Archiwa tagu: dramat

#364. „Misjonarze z Dywanowa czyli Polski Szwejk na misji w Iraku cz. 1 – Pinky, czyli nowicjusz” – Władysław Zdanowicz

„Pinky, czyli nowicjusz”


Tytuł: „Pinky, czyli nowicjusz”
Seria/Część: „Misjonarze z Dywanowa czyli Polski Szwejk na misji w Iraku cz. 1”
Autor: Władysław Zdanowicz
Wydawnictwo: Księgarnia Zdanowicz
Liczba stron: 455
Data wydania: 2007
ISBN: 978-83-9252-320-8
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 27 lipca 2013

Władysław Zdanowicz ma na swoim koncie serię „Misjonarze z Dywanowa” opisującą wojskowe przygody szeregowego Piotra Leńczyka w Iraku i liczącą sobie trzy części oraz książkę „Afganistan – Relacja BOR-owika”. Co ciekawe, „Misjonarze z Dywanowa” zostali przełożeni na język angielski i wersja elektroniczna dostępna jest choćby na Amazonie :) To jest osiągnięcie warte wspomnienia, gdyż niewielu współczesnych polskich pisarzy może szczycić się książkami wydanymi w obcym języku. Autor także był nominowany do nagrody ANGULUSA (2008) i zgłoszony do Najlepszej książki historycznej (2010).

W książce „Misjonarze z Dywanowa czyli Polski Szwejk na misji w Iraku cz. 1 – Pinky, czyli nowicjusz” znajdziecie opis dziejów plutonu rotacyjno-dyspozycyjnego, ale wydarzenia i osoby opisane w książce, jak zaznacza sam autor, niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, która była o wiele gorsza. Zdanowicz już we wstępie w humorystyczny sposób uprzedza czytelnika o tym, że język będzie miejscami wulgarny, bo i taki też jest w rzeczywistości, a jak mówić prawdę, to całą.

Główny bohater powieści Zdanowicza, Piotr Leńczyk naprawdę dziwnym zbiegiem okoliczności trafia do oddziału plutonowego Zalewskiego, który wyjedzie na misję stabilizacyjną w Diwaniji. Leńczyk oraz inni polscy żołnierze będą starali się jak najlepiej spełniać swoje wojskowe obowiązki i …pozostać żywym. A nie będzie to wcale łatwe.

Leńczyk jest bohaterem, który od początku wzbudził moją sympatię. Cały czas mu kibicowałam. Często pakuje się w kłopoty, szybciej działa niż myśli, ale wychodzi z opresji obronną ręką. Leńczyk jest też porównywany do bohatera antywojennej powieść czeskiego pisarza Jaroslava Haška pt. „Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej”.

Co mi się spodobało, to przede wszystkim to, z jaką precyzją autor demaskuje biurokratów rządzących wojskiem. Najłatwiej wydawać im polecenia i żonglować ludzkim życiem zza biurek. Życie w Iraku jest naprawdę trudne i to też dosadnie pokazuje autor poprzez wnikliwe i obrazowe opisy. Mimo że książka opisuje poważne i trudne wydarzenia, to nie zabraknie w niej humoru, dzięki czemu czytelnik może wyładować napięcie śmiechem. Jak sam autor zaznacza: humor pozwalał przetrwać najważniejsze chwile.

Nieczęsto sięgam po takie powieści i muszę przyznać, że kobietom zawsze trudniej czyta się takie książki, a jednak Władysław Zdanowicz zainteresował mnie na tyle, że lektura tej pozycji nie tylko była ciekawa, ale także pouczająca. Lubię książki oparte na faktach, a jeśli ściśle dotykają życia autora, to są dla mnie jeszcze bardziej interesującą lekturą. „Misjonarzy z Dywanowa” polecam zarówno mężczyznom zainteresowanym tematyką jak i kobietom chcącym poznać niełatwe życie szeregowego z Iraku. Jesteście gotowi? Rover czeka!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Władysławowi Zdanowicz, Księgarnia Zdanowicz

#358. „Joyland” – Stephen King

„Joyland”


Tytuł: „Joyland”
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 336
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7839-535-5
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 11 lipca 2013

Czy trzeba przybliżać Wam osobę Stephena Kinga? Amerykański pisarz, specjalizujący się w literaturze grozy, ale nie tylko. W jego dorobku znalazły się powieści obyczajowo-senascyjne, a nawet cykl powieści fantasy. Pisał także pod pseudonimami jako Richard Bachman czy John Swithen. Bez wątpienia jest jednym z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie.

Sięgając po „Joyland” nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Kolejnej powieści obyczajowo-społecznej? Horror wykreśliłam z listy już po pierwszych stronach. Okazuje się, że „Joyland” to kryminał z naprawdę ciekawie wykreowaną zagadką, dzięki której książka spodobała mi się bardziej. Bez niej byłaby niemalże „zwykłą” dobrze napisaną powieścią opowiadającą historię młodości pewnego zwyczajnego chłopaka.

„Kiedy mowa o przeszłości, każdy pisze fikcję.”

Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem jest Devin Jones, który poprzez retrospekcję opowiada wydarzenia z młodości swojego życia. Jest rok 1973, Devin ma 21 lat, jest ubogim studentem, który właśnie cierpi z powodu złamanego serca. Gdy w oko wpada mu ogłoszenie o pracę o nagłówku „pracuj blisko nieba!” bez namysłu zgłasza się do pracy w… Joylandzie – Krainie Radości.

Z czym kojarzy Wam się Joyland? Może z wesołym miasteczkiem, lunaparkiem, parkiem rozrywki? Tym właśnie jest Joyland – lunapark pod przewodnictwem psa! Devin zaczyna pracę jako Wesoły Pomocnik w Zespole Beagle i wraz z dwójką kolegów z pracy – Erin i Tomem – wynajmuje mieszkanie u Pani Shoplaw. To ona opowiada Devinowi mrożącą krew w żyłach historię morderstwa, które wydarzyło się przed laty w Joylandzie i plotki, jakoby duch zamordowanej Lindy Gray krążył w domu strachów. Devin z pomocą Erin będzie starał się rozwiązać zagadkę morderstwa w Joyland i innych lunaparkach. Ponadto pozna otwartego chłopca Mike’a Rossa i jego zamkniętą na świat matkę Annie. Mike cierpiący na dystrofię mięśniową ma pewien dar, który okaże się być bardzo cenny…

To nie jest zwykły kryminał, z tego powodu, że akcja nabiera szaleńczego tempa dopiero pod koniec powieści. W większej części książki poznajemy życie w lunaparku, tajniki pracy, specyficzny język jakim posługują się pracownicy, przemyślenia na temat nieszczęśliwej miłości głównego bohatera oraz życie Mike’a Rossa, który mimo młodego wieku, pogodził się z okrutnym losem. Co więcej pojawią się także elementy metafizyczne, które u Kinga sprawiają wrażenie całkowicie rzeczywistych.

Po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości Stephena Kinga. Dlatego jeśli szukacie książki, która zagwarantuje Wam świetny suspens, zaskakujące rozwiązanie mrocznej zagadki i ciekawie opisaną historię dorastania młodego człowieka, to serdecznie polecam „Joyland”.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

#326. „Zapomnij patrząc na słońce” – Katarzyna Mlek

Przepraszam za zastój i brak kontaktu, ale oprócz nawału obowiązków związanych z uczelnią, musiałam także stawić czoła chorobie i zepsutemu dyskowi laptopa. Ta tragiczna sytuacja jest już zażegnana i powoli wracam do blogowego świata :)
_______________________________________________________________________________________

„Zapomnij patrząc na słońce”


Tytuł: „Zapomnij patrząc na słońce”
Autorzy: Katarzyna Mlek
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron:
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-62465-68-2
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 19 maja 2013

„Zapomnij patrząc na słońce” to pierwsza książka Katarzyny Mlek, którą miałam okazję przeczytać, chociaż w dorobku pisarki znajduje się także opisująca trzy miesiące z życia korporacji teleinformatycznej książka o tytule „Za firewallem” oraz tomik poezji „Zawodowa królowa”. Katarzyna Mlek od lat łączy swoje życie ściśle ze sztuką – zajmuje się malarstwem, fotografią, muzyką i pisaniem. Prowadzi także internetową galerię sztuki. Strona internetowa Katarzyny Mlek -> KLIKNIJ TUTAJ.

Poznajcie Hankę, siedmiolatkę drobnej budowy, wyjątkowo sprytną i mądrą dziewczynkę mieszkającą w jednej z biedniejszych dzielnic Katowic. Hanka jest córką Janusza i Sabiny. Janusz jest zapracowanym, ale kochającym ojcem, który martwi się o Hankę, której matka po narodzinach córki stała się robiącą awantury alkoholiczką wyżywającą się fizycznie i psychicznie na małej. Życie Hanki wcale nie zmienia się też na lepsze po narodzinach braciszka – Bartka. Jednak, to co najbardziej Hankę trapi, to nocne koszmary, którym towarzyszy tajemniczy i złowieszczy gadający kruk, który wcale nie należy do najprzyjemniejszych ptaków. Wraz z latami życie Hanki zmienia się w koszmar, a kruk z nocnych snów wymaga od niej coraz większej poświęcenia, tak by zapobiegała niebezpieczeństwom, których jest świadkiem w mrocznych snach. Co się stanie, gdy senne mary przeistoczą się w najgorszą rzeczywistość?

Autorka zaprasza nas do Katowic pachnących kapustą i gotowanymi ziemniakami (szczerze powiedziawszy, to byłam milion razy w Katowicach, jednak nigdy niczego prócz spalin i ewentualnego wątpliwie przyjemnego zapachu kloszardów nie czułam). Historia tej rodziny przedstawiona jest z punktu widzenia Hanki, Janusza i Sabiny. Bohaterowie są bardzo skrupulatnie wykreowani, są niemalże realni. Jest to przykładowa patologiczna rodzina, w której dziecko przejmuje obowiązki pijanej i nieodpowiedzialnej matki, kiedy ojciec tyra godzinami by zarobić jakiś grosz. Powieść Katarzyny Mlek budzi także wiele sprzecznych ze sobą emocji: od nienawiści i niechęci do Sabiny, po współczucie i sympatię do Hanki. Podczas lektury wielokrotnie towarzyszyło mi uczucie niesprawiedliwości, smutku i niezrozumienia dla sytuacji w których musiała znaleźć się główna bohaterka. Po skończonej lekturze, cieszyłam się, że tym razem jest to tylko fikcja literacka.

Do sięgnięcia po tę książkę w głównej mierze zachęciła mnie okładka i streszczenie. I nie żałuję, bo jest to jedna z lepszych polskich książek. Ale przyznam szczerze, że ciężko jest mi ją sklasyfikować. Tu powieść obyczajowa miesza swoje realne elementy z elementami metafizycznymi, onirycznymi i nierealnymi, ale także z wątkami psychologicznymi. Dzięki temu jeszcze bardziej intryguje i zmusza do głębszych przemyśleń poprzez wydarzenia, które opowiada. Niestety, książka momentami wcale nie jest łatwa w odbiorze, ponieważ nie jest to lekka, zabawna powieść ze szczęśliwym zakończeniem, a coś przerażającego i prawdopodobnego.

Podsumowując muszę powiedzieć, że naprawdę miło spędziłam czas z tą książką. Jest to świetnie skonstruowana powieść, z głębokim przesłaniem o potrzebie miłości, poczuciu bezpieczeństwa i budowie zdrowych więzi rodzinnych. Była momentami bardzo przerażająca, ale w dobitny sposób ukazywała np. nasze polskie społeczeństwo i szarą codzienność, z którą musi zmagać się wiele polskich dzieci i rodzin. Uważam, że „Zapomnij patrząc na słońce” to powieść godna polecenia i uwagi każdego czytelnika.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Oficynka

#283. „Tarantula” – Thierry Jonquet

„Tarantula”


Tytuł: „Tarantula”
Autor: Thierry Jonquet
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 144
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-7648-905-6
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 29 grudnia 2012

Francuski pisarz Thierry Jonquet to typowy przedstawiciel nurtu francuskiej literatury noir. Nic więc dziwnego, że jego książka „Tarantula” wzbudziła tak wiele sprzecznych emocji i wiele kontrowersji. Jak sam mówi: inspiracją dla niego są artykuły z gazet, czyli „barbarzyństwo świata, w którym żyjemy”. Jednocześnie zdobył wiele nagród za książki dla dzieci.

Ponieważ najpierw widziałam film, a dopiero później sięgnęłam po książkę (przypadkiem mój wzrok padł na nią, gdy byłam po świętach z mamą w bibliotece) wiedziałam czego mogę się spodziewać. Nigdy nie polecam oglądania filmu przed czytaniem książki, ale czasem tak się zdarza. Obraz jaki prezentuje Pedro Almodóvara w filmie opartym na tej książce – „Skóra, w której żyję” – głęboko zapada w pamięć, ponieważ jest zarówno brutalny jak i zaskakująco perwersyjny. Co więcej książka różni się od filmu, więc tym bardziej polecam zacząć przygodę z tą niezwykłą historią od książki.

Richard Lafargue to znany i ceniony chirurg plastyczny kierujący kliniką chirurgii plastycznej o międzynarodowej renomie i prowadzący własną praktykę. Mężczyzna mimo wielkiej sławy jest nieszczęśliwy, jego żona zginęła w wypadku samolotu, a ukochana córka kilka lat temu została zamknięta w zakładzie psychiatrycznym. Jednak od jakiegoś czasu Richarda można spotkać u boku niezwykle pięknej, młodej kobiety – tajemniczej Ewy. Niestety ich związek nie do końca jest udany. Co sprawia, że piękny tekst piosenki „The Man I Love” dedykowany Richardowi przez Ewę nieustannie wywołuje na jego twarzy ból i wściekłość? Sytuacja nabiera tempa, gdy pewien mężczyzna ściśle powiązany z Ewą, po nie do końca udanym napadzie na bank postanawia ją porwać, by zmusić Richarda do operacji plastycznej. Co się wydarzy? Kim jest tytułowy tarantula? Kim jest jego tajemnicza Ewa? Jaka straszna historia kryje się w przeszłości tych dwojga? Dlaczego jedyne, co utrzymuje przy życiu znanego chirurga to nienawiść?

Książka porusza również temat niezaspokojonej nienawiści. Pokazuje także jak ofiara uzależniona od swego oprawcy nie jest w stanie wyrwać się z jego sideł nawet wtedy, kiedy może. Traktuje o różnorakim uzależnieniu człowieka oraz o wiecznym poszukiwaniu zemsty w poniżaniu drugiej osoby.

„Tak, był Tarantulą. Jak pająk podstępny i tajemniczy, okrutny i bezlitosny, zachłanny i nienasycony w swoich nieodgadnionych pragnieniach chował się gdzieś i tkał miesiącami luksusową pajęczynę, złotą klatkę, której był strażnikiem, a ty więźniem.”

Akcja książki rozgrywa się we Francji. Powieść powoli się rozwija poprzez z pozoru niepowiązane ze sobą 3 historie różnych ludzi oraz zmienną narrację. Dzięki zabiegowi retrospekcji czytelnik stopniowo poznaje prawdziwą historię Ewy. Książka podzielona została na trzy części: „Pająk”, „Jad” i „Ofiara”. „Tarantula” to powieść, którą bardzo szybko się czyta, zresztą jest bardzo króciutka więc jest to książka na jedno popołudnie.

Polecam zarówno książkę jak i film, oczywiście w kolejności KSIĄŻKA->FILM, nie inaczej :) Nie ma co sobie psuć zabawy, ponieważ książka dłużej utrzymuje czytelnika w nieświadomości. Na pewno niektórych zniesmaczy, innych zaskoczy, drugim przypadnie do gustu. Warto się samemu przekonać. Raz jeszcze polecam tym, którzy nie znają.

#281. „Atlas chmur” – David Mitchell

„Atlas chmur”


Tytuł: „Atlas chmur”
Autor: David Mitchell
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 544
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7480-278-9
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 28 grudnia 2012

„Atlas chmur” brytyjskiego pisarza Davida Mitchella ukazał się w Polsce nakładem Wydawnictwa MAG w listopadzie. Książka dołączyła do wyjątkowej serii „Uczta Wyobraźni” nie bez powodu. David Mitchell zmusza czytelnika do wielu podróży karmiąc wyobraźnię niesamowitymi opisami, wielowymiarowymi postaciami i niezwykłą w swej strukturze narracją. Książka nominowana do Nagrody Bookera, uznana za jedną ze „Stu Książek Dekady” przez znanych i cenionych brytyjskich krytyków literackich zyskała uznanie czytelników na całym świecie. Na dodatek zdobyła już sobie zasłużone miano epickiej epopei. Co w takim razie jest tak niezwykłego w magicznym „Atlasie chmur”?

Rok 1850, przez Pacyfik na pokładzie statku „Wieszczka” podróżuje amerykański notariusz Adam Ewing szczegółowo spisując swoje doświadczenia. Wydziedziczony przez bogatego ojca młody kompozytor Robert Frobisher próbując znaleźć swoje miejsce w świecie przed II Wojną Światową i zrobić wielką karierę muzyczną, pisze listy do ukochanego Sixsmitha. Lata 70., przebojowa dziennikarka śledcza Luisa Rey jest na tropie afery elektrowni atomowej, która sięga w głąb najwyższych szczebli politycznych. Współczesny czytelnikowi Londyńczyk, Timothy Cavedish, cwany właściciel wydawnictwa „Nowe Cavedish Publishing” popada w nie lada kłopoty związane z publikacją autobiografii pewnego groźnego mężczyzny, co w efekcie całkowicie zmienia jego życie. Świat przyszłości, reprezentant nowego porządku rzeczy, Archiwista, przeprowadza wywiad ze sklonowaną osobniczą Sonmi~451, pracownicy kantyny PapaSong Corp., na chwilę przed jej egzekucją. I ostatnia już, historia Zaharego, mieszkańca malowniczej doliny, którego życie mimo że w odległej nam przyszłości, przypomina prymitywne życie plemienne, gdzie niewidzialne siły boskiej Sonmi stale scierają się z mocami diabła, Starego Dżordżiego. W jaki sposób historie tych bohaterów są ze sobą powiązane?

Miejscami język jest bardzo poetycki, czytanie czasami wymaga większego skupienia, by jednocześnie doceniać walor językowy i rozumieć treść przekazu. Tłumaczce należą się słowa uznania za niezwykle oddane, urokliwe tłumaczenie. Co więcej dzięki synkretyzmowi rodzajowemu (dziennik, powieść epistolarna, powieść sensacyjna, powieść obyczajowa, powieść science-fiction i powieść przygodowa), tym bardziej można tę książkę przypisać do wyjątkowej serii Wydawnictwa MAG„Uczta wyobraźni”. „Atlas chmur” składa się z 6 opowiadań z pozoru ze sobą niezwiązanych – „Adama Ewinga Dziennik Pacyficzny”, „Listy z Zedelghem”, „Okresy półtrwania. Pierwsza zagadka Luisy Rey”, „Upiorna udręka Timothy’ego Cavendisha”, „Antyfona Sonmi-451”, „Bród Slloshy i wszystko co potem” – i ponownie, tym razem niejako od tyłu od „Antyfony Sonmi-451” po „Adama Ewinga Dziennik Pacyficzny”. Akcja każdego opowiadania rozgrywa się w innej części świata, w innym przedziale czasowym (począwszy od początku XIX wieku, kończąc na odległej przyszłości) i z innymi bohaterami. Dlatego to wszystko sprawia wrażenie podróży w czasie.

David Mitchell to doświadczony pisarz z bogatym warsztatem pisarskim. Jego powieść jest niezwykła nie tylko pod względem pomysłowej fabuły, synkretyzmu rodzajowego czy też łamania barier czasowych, ale dlatego, że w bardzo inteligentny i zaskakujący sposób połączył losy wszystkich bohaterów, co czytelnik wyraźnie widzi w drugiej części książki. Co więcej każdy z bohaterów ma możliwość poznania historii swoich poprzedników. Ciekawym zabiegiem było urywanie wypowiedzi głównych bohaterów w najbardziej intrygującym momencie akcji i przechodzenie do kolejnej opowieści, dzięki czemu książka staje się ciekawsza i trzyma w napięciu.

Autor zwraca w swojej powieści przede wszystkim uwagę na to, jacy my – ludzie, jesteśmy chciwi i bezwzględni w dążeniu do tego, czego pragniemy, a zwłaszcza w dążeniu do władzy nad innymi ludźmi. Do wyznaczonych celów dążymy po trupach, a jedyne, co się liczy to władza, coraz więcej władzy, począwszy od zyskania wpływów politycznych, po ludzką eksterminację dla zobrazowania pozostałym swojej władzy. Kolejną rzeczą, która wyraźnie rzuca się w oczy w tej powieści jest to, że wszystkie nasze decyzje i późniejsze czyny mają wpływ zarówno na nas samych, ale także na najbliższe nam osoby, a czasem nawet dalej. Dlatego też każda decyzja powinna być przemyślana lub pochodzić z głębi naszego serca. Mitchell zwraca także uwagę na temat reinkarnacji czy powtarzalności ludzkich dziejów – wszystko zatacza krąg.

„Atlas chmur”

Książka a film – porównanie i kilka refleksji
Przede wszystkim, do czego chciałabym zachęcić wszystkich, którzy jeszcze nie zmierzyli się z „Atlasem chmur” pod jakąkolwiek postacią, sugeruję i radzę najpierw sięgnąć po książkę. W tym przypadku jest to o tyle istotne, że film w przeciwnym razie będzie chaotyczny i czasami ciężko będzie nadążyć nad niektórymi scenami i postaciami, których jest naprawdę sporo. Książka oczywiście jest obszerniejsza w szczegóły od filmu, co więcej w filmie niektóre sceny zostały nie tylko pominięte, ale zmienione. Niektórych pewnie ciągnie do filmu bardziej niż do książki z powodu reżyserów (twórcy kultowego filmu „Matrix”), a także afery wywołanej zmianą płci jednego z ówczesnych braci Wachowskich – Larry’ego – znanego teraz jako Lana. Film trwa prawie 3 godziny, więc trzeba również uzbroić się w cierpliwość. Za to gra aktorska jest godna podziwu (w filmie występują takie gwiazdy jak Tom Hanks, Halle Berry, Hugh Grant, Jim Broadbent, Jim Sturgess czy znany z „Matrixa” Hugo Weaving oraz wiele innych).

Podsumowując, książka jest fenomenalna i chyba nie ma osoby, która by nie doceniła kunsztu literackiego pisarza oraz jego pomysłowości. Film oczywiście polecam, ale tylko po przeczytaniu książki – każdemu kto popełnił ten błąd i widział film w pierwszej kolejności radzę jak najszybciej sięgnąć po tę magiczną i mądrą książkę. Serdecznie polecam tę moją, już teraz, ulubioną powieść :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MAG

#265. „Przysięga Gertrudy” – Ram Oren

„Przysięga Gertrudy”


Tytuł: „Przysięga Gertrudy”
Autor: Ram Oren
Wydawnictwo: Naukowe PWN
Liczba stron: 304
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-01-16934-3
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 1 listopada 2012

„Przysięga Gertrudy” to spisana przez izraelskiego pisarza Rama Orena historia żydowskiego chłopca Michała Stołowickiego (dziś Michaela Stolowitzky’ego) i jego polskiej, katolickiej niani Gertrudy Babilińskiej. Pisarz obiektywnie przedstawił losy tej dwójki, jednakże zastosował pewne zabiegi stylistyczne, dzięki którym stworzył powieść ze wspomnień.

Narracja prowadzona jest z punktu widzenia narratora wszechwiedzącego. Pod koniec książki znajdują się czarno-białe, archiwalne fotografie, czyli to, co najbardziej lubię w literaturze faktu. Na końcu znajdują się również przypisy pochodzące od redakcji oraz bibliografia dla osób chcących zgłębić temat. Wspomnę również o przepięknej okładce, na której jest fotografia pochodząca z prywatnych zbiorów Mike’a Stolowitzky’ego.

„Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat.” (napis wyryty na medalu „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” pochodzący z Talmudu)

Gertruda Babilińska, była ubogą i skromną nauczycielką, kiedy jej życie przemieniło się w prywatną tragedię, gdy ukochany nie stawił się przed ołtarzem kościoła w dniu ślubu. Zrozpaczona kobieta wyrusza w poszukiwaniu nowego życia do Warszawy, gdzie znajduje pracę u bardzo bogatej żydowskiej rodziny. Jej zadaniem jest opieka nad sześcioletnim Michałkiem. Niestety, nadchodzi wojna i Michał zostaje sierotą. Gertruda obiecuje, że będzie pełniła nad nim opiekę, wychowa go i zabierze do Palestyny, do jego krewnych. Podczas tej trudnej życiowej drogi, Gertruda spotka wiele dobrych ludzi, którzy nie raz ocalą ją i Michałka od śmierci. Oficer SS Karl Rink, który sam miał za żonę Żydówkę, czy też żydowski lekarz dr Berman, to kolejne osoby, które pokazały swoje dobre serce w tych jakże trudnych i skomplikowanych czasach.

„Przysięga Gertrudy” to wciągająca, poruszająca i fascynująca powieść o „miłości i dobroci w czasie wojny i Zagłady”. Ponieważ wojna i holocaust to tematy bardzo smutne i poruszające, dobrze jest móc przeczytać powieść, która jest pełna nadziei i o szczęśliwym zakończeniu. Gertruda poświęciła swoje życie dla Michała, którego wychowała w obcej kulturze i w obcej jej religii. Nie zmuszała go na przejście na katolicyzm, co po dziś dzień doceniają Żydzi. Jednak nie zrobiła tego z uwagi na daną jego rodzicom obietnicę, a ze względu na miłość jaką darzyła chłopca oraz dobroć płynącą z jej czystego serca.

Książka Rama Orena z pewnością spodoba się osobom zainteresowanym taką tematyką oraz samą książką. Jednakże proszę zwrócić uwagę, że autor połączył fakty z fikcją (stworzył dialogi między postaciami, dogłębnie wszedł w ich umysły – nie są to jednak prawdziwe przemyślenia Michała czy Gertrudy). Nie sądzę, żeby przez to powieść ta traciła na realności. Niemało jest historii o Polakach pomagających Żydom w czasie II Wojny Światowej, jednakże „Przysięga Gertrudy” to bardzo interesująca powieść, którą czytałam z zapartym tchem. Serdecznie polecam.
Książka jest dostępna również w wersji audio.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo PWN

#185. „Siódmy milion” – Tom Segev

"Siódmy milion"


Tytuł: „Siódmy milion.
Izrael – piętno zagłady”
Autor: Tom Segev
Wydawnictwo: Naukowe PWN
Liczba stron: 596
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-01-16807-0
Ocena: 9,5/10
Data przeczytania: 2 maja 2012

Tom Segev to izraelski historyk, dziennikarz, pisarz. Wydana po raz pierwszy ponad 20 lat temu książka „Siódmy milion. Izrael – piętno zagłady” zdążyła już zdobyć uznanie krytyków jak i czytelników na całym świecie. W tym roku Wydawnictwo Naukowe PWN postanowiło zaprezentować ją polskim czytelnikom w świetnym wydaniu w dużym formacie i w twardej oprawie.

Książka została podzielona na VIII części zatytułowanych kolejno: „HITLER: Przybywają Jeke”, „ZAGŁADA: Pisali o tym w gazetach”, „IZRAEL: Ostatni Żydzi”, „ODSZKODOWANIE: Ile dostaniemy za babcię i dziadka”, „POLITYKA: Sprawa Kastnera”, „PROCES: Eichmann w Jerozolimie”, „DORASTANIE: Od wojny do wojny”, „PAMIĘĆ: Kształtowanie przeszłości” , a także „Prolog”, „Epilog”, „Przypisy” i „Indeks”.

„Siódmy milion. Izrael – piętno zagłady” to książka, która pokazuje po kolei etapy odbudowy państwa Izrael, ale również w wielkiej mierze bazuje na efekcie jaki Holocaust wywarł na Izraelczykach i samym Izraelu. Autor pokazuje również jak ogromny wpływ wywarł Holocaust na późniejszą tożsamość, ideologię i politykę Izraela jako całości narodowej, nie jako pojedynczych osób. Ruch syjonistyczny miał być tym, który miał wybawić nękanych, upokarzanych i cierpiących Żydów, dążył do stworzenia nowego, lepszego państwa i wolnego, silnego człowieka. Najsmutniejsze wydają się być stosunki, które zrodziły się między Żydami, którzy przeżyli piekło Holocaustu a tymi, którzy przybyli do Palestyny przed wojną. Niezrozumienie i brak współczucia prowadziły do konfliktów. Dzisiaj Holocaust dla niektórych jest tylko produktem marketingowym wykorzystywanym głównie w polityce międzynarodowej.

Z pewnością książka Toma Segeva nie należy do łatwych w odbiorze. Wymaga ona pełnego skupienie czytelnika na temacie ponieważ jest to książka z serii „Literatura Faktu PWN”, a nie zwyczajna powieść. Momentami szokuje, otwiera oczy, pomaga dostrzec pewne elementy, o których się zapomniało w odniesieniu do narodu żydowskiego i nie tylko. Co mi się bardzo podobało, to styl autora. Wiadomo, że historycy dzielą się na parę grup. Jednak do najbardziej cenionych należą Ci, którzy przedstawiają fakty i nie mieszają ich ze swoją własną opinią i poglądami. Do takich historyków należy właśnie Tom Segev. Przedstawia wypełnione najdrobniejszymi detalami fakty, podpiera się specjalistyczną literaturą, przytacza słowa znanych polityków i ludzi, wszystko to dzieje się w perspektywie obiektywnego przedstawienia całej sytuacji.

Książka ta należy do serii „Literatura faktu PWN” także czytelnicy nie muszą się obawiać, czy wszystkie informacje, które w niej znajdą odzwierciedlają rzetelną prawdę – bo tak właśnie jest. Dostarczy ona czytelnikowi, jak żadna inna, informacji na temat wielu, różnorodnych wydarzeń historycznych, zaciekawi, a nawet zmusi do głębszych refleksji. Serdecznie polecam książkę Toma Segeva wszystkim osobom zainteresowanym tematem, miłośnikom historii, jak i wszystkim tym, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej. Z pewnością nie zawiedziecie się na tej książce!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo PWN

#157. „Opowiem wam o Geraldine” – Dominika Banaszak

"Opowiem wam o Geraldine"


Tytuł: „Opowiem wam o Geraldine”
Autor: Dominika Banaszek
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 100
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7722-245-4
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 10 marca 2012

Chciałabym Wam dziś opowiedzieć o Geraldine. O kobiecie, która przeszła w życiu niejedno. O kobiecie, która zmagała się z własnymi demonami i walkę tę przegrała tracąc wszystko, co się dla niej w życiu liczyło.

Narracja w powieści jest podwójna, pierwszą narratorką jest dziennikarka, drugą narratorką jest Geraldine, która opowiada historię swojego życia. Język jest barwny, urozmaicony licznymi zabiegami stylistycznymi, dzięki czemu czytanie książki jest większą atrakcją.

Młoda dziennikarka poszukuje tematu, który będzie dla niej wyzwaniem. Wpada na pomysł, by odwiedzić swoją ciotkę pracującą w szpitalu psychiatrycznym. Z początku artykuł miał dotyczyć tematu „psychiki i jej chorób” jednak wszystko się zmieniło, gdy spotkała pewną intrygującą kobietę imieniem Geraldine, która zapragnęła podzielić się z młodą dziennikarką swoimi wspomnieniami.

„To było opętanie. Nie działałam samowolnie. To były czary. Bo chyba nie mogłam być aż tak egoistyczna i bezlitosna?”

Wszystko zaczęło się od miłości. Od miłości do pewnego mężczyzny, który z czasem został zastąpiony kolejnym. Jednak to nie to było głównym powodem załamania się Geraldine. Młoda kobieta musiała zmierzyć się z najtrudniejszą w życiu matki sytuacją – utratą dziecka. Później jej życie przypominało istną sinusoidę. Raz było dobrze, raz było źle. Jedyną rzeczą, na którą naprawdę oczekiwała było Coś… Coś, które okazało się być jej Rycerzem.
Geraldine obarczona winą zdrady czuje się przeklęta, obłożona klątwą. Za wszystkie błędy obarcza swój egoizm, to on zmuszał ją do ciągłego uciekania i ukrywania się. Jest słabą kobietą, która nie potrafiła zmierzyć się z rzeczywistością. Bała się stanąć twarzą w twarz z konsekwencjami własnych poczynań. Na rozwój jej choroby złożyło się wiele różnych czynników, które rozwijały się w czasie. Jej życie pełne było nieznanych zakrętów i nowych horyzontów, które stanowiły dla niej główną atrakcję.

Ta niewielka, bo jedynie 100-stronicowa książeczka budzi w czytelniku całą gamę emocji. Zmusza do zastanowienia się i zrozumienia kroków, które podejmuje główna bohaterka. Jednak czy zwykłemu człowiekowi uda się zrozumieć osobę chorą psychicznie? Zrozumieć jej tragedię, motywy postępowania i myśli, które toksycznie zaczęły zatruwać jej umysł.

Sięgnęłam po tę książkę ze względu na prześliczną okładkę, ale również ze względu na króciutki a zarazem intrygujący, niewiele zdradzający opis. Ciężko było mi się oderwać od tej wciągającej historii. Długo zastanawiałam się jak zebrać myśli i ubrać je w słowa. Jak zachęcić potencjalnego czytelnika do przeczytania tej książki. O Geraldine nic więcej powiedzieć Wam nie mogę. Musicie sami poznać jej historię.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Novae Res

#130. „Wiadomość z nieba” – Brooke i Keith Desserich

"Wiadomość z nieba"


Tytuł: „Wiadomość z nieba”
Autor: Brooke i Keith Desserich
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 300
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-61386-12-4
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 17 stycznia 2012

Brooke i Keith Desserich, to autorzy tej książki, ale zarazem zatroskani rodzice, których dotknęła poważna tragedia. Mówią, że gdy rodzic przeżywa swe dziecko, to jego ból jest przeogromny, wręcz nie do opisania. Brooke i Keith postanowili spisać pamiętnik, który stanowi nie tylko ich wspomnienia oraz opis walki z nieuleczalną chorobą ich ukochanej córeczki, ale również zawiera wiadomości od Eleny i ludzi, którzy wspierali zarówno ich jak i dziewczynkę.

„Wiadomość z nieba” to jedyna taka książka, która zarazem zmusza do refleksji, smuci i bawi, rozśmiesza i przyprawia o łzy. Ten pamiętnik z początku miał być przeznaczony dla młodszej córeczki państwa Desserich, Gracie, która była zbyt mała by zrozumieć wydarzenia, które się wokół niej działy. Jednak z czasem stał się swoistą lampką w tunelu dla ludzi z podobnymi problemami. Książka jest podzielona na 3 części, narracja jest prowadzona głównie z punktu widzenia rodziców. Co da się łatwo zauważyć od pierwszych stron to wielka miłość, którą rodzice darzą swoje córki Elenę i Gracie, jak również ogromna miłość ich małej córeczki do nich. Wydaje się nawet, że mała Elenka była mądrzejsza i dojrzalsza emocjonalnie od swoich rodziców.

Elena ma 6 lat, jest uśmiechniętą dziewczynką pełną życia i ciekawą świata. Niestety, okazuje się, że choruje ona na rzadką i wyjątkowo złośliwą odmianę raka mózgu. Rodzice decydują się na agresywną radioterapię i chemioterapię, które niestety nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Lekarze wydają wyrok… ich córeczce pozostało około 135 dni życia. Państwo Desserich decydują, że spędzą każdy dzień życia ich ukochanego dziecka jak najlepiej tylko będą potrafili. Chcą by mała Elena zabrała ze sobą jak najwięcej radości z tego świata i by pozostawiła im dużo dobrych wspomnień. Po ukazaniu się zapisków rodziców dziewczynki w Internecie, okazało się, że ludzie z całego świata pragną udzielić im psychicznego wsparcia.

„Wiadomość z nieba” to książka, która nie stara się odpowiedzieć na najtrudniejsze pytanie „dlaczego nasza córeczka”, ale stara się złagodzić ból, stara się naprowadzić na pozytywne myślenie. Państwo Desserich poruszą w niej wiele trudnych tematów, począwszy od pytań do Boga, po bardzo intymne rozmyślania o życiu i śmierci. Brooke i Keith dobrze wiedzieli jaki koniec czeka ich córeczkę, jednak nie chcieli się poddawać, starali się pokonać chorobę, pokonać czas i wywalczyć każdą minutę spędzoną z najdroższą córeczką.

Książka ta jest naprawdę niesamowita. Uroku dodają jej zdjęcia oraz obrazki wykonane przez Elenę. Czułam się jakbym towarzyszyła rodzicom w trudzie walki z chorobą oraz jakbym bardzo dobrze znała tę dziewczynkę. Miałam wrażenie jakbym nawiązała z nimi wszystkimi wyjątkową więź. Elena była prześliczną dziewczynką i jest mi przykro, że tak niewinnemu dziecku zostało odebrane tyle możliwości, tyle radości ale i smutku, które czekałyby na nią w dalszym życiu. Choroba i kuracja lecznicza, spowodowały zmiany w jej wyglądzie i gdy porównywałam jej zdjęcia to za każdym razem łzy zbierały się w moich oczach i czułam ścisk w klatce piersiowej.

Czytałam tę książkę nie tylko w domu, ale również w pociągu i nie raz musiałam odkładać ją na bok i powstrzymywać cisnące się do oczu łzy. Wiadomo, że Elena nie jest jedynym dzieckiem, które musiało zmagać się z guzem mózgu i myślę, że ta książka będzie również odpowiednią lekturą dla dzieci i rodziców, które tak samo zmagają się z tą paskudną chorobą. Ja uważam, że była to naprawdę wartościowa książka, która wywołuje całą gamę emocji w czytelniku i zmusza do głębokich refleksji. Serdecznie polecam tę „niezwykłą historię, którą napisało życie” naprawdę każdemu!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Papierowy Księżyc

#115. „Dogonić rozwiane marzenia” – Elizabeth Flock

"Dogonić rozwiane marzenia"


Tytuł: „Dogonić rozwiane marzenia”
Autor: Elizabeth Flock
Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Liczba stron: 320
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-238-7776-9
Ocena: 8,5/10
Data przeczytania: 18 grudnia 2011

O książce Elizabeth Flock „Dogonić rozwiane marzenia”, było głośno parę miesięcy temu. Już od dłuższego czasu chciałam ją przeczytać, a kiedy nadarzyła się okazja, to nie wahałam się nawet przez sekundę. I powiem Wam, że było warto :)

W książce poruszane są dwie historie – córki i matki, z ich punktu widzenia. Dwa wątki narracyjne przeplatają się nawzajem, tworząc oddzielne rozdziały. Język autorki jest łatwy w odbiorze, książkę czyta się szybko, ponieważ akcja jest wciąga – mimo że nie ma tu strzelaniny. Jest za to dokładnie nakreślony portret rodzinny i dużo wątków psychologicznych, często bliskich potencjalnemu czytelnikowi. Świetnie wykreowani bohaterowie, stają się bliscy i żywi. Dużą rolę odgrywają również emocje od tych pozytywnych po te najbardziej negatywne, które towarzyszą czytelnikowi na każdej stronie.

Samantha Friedman ma 45 lat, dwójkę synów i córkę oraz męża Boba. Nie pracuje, ponieważ postanowiła zająć się wychowywaniem dzieci. Jest za to członkinią klubu książki. Prowadzi spokojne, poukładane życie. Wszystko wydaje się być z pozoru idealne, jednak tak naprawdę jest całkowicie odwrotnie. Jej małżeństwo stoi nad przepaścią z powodu rutyny i braku zainteresowania drugą stroną, a z nastoletnią córką Cammy, wchodzącą w okres buntu, sprawy idą coraz gorzej. Samantha cały czas musi walczyć z tym, że „faktycznie udaje całkiem inną osobę”. I nagle w jej życiu pojawia się ktoś inny, ktoś kto jest nią zainteresowany. Kobieta zapomina o problemach w domu, bagatelizuje zachowanie córki i koncentruje się na własnej osobie, co będzie tragiczne w skutkach…

Cammy ma 17 lat i gdy była małą dziewczynką przez przypadek dowiedziała się od Boba, że jest adoptowana. Sytuacja ta mogła odcisnąć na niej ogromne piętno. Złość i smutek zaczynają dopiero o sobie dawać znać w postaci młodzieńczego buntu przeciw wszystkim i wszystkiemu, i niedopasowania społecznego. Wpada w niebezpieczne towarzystwo, które ciągnie ją na dno. Z wiekiem dziewczyna zaczyna spędzać coraz więcej czasu na rozmyślaniach o swojej biologicznej matce i postanawia na własną rękę rozpocząć poszukiwania. Czy uda jej się odnaleźć matkę?

Mamy tutaj świetnie wykreowaną postać Cammy, nastolatki zagubionej w świecie przemocy, narkotyków i przygodnego seksu. Wszystkie te rzeczy sprawiają, że dziewczyna czuje się pusta i wyzbyta z jakichkolwiek emocji. Stara się znaleźć kogoś, kto będzie ją kochał i akceptował. Czy uda jej się odnaleźć w tym brutalnym świecie? Czy będzie miała na kogo liczyć?
Mamy również Samanthę, która musi stawić czoła swojemu niedopasowaniu do roli niekochanej żony i matki na pełen etat. Jej z pozoru poukładane życie zaczyna się sypać z każdym dniem, zupełnie jak domek z kart. Czy bohaterom powieści uda się „Dogonić rozwiane marzenia”? Nigdy nie jest za późno, by naprawić swoje błędy…

Po lekturze mogę spokojnie powiedzieć, że byłam poruszona. Nie tylko sama historia ale również, to jak bliska była dla mnie ta tematyka, sprawiły, że powieść tak bardzo mnie pochłonęła. Samantha powiedziała: „Uwielbiam, gdy książka jest tak dobra, że zapominasz, kim jesteś i gdzie przebywasz”. Jeśli nie boicie się takiego zapomnienia, to zdecydowanie polecam Wam tę psychologiczną książkę, ponieważ tego z pewnością doświadczycie!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Harlequin/Mira