Archiwa tagu: kryminał

#308. „Granice zła” – Griffiths Rebecca

„Granice zła”


Tytuł: „Granice zła”
Autor: Griffiths Rebecca
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 400
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-8097-062-5
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 5 lutego 2017

„Granice zła” to książka, która bazuje w dużej mierze na pozorach i stereotypach – jednakże nie współgra z nimi, ale całkowicie je obala. Jest to naprawdę świetnie napisany thriller z kryminalną zagadką w tle, wywołujący w Czytelniku wiele przeróżnych emocji…

Sarah D’Villez w młodości przeżyła piekło. Jako nastolatka została porwana przez nieznajomego mężczyznę, który więził i krzywdził ją na wiele sposobów przez kilkanaście dni. Na szczęście po pewnym czasie puścił ją wolno…

Będąc dorosłą kobietą, pragnącą jedynie zapomnieć o koszmarze z przeszłości, próbuje założyć rodzinę, jednak jej związek szybko kończy się rozwodem, na dodatek ukochany tata z którym miała bliskie kontakty umiera, a potwór, który wyrządził jej krzywdę w przeszłości wychodzi na wolność. Niedługo myśląc Sarah postanawia opuścić Londyn i wyjechać do Walii, by na nowo rozpocząć swoje życie. Farbuje blond włosy na brąz i zmienia nazwisko na Rachel Wright. Niestety i tam wcale nie będzie bezpieczna czując, że stale ktoś ją obserwuje. A co gorsza w sąsiednim mieście ktoś morduje młode kobiety, które wychodząc wieczorem na miasto i pijąc alkohol stają się łatwym łupem… Czy te sprawy są ze sobą związane?

Fabuła jest wciągająca, niestety nie brak w niej nużących, czasem zbędnych opisów. Na szczęście, przeplatają się one z ciekawszymi elementami książki. Jednakże autorce nie można ująć tego, jak pięknie przedstawiła walijską mieścinkę, gdzie w powietrzu czuje się mroczne tajemnice z przeszłości, każdy z każdym się zna, a pogoda nie rozpieszcza jeszcze silniej wzbudzając efekt grozy. Częste są także retrospekcje do wydarzeń z przeszłości mieszkańców niewielkiej walijskiej mieściny. Z pozoru niewiele mające ze sobą wspólnego wydarzenia zaczynają układać się w całość dając podstawy do działania kolejnych bohaterów.

Jeśli poszukujecie kryminału z ciekawą historią, jesteście uważnymi Czytelnikami poszukującymi intrygującej, niezwykle klimatycznej fabuły z zaskakującym zakończeniem, to gorąco zachęcam Was do lektury tej książki.

Rebecca Griffiths wychowała się w środkowej Walii, studiowała literaturę angielską. Po udanej karierze w biznesie w Londynie, Dublinie i Szkocji wróciła na walijską wieś, gdzie mieszka z mężem, psem i dwiema owcami. (nota Wydawnictwa)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

#305. „Śnieżny wędrowiec” – Elisabeth Herrmann

„Śnieżny wędrowiec”


Tytuł: „Śnieżny wędrowiec”
Cykl: tom 2, Sanela Beara
Autor: Elisabeth Herrmann
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 512
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-8069-451-4
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 25 stycznia 2017

W porównaniu do pierwszej części z tej serii, którą recenzowałam jakiś czas temu – „Wioska morderców”, historia nabiera tempa powoli. Na szczęście fabuła jest niezwykle intrygująca, dzięki czemu ciężko jest się oderwać od lektury tej książki. Autorka po raz drugi udowodniła, że potrafi w bardzo ciekawy sposób poprowadzić kryminalną intrygę.

Komisarz policji Ghering jest zmuszony do ponownego otwarcia sprawy sprzed lat – zaginięcie chłopca chorwackiego pochodzenia. Niestety status sprawy z zaginięcia zmienia się na morderstwo. Niewiele myśląc nad konsekwencjami tego działania Ghering prosi o niewielką pomoc w śledztwie swoją byłą współpracownicę pochodzenia chorwackiego, a obecnie studentkę na Wyższej Szkole Ekonomii i Prawa, Sanelę Bearę. I chociaż młoda kobieta wykazuje się ogromną intuicją i pcha śledztwo do przodu, to ciężko jest jej podporządkować się do bezwzględnych rozkazów przełożonego… i znowu kosztem odkrycia prawdy znajdzie się w niebezpiecznej sytuacji pracując pod przykrywką.

W poprzedniej części trochę irytował mnie krótki wątek romantyczny, w tej również pojawia się taki, ale jest mniej natarczywy i sprawia, że fabuła jest ciekawsza. Dobrze było powrócić do spotkania zarówno z Sanelą jak i Gheringiem, oraz poznać nowych, intrygujących bohaterów, którzy namieszali w śledztwie i przyczynili się do tragicznej śmierci małego chłopca. Jeśli chodzi o warstwę techniczną, to zarówno wspomniana wyżej kreacja bohaterów jak i fabuła zadowalają moje oczekiwania. Nie było wielu zaskakujących zwrotów akcji, ale książka zdecydowanie trzyma w napięciu.

Oczywiście polecam kryminały Elisabeth Herrmann, zarówno „Wioskę morderców” jak i „Śnieżnego wędrowca”. Jeśli się ukażą kolejne jej kryminalne powieści, to z pewnością je przeczytam :)

Elisabeth Herrmann urodziła się w Marburgu w 1959 roku. Wiele lat pracowała jako dziennikarka w telewizji RBB. Jej powieści są bardzo popularne i często służą za scenariusze filmowe. Otrzymała nagrodę Radio Bremen Crime oraz niemiecką nagrodę Crime Fiction 2012. Mieszka z córką w Berlinie.

(notka Wydawnictwa)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

#302. „Płomienista Siedemnastka” – Janet Evanovich

„Płomienista Siedemnastka”


Tytuł: „Stephanie Plum: Płomienista Siedemnastka”
Seria/tom: Stephanie Plum / 17
Autor: Janet Evanovich
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 352
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7964-195-6
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 27 grudnia 2016

Zbliżając się do końca 2016 roku chciałabym już po raz ostatni w tym roku zaprezentować Wam najnowszą (w Polsce) książkę Janet Evanovich o przygodach Stephanie Plum. Wiele z Was tak jak ja uwielbia tę serię, ale wciąż pozostają znane mi osoby, które muszę namówić do pierwszej lektury o Śliwce. Do tej pory pamiętam jak pierwsze pięćdziesiąt stron o Stephanie przeczytałam w kilka chwil w wannie, woda nawet nie zdążyła wystygnąć. Od tej pory jestem wielką fanką książek Evanovich.

Stephanie Plum – przebojowa kobieta po trzydziestce pracująca w dogorywającej agencji d.s. poręczeń swojego kuzyna. Mieszka z chomikiem, jednak skrycie marzy, by to zmienić. Standardowo na horyzoncie ma do wyboru dwóch pretendentów do jej serca… do czasu aż pojawia się trzeci. Jednak żeby nie było tak łatwo babka jednego z nich rzuca na nią urok patrząc swoim wróżebnym okiem, co powoduje serię dziwnych, ciężkowytłumaczalnych wydarzeń. Coby tego było mało na terenie agencji znalezione zostają zwłoki mężczyzn… No i jeszcze trzeba jakoś zapłacić za czynsz, więc wypadałoby złapać jakichś NSów… np. takiego wampira, czy właściciela niedźwiedzia. Ale spoko – to normalka dla Stephanie.

„- Śnił mi się wielki koń i umiał latać. Nie miał skrzydeł. Tylko unosił się w powietrzu. I leciał nad tobą, i zaczął rzucać wiekie bobki, a ty biegłaś i próbowałaś ich uniknąć. A najzabawniejsze było to, że nie miałaś na sobie żadnych ubrań, tylko takie czerwone, koronkowe stringi czy coś. W każdym razie chwilę później nad twoją głowę nadleciał nosorożec, i tak jakby unosił się nad tobą. I wtedy się obudziłam. I miałam takie uczucie, że to wszystko coś znaczy.
– Co? – spytałam.
– Nie wiem, ale to nie może być nic dobrego.”

Nie wiem skąd Janet Evanovich czerpie pomysły na kolejne fabuły swoich książek, bo nigdy się one nie powtarzają – każda intryga kryminalna, każde śledztwo jest inne, mimo że często wybuchają samochody, diety cud nigdy nie działają, a wybór jedynego mężczyzny serca jest wręcz niemożliwy. Całości dopełniają świetnie, oryginalnie wykreowani bohaterowie, z których każdy jest niepowtarzalny. Mija kolejny rok, który spędzam czytając książki tej autorki i ogromnie zżyłam się z tymi wymyślonymi bohaterami.

Poziom siedemnastej części pod żadny względem nie jest niższy od swoich poprzedniczek. Smuci jedynie fakt, że na razie utorka napisała 19 książek, nie wiadomo czy będą kolejne i ile ich będzie, ale można się spodziewać, że przygody Śliwki niedługo dobiegną końca. Jednocześnie czekam z wielką niecierpliwością na kolejne tłumaczenia mając nadzieję, że nie będą ostatnimi. Podsumowując: jeśli szukacie wciągającego czytadła w którym znajdą się zarówno wątki godne świetnych książek akcji przeplatające się z wątkami romantycznymi i kryminalnymi to koniecznie sięgnijcie po Stephanie Plum. Gwarancja dobrej jakości nadana przeze mnie :)

„Janet Evanovich od zawsze wierzyła, że kariera artystyczna jest jej przeznaczeniem. Dziś jest jedną z najlepiej zarabiających pisarek w Ameryce, numerem jeden na liście najlepiej sprzedających się autorów New York Timesa. To właśnie ta amerykańska pisarka uplasowała się na szóstym miejscu rankingu „Forbesa” 2015 – najlepiej zarabiających pisarzy! Sławę przyniósł jej wielotomowy cykl o łowczyni nagród, Stephanie Plum – obecnie jednej z najpopularniejszych serii książkowych świata.” nota Wydawnictwa

P.S. Już niedługo na półki księgarń trafi kolejny tom – „Płomienna siedemnastka”. Kto czeka?!

Z tej serii recenzowałam także:
1. „Po pierwsze dla pieniędzy”
2. „Po drugie dla kasy”
3. „Po trzecie dla zasady
4. „Po szóste nie odpuszczaj”
5. „Szczęśliwa siódemka”
6. „Ósemka wygrywa”
7. „Wystrzałowa dziewiątka”
8. „Najlepsza jedenastka”
9. „Parszywa dwunastka”
10. „Smakowita piętnastka”
11. „Obłędna szesnastka”
12. „Skok”

#292. „Obłędna szesnastka” – Janet Evanovich

„Obłędna szesnastka”


Tytuł: „Stephanie Plum: Obłędna szesnastka”
Seria/tom: Stephanie Plum / 16
Autor: Janet Evanovich
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 368
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7964-159-8
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 12 listopada 2016

Kolejne wyczekiwane spotkanie z ukochaną Stephanie Plum. Ta seria nigdy mi się nie znudzi… co najwyżej, gdy już się skończy, będę musiała zacząć czytać ją od nowa. „Obłędna Szesnastka” jak sama nazwa wskazuje, to już 16 tom z serii o przygodach niezwykłej łowczyni nagród, Stephanie Plum, wiecznie rozdartej uczuciowo między seksownym gliniarzem włoskiego pochodzenia Joe Morellim, a tajemniczym, seksownym i niezwykle bogatym i niebezpiecznym Komandosem. A no tak… jest przecież jeszcze jeden mężczyzna w jej sercu – chomik.

Po krótkim wstępie czas przejść do konkretów – z czym tym razem będzie musiała zmierzyć się ta pozytywnie zwariowana trzydziestolatka? Przyszłość agencji poręczycielskiej w której pracuje Stephanie będzie wisiała na włosku, Vinnie przyłapany na zdradzie żony oraz niepłaceniu swojemu bukmacherowi zostanie porwany dla okupu (wynoszącego prawie milion dolarów) przez niebezpiecznego gangstera Bobby’ego Słonecznika. Stephanie razem z Lulą i Connie będą miały pełne ręce roboty, muszą nie tylko uratować Vinniego oraz agencję, ale także na bieżąco łapać zbiegów oraz… nie dać się zabić. Ale nie ma tego złego! Na pomoc przyjdzie im szczęśliwa, magiczna butelka, którą Śliwka odziedziczyła po wujku Pipie…

Pewnie niektórzy z Was zasanawiają się, co takiego jest w tej serii, że czytelnicy chcą stale sięgać po jej książki i wytrwale czekają na kolejne tomy. Oczywiście, główni bohaterowie są tacy sami, często ich problemy się powtarzają, jednak zawsze towarzyszy temu jakaś zagadka kryminalna, pościg, śledztwo, częste wybuchy drogich samochodów oraz problemy sercowe, które przyprawiają czytelniczki o palpitację serca. Warto również wspomnieć o wykonaniu tłumaczenia, które w idealny sposób oddaje wszelkie niuanse, zabawne teksty oraz niepowtarzalny charakter książki. Jeśli czytaliście pierwsze tomy wydane nakładem innego wydawnictwa, to czeka Was duże, pozytywne zaskoczenie jeśli przerzucicie się na Fabrykę Słów.

Podsumowując – masa intryg, pościgów, wartka akcja, dużo humoru, czyli… oczywiście polecam! Fanom serii kolejny tom, a osobom, które nie znają twórczości tej amerykańskiej pisarki rozpoczęcie czytania jej pozytywnych książek, które idealnie nadają się na relaks po stresującym dniu :)

„Janet Evanovich od zawsze wierzyła, że kariera artystyczna jest jej przeznaczeniem. Dziś jest jedną z najlepiej zarabiających pisarek w Ameryce, numerem jeden na liście najlepiej sprzedających się autorów New York Timesa. To właśnie ta amerykańska pisarka uplasowała się na szóstym miejscu rankingu „Forbesa” 2015 – najlepiej zarabiających pisarzy! Sławę przyniósł jej wielotomowy cykl o łowczyni nagród, Stephanie Plum – obecnie jednej z najpopularniejszych serii książkowych świata.” nota Wydawnictwa

P.S. Już niedługo na półki księgarń trafi kolejny tom – „Płomienna siedemnastka”. Kto czeka?!

Z tej serii recenzowałam także:
1. „Po pierwsze dla pieniędzy”
2. „Po drugie dla kasy”
3. „Po trzecie dla zasady
4. „Po szóste nie odpuszczaj”
5. „Szczęśliwa siódemka”
6. „Ósemka wygrywa”
7. „Wystrzałowa dziewiątka”
8. „Najlepsza jedenastka”
9. „Parszywa dwunastka”
10. „Smakowita piętnastka”
11. „Skok”

#289. „Uprowadzone” – Monika Siuda

„Uprowadzone”


Tytuł: „Uprowadzone”
Autor: Monika Siuda
Wydawnictwo: Poligraf
Liczba stron: 407
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7856-428-7
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 26 września 2016

Monika Siuda to mieszkanka Knurowa, miłośniczka kotów i dobrej literatury, mająca na swoim koncie już cztery książki. Tym razem mam przyjemność zrecenzować jej najnowszą książkę w serii o trudnych przygodach detektywa Tomasza – „Uprowadzone”, która ukazała się w marcu tego roku. Zachęcam także do zapoznania się z moimi recenzjami poprzednich książek autorki: „Dwudziesta szósta ofiara” oraz „Wyznanie Agaty”.

„On nic nigdy nie pozostawiał przypadkowi.”

Detektyw Tomasz tym razem zostaje zaangażowany w sprawę zaginięcia młodej dziewczyny. Nie jest to jednak jedyne zaginięcie młodej kobiety w ostatnim czasie. Razem z kolegami z policji stara się rozwikłać zagadkę porwania dziewczyn, korzystając w swoim śledztwie z informatorów. Jednak nie zawsze wszystko jest czarno-białe. Ślepe zaułki, brak postępu w śledztwie, morderstwa… Tomasz stanie przed naprawdę trudną zagadką – czy ma do czynienia z seryjny porywaczem i mordercą? Jak znaleźć winną osobę, kiedy nie może się liczyć na osoby, które mają pomóc?

W swojej najnowszej książce autorka dotyka również takich tematów jak zemsta, brak zaufania, utrata więzi z rodziną. Wszystkie wątki przedstawiane są oczami różnych bohaterów, przez co czasami po prostu się powtarzają. „Uprowadzone” jest jednak powieścią troszkę wolniejszą, jeśli chodzi o rozwój akcji, od swoich poprzedniczek w tej serii. Duży plus jednak za końcówkę, gdzie fabuła naprawdę nabiera szaleńczego tempa. Zabrakło mi jednak tym razem elementów zaskoczenia i niespodziewanych zwrotów akcji. I standardowo, kreacja bohaterów jest na najwyższym poziomie.

Jeśli jeszcze nie czytaliście żadnej książki znajdującej się w dorobku tej pisarki, to naprawdę szczerze polecam. Warto poznawać rodzimych autorów, którzy naprawdę mają dużo do powiedzenia w kwestii dobrej literatury. Książki Moniki Siudy polecam czytać w kolejności ich powstawania. Zachęceni?

#288. „Wyznanie Agaty” – Monika Siuda

„Wyznanie Agaty”


Tytuł: „Wyznanie Agaty”
Autor: Monika Siuda
Wydawnictwo: Poligraf
Liczba stron: 448
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-7856-331-0
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 16 września 2016

Gdy po raz pierwszy sięgnęłam po książkę Moniki Siudy „Dwudziesta szósta ofiara” wciągnęłam się w opisaną historię bez opamiętania i oczekiwałam kolejnych powieści spod jej pióra (tudzież w dzisiejszych czasach: klawiatury). Pierwsza część była typowym kryminałem – świetnie napisanym, niezwykle wciągającym i zaskakującym, od którego nie sposób szybko się oderwać. Tak więc poprzeczka została ustanowiona wysoko i z dużymi oczekiwaniami rozpoczęłam lekturę drugiej książki tej autorki.

Po raz kolejny spotykamy prywatnego detektywa Tomasza, który i tym razem stanie przed niełatwym zadaniem. Po sukcesie jakim było odkrycie seryjnego zabójcy Tomasz niezwykle się nudzi wyczekując zlecenia, które pochłonęłoby go całkowicie i gwarantowałoby sporty zastrzyk gotówki. Nie wie nawet w co się wpakuje, kiedy staje przed sprawą z pozoru zwyczajnego samobójstwa. Ale tylko z pozoru, bo gdy pojawia się kolejne ciało i ten sam modus operandi… sytuacja staje się bardziej skomplikowana. Do tego ta Agata i jej wyznanie… Dla dobra innych czasem trzeba się poświęcić, stawić czoło przeszłości i demonom, tym w ludzkiej skórze. Czy uda się na czas rozwiązać zagadkę tajemniczych samobójstw?

Książki, które wydaje swoim nakładem Wydawnictwo Poligraf zawsze kojarzą mi się z takimi bardzo starannie wyselekcjonowanymi i dopracowanymi pod każdym szczegółem lekturami, które na pewno czytelnika nie zanudzą. „Wyznanie Agaty” wpasowuje się w gatunek kryminał / thriller, czyli jednym słowem, typ książek, które czytam z największą przyjemnością. Dzięki precyzyjnej kreacji bohaterów, ciekawie poprowadzonej fabule i zaskakującym wątkom mogłam spędzić wrześniowe wieczory zatopiona w niezwykle wciągającej książce. Jeśli lubicie kryminały, zbrodnię, zaskoczenie i ciekawą oprawę – to zachęcam Was serdecznie do lektury książek tej autorki.
Zdradzę Wam jeszcze tylko, że na dniach kolejna recenzja najnowszej książki Moniki Siudy – „UPROWADZONE” (premiera miała miejsce w marcu tego roku).

#285. „Wioska morderców” – Elisabeth Herrmann

„Wioska morderców”


Tytuł: „Wioska morderców”
Autor: Elisabeth Herrmann
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 552
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-8069-314-2
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 1 czerwca 2016

„Wioskę morderców” przeczytałam już w czerwcu, jednak z powodu nawału pracy, sesji, pisania pracy magisterskiej ciężko było mi znaleźć trochę czasu, by spisać swoje odczucia po skończonej lekturze. Na szczęście mam notatki w telefonie, a po drugie… wcale się nie przydadzą, bo książka zrobiła na mnie tak dobre wrażenie, że w dalszym ciągu mam ją w pamięci.

Po tym pozytywnym wstępie czas przejść do krótkiego opisu fabuły, żebyście wiedzieli, czego możecie się spodziewać. „Wioska morderców” to pierwszy tom serii o funkcjonariuszce policji, 26-letniej Saneli Bearze, która charakteryzuje się dużą pewnością siebie i upartością w dążeniu do celu. W ogrodzie zoologicznym dzieci zauważają pekari zjadające ludzką rękę… Beara będąc najbliżej zdarzenia przybywa na miejsce wraz ze swoim niezbyt rozgarniętym partnerem i stara się zabezpieczyć teren i przesłuchać świadków. Niestety węszy zbyt intensywnie przez co ląduje w szpitalu. Przełożony robi jej wyrzuty, a wizja awansu oddala się z każdą minutą popełnionych błędów. Po wyjściu ze szpitala Beara zaczyna śledztwo na własną rękę ponieważ uważa, że Charlie Rubin, która przyznała się do popełnienia zbrodni coś ukrywa. Policjantka udaje się do Wendisch Bruch, małego, opustoszałego i prawie wymarłego miasteczka, gdzie grozi jej ogromne niebezpieczeństwo.

W międzyczasie profesor Gabriel Brock wraz ze swoim asystentem, Jeremym Saalerem przygotowują się do wydania opinii na temat poczytalności Charlie Rubin. I oni zaczynają uważać, że wszystko ma swój początek w rodzinnym mieście kobiety Wendisch Bruch, w którym teraz nie ma mężczyzn – tylko sędziwe kobiety i psy. Jak potoczą się wydarzenia? Czy uda im się wspólnie odkryć prawdę, znaleźć odpowiedzi na trudne pytania i wskazać winnego morderstw?

Książka wciąga już od pierwszych stron, gdzie autorka w formie retrospekcji zabiera czytelnika do wydarzeń sprzed 20 lat, a narrację prowadzi oczami psa. Dla mnie to był naprawdę udany zabieg i świetne wprowadzenie. Herrmann dotyka takich tematów jak kwestia pamięci i wymazywanie trudnych wspomnień. Jedynym minusem w całej tej książce, która bezgranicznie mnie wciągnęła była scena w której Jeremy poznaje siostrę Rubin i nawiązuje się między nimi dziwny, zbyt szybko poprowadzony romans, który niezbyt pasuje do całości książki. Jednak jest to mały mankament na tle całości powieści.

Podsumowując – jeśli lubicie przerażające historie kryminalne, to z pewnością i ta przypadnie Wam do gustu. Wiem, że w mojej opinii nie jestem odosobniona, więc tym bardziej polecam miłośnikom gatunku, którzy jeszcze nie mieli okazji sięgnąć po „Wioskę morderców”.

Nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka ukaże się kolejny tom z tej serii – „Śnieżny Wędrowiec”. Ale na to musimy poczekać do 6 września.

Elisabeth Herrmann urodziła się w Marburgu w 1959 roku. Wiele lat pracowała jako dziennikarka w telewizji RBB. Jej powieści są bardzo popularne i często służą za scenariusze filmowe. Otrzymała nagrodę Radio Bremen Crime oraz niemiecką nagrodę Crime Fiction 2012. Mieszka z córką w Berlinie. (notka Wydawnictwa)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka