Archiwa tagu: literatura australijska

#524. „Sekret mojego męża” – Liane Moriarty

„Sekret mojego męża”


Tytuł: „Sekret mojego męża”
Autor: Liane Moriarty
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 504
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7839-776-2
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 7 sierpnia 2014

„Niektóre sekrety powinny pozostać sekretami już na zawsze. Spytajcie Pandorę.”

Każdy skrywa jakieś tajemnice. Czasem są to zwykłe błahostki, jednak czasami ludzie muszą walczyć z demonami przeszłości, które wypuszczone niczym z puszki Pandory mogą zmienić życie w koszmar. Niestety z takimi też tajemnicami będą mieli do czynienia bohaterowie najnowszej powieści Liane Moriarty.

Książka „Sekret mojego męża” ukazała się w cieszącej się dużym zainteresowaniem kobiet serii „Kobiety To Czytają”. Jednocześnie jest to klub dla czytelniczek, które dyskutują o książkach znanych autorek wydawanych pod patronatem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. Sama należę do tego klubu i serdecznie Was zachęcam do uczestnictwa.

„A więc tak to właśnie wygląda. Tak żyje się z tajemnicą. Po prostu to robisz. Udajesz, że jest w porządku. Ignorujesz uporczywy, przypominający skurcz ból gdzieś w trzewiach.”

Akcja książki rozgrywa się z punktu widzenia trzech kobiet, które z początku wydają się być kompletnie ze sobą niezwiązane. Mamy Cecilię, która ma 3 córki, prowadzi życie przykładnej żony i matki pracującej na pół etatu. Jednak jej życie zaczyna diametralnie się zmieniać, gdy na strychu znajduje zaadresowany do siebie list od męża, na którego kopercie jest napisane, by otworzyć po jego śmierci.Cecilia nie zdaje sobie sprawy z tego, że list zawiera wyznanie męża… wyznanie, które zmieni nie tylko jej życie. Drugą bohaterką powieści jest Tess, której mąż pewnego dnia wyznaje, że kocha jej kuzynkę. Osobę, która całe życie była dla Tess jak siostra bliźniaczka, z tym, że zawsze była gruba, a odkąd schudła wszystko się zmieniło. Dlatego też Tess pozwala im przeżyć ten bzdurny romans, z nadzieją, że po wszystkim będą mogli wrócić do normalnego życia, zabiera swojego małego synka i udaje się do stolicy, gdzie zamieszka z matką i spróbuje przez jakiś czas normalnie żyć. To właśnie w Sydney poznaje pozostałe kobiety. Trzecią bohaterką jest starsza kobieta, Rachel, która nie ma już nikogo oprócz syna, synowej i ukochanego wnuczka. Jednak i tę rodzinę ma stracić, ponieważ planują przeprowadzkę do Nowego Jorku. Na dodatek mija kolejna rocznica śmierci jej córki, morderstwa, które nigdy nie zostało wyjaśnione – czy w tym roku będzie inaczej? Czy Rachel wreszcie pozna kto jest mordercą?

Autorka postanowiła skonstruować złożoną powieść, w której każdy element układanki wpasowuje się na swoje miejsce wraz z upływem stron książki. Wprawdzie jest to powieść obyczajowa, jednak nie brak w niej romansu, odrobiny sensacji i wątku kryminalnego. Bohaterowie są naprawdę dobrze wykreowani, a problemy z jakimi się mierzą mogłyby być problemami każdego z nas. To wszystko tworzy udaną, dobrze napisaną książkę, która zainteresuje każdą czytelniczkę. Całość jest bardzo fajnie napisana, nie brakuje zaskakujących momentów, nie brakuje smutku, radości – wszystkie emocje przeżywa się z bohaterami tej książki. Jedyny moment jaki mnie zirytował to zbytnia pobłażliwość dla kuzynki Tess pod koniec książki, ja czułam, że szaleją we mnie emocje, a główna bohaterka zachowywała się odrobinę nierealnie (przynajmniej w moim odczuciu).

Całość oceniam bardzo pozytywnie. Książka dała mi do myślenia, zresztą jak wszystkie powieści, które ukazują się w klubie „Kobiety To Czytają”. Po prostu nie można przejść obojętnie wobec problemów z jakimi mierzą się bohaterowie tych książek. Serdecznie zachęcam do lektury, bo warto.

Jak podaje nota Wydawnictwa:

Liane Moriarty – australijska pisarka, autorka pięciu powieści, które cieszą się dużą popularnością, trafiły na listy bestsellerów i zostały przełożone na wiele języków. Pod pseudonimem wydała też cykl książek młodzieżowych. „Sekret mojego męża” to jej najnowsza powieść, która od zeszłego roku utrzymuje się na najważniejszych listach bestsellerów, a prawa do jej tłumaczenia sprzedano do 30 krajów. Autorka mieszka w Sydney wraz z mężem i dwojgiem dzieci.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

książka przeczytana w ramach mojego Kryminalnego Wyzwania

Reklamy

#340. „Kronika ślubnych wypadków” – Jessica Hart

„Kronika ślubnych wypadków”


Tytuł: „Kronika ślubnych wypadków”
Autor: Jessica Hart
Wydawnictwo: Harlequin
Liczba stron: 240
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-2389-769-9
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 10 czerwca 2013

Kiss to nowa seria romansów dla kobiet, w której nie zabraknie zmysłowych i zabawnych powieści dla kobiet z dozą humoru i dreszczyku emocji. Pierwszą książką z tej serii jest „Kronika ślubnych wypadków” autorstwa znanej pisarki romansów Jessiki Hart. W jej dorobku literackim znajduje się ponad 50 powieści. Co więcej, jest ona laureatką dwóch najbardziej prestiżowych nagród – RITA Award i Romance przyznawaną przez Stowarzyszenie Romantic Novelists w Wielkiej Brytanii.

Firth Williams, inżynier, konkretna i ambitna kobieta znająca własną wartość, swoje cele i pięcioletni plan na przyszłość. Nadzoruje budowę nowego centrum konferencyjnego w Whellerby Hall, którego właścicielem jest lord Whellerby. To właśnie tam poznaje bliskiego przyjaciela lorda, jednocześnie zarządcę Whellerby – George’a Challonera, bardzo irytującego i pewnego siebie, lecz nieziemsko przystojnego mężczyznę. Firth poświęca się ferworowi pracy, ponieważ zależy jej na karierze za granicą. Niestety pewnego dnia jej siostra celebrytka, Saffron Taylor biorąca ślub z gwiazdą popu Jaxem Jacksonem, prosi Firth o organizację wieczoru panieńskiego w formie kostiumowego balu. Przed Firth trudne zadanie – wieczór panieński musi być idealny, w przeciwnym razie tabloidy nie zostawią na jej rodzinie suchej nitki. Pomocną dłoń wyciąga do niej George, jednak nie bezinteresownie…

Firth ma trochę staroświeckie poglądy, jest przewidywalna, uwielbia wszystko planować i kontrolować, a potem realizować cele wedle tych planów, nie działa pod wpływem chwili, w przeciwieństwie do George’a, który jest typem zawadiaki i romantyka, wierzącego bardziej w serce niż w rozum. Momentami Firth bywała irytująca, aczkolwiek zarówno ona jak i George są dobrze wykreowanymi postaciami z bagażem niezbyt radosnej przeszłości związanej z ich rodzinami. Czy tej dwójce uda się znaleźć wspólny język? Czy pomoc w przygotowaniu wieczoru panieńskiego Saffron przybliży George’a do Firth? Czy Firth odniesie sukces jako pani inżynier i organizatorka wieczorów panieńskich? I jaką przysługę będzie ona później musiała mu oddać?

Oczywiście romanse są przewidywalne, ale nie o to chodzi, by była to wieczna zagadka. Od samego początku wiadomo, że Firth przyciąga wygląd zewnętrzny George’a, ten natomiast jest zaintrygowany jej osobowością i tym, co ukrywa pod skorupą wiecznie uporządkowanej i zawsze trzymającej się planu ambitnej kobiety. Najważniejszy jest sposób w jaki autorka kreuje ich relacje, z początku oczywiście nie do końca pozytywne (zwłaszcza ze strony Firth) zmieniają się z czasem w namiętny romans, który przeobraża się w zalążek trwałego związku.

„Będziemy wiedzieli, że małżeństwo jest dobre, jeśli oboje będziemy gotowi na kompromisy – wyjaśnił. – Zatem da się ten cel osiągnąć metodą małych kroków.”

Ciekawie wykreowana historia i niewielki format książki sprawiają, że czyta się ją naprawdę szybko. „Kronika ślubnych wypadków” okazała się być ciekawym, zabawnym, wciągającym i naprawdę fajnie napisanym romansem, który zabierze kobiety w szalony świat miłości. Serdecznie polecam :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Harlequin/Mira

#120. „Wschodzący księżyc” – Keri Arthur

"Wschodzący księżyc"


Tytuł: „Wschodzący księżyc”
Autor: Keri Arthur
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Liczba stron: 438
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-623-2917-5
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 28 grudnia 2011

„Wschodzący księżyc” to pierwsza część całego cyklu książek Keri Arthur wchodzących w skład „Zewu nocy” i opowiadających historię Riley Janson. Ten paranormal romance zyskał sławę na całym świecie i został okrzyknięty bestsellerem. W Polsce, nakładem Instytutu Wydawniczego Erica ukazały się na razie trzy części z tej serii: „Wschodzący księżyc”, „Całując grzech” i „Kuszące zło”.

Książka została podzielona na 16 rozdziałów. Narratorem jest główna bohaterka powieści, także wszystkie wydarzenia poznajemy z jej punktu widzenia. Akcja powieści dzieje się w przyszłości, w mieście autorki – Melbourne w Australii.

Riley Janson jest niezwykłą, rudą 29-latką. Nie tylko jest wampirem, ale także wilkołakiem – i to właśnie ta wilkołacza natura zaczyna przejmować nad nią kontrolę… no przynajmniej wtedy, kiedy zbliża się pełnia. Dlatego nie dziwcie się, że Riley ma dwóch stałych chłopaków wilkołaków i nie udaje niedostępnej gdy na horyzoncie pojawia się niemożliwie przystojny, tajemniczy wampir Quinn O’Connor. Oprócz tego, Riley pracuje jako łącznik w Departamencie ds. Innych Ras wraz ze swoim bratem bliźniakiem Rhoanem, który piastuje wyższe stanowisko Strażnika. Pewnego dnia Rhoan wpada w poważne kłopoty. Dobra siostra nie byłaby sobą, gdyby nie postanowiła wyruszyć na poszukiwanie brata. Niestety nie zdaje sobie sprawy z tego, że sama jest w wielkim niebezpieczeństwie.

Na światło dzienne zaczynają powoli wychodzić pewne straszne informacje. Riley prowadząc śledztwo na własną rękę wraz z przystojnym wampirem Quinnem, dowiadują się o nielegalnym klonowaniu i eksperymentowaniu na DNA innych ras. Niestety dowiedzieć się całej prawdy a potem ukarać winnych nie będzie łatwo. Przygotujcie się na przyspieszone tempo akcji.

Dużym plusem są postaci. Keri Arthur wykreowała swoich bohaterów z ogromną precyzją, skupiając się na ich cechach charakteru i wyglądu. Riley Janson jest zdecydowanie najciekawszą postacią w książce, odważna, pewna siebie nadludzka istota, do której od razu poczułam sympatię. Liczne sceny seksu z pewnością znajdą zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników. Stąd też uważam, że książka najlepiej będzie się nadawała dla młodzieży i dorosłych niż dla nastolatek. Osobiście, nie miałam nic przeciwko nim, zdecydowanie dodawały pikanterii. Nie zabraknie tu również licznych zwrotów akcji i zaskakujących scen trzymających w napięciu do samego końca.

„Wschodzący księżyc”
to chyba jedyna taka książka z gatunku paranormal romance. Akcja jest bardzo wciągająca i czytają nie narzekałam na nudę. Mam nadzieję, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością autorki, gdyż jestem bardzo ciekawa dalszych losów głównej bohaterki. Polecam każdemu kto lubuje się w tym gatunku oraz fanom książek o wampirach i wilkołakach.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Instytut Wydawniczy Erica