prowadzone ze swoimi ofiarami, uwielbia patrzeć na ich cierpienie i słuchać ich błagań o litość. Torturowanie ich nożem do wykrawania kości sprawia mu największą przyjemność. Nie chodzi mu o pieniądze, jak one zazwyczaj myślą i nigdy nie dotrzymuje danego słowa, że nic im się nie stanie, jeśli będą cicho. Kim jest? Dlaczego zabija? Czy uda się go powstrzymać?

Po rozwodzie Lara Simons postanawia spełnić swoje marzenia i otwiera kawiarenkę. Pomysł okazuje się być strzałem w dziesiątkę, jednak do czasu. Po uroczystości otwarcia kawiarenki Lara zmuszona zostaje by wsiąść do taksówki, w której już czeka na nią seryjny morderca. Dzięki prezentowi od przyjaciela – paralizatorowi, Larze udaje się uciec jedynie z raną na ramieniu. Jednak od tej pory kłopoty Lary dopiero się zaczną. Gdy zastaje swoją kawiarenkę totalnie zdemolowaną, a na jeden ze ścian groźby wypisane najprawdopodobniej przez Wypruwacza, postanawia skorzystać z oferty policji i dołączyć do programy ochrony świadków wraz ze swoją kilkuletnią córką Emmą. Niestety, Lara nie zdaje sobie sprawy z tego, że spotka się z mordercą szybciej niż myśli i że będzie musiała zmierzyć się ze stratą bliskich… Po 6 latach od ucieczki z Berlina do Rügen, kiedy Larze uda się odbudować swoje życie na nowo, koszmar z przeszłości powróci, by dokończyć to co sobie zaplanował… Czy Larze uda się ocalić siebie i swoich bliskich? Sprawdźcie sami!

Sprawę berlińskiego Wypruwacza prowadzi komisarz policji Sylwia Hausmann wraz z kolegą Magnusem Kernem. Wypruwacz postępuje schematycznie – wybiera kobiety koło trzydziestki, niewysokie szatynki o drobnej budowie. Ale wiadomo, każda reguła ma swój wyjątek. Tajemniczy morderca nie boi się zabijać innych osób. W końcu robi to od lat.

„Zrozumiał wtedy, że nigdy nie przestanie zabijać. A sezon łowiecki dopiero się zaczynał.”

Wykreowany przez Hannę Winter portret psychologiczny mordercy bazuje na traumatycznych wydarzeniach z przeszłości, które stworzyły w nim głęboko zakorzenioną nienawiść do określonego typu kobiet. Dzięki wplecionej w wydarzenia teraźniejsze retrospekcji do przeszłości mordercy, czytelnik pozna jego pobudki oraz grzechy.

Czego mi brakowało? Odrobiny więcej morderstw – w końcu nasz czarny charakter jest seryjnym mordercą, oraz dokładniejszych i częstszych opisów zbrodni. Większa część książki skupia się na poszukiwaniu mordercy i ucieczce od niego, a tylko sporadycznie pojawia się mocne morderstwo. Plusem jednak okazało się zakończenie. Nie do końca się spodziewałam, że właśnie ta osoba okaże się być Wypruwaczem.

„Giń” jest thrillerem, który wciąga od pierwszych stron. Ciekawa kreacja bohaterów, niespodziewane zakończenie i trzymająca w napięciu fabuła – to wszystko, co znajdziecie w najnowszym thrillerze Hanny Winter. Z pewnością przypadnie do gustu wszystkim fanom gatunku. Serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Zbrodnia w Bibliotece

#218. Miqa Detektyw… wywiaz z Saszą Hady.

Ponieważ serwis Zbrodnia w Bibliotece dla swoich miłośników kryminałów przygotował pewien konkurs w formie wywiadu zadanego pewnej polskiej debiutującej pisarce kryminałów, postanowiłam wziąć w nim udział.

Postanowiłam zabawić się w Detektywa… jesteście zainteresowani jak to wyszło? Zapraszam do przeczytania wywiadu z Saszą!

JA vel Detektyw Marta (Miqa): Pani… ekhem, Saszo Hady, dziękuję, że zgodziła się Pani odpowiedzieć na parę pytań, które z pewnością rozjaśnią mi pewne zawiłe kwestie… Rozumiem również, że jak nikt inny, ceni sobie Pani dyskrecję. Dlatego oczywiście nie będę nalegała, by zdradziła mi Pani w tym krótkim wywiadzie zbyt wiele szczegółów dotyczących pani osoby. Aczkolwiek… jakaś mała wskazówka dla Pani czytelników nie byłaby znowuż taka zła…
Proszę mi zdradzić, z czym kojarzy się Pani dzieciństwo… bez obaw, nikt nas tutaj nie podsłuchuje, nie obserwuje – jesteśmy same, proszę się nie bać…

Sasza Hady: Przyznam, że ten Pani kojący, hipnotyzujący ton budzi we mnie głęboką nieufność i podejrzliwość. Proszę się nie bać, taaak… I to, że jesteśmy tu same, ma mnie niby uspokoić? A czy Pani tam przypadkiem nie ma schowanego za plecami jakiegoś ostrego narzędzia, które może okazać się przydatne, aby przyjrzeć się Saszy Hady również od wewnątrz? (e… oczywiście, że nie!)
No cóż, na szczęście drzwi są uchylone, może uda mi się uciec we właściwym momencie.
Jeśli chodzi o moje dzieciństwo, to kojarzy mi się przede wszystkim z wolnością. Rodzice dawali mi dużo swobody i mogłam znikać na całe dnie – włóczyłam się po lesie z naszymi psami albo zaszywałam się gdzieś z książką. Bardzo tęsknię do tych czasów i marzę o tym, by kiedyś udało mi się uciec z wielkiego miasta i zamieszkać w małej wiosce – takiej jak ta opisana w mojej książce.

Bardzo mnie ciekawi, skąd wzięła się u Pani taka pasja do pisania? I dlaczego akurat taki gatunek Pani wybrała?

Moje zamiłowanie do pisania chyba rzeczywiście można nazwać pasją. Zaczęło się to od poczucia głębokiej wdzięczności – w dzieciństwie szczególnie mocno przeżywałam każdą książkę jako osobiste spotkanie z autorem. Trudno było mi wręcz uwierzyć, że ktoś poświęcił kiedyś tak wiele czasu, energii i pomysłowości, żebym ja mogła się cieszyć dobrze napisaną historią. Pisarze wydawali mi się wielkimi dobroczyńcami ludzkości, którzy używają swojego talentu, żeby rozbawić, pocieszyć, zainteresować czytelników, postawić przed nimi jakieś wyzwanie, nauczyć ich czegoś albo po prostu oczarować i zauroczyć czymś pięknym. Z tej dziecięcej wdzięczności zrodziła się chęć uczestnictwa w tak zbożnym dziele;-) W pewnym sensie chciałam się odwdzięczyć za to, że książki zawsze mi towarzyszyły i sprawiały, że nie czułam się samotna. Wtedy zaczęłam marzyć o tym, żeby zostać pisarką.
Teraz moja wizja pisarskiego powołania jest mniej dramatyczna i podniosła (bo już wiem, że pisanie książek to nie żadne heroiczne poświęcenie, tylko świetna zabawa), ale dobrze pamiętam to uczucie pierwotnego zachwytu literaturą.
Dlaczego zdecydowałam się pisać kryminały? Powodów jest bardzo wiele, więc wymienię tylko jeden: wbrew obiegowym opiniom powieść detektywistyczna to bardzo wymagający gatunek. Trudno jest napisać dobry kryminał, bo oczekiwania czytelników są bardzo wysokie. A ja lubię takie wyzwania :-)

„Sasza Hady”

Czy śledztwa, które prowadzi Pani na własną rękę zbierając materiały do napisania książki sprawiły Pani wielkie trudności? Co było najtrudniej zdobyć, a co okazało się być na wyciągnięcie ręki?
Przygotowania do napisania „Morderstwa na mokradłach” nie sprawiły mi szczególnych trudności – głównie z powodu założeń, jakie przyjęłam na samym początku. Chciałam się skupić przede wszystkim na kryminalnej intrydze i ciekawych bohaterach, zaś wszelkie geograficzno-topograficzno-historyczno-socjologiczno-i-sama-już-nie-wiem-jakie dodatki miały pozostać właśnie – dodatkami.
Największą trudność sprawił mi wybór informacji, które chciałam zamieścić w książce. Samo gromadzenie ich było bardzo przyjemne i pouczające, ale nie zamierzałam zadręczać moich czytelników, serwując im – zamiast solidnej porcji zbrodniczych tajemnic – dłuższego wykładu na temat typologii torfowisk i mokradeł. W każdym kryminale powinny się znaleźć jakieś dodatkowe „smaczki”, ale nie można z tym przesadzać.

Czy posiada pani wzór do naśladowania? Moim jest Sherlock Holmes – w końcu to niezawodny detektyw… A jak jest z Panią?
Jeśli mamy pozostać w kręgu inspiracji Doyle’owskich, to chyba chciałabym być jak Irene Adler, the woman – zawsze o krok wyprzedzać mężczyznę…

Z pewnością, oprócz pisania, dużo też Pani czyta. W książkach można znaleźć wiele cennych wiadomości i wskazówek. Które pozycje okazały się dla Pani najcenniejsze, jakiego autora ceni sobie Pani najbardziej?
Staram się czytać książki bardzo różnych autorów – to takie antidotum na pokusę naśladowania jakiegoś jednego autora czy stylu. Na szczęście zawsze lubiłam łączyć ze sobą różne lektury i nie ma konieczności, żebym się do czegokolwiek zmuszała – gładko przechodzę od Hiromi Kawakami do George Eliot.
Od każdego z moich ulubionych autorów uczę się czegoś innego. Ostatnio odkryłam Maryrose Wood, która potrafi wspaniale manipulować oczekiwaniami czytelnika, przewrotnie wykorzystywać znane motywy i budować nastrój subtelnej grozy. Jeśli miałabym wytypować jednego autora, który według mnie posiadł największą pisarską zaletę, to byłby to oczywiście Bułhakow – stworzył genialną powieść, która należy do żelaznej klasyki literatury, a jednocześnie cieszy się niesłychanym powodzeniem i popularnością wśród „zwykłych” czytelników i jest ulubioną książką większości znanych mi osób. Moją także. Mam, chwała Bogu, bardzo „gminne” gusta: moją ulubioną książką jest „Mistrz i Małgorzata”, a ulubionym filmem „Leon Zawodowiec”. Kiedyś próbowałam się przestawić, np. na „Syzyfowe prace” i „Gildę” albo „Raj utracony” i „Pancernik Potiomkin”, ale jakoś mi się nie udało… ;-)

Pani Saszo… wydaje mi się, że bohaterowie Pani powieści, to osoby, które mogłam gdzieś, kiedyś widzieć lub o nich słyszeć… Czy może są to całkowicie fikcyjni bohaterowie?
Wszystkie postaci występujące w „Morderstwie na mokradłach” są fikcyjne, ale tworząc niektóre z nich, częściowo wzorowałam się na moich znajomych. Pierwowzór Ann mieszka pod Krakowem z dwójką ślicznych dzieci, trzecie jest w drodze. To właśnie obserwując ją i jej niesamowite podejście do dzieciaków, wpadłam na pomysł „ławicy”, o której można przeczytać w mojej książce. Panna March otrzymała kilka cech mojej mamy, zaś Nick Jones to właściwie moje męskie alter ego – mamy ze sobą naprawdę dużo wspólnego. Jeśli chodzi o najbarwniejszą postać powieści czyli Ruperta Marleya, to wydaje mi się, że co najmniej kilku moich znajomych chętnie przyznałoby się do niektórych jego zalet, a nawet i wad…

Jakie fakty odnośnie fabuły i bohaterów Pani najnowszej powieści może Pani zdradzić swoim bacznym czytelnikom? Proszę ich jakoś zachęcić! ;-)
Oczywiście nie mogę zdradzić zbyt wiele… Powiem tyle, że na moich czytelników czeka wiele niespodzianek – właśnie wtedy, kiedy zaprzyjaźnicie się z moimi bohaterami i poczujecie, że dobrze ich znacie, pokażą swoją prawdziwą twarz. A wtedy – mam nadzieję – polubicie ich jeszcze bardziej.

Już prawie koniec i będzie Pani wolna… Proszę mi powiedzieć, jak wygląda Pani zwykły dzień! Jestem bardzo ciekawa, co Pani robi! Może ten zwykły dzień, nigdy nie jest zwykły…?
Mój najbardziej typowy dzień zaczyna się o 7:10, kiedy orientuję się, że właśnie zaspałam. Potem wykonuję rutynowe ćwiczenia aerobowe, czyli przez dziesięć minut biegnę sprintem na autobus. Później następuje ten cudowny i wyjątkowy moment mojego dnia, kiedy nic nie robię: nie czytam, nie piszę, nie pracuję, nie rozmawiam, nie ćwiczę, nie prowadzę samochodu, nie gotuję, tylko po prostu jadę autobusem. To takie oczyszczające przeżycie egzystencjalne. Następnie przez osiem godzin pracuję pilnie jako redaktor, ku większej chwale naszego wydawnictwa, tropiąc wszelakie błędy stylistyczne, rzeczowe i banalne literówki. Po pracy wracam na moment do domu i próbuję ogarnąć rzeczywistość: karmię kota, robię pranie itd. Wieczorem jadę na trening karate albo spotykam się z przyjaciółmi. Dzień zwykle kończę, zasypiając z nosem w książce. Jak widać, niewiele czasu pozostaje na pisanie – dlatego kiedy pracuję nad jakimś tekstem, cały mój dzień staje na głowie i nie mam czasu na nic innego poza pisaniem.

I jeszcze jedna, ostatnia kwestia… Pani Saszo, proszę uchylić choć rąbka tajemnicy i zdradzić swoim fanom, czy szykuje się już w planach kolejna powieść? Jeśli tak, to czy będzie to kontynuacja …? Proszę nie zostawiać nas bez żadnego tropu, bez żadnej wskazówki!
Jeśli czytelnicy przychylnie przyjmą mój debiut, prawdopodobnie ukaże się następna część cyklu o Alfredzie Bendelinie (dyskrecja gwarantowana). Mogę zdradzić, że drugi tom już powstaje… Tropy? Wskazówki? Proszę obserwować nowości Oficynki!

JA: Po wypowiedzeniu ostatniego zdania grzecznie pożegnałam się z Panią Saszą Hady i zdołałam jeszcze wytropić jej wyjątkowe zdjęcie! Autorce bardzo serdecznie dziękuję za tak cudowne odpowiedzi na moje wnikliwe, „detektywistyczne” pytania!
_______________________________________________________________________

„Morderstwo na mokradłach”


Alfred Bendelin, prywatny detektyw (dyskrecja gwarantowana)

Alfred Bendelin, najsłynniejszy prywatny detektyw Londynu, nie może narzekać na swój los: jest rozchwytywany zarówno przez majętnych klientów, jak i rozkochane w nim wielbicielki. Brawurowo rozwiązuje sprawę za sprawą, przyprawiając funkcjonariuszy Scotland Yardu o ból zębów i koszmary nocne. Słynie z niezawodnego lewego sierpowego, piekielnej inteligencji i zniewalającego uśmiechu. Jest tylko jeden problem: Alfred Bendelin nie istnieje.

W postać znanego z powieści kryminalnych detektywa wciela się niejaki Nicholas Jones – wbrew wszystkim swoim zasadom i zdrowemu rozsądkowi. Z dnia na dzień porzuca wygodne życie w wielkim mieście i wyrusza na prowincję, aby rozwikłać zagadkę tajemniczego morderstwa. Tak – oczywiście wszystko to dla pewnych pięknych niebieskich oczu.

W otoczonej mokradłami osadzie Little Fenn zostaje znaleziona głowa znanego w okolicy domokrążcy. Wydaje się, że nikt z mieszkańców wioski nie miał motywu, by go zamordować, ale ich dziwne zachowanie zwraca uwagę samozwańczego detektywa. Wśród jesiennych mgieł spowijających torfowiska czai się zło…

Tytuł:
Morderstwo na mokradłach
Autor: Sasza Hady
Seria: ABC
Premiera: 13 lipca 2012 r.
ISBN: 978-83-62465-46-0
Cena det.: 35 zł

#121. Dlaczego lubię czytać kryminały ?

Odpowiedź na to pytanie może nie być tak prosta, jak się wydaje.
Bo dlaczego, ktoś kto jest całkowitym przeciwnikiem przestępstw ma lubić książki, w których od różnorakich złych występków aż się roi? Z mojego punktu widzenia w dużej mierze chodzi tu o poczucie tego dreszczyku emocji, niepewności i tajemniczości oraz osiągnięcie satysfakcji, gdy odgadnie się kto jest „tym złym”.

Co lubię najbardziej w kryminałach?
Z pewnością to jaki wywierają na mnie efekt. Można czytać obojętnie jaką książkę i zaraz odłożyć ją na półkę. Ale gdy trafi się na prawdziwą powieść kryminalną, nie ma o tym mowy! Uwielbiam to całkowite zatracenie, które oferują książki. W pewnym momencie już sama nie wiem gdzie jestem i kim jestem, może to wszystko dzieje się mnie, nie głównym bohaterom?
Ogromnie ważną rolę odgrywa w moim mniemaniu, obecność studium psychologicznego mrocznych postaci oraz impulsy, które nimi kierują i niejako zmuszają do popełnienia zbrodni. Myślę, że to właśnie jeden z najciekawszych aspektów w kryminałach. Czasami motywy są tak absurdalne, że wydają się aż niemożliwe, a czasami mrożą krew w żyłach sprawiając, że cieszymy się, że spokojnie leżymy pod kołderką w ciepłym łóżku.
Lubię również wszelkie zagadki, które zmuszają mnie do myślenia i gimnastykowania mojej wyobraźni. Może to jednak nie ta pani zabiła tego pana? A może to w ogóle było samobójstwo? Najczęściej nie jestem w stanie dociec prawdy, mimo że czytałam w swoim życiu wiele kryminałów. Wydaje mi się, że nie ma żadnej zasady, która mogłaby nam określić schemat, który występuje w tych książkach. Bo ile ludzi, tyle pomysłów.

Jest jeszcze jeden aspekt tej kwestii. Dlaczego my, kobiety czytamy kryminały? Kiedyś przeczytałam w jakimś artykule, że przeprowadzone zostały badania na ten właśnie temat. Prawda jest taka, że kobiety często czytają książki z motywami kryminalnymi w tle z czysto prozaicznego powodu: same nie chcą być ofiarami. Myślę, że jest w tym ziarno prawdy.

Moja mama również uwielbia dobre kryminały (jest wielką fanką Agathy Christie i Joe Alexa) i zawsze powtarza, że upodobanie w mrożących krew żyłach powieściach odziedziczyłam po niej. Chociaż z drugiej strony, mój tata również lubi czytać kryminały (jak większość mężczyzn), także jest to kwestia sporna ;) I mimo że kryminałów przeczytałam już sporo, to cieszę się, że w dalszym ciągu znajduję takie, które mnie mile zaskakują i intrygują. Dlatego z pewnością nigdy nie zrezygnuję z tej mojej małej kryminalnej obsesji!

A Wy? Lubicie czytać kryminały? Jeśli tak, to dlaczego?

#61. „Ktokolwiek widział” – Colin Dexter

"Ktokolwiek widział"


Tytuł: „Ktokolwiek widział”
Autor: Colin Dexter
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Liczba stron: 302
Data wydania: 2009
ISBN: 978-83-7489-168-4
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 24 sierpnia 2011

„Łączyło je [osoby] jednak coś, co w nadchodzących tygodniach nieubłaganie wciągnąć miało je w główny nurt śledztwa. Każda z nich znała bowiem, także na różnym poziomie prywatności, dziewczynę nazywającą się Valerie Taylor.”

Zaginęła nastolatka Valerie Taylor (17 lat), a policjant prowadzący jej sprawę na własną rękę ginie w wypadku. Sprawa trafia do rąk nadinspektora Morsa, ponieważ pojawiły się nowe, ważne poszlaki. Z początku niechętny nadinspektor, musi posłuchać swojego pracodawcy komisarza Stange’a i przejmuje niewyjaśnioną sprawę sprzed 2 lat. Mimo listu, który otrzymali rodzice zaginionej dziewczyny Morse przez cały czas uważa, że nastolatka nie żyje… czy ma rację?

Książkę otwiera prolog, w którym przedstawiony został, prawdopodobnie, pewien wieczór z życia dziewczyny – całkowicie owiany tajemnicą i mający nigdy nie wyjść na światło dzienne… Bardzo szybko dowiadujemy się z kim Valerie spędziła tamtą noc ale fakt ten zostaje sprytnie ukryty przed oczami policjantów. Czy ta osoba, a raczej ten mężczyzna jest w jakimś stopniu powiązany z zaginięciem Valerie? W końcu kiedy się poznali, jeszcze nie wiedzieli, że będą musieli się spotykać prawie codziennie…
Każdy rozdział poprzedza adekwatny do treści rozdziału cytat – stanowiący pewnego rodzaju motto dla późniejszej treści.

Nadinspektora policji – Morsa (którego imienia nigdy nie ujawnia autor) spotykamy już w 1 rozdziale. Ten miłośnik piwa, muzyki Wagnera i krzyżówek oraz wróg pająków to również najlepszy w swoim fachu oksfordzki detektyw z ogromną wyobraźnią. Oczywiście, do sprawy zaginięcia Taylor, Morsowi będzie potrzebny nikt inny jak jego przyjaciel – sierżant Lewis żonaty miłośnik frytek i racjonalista.

„- Rozwiązaliście już sprawę tego morderstwa, sierżancie?
– Jeszcze nie – warkną Lewis. – Ani ja, ani cholerny inspektor Morse.”

Dalsze śledztwo ukazuje, że list do rodziców został perfidnie podrobiony. Na dodatek sprzątaczka odkrywa ciało swojego pracodawcy zamordowanego we własnym mieszkaniu – to były nauczyciel Valerie. Czy obie sprawy są ze sobą powiązane? Czy morderca nauczyciela może być mordercą Valerie? I czy Valerie na pewno nie żyje? Sprawa nastolatki nie będzie łatwa do rozwiązania, jakby mogło się z początku wydawać. Przeciwko policjantom stanie szereg sprytnych i inteligentnych osób, które za wszelką cenę chcą ukryć prawdę. Pojawia się również podejrzenie, że Valerie była w ciąży. Kim więc był ojciec dziecka? Byłym chłopakiem ze szkoły?

„Znowu gdzieś w najdalszych zakamarkach umysłu Morse’a mały element układanki wskoczył na swoje miejsce.”

„Ktokolwiek widział” to świetny kryminał z nieprzewidywalną akcją i zaskakującym zakończeniem. Trzymająca czytelnika w napięciu książka zapewni świetną rozrywkę wszystkim fanom kryminałów. Zagadki pojawiające się na każdym kroku, śledztwo, które nagle staje w miejscu, brak jakichkolwiek poszlak… z tym wszystkim będą musieli zmierzyć się główni bohaterowie tego kryminału. Oczywiście, z pozytywnym skutkiem.

„Ktokolwiek widział” to 4 książka Colina Dextera, którą miałam możliwość recenzować dzięki portalowi Zbrodnia w Bibliotece. Miłośnikom dobrych kryminałów, trzymających w napięciu polecam twórczość Dextera – nie zawiedziecie się!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Zbrodnia w Bibliotece